Statystyka

poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział 36 - Kiedyś nadchodzi..ten jeden.. szczególny dzień...

Dobra wiadomość.. te dwa słowa chodziły mi ciągle po głowie. Ja.. po prostu szłam z małym i myślałam. O co może chodzić Harremu? Tego się dowiem w domu. Idąc koło lodziarni przystopowałam.. czy mam jakieś zwidy? Przyjrzałam się uważniej. Co tu do jasnej ciasnej robi Caroline? (<- koleżanka Wery z klasy gastronomicznej przyp.) Powoli wjechałam do pomieszczenia. Z wózkami można.. na całe szczęście.
-Hej - nieśmiało rzuciłam. Hmm.. przy okazji kupię sobie rożka na poprawę humoru.
-Cześć - odpowiedziała zdziwiona. -Co podać?
-Truskawkową niespodziankę oraz wytłumaczenie.. co ty tutaj robisz?
-Chwileczkę.. - schyliła się robiąc moje zamówienie. -Jak to? Pracuję jak widać.. a ty.. niańczysz takie małe dzieci?
-Emm.. to jest mój syn.. - spuściłam głowę. Nie wszyscy o tym wiedzą najwidoczniej.
-Naprawdę? Kurcze.. przepraszam.. mam tyle roboty na głowie.. nawet brak mi czasu na komputer przez to wszystko..
-Czyli? - wygodnie usiadłam na krześle przy.. barze? raczej przypomina to. -O ile pamieć mnie nie zawodzi, byłaś uczennicą prywatnego liceum.. powinnaś być teraz w klasie maturalniej.
-Ale nie jestem.. - mruknęła i podeszła do kasy fiskalnej.
-Ok.. chyba mi nie powiesz dlaczego co?
-Jeśli chcesz wiedzieć.. eh.. moi rodzice się rozstali.. krucho jest w pieniędzmi, a ja nie pójdę do normalnej szkoły, bo chcę mieć co zjeść w domu.. słuchaj.. bardzo ciężko mi się żyje, dlatego wszystko porzuciłam. Zostałam sama z siostrą.. 4-letnią.. nasza matka krząta się po lokalach, a ojciec wyruszył w delegację służbową.. masz szczęście, że na twojej drodze stanął Harry.. śnieg zaczyna padać, a ty powinnaś już wracać.. oboje zmarzniecie.. - uśmiechnęła się lekko. Trudna sytuacja.. utrzymywać siebie i siostrę? Prawie niemożliwe.. Po 10 minutach pożegnałam się z Caroline i ruszyłam w stronę domu. Gdy tylko im powiem.. nie uwierzą mi. Momencik.. jest grudzień tak? A ktoś.. czyli ja zjadł sobie porcję lodów. No to.. czas uważać na swoje gardło? pewnie tak. Harry nie dopuści, żebym się przeziębiła. Zbliżając się do domu.. czułam, że ktoś mnie śledzi.. no.. takie dziwne uczucie.. czyjegoś wzroku na swoich plecach. Gwałtownie się obróciłam.
-Przepraszam.. - powiedziała młoda kobieta.
-Emm.. dlaczego pani za mną idzie?
-Nie jest to specjalne zamierzenie, skądże znowu.. czy mogę o coś zapytać - poprawiła swoje okulary.. nie ufam jej.
-Jasne.. - niepewnie odpowiedziałam.
-Czy.. miejsce twojego ślubu.. oraz data.. są ustalone? I.. czy mogłabyś mi powiedzieć ze szczegółami..
-Ee.. pogrzało Cię? Myślisz, że jestem taka głupia żeby nie zauważyć, że jesteś reporterką? Za przeproszeniem.. gówno Cię obchodzą te rzeczy. Nikomu nie sprzedam takich informacji, tym bardziej wścibskim dziennikarzom, którzy chcą wszystko wiedzieć. Żegnam - zakończyłam, i pchnęłam mocniej wózek z Maksem. Muszę przyspieszyć.. ale jej dogadałam!
Jeden punkt dla Wery, zero dla prasy. Bum!
Wchodząc do mieszkania, dosyć głośno zatrzasnęłam drzwi. Ups? Przynajmniej dałam znać, o mojej obecności. Eh.. Maksymilian zaczął płakać. Cii.. spokojnie.. moment.. coś śmierdzi.. pieluszka.. trzeba ją zmienić. Od razu zaszłam do pokoju obok kuchni. Raz, dwa i sprawa załatwiona. Razem z małym udałam się do salonu, bo znad kanapy.. wystawały brązowe loki.. tam się schował.. Harry.
-Cześć, no to co za dobre wiadomości masz dla mnie? - usiadłam niedaleko niego.
-Ok.. każdego dnia mnie zaskakujesz.. - wziął głęboki oddech.
-Wystraszyłam Cię? - w odpowiedzi kiwnął głową na tak. Haha.. a myślałam, że tylko Eleanor tak potrafi. -A więc?
-Aa to. Nasze plany się udadzą. Mamy już prawie wszystko załatwione na ostatni guzik. Zero kamer, zero paparazzi, 100% prywatność na ślubie.
-Jesteś tego pewien? A jak będzie ktoś..
-Nie.. wiesz, że o tobie jest pewien uroczy komentarz na portalu?
-Że co? Pokaż - wzięłam od niego komputer. Jeny.. ale to szybko się rozchodzi...
"Dzisiaj miałam okazję spotkać narzeczoną Harrego Stylesa. Była na spacerze z ich wspólnym dzieckiem. Kiedy została zapytana o plany ślubne nie chciała odpowiedzieć. Tak bardzo próbujemy się dowiedzieć jak idą ich plany, bez skutku. Młoda dziewczyna wstrzymała się z komentarzem, po czym udała się w stronę.. jak przewidujemy, do mieszkania. No cóż.. chyba pozostało nam uszanować ich prywatność."
-Dzielna byłaś - chwycił moją dłoń.
-Taa.. może.. tak się wkurzyłam na tamtą babę, że miałam ochotę krzyczeć na ulicy, żeby mnie nie śledziła. Pójdę się położyć..
-Kotku.. masz czas.. wyśpimy się w nocy.. miej litość i.. spędź go ze mną, dobrze?
-Niech Ci będzie.. - cmoknęłam go w policzek. Tik tak.. tik tak..
Dwa tygodnie później.
Kiedyś przychodzi taki czas w którym.. trzeba zachować powagę.. całkowice się wyciszyć.. cieszyc się chwilą. Wtedy dociera do nas fakt, że.. należy dorosnąć.. nie potrzebne rzeczy rzucić w kąt. Jest w życiu jeden taki szczególny dzień.. w których serca biją mocniej, a oczy wyrazić chcą dziekuję.. Za.. wszystko. Przyśpieszony oddech.. pocące się ręce. Tak bardzo ciężko skupić się na jednej rzeczy..
Spojrzałam przed siebie na lustro. To nie jest już ta sama dziewczyna, która była na początku. Zmieniła się. Poznała na swojej drodze taką osobę, że chce spędzić z nią całe życie. Ktoś by powiedział.. nieodpowiedzialni. Tacy młodzi.. ten związek nie potrwa długo. Kilka lat i się rozpadnie, lecz ja.. wierzę.. wierze w nas.. tej więzi.. nikt nie rozerwie.. nie ma szans.
Po raz kolejny wzięłam głęboki oddech.. na sobie miałam już założoną suknię ślubną.. Czy półtora roku temu wyobrażałam sobie, że.. będę tak wyglądać? Już za parę godzin miałam zostać żoną.. nie byle kogo. Najmłodszy członek One Direction oraz ten najstarszy.. mają podwójny ślub o którym świat w ogóle nie wie. Ja i Harry.. jako Prisioner bardziej chciałam Nathana Sykesa, ale.. to były marzenia 16-letniej Weroniki.. teraz.. mam 18 lat.. życzenie.. zostało zastąpione innym.. tym realnym.
Ostatni raz okręciłam się przed zwierciadłem i poszłam do Eleanor. My.. dwie panny młode. Chwilami mam wrażenie, że.. kręci mi się w głowie i zaraz zemdleję. O nie.. dzisiaj nie mogę dać plamy.
-Ślicznie wyglądasz - powiedziała szatynka uśmiechając się.
-Ty również.. - eh.. czy mój głos.. łamie się.. nie zbyt dobrze.
-Nerwy widzę.. zżerają Cię od środka.. troche w bok.. - zwróciła się do.. no właśnie.. do mojej mamy. To ona nas stroiła, robiła fryzury. W końcu to zawodowa stylistka tak?
-I to bardzo.. pada śnieg..
-Córuś.. weź kilka glębokich wdechów.. już za godzinę jedziemy do kościoła.. - Mamo.. to słowa miały mi niby pomóc? Zrobiłam duże oczy. Godzina.. godzina do.. no.. do.. zobaczenia. Jeju.. ja naprawdę muszę się uspokoić. Serce wali jak szalone, mam wrazenie, że odlatuję.
Jeszcze przed samym wyruszeniem do kaplicy Danielle, Perrie, Kayla oraz.. Stefani (towarzyszka naszego Niallera) przyszły się przywitać. Boże.. nie pozwól abym na własnym ślubie dała plamę.. tylko oto proszę.
No i.. stało się. Nim się obejrzałam.. siedziałam razem z Eleanor w limuzynie. Czy już wspominałam o moich gigantycznych nerwach. Tutaj.. będą wszyscy.. nawet tata przyleciał z delegacji po to, aby zobaczyć jak jego córka wychodzi za mąż.
-Gotowa? - szepnęła El przed kościołem. A..ale jak? Jakim cudem jesteśmy na miejscu? Delikatnie się uśmiechnęłam. Pamiętaj.. idziesz prosto.. aż do Harrego.. bedzie dobrze. Mocniej ścisnęłam bukiet w dłoniach. Wdech.. wydech.
Wyobraźcie sobie taką sytuację. Jesteście w pięknej sukni.. idziecie w stronę ołtarza przy dźwiękach melodii ślubnej.. czas jakby staje w miejscu. Dostrzegasz swoich bliskich.. rodziców.. przyjaciół. Właśnie tak czuję się w tej chwili. Niektóre dziewczyny na sam nasz widok zaczęły płakać. Jako, ze jestem młodsza.. lub według ustaleń.. szłam jako pierwsza. Idąc zauważyłam.. Kaylę.. Adama.. Kevina.. moich przyjaciół.. bliżej ołtarza siedzieli rodzice.. moi.. Harrego.. Louisa i Eleanor. Podniosłam głowę bardziej do góry. Moim oczom ukazał się on. W czarnym garniturze.. białej koszuli.. z przypiętym białym kwiatem uśmiechał się do mnie. Może i to dodało mi trochę odwagi..
Jego włosy były lekko zaczesane do tyłu. Niech ktoś mi powie, że to nie jest sen.. z którego miałabym się zaraz obudzić. Lekko potrząsnęłam głową. To.. się dzieje naprawdę..
Po chwili Harry ujął moją dłoń. Tuż obok nas stanął Lou z El.
Przyszedł czas na słowa przysięgi. Kilkakrotnie zamrugałam powracając do rzeczywistości. Zaczynam pierwsza.
-Ja Weronika Maj.. biorę sobie za męża Harrego Stylesa i.. ślubuję mu.. miłość.. wierność, ze będę go wspierać ze wszystkich sił.. w zdrowiu i w chorobie.. dopóki nas śmierć nie rozłączy - założyłam Hazzie obrączkę.. serce.. mi.. wali..
-Ja Harry Styles, biorę sobie za żonę Weronikę Maj i ślubuję jej miłość.. wierność, ze będę ją wspierać ze wszystkich sił.. w zdrowiu i w chorobie.. dopóki nas śmierć nie rozłączy - powtórzył płynnie za księdzem i założył mi obrączkę. Chwilę czekaliśmy na drugą parę..
Potem.. nastąpił kulminacyjny moment.
-Ogłaszam was mężem i żoną.. mozecie się pocałować - czy gdzieś są fajerwerki? Chłopak ujął moją twarz i.. pocałował. Odpłynęłam. Chciałam, żeby trwało to wiecznie.
Chwilę później niewiadomo skąd na samym środku, gdy ruszyliśmy w stronę wyjścia.. sypał ryż.. cały czas się śmieliśmy.. zostałam związana już na.. zawsze.
-Panno Styles zapraszam.. - otworzył przede mną drzwi do auta.
-Dziękuję.. - zarumieniłam się.
Louis.
Czy ten dzień nie mógł być lepszy? W moje urodziny.. poślubiłem najpiękniejszą dziewczynę na świecie.. a w dodatku mój kumpel, w tym samym czasie swoją miłość. Zycie jest piękne! Nie czekając dłużej po wyjściu z kościoła wziąłem Eleanor na ramiona. Musiałem przy tym zachować pewną ostrożność, ale.. co mi tam! Żeni się tylko raz! W samochodzie nieszczędziliśmy sobie czułości, co zabawne.. w drodze na salę weselną.. był mały wyścig.. kto dotrze pierwszy.. Hazza czy ja.
Ostatecznie wygrał Loczek. Następnie stanęliśmy na początku (jakże wielkiej) sali i witaliśmy gości z każdej rodziny oraz znajomych. Harry początkowo tak się "kleił" do Weroniki, że ta musiała na niego krzyknąć.. delikatnie to ujmując.
-Stary.. gratulacje.. - powiedział Liam ze łzami, gdy nadeszła jego kolej.
-Li.. coś ty.. nie płacz..
-Ale ty i Harry..
-Ach Daddy.. bądź z nas dumny.. bo w końcu.. czekamy na Ciebie i Dan.
-Z pewnością.. - pociągnął nosem i poszedł dalej. W międzyczasie dotarła reszta zespołu.
Narracja z perspektywy osoby trzeciej.
Kiedy wszyscy goście dotarli rozpoczęło się wesele. Najpierw Zayn poprosił o ciszę i wzniósł toast za młode pary. Weronika cały czas trzymała się ramienia Harrego. Z jej oczów płynęły łzy szczęścia. Nadal nie wierzyła, że to się dzieje naprawdę. Jakiś czas później.. zaczęły się tańce. Młodzi ludzie dosłownie wirowali na parkiecie. Louis nie odrywał się od Eleanor.. tak samo Harry.
Po jakimś czasie przyszedł czas na przemówienia. Pierwszy zaczął Loczek.
-Witam wszystkich.. naprawdę chciałbym podziękować za przybycie. To.. niesamowie uczucie.. przeżywać tak wspaniałą chwilę.. razem z najlepszym przyjacielem. Wszystkiego najlepszego Louis.. w końcu dzisiaj są twoje urodziny, nie zapominamy. Ale.. przejdźmy do rzeczy. Jeszcze.. jakiś czas temu.. gdy nasz główny stylista odchodził.. byłem zwykłym nastolatkiem.. w mojej głowie była tylko sława, imprezy.. W końcu.. pojechaliśmy do miasta w Polsce. Czy podobał mi się ten pomysł? Wiadomość, że stylistka ma córkę.. niewiele młodszą od nas.. ucieszyła mnie. Spójrzcie tylko.. nasza Wera jest fanką The Wanted, a mimo to.. skradła moje serce. Była inna.. może z małą samooceną.. ale.. zakochałem się w niej na zabój. Dziś jestem szczęśliwym ojcem oraz mężem. Dziękuję losowi za taki obrót spraw. Gdyby nie Weronika.. nie miałbym cudownego syna.. rodziny. Nikt nie będzie nam mówił, że jesteśmy za młodzi! Kocham Cię.. - zszedł ze sceny do wzruszonej dziewczyny.
-Naprawdę nie musiałeś.. - wyszeptała.
-Musiałem. - mocno ją przytulił.
Potem głos zabrał Louis.
-Em.. hej.. nie mam pojęcia co to za tradycja, żeby pan młody przemawiał, ale.. jakoś to przeżyję. Co tu by.. no naprawdę się cieszę, że.. połączyliśmy dwa wydarzenia w jedno. Hmm.. nareszcie.. pozbyłem się pewnego nazwiska.. droga El czyżby Tomlinson pasuje lepiej niż Calder? Haha wiedziałem. Em.. chciałbym Ci podziękować za wytrawnie tego trudnego czasu jaki musieliśmy razem przejść. Fanki.. i tak dalej.. nie raz widziałem Ciebie załamaną.. szczerze nie chcę już tego oglądać.. a teraz.. Bawmy się! - krzyknął do mikrofonu i zabrzmiała skoczna muzyka.
Kto by się spodziewał.. 24 grudzień.. 2014 roku.. Weronika Maj i Harry Styles zmienili swój stan cywilny. Od tamtej chwili.. rodzina Stylesów powiększyła się o jedną osobę. Tę nieśmiałą dziewczynę, która miała tak mało wiary w siebie. Tak samo stało się w rodzinie Tomlinsonów. Eleanor nie była już Calder, tylko przyjęła nazwisko Louisa.
Po skończonej imprezie każda para udała się.. w podróż poślubną.. oczywiście ze swoimi dziećmi. Nie mieli serca, żeby zostawiać same maluchy. Ludzie mówią, że podobno.. młodzi powinni wypocząć sami.. a nie z kimś.
~*~
Przed wejściem do samolotu Wera trzymała na rękach Maksia, ubranego jeszcze w mały garnitur. Usmiech nie schodził jej z twarzy.
-Nie chcę Cię martwić, ale mam w ramionach małą kopię Ciebie - zaśmiała się szatynka do Loczka, który wrócił z oddania bagaży.
-Ej, bo będę zazdrosny..
-Serio?
-Jasne, że nie.. miejmy nadzieję, że podczas lotu będzie spał.
-A jak będzie odwrotnie?
-To.. chodźmy już.. prywatny samolot czeka. - pocałował ją w policzek i wziął za rękę.
-Prywatny? Ja chyba nigdy się nie przyzwyczaję, że mój.. mąż.. jest.. no.. sławny.
-Czy chcesz mi powiedzieć, że przeszkadza Ci.. mój udział w One Direction?
-Absolutnie nie! Niech zespół trwa nawet z 10 lat lub dłużej.. poradzimy sobie tak czy inaczej - zachichotała i zajęła swoje miejsce. Przez dłuższą chwilę wpatrywała się w widok za oknem.
-Wow.. nie jestem już tą samą nastolatką.. zdecydowanie...


A co wydarzy się dalej w życiu Weroniki? Tego dowiecie się w Rozdziale 37, który ukaże się za kilka dni :)
Nie no.. mam takie śmieszne wrażenie.. jakby to był ostatni rozdział.. choć.. tak naprawdę nie jest, bo przed nami jeszcze kilka :D
Pod koniec pisania.. nie wiem czemu.. ale miałam łzy w oczach.. za bardzo to przeżywam ;')
Wierzycie, że niedługo już jest koniec opowiadania? No.. ja też nie.. ale wszystko ma swój koniec..
Trzymajcie się do następnego ♥

3 komentarze:

  1. Wow wow wow jeszcze nie skomentowałam jednego a tu bum drugi haha świetny rozdział sama ryczałam jak bóbr uwielbiam tego bloga ah ślub to takie słodkie czekam na następny i duużo weny życzę

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdział!! Nie wiem co powiedzieć.... Nie mogę doczekać się następnego rozdziału :) Życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. next http://fyytim.blogspot.com/ /Paro

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K