Statystyka

sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 35 - Zmęczenie itd.

-Kochanie.. już pora wstawać.. - usłyszałam głos Harrego nade mną. Boziu.. która jest godzina.. Leniwie otworzyłam oczy. Już po 10? Ojej.. powoli sciągnęłam z siebie kołdrę i podreptałam do salonu. Jaki zabawny widok mnie tam zastał. Harry kręcił się w kółko razem z Maksiem, co chwilę wypowiadając jakieś słówka. I możnaby pomyśleć, że.. w wieku 18 lat mam swoją rodzinę. Aż tak szybko nie chciałam dorastać, niestety.. ja o tym nie decyduję. Z uśmiechem na twarzy podeszłam do lodówki. Hmm.. tylko co mam zjeść? Ostateczny wybór padł na płatki czekoladowe z mlekiem. Nie było mnie stać na więcej.
-Królewna się wyspała? - zapytał przysiadając się do stołu.
-Praawie.. dałeś małemu jeść? - ciekawe czy pamiętał..
-To mleko w proszku, tak? Bo twojego nie toleruje.. szkoda.. - odwrócił się w strone drzwi.. ktoś tam jest czy jak?
-Słuchaj.. tak za tydzień wybieram się..
-Nie za wcześnie? - Ejj.. zrobiłam oburzoną minę.. nie lubię jak mi się przerywa..
-Hazza.. czy ty masz jakiś czytnik myśli?
-Chciałaś mówić o sukni tak? Hmm.. wykrywacza nie mam, ale.. znam Cię jak nikt inny - cmoknął mnie w policzek i poszedł do sypialni. pewnie położyć małego, który zasnął w jego ramionach.
Przetarłam zaspane oczy.. telewizor sobie gra.. chyba czas spojrzeć co grają..
Dalej, dalej.. mowa o moich zaręczynach z Harrym, dalej.. ejejej.. cofnij. Ze o czym oni gadają? Błyskawicznie cofnęłam na kanał informacyjny.. ale żeby robić z tego takie zamieszanie?
"-Jak doszły do nas informacje, członek boybandu Harry Styles zaręczył się z córką Kate Maj, swiatowej sławy stylistką. Wiadomo nam było, że ta dziewczyna skradła mu serce i.. na dobre usidliła. Czy aby ślub w tak młodym wieku nie wiąże się z ryzykiem? Nie wnikamy w szczegóły oraz życzymy dużo szczęścia dla młodej pary. A teraz Demi lovato..." aha.. dostaliśmy gratulacje.. opadłam na kanapę. Czy może mnie ktoś uratować.. w tym momencie? Chyba potrzebuję lekarza...
*miesiąc później*
Czy już wspominałam jak bardzo nie lubię gdy ten czas tak szybko leci? Dosłownie do ślubu zostały dwa tygodnie. D W A. Nie żebym się denerwowała.. no nie wcale... Przez to wszystko moja mama została "zatrudniona" do Maksa. Oczywiście opiekuję się nim kiedy tylko mogę, ale.. sala.. kościół w którym się to odbędzie.. zadbanie, żeby nikt się o tym nie dowiedział. Nawet kontroluję konta chłopaków na twitterze, bo jeden tweet i.. stanie się to samo co na ślubie Grega. Niall wyraźnie pisał do fanek o spokój w tamtym dniu, ale przepraszam bardzo. Zero szacunku.. jeszcze zabrały ze sobą plakaty.. Sława kosztuje.. i to bardzo.
Właśnie siedziałam w salonie razem z Eleanor, Perrie i Danielle poszukując suknie ślubne (Taa.. podwójny ślub razem z Elounor.. na co ja się zgodziłam...) Tyle tego, że szok. A to z falbankami, z różowymi elementami. Złapałam się za głowę..
-Może lepiej będzie jak we cztery pojedziemy do jakiegoś sklepu z sukniami? Tutaj nic nie znajdziemy bez przymierzania.. - powiedziała Danielle. Jeszcze jakiś czas temu była u fryzjera i skróciła sobie końcówki. To chyba dlatego Liam.. trochę oszalał na jej punkcie.
-Dobry pomysł, Wera.. - zwróciła się do mnie Eleanor. O co chodzi?
-Hmm? - mruknęłam oglądając się.
-Patrzcie.. ta jest myślami gdzie indziej.. ziemia do Weroniki - pomachała mi Perrie przed twarzą.
-Zamyśliłam się.. widziałyście gdzieś Harrego? I Maksa..
-Louisa też nie ma.. chodź - El pociągnęła mnie za rękę i poszłyśmy do góry. A jaki widok nas zastał? Kochani tatusiowie bawili się ze swoimi dziećmi. Lou niby coś czytał Sami, Cody spał, a Hazza.. robił głupie miny do Maksia. -Nie będziemy im przeszkadzać.. - szepneła i wycofałyśmy się chichocząc. Ok.. to o czym dziewczyny gadały.. no tak.. zakupy.. sukien.. na ślub. Przełknęłam niewidzialną gulę w gardle. Na widok wystrojonej mnie.. mam pewne obawy. Niby nic takiego a jednak. Już w aucie miałam lekkie zawroty głowy.. ojej.
Harry
-A kto jest taki ładny, a komu pokazują się loczki na główce, no komu - całe czas gadałem do małego, a on tylko się śmiał. Kocham tego małego brzdąca. Jak podrośnie.. zobaczymy kim będzie chciał zostać.. piłkarzem? czy sławnym piosenkarzem jak tata. Stawiam na drugą opcję. Dziewczyny zostawiły nas w niezręcznej sytuacji.. za 2 tygodnie ślub, a one sobie gdzieś pojechały. Nawet nikt nie wie jak bardzo jestem podekscytowany. I to w dodatku razem z moim najlepszym przyjacielem, który teraz... zasnął obok swoich dzieci? Łoo.. to co on z Elką wyrabia w nocy.. nie wnikam. Powoli podniosłem się z ziemi biorąc ze sobą niemowlaka. Mały spacerek po domku? Czemu nie. Idąc korytarzem ponownie natknalem sie na rzeczy Wery.. a tak dokladniej na karton.. co to moze byc.. przygladajac sie uwazniej dostrzeglem plakaty z TW.. niegdys nasi rywale.. ale po ich rozpadzie.. moment.. dlaczego ja o nich mysle.. fuj..
Po 5 minutach bezsensownego lazenia poszedlem do salonu. Uu.. nieodebrane polaczenie.. od Gemmy.. czego ona chce ode mnie?
-Halo? - odezwala sie po 4 sygnalach.
-Co sie takigo stalo, ze doczekalem sie telefonu od Ciebie?
-Bede w Londynie.. za pare godzin.. jest szansa, ze znajdzie sie dla mnie wolne miejsce?
-W hotelach nie brakuje..
-U Ciebie! Harry w co ty ze mna grasz?
-Nic siostrzyczko.. ok.. przyjezdzaj jak najszybciej.. nie daje sobie rady z malym..
-A gdzie jest Weronika?
-Zgaduje, ze Perrie, Eleanor i Danielle ja porwaly..
-A Hazzus zostal sam? Czekaj na mnie 30 minut.
Dotrzymała słowa. Szczerze, to stęskniłem się za Gemms. Tylko.. co dziewczyny tak długo robią w.. sklepie. Potrząsnąłem głową i poszedłem do siostry i syna do salonu. Nic nie może przecież wiecznie trwać..
Weronika.
Przymierzanie sukien? Istny koszmar. Gdybym wiedziała na co się piszę.. zostałabym w Polsce. Takie żarcik. Dosłownie po trzech godzinach ja razem z El znalazłyśmy odpowiednie suknie na ślub. Jej była.. szykowna.. posiadająca dużo ozdób. Ja natomiast postawiłam na klasyczną, prawie do ziemi, z koronkowymi rękawami. Parę razy wspomniałyśmy o ceremoni. Harry i Louis w garniturach.. czekający na nas przy ołtarzu.. jeśli nikt nie będzie mnie tam trzymał, to odlecę. Około godziny 18 wróciłyśmy do domu, każda do swojego.
-Już jestem! - oznajmiłam w przedpokoju swoje przybycie. Wow.. ale cisza. Rozejrzałam się na parterze.. ani żywej duszy. O co kaman? Weszłam powoli po schodach. Tyle chodzenia w jeden dzień.. nogi mi odpadają. Dopiero gdy skierowałam się do sypialni usłyszałam szmery.
-Ej, no oddaj mi to - czy to głos Loczka?
-Jeśli ładnie poprosisz.. haha lubię się z tobą droczyć..
-Ale ty jesteś.. - udał obrażonego. Czy jestem aż tak niewidzialna, że oboje nie zauważyli, mojej obecności?
-No wiesz.. cześć Wera! - wstała jego siostra, witając się ze mną. Uu.. nowy kolor włosów. Pasuje do niej.
-Powiesz mi co ty tutaj robisz? - zapytałam radośnie.
-Po pierwsze.. mój chłopak.. a po drugie.. młodszy braciszek się niedługo żeni! - widząc minę Hazzy.. nie za bardzo mu się to spodobało. Głośno westchnęłam i ruszyłam w stronę pokoju Maksia. -Chyba jako jedyny przeszkodziłeś mi w napisaniu matury.. narobiły mi się takie zaległości, że w życiu tego nie nadrobie, ale.. jednak cieszę sie, że się pojawiłeś z.. małą pomocą twojego taty.. w styczniu będziesz miał chrzciny.. ja za 14 dni poślubię Harrego.. tyle się dzieje. O mały włos a twój tatuś chciał zakończyć karierę.. nie pozwoliłam na to. Trzy lata na marne? Przecież.. damy sobie radę sami, prawda?- szepnęłam i ujęłam jego małą rączkę. Przez te wszystkie przygotowania mam takie chęci.. żeby pobyć w samotności.. porozmyślać i w ogóle. W gimnazjum.. ta metoda się sprawdzała.
Po jakiejś chwili poczułam dłoń na moim ramieniu. A no tak.. to on. Powieki zaczęły mi się dobrowolnie zamykać.. cóż.. jestem zmęczona.
-Kochanie.. zasypiasz.. - ostatnie słowa jakie zapamiętałam przed.. tzw. odpłynięciem. Mój organizm nigdy nie był az tak wykończony.
Następnego dnia obudziłam się w łóżku.. ale z kartką obok mnie. Ojej.. moja głowa.. ból był nie do zniesienia. Jak najszybciej chciałam się znaleźć w kuchni, żeby wziąść tabletkę. Jednym słowem.. Ratunku.
Gdy już ból przeszedł skupiłam się na liście. Eh.. zostało 13 dni do..
" Nie wiem jak zacząć, więc może w ten sposób. Kiedy wstałem moja księżniczka smacznie sobie spała. Dostałem wezwanie od Paula i cały zespół musiał się stawić o 8:00. Maksa nakarmiłem i jak zwykle śpi. To dziecko jest genialne, nie tak jak Lou z Eleanor chodzą niewyspani. W razie pytan dzwoń. Kocham Cię :) Hazza"
Oo jak słodko.. okręciłam się na krześle. Zabiorę za godzinę małego na spacer. Trochę świeżego powietrza przed południem się przyda. Leniwie spojrzałam na komórkę. Brak nowych wiadomości, oprócz.. połączenia od mojej mamy. Jak bardzo mam przechlapane?
-Halo? - odezwała się.
-Mamo coś chciałaś? - nienawidzę mojego tonu głosu dzisiaj. Ugh.. jakbym marudziła.
-Kto planuje wystrój sali, miejsce, catering (...)  kamerzystę.. fotogra(fa)
-Ej.. ogarniam do końca.. mnie te rzeczy za bardzo nie intererują.. nie powinnaś się skontaktować z Harrym.
-Córuś co Ci jest?
-Głowa mi pęka.. jest mi trochę nie dobrze..
-Jesteś znowu w ciąży?
-Nie, nie jeszcze raz nie! Po za tym sprawdzałam. Możliwe, że.. przejmuję się.. nie wiem co mam zrobić. Tak bardzo się boję, że ktoś z prasy się dowie.. przybędzie mnóstwo ludzi.. ja już tu nie wyrabiam! - rozpłakałam się jak małe dziecko. Dość.. za dużo myślę.
-Przyjechać do Ciebie?
-A możemy się spotkać w parku? Zaraz idę z Nathanem (drugie imię Maksa przyp.) w tamtym kierunku. - pociągnęłam nosem.
-Dobrze, do zobaczenia.
-No pa. - wziełam kilka głębokich oddechów i ruszyłam na górę. Mały tak.. śmiesznie mi się przyglądał. Mimowolnie uśmiech pojawił się na twarzy.
Bluza.. jest, wuzek.. jest. No to ruszamy.
Nie chodziłam ścieżkami Londynu tak, żeby nie natrafić na fanki 1D. Jeszcze zaczną piszczeć "O Boziu.. jaki on jest słodki! Podobny do Harrego" albo "mogę go potrzymać?" ugh.. w dodatku mam taki zły humor, że prędzej bym je przepędziła.
Gdy dostrzegłam moją mamę.. pojawił się cień nadziei, że poczuję przypływ energii. Trzymam za to kciuki. No i zaczęło się. Pogawędka na temat wychowywania syna, ślub.. co zrobię na obiad, znowu ślub.. i tak w kółko. Nawet nie zauważyłam, że jest już godzina 17.00 czas wracać.
Mocno przytuliłam rodzicielkę. Obiecała na jutro wizytę. Eh.. ciekawe czy już mój.. narz.. narze.. narzeczony skończył próbę. Czasami tak był przetrzymywany, że szok. Stojąc na przejściu dla pieszych odczytałam sms'a od Loczka. Ojej..
"Mam dobre wiadomości! wracaj szybko. Pewnie też się ucieszysz :* "


Jaką wiadomość ma Harry dla Weroniki? Tego dowiecie się już za kilka dni w rozdziale 36. Czy to może nowiny związane z ślubem? Kto wie :)
Nie wiem.. nie jestem zadowolona z tego rozdziału.. pisałam go raz na komputerze a raz na tablecie..
No nic. Ważnie, że w ferie znajduję wolny czas i, że piszę :)
Za każdy błąd stylistyczny przepraszam.
Trzymajcie się do następnego ♥ 

2 komentarze:

  1. Boski!!!! Czekam na następny i mam nadzieję że pojawi się szybko :) Mam małe pytanie Kiedy dodasz coś na swoją stronkę z imaginami??? Dawno nic tam nie dodawałaś. Jeśli masz jeszcze jakieś stronki z opowiadaniami lub imaginami to po proszę o linka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm.. na razie tam nic nie dodaję, bo głównie skupiam się teraz na tym opowiadaniu.. które zbliża się ku końcowi.. ale myślę, że za niedługo coś tam dodam. Jeśli chodzi o imaginy, to w zakładce "Blogi, które polecam i czytam oraz które kiedyś napisałam" znajduje się tam parę takich blogów :)

      Usuń

Szablon by S1K