Statystyka

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 34 - Wielka niespodzianka...

Jesienny wiatr dawał się we znaki. Harry ciągle prowadził mnie w górę. Moment.. ale wcześniej mówił, że jesteśmy na miejscu.. nie ogarniam. Na pewno coś tam jest. Ku mojemu zaskoczeniu ukazał się koc, koszyk i dwie lampki wina. Gdy dotarliśmy na miejsce szeroko się uśmiechnął.
-I jak Ci się podoba to miejsce?
-No.. sama nie wiem co mam powiedzieć.. tak tu pięknie - rozejrzałam się.
-Miałem przeczucie, że spodoba Ci się.. eh - coś go dręczy.. jakaś myśl. Od razu to widać.
-Chciałbym zapamiętać ten dzień do końca życia i uwierzyć..
-To znaczy? - zapytałam. Jest taki.. tajemniczy.. niełatwo go rozgryźć.
-Jeszcze dwa lata temu wiązałem się w różne związki.. głównie Modest! mi je układał.. byłem głupi.. nie wierzyłem w miłość. Każdą dziewczynę traktowałem tak samo.. bez uczucia. Dla świata.. dla fanek byłem zwykłym podrywaczem. Nikt nigdy nie poznał 100% mnie.. aż do pewnego dnia. Kiedy musieliśmy przylecieć do domu maszej nowej stylistki. Od razy zwróciłem uwagę na dziewczynę w brązowej sukience, tylko że ona.. nie była mną zainteresowana jak większość. Jej oddanie dla innego zespołu dawało się we znaki. Na każdym kroku słyszałem ich piosenki nucone przez nią. Nie lubiła nas, a jednak musiała wszystko zaakceptować. Z każdym dniem.. dziwne ukłucie w sercu narastało na jej widok. Stałem się zazdrosny.. nie chciałem, żeby przyjaźniła się z innymi chłopakami. pragnąłem zatrzymać ją dla siebie. W końcu mi się udało. Ale.. nie do końca.. jakoś niedawno Louis mi powiedział "Jeśli jesteś pewien tego uczycia, spełnij je do końca zanim Ci ucieknie". .. nasz pierwszy pocałunek.. mała sprzeczka w salonie. Ja zazdrosny o Kevina, ty wkurzona na mnie. Myślę, że to był odpowiedni moment.. - zaśmiał się przerywając swój monolog. Nadal patrzał mi prosto w oczy. Ok.. to kiedy mogę odpłynąć? -A ty co o tym sądzisz? - ucałował moją rękę. Ugh.. nie mogę przyzwyczaić się do rumieńców wchodzących na moją twarz.
-Hmm.. przeprowadzka do Londynu.. zamieszkanie z boybandem, który wybrałabym jako ostatni na świecie.. a potem.. wypadek.. zakochałam się w tobie.. ucieczka.. Harry.. powiesz mi do czego zmierzasz? - uśmiechnęłam się podstępnie. Skoro zebrało mu się na takie wyzwania, to pewnie gdzieś kryje się mały haczyk.
-Chodzi oto, że.. nie mogę dłużej czekać.. zrobię to w tej chwili - mruknął jakby sam do siebie i wstał. Chwilę potem kleknął przede mną. O o.. zawstydzona spuściłam wzrok nieco niżej.. -Weronika.. (głęboko odetchnął) czy uczynisz mnie najszczęśliwszym facetem na ziemi i wyjdziesz za mnie? - wyciągnął małą szkatułkę z pierścionkiem. A ja.. zamarłam.. czy on.. właśnie poprosił mnie o rękę? lekko potrząsnęłam głową upewniając się czy to aby na pewno nie jest sen.
-Tak - wyszeptałam przez łzy. Po nałożeniu pierścionka na palec Loczek wziął mnie na ręce i okręcił wokół własnej osi. Chwilę potem złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Halo, czy to jest raj?
Mam już syna.. narzeczonego.. razem tworzymy wspaniałą rodzinę.. czego chcieć więcej?
-Ale jesteś tego pewna na 100% w każdym momencie możesz się wycofać.. - spojrzał podejrzliwie, a ja zmierzwiłam mu jego włosy. Są takie.. mięciutkie? Uwielbiam je dotykać.
-Żartujesz sobie? - zaśmiałam się.
-Ależ nie pani Styles - porwał mnie ponownie w objęcia, co spowodowało kolejny wybuch śmiechu u nas obojga.
No tak.. niedługo.. zmiana nazwiska.. z Maj na.. Styles. Muszę oswoić z tą myślą.
Jakieś 10.. 15 minut później leżeliśmy na kocu trzymając się za ręce, spoglądając w niebo. Dlaczego kojarzy mi się to z jakimś fanfiction? Ugh.. nawet w tak romantycznym momencie moje myśli błądzą gdzieś indziej.
-Idziemy? - zapytał wstając.
-No co ty! - prawie pisnęłam i pociągnęłam go za dłoń.
-Podobno spieszno Ci do naszego Maksia..
-Moja mama może zostać z nim odrobinkę dłużej - oparłam się na jego ramieniu. Jak to było w piosence "Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy" właśnie.. kto by się spodziewał, że nadejdzie taki dzień jak ten..
Louis.
Dzieci, dzieci jeszcze raz dzieci! Moja radość z tych maluchów minęła wraz z pierwszą nie przespaną nocą. Ani ja, ani El.. żadne z nas się nie wyspało. Całe szczęście, że jakimś cudem nie dodali nam nowych koncertów do trasy, bo moje słoneczko nie dałoby sobie rady tutaj. W końcu.. jestem ojcem tak? Ale to mnie przerasta! Powinienem być najbardziej poważny z całego zespołu, no bo w koncu ma się te rocznikowe 23 lata.. kurde.. nie..
-Chłopcy wiecie o której Harry z Weroniką zamierzają wrócić do domu? - zapytała mama Wery. Na chwilę obecną prawie wszyscy przesiadywali u mnie. Mały Maksio jest taki uroczy, ale.. Cody jeszcze bardziej! Nie pomijając Samanthy, która jest moim oczkiem w głowie.
-Powinni niedługo - odpowiedział Niall z pełną buzią. Prawie rzuciłem się na niego widząc co on pożera. -Ej..
-To nie miało być dla Ciebie żarłoku.. idziesz teraz do sklepu, w tej chwili - rozkazałem. Liam roześmiał się na te słowa.
-Tommo wyluzuj.. będę za pół godziny - odparł blondyn zakładając adidasy.
-A jeśli mogę wiedzieć, to co kochanieńki zajmie Ci tyle czasu?
-Muszę.. po coś wpaść.. paa - i już go nie było, a ja wróciłem na górę do maluchów. Boże.. jak ja lubię patrzeć jak śpią.. takie małe, dwa bezbronne szkraby.
-Kiedyś wyrośniecie i będziecie takie jak tatuś - szepnąłem.
-Oby nie - zaśmiała się Eleanor, na co lekko podskoczyłem. Własna narzeczona mnie wystraszyła, a to dopiero heca.
-Panno Tomlinson, proszę się ze mną nie sprzeczać - pocałowałem ją w usta. Uwielbiam robić coś bez zapowiedzi.
-Oj Louis, czy ty musisz być Louis..
-Ee? - ok.. zdezorientowałem się.
-Szekspir kotku.. - cmoknęła mnie w policzek i wyszła. Aa.. już rozumiem. Zamieniła imię Romea na moje.
Nie wiedząc co mam ze sobą zrobić usiadłem na podłodze i przez chwilę obserwowałem śpiące bliźniaki. Za dwa miesiące chcę wziąść ślub z El... ale.. chyba bez szumu mediów. Patrząc na tweety od fanek.. dopóki się nie ożenię, to nie ma szans, żeby skończyły z "Larrym". Ok.. mogą brać nas za bromance.. czyli.. jak postacie do fanfictions czy jak te opowiadania nazywają, ale nie za prawdziwy związek! Ile razy to już przerabialiśmy. Nawet teraz po pojawieniu się dzieci na świecie, to jesteśmy pod ostrzałem Larry Shippers. Jeszcze chwila i okaże się, jaki Louis Tomlinson bywa wybuchowy. Eh.. przez to tracę za dużo nerwów. Czy jeszcze kiedyś moje życie będzie normalne?
-Jesteśmy! - usłyszałem donośny głos Harrego, po czym błyskawicznie się zerwałem. Na pewno wrócił ze swoją dziewczyną. Jestem ciekawy jak tam jego plan.. i czy wypalił.
~*~
-Louis!
-Harreh! - przyjaźnie się uściskaliśmy, następnie tak zrobiłem z lekko zawstydzoną Weroniką. Oho.. czy jest coś o czym powinniśmy wiedzieć? -Jak się czuje nasza kolejna mamusia? - zapytałem żartobliwie.
-Całkiem, dobrze.. Harry.. - spojrzała na Loczka i złapała go za rękę. Chwilunia.. pierścionek zaręczynowy na jej dłoni? ... oni..
-Musimy wam coś powiedzieć - odparł mój przyjaciel i poszliśmy do salonu. O tak.. duży, przestrzenny.. pomieści wszystkich. Hmm.. w sam raz na rodzinne spotkania.. dobra myśl. -Otóż.. Wera zgodziła się wyjść za mnie.. jesteśmy zaręczeni.. - posłał swojej partnerce szczery uśmiech.
-Haroldzie, moje gratulacje! Och.. wzruszyłem się.. brak mi słów.. dawaj miśka! - pomachałem ręką w teatralnym geście. Nagle.. oczy wszystkich zwróciły się w stronę Nialla. No bo jak tak popatrzeć.. 4/5 One Direction jest zaręczona, oprócz Niallera. -Przyznaj się.. masz kogoś na oku, cooo - szturchnąłem go w bok.
-Ja.. no tak jakby.. czy lodówka wypowiedziała moje imię? Kochanie już biegnę! - ten to potrafi siie wymigać z odpowiedzi. Bądźmy szczerzy.. blondyn ma kogoś, tylko zwyczajnie nie chce nam powiedzieć.. wycisnę to z niego.. na osobności.
-Wiecie już mniej więcej kiedy będzie ślub? - zapytała Eleanor popijając kawę.
-Przecież dzisiaj dopiero były zaręczyny.. - Wercia spuściła głowę na kolana Hazzy, który zaczął ją.. jak to ja nazwę.. "miziać" po włosach.
-No i.. moglibyście razem z nami.. - przerwałem nie wierząc jaki jestem genialny (hahaha).
-Właśnie, świetny pomysł BooBearku.. a na kiedy planujecie?
-Jakoś w grudniu.. w okolicach urodzin Louisa - powiedziała El i mnie przytuliła. Dlaczego wyrwało mi się "Aww"? Ojej..
-Ok.. to my jeszcze obgadamy i damy wam znać. Pani Kate, czy możemy już zabrać Maksia? - zawołał Harry. 10 minut później rodzinka Stylesów opuściła mój.. dom.
Weronika.
Jeju.. pan Bóg obdarzył mnie takim słodkim maleństwem. Zabierając Maska od mojej mamy.. on właśnie tak słodziutko spał. Może tym razem nie będzie wstawania w nocy..
Propozycja Louisa z podwójnym ślubem bardzo mnie zaskoczyła. Dosyć, że nie ochłonęłam po oświadczynach Harrego, to tamten wyskakuje z datą na grudzień. Naprawdę musimy się nieźle nad tym zastanowić, oraz.. zmierzyć z plagą mediów. Nie wiem jakim sposobem, ale sprawdzając przed pójściem spać natrafiłam na takie nagłówki artykułów w portalach plotkarskich "Harry Styles zaręczony!" "Najmłodszy członek boybandu został usidlony przez młodą polkę!" "Fanki świętują razem z młodą parą!" i tak dalej. Masakra.. w końcu.. będąc z Loczkiem.. wiedziałam na co się piszę.
Zabawne.. już dostałam zapytanie na prywatym twitterze o drugie imię Maksymiliana. Directionerki pytały się czy aby na pewno "Nathan" nie jest powiązany z członkiem.. nie istniejącego już The Wanted. Otóż.. odpowiedź jest prosta.. tak. Właśnie one zgadły. Informacja o rozpadzie mocno mną wstrząsnęła.. bez wsparcia mojego chłop.. narzeczonego.. nie dałabym sobie rady. Zespołowi TW poświęciłam większość swojego życia.. no może prawie, ale byłam Prisioner tak? Plakaty.. wycinki z gazet.. jeżdżenie na koncerty.. na zawsze pozostaną w moim sercu. Mam nadzieję, że poukładają sobie życie tak jak chcą.
-Ejj! - pisnęłam gdy Harry zamknął mi laptopa przed nosem. -Ja właśnie to czytałam!
-Kotku.. jest przed 23:00 .. teraz czas dla twojego przyszłego męża, dobrze? - cmoknął mnie w policzek, a chwilę później poczułam jego dłonie na moim brzuchu.
-Nawet się nie waż mnie łaskotać.. - pogroziłam mu palcem, ale on jak zwykle to zignorował. Przysięgam.. próbowałam się nie śmiać, ale.. uległam i.. dziwnym trafem.. znalazłam się na.. Loczku.
-Spójrz.. Maks i ty.. to dwie osoby o których mogłem tylko pomarzyć w snach.. wierzyłem w szczęście i.. ta daa.. udało się. Mam was, niczego więcej mi nie potrzeba - wyszeptał patrząc mi się prosto w oczy. Przyśpieszone bicie serca oraz oddech to normalne, prawda? Złączyłam nasze usta.
-Przed nami ciężki okres, prawda? - zapytałam.
-A o jaki Ci chodzi?
-No wiesz.. przygotowania.. szukanie sali itd. do urodzin Tommo jest coraz mniej czasu..
-Czyli się zgadzasz?! Jak ja Cię kocham! - mocno mnie przytulił.. za mocno..
-Ja Ciebie też Hazz - odwzajemniłam uścisk.Odpłynęłam w jego ramionach..
"Dziewczyna, szatynka.. ubrana w białą suknię kroczy w stronę ołtarza.. czas stanął w miejscu. Jej wzrok jest utkwiony w ukochanym. Niepewnie idzie dalej. Przed nią biegną małe, roześmiane dzieci. To dodaje jej otuchy. Gdy już dociera na miejsce rozgląda się wokół. Tak dużo ludzi.. przyjaciele.. znajomi.. rodzina.. oraz ta przyszła. Gdzie nie gdzie stoją młode dziewczyny, które mają łzy w oczach. Co ona tutaj robi? Ponownie odwraca głowę w stronę pana młodego. Tym razem trzymają się za ręce i wypowiadają słowa przysięgi. Są tacy szczęśliwi.. zastanawiam się kim jest ta młoda para.. w szczególności ta dziewczyna. Moment.. to jest sen.. a tam stoję ja.."

Jak potoczą się dalej losy głównej bohaterki? Tego dowiecie się już za parę dni! :)
Niespodziankaa! Dzięki mojemu wujkowi, za to, że jest wifi.. napisałam ten rozdział :D Nie mogłabym czekać aż do 1 marca, dlatego.. jeśli są jakieś błędy to przepraszam, ale prawie wszystko miałam napisane w zeszycie.
Następny pojawi się już za kilka dni.. dokładnie nie wiem kiedy, ale.. mniej więcej za 3/4 coś takiego.

1 komentarz:

  1. Boski rozdział!!!! Cudowne opowiadanie już nie mogę doczekać się następnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K