Statystyka

środa, 5 lutego 2014

Rozdział 31 - Tęsknota, wakacje i.. już niedługo?

5 miesięcy później.
Ten czas tak szybko leci. Już jest czerwiec tak dokładnie to końcówka.. a ja z Eleanor chodzimy z brzuszkami. Podobno ma termin rodzenia już za miesiąc. Nawet nikt nie wie jak się ucieszyłam, że przybyło mi te pare kilo. Niby nic, ale.. jednak coś. No i.. jest znana płeć dziecka. Będziemy mieli.. chłopczyka! Reakcja Harrego - bezcenna. Cały dzień chwalił się, że na świecie pojawi się mały Styles. Normalnie Euforia. Ale teraz.. nie przebywamy razem, ponieważ ruszyła trasa koncertowa "Where we are". Chłopcy aktualnie koncertują w Europie. Codziennie rozmawiamy przez skype, choć i tak.. tęsknota jest duża. No cóż.. takie mają życie, nic nie mogą zmienić.
Ja jak zwykle siedzę teraz na balkonie naszego domu i czytam książkę. Naprawdę się wkręciłam w to czytanie. Ale jeśli.. twój chłopak jest w trasie koncertowej, a ty musisz zostać w domu ze względu na ciążę? Bywają gorsze momenty..
Na całe szczęście za kilka godzin przyleci Kayla. Tak dawno nie widziałam przyjaciółki, no.. od momentu mojego wyjazdu. Niechętnie wstałam z leżaka. Oj.. mały przybierasz na wadze, a mi się coraz ciężej chodzi. W dodatku mój apetyt jest większy i miewam różne zachcianki.  - zaśmiałam się sama do siebie. Schodząc na dół usłyszałam dźwięk komórki. Pewnie Harry wysłał sms'a. Pokręciłam głową. Przecież.. dzisiaj jest ta transmisja koncertu w Milanie, tak? Chociaż w ten sposób zobaczę go na żywo. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Jeśli to znowu Kevin, pytający się o moje samopoczucie, nie ręczę za siebie. Dobry jest z niego przyjaciel, ale.. nie potrzebuję niańki. W końcu.. za miesiąc skończę 18 lat. Czuję się tak staro..
-Hej, hej ! - powiedziała radośnie blondynka, gdy otworzyłam drzwi. Caroline.. nasza sąsiadka, która co jakiś czas przynosiła różne rzeczy. -Mam coś dla Ciebie.. trzymaj - wręczyła mi torbę.
-Ale co to jest?
-W domu obejrz sobie na spokojnie, ja lecę po brata. Na razie!
-Pa.. - podejrzliwie spojrzałam na torbę. Nie.. nie otworzę tego. Poczekam na Kay. Głośno westchnęłam, ale na moje nieszczęście musiałam zawrócić. Kto to może być znowu? Ugh..
-Łoo.. nie poznaję Cię.. jesteś nie w sosie czy jak? Zawsze cieszyłaś się na mój widok.. ale Ci brzuch urósł!
-Też Cię miło widzieć Kay - uśmiechnęłam się i delikatnie uściskałam przyjaciółkę. Pomarańczowe końcówki włosów? Czego ona nie wymyśli. Wzięłam od niej jedną walizkę i poszłyśmy do góry. Znowu mogłyśmy spać razem w jednym pokoju. Z tej okazji Kevin pomógł mi wczoraj wstawić łóżko. Szczerze.. nie wiele się zmieniła. No może trochę podrosła i schudła. Związek z Adamem.. wpływa na nią zadziwiająco dobrze. Tylko.. czy ja mam już kłopoty ze wzrokiem? Nie zauważyam, że Kayla zawsze musi mieć coś z logo The Wanted. Jej obsesja jeszcze nie minęła.
-Mam dla Ciebie złe wieści.. - powiedziała gdy usiadłyśmy w salonie. -Chyba, że już wiesz..
-Ale o co chodzi?
-O TW..
-I? - od jakiegoś czasu naprawdę nie ogarniam.. czy może mówić trochę jaśniej?
-Miesiąc temu zawiesili działalność.. no jak tak można! Ja się czuję jakby zespół się rozpadł! Mam szukać teraz nowego? Niee.. - zawiesiła głowę w dół. Jasne, wiedziałam o tym. Jak na twitterze się obserwuje ich.. to oni już w styczniu coś pisali o "przerwie" po trasie koncertowej, która zakończy się w maju. Mały cios dla Prisionerskiego serca.
-Jeśli mogę Cię jakoś pocieszyć.. jest taki nowy band.. czterech chłopaków, zaczynali coverując piosenki Taylor Swift, 1D..
-Jak się nazywa? - czy ona płacze? Boże.. to ja powinnam być rozemocjowana, a nie na odwrót.
-The Vamps.. powinnaś kojarzyć gdy pisałam Ci o coverze do "Walks like Rihanna".. nie smutaj mi tu! Przyjechałaś na wakacje, powinnaś się cieszyć! A swoją drogą.. poznaj Stylesa juniora, który przyjdzie na świat za okrąglutkie 4 miesiące - zasmiałam się. To zawsze Kay była osobą, która mnie pocieszała. Widocznie dzisiaj role się zamieniły.
-Już jesteś w piątym miesiącu? Ale ten czas leci.. czy są szanse, że oprowadzisz mnie po.. części Londynu? - spojrzała w stronę okna.
-Nie wiem czy wiesz, ale mój chłopak jest w znanym na całym świecie boybandzie i.. jestem rozpoznawalna..
-Czyli z wycieczki nici?
-Nie mówię, że nie! Zadzwonię po mojego przyjaciela, z chęcią pomoże.
-Aa kiedy mógłby mnie zabrać? - w jej oczach pojawił się promyk radości.. jeśli tak to mogę ująć.
-Ejejej.. spokojnie, najpierw muszę się skontaktować z Kevinem, potem Ci powiem, ok? A teraz opowiadaj co ciekawego mnie ominęło w Gdańsku podczas nieobecności - I się rozgadałyśmy. Kayla wspominała, że taka laska ze szkoły, która gnębiła innych w końcu wyleciała. Z ulga odetchnęłam. Może mi nie dokuczała, ale.. trochę się jej bałam. Ktoś mógłby wypowiedzieć źle jedno słówko i.. przechlapane. Na całe szczęście jej rządy zostały obalone. Podobno Adam zawalił próbną maturę.. taką pisaną rok przed. Ta.. on i nauka.. raczej jego świat kręci się wokół blondynki.
O godzinie 16 udałyśmy się na małe zakupy. To była moja mała rekompensata za to, że nie mogę jej zabrać gdzieś indziej. Podczas drogi co chwilę wybuchałyśmy śmiechem. Jak za starych dobrych czasów.. chociaż.. działo się tak pół roku temu. Zleciało się niewiadomo kiedy. Lekko zmeczone wyprawą do super marketu (a kupiłyśmy naprawdę sporo rzeczy.. może trochę aż za dużo..) wróciłyśmy do mieszkania. O ile mam dobrą pamięć to koncert One Direction w milanie zaczyna się o godzinie 20.. czyli jak patrząc na strefy czasowe, których nie do końca ogarniam.. we włoszech jest godzina do przodu, więc.. o 19:00 trzeba mieć włączony telewizor. Ciekawe co porabia Hazza.. w prawdzie zobaczę go za 60min, ale.. tęsknię.
Harry.
Odkąd ruszyliśmy w trasę nie widywałem się za często z Weroniką. Rozmawialiśmy codziennie przez skype, także na koncertach w UK była obecna. Jeszcze ten jej brzuszek.. nasze maleństwo rośnie i rośnie. Niedługo ujrzy nasz świat. No właśnie, jeśli o dzieciach mowa...
Przez całą dzisiejszą noc aż do 4:oo nad ranem.. cała nasza czwórka musiała wysłuchiwać rozmowę Louisa z Eleanor. Jego dziewczyna rodzi za dwa miesiące. O ile się nie mylę, to Lou będzie puszczony na poród. Ja pełnoprawnym ojcem zostanę jakoś w październiku.. chyba miesiąc przed ślubem Zayna i Perrie. Tylko, że.. jest jedno małe ale..
Zeby Wera była na zawsze moja.. trzeba wyjść z pewną inicjatywą. Rozmyślałem nad tym.. najlepszy moment będzie..
-Chłopaki, jedziemy teraz na próbę, macie 15minut na ogarnięcie się, jasne? - Paul jakby znikąd wpadł do pokoju, a następnie szybko z niego wyszedł. Ach ta trasa po stadionach.. najlepsza rzecz jaka mogła nas spotkać! Spiewanie dla tylu tysięcy fanów.. czysta adrealina. Przygotowując się do wyjścia, wystąpiły małe przepychanki. A to Niall nie mógł znaleźć buta, Liam nie wiedział gdzie położył telefon. Nasz menager wkurzony znajdował wszystko raz dwa.
~*~
-Na początek śpiewacie Up All Night, Kiss You, a następnie jedziemy z piosenkami z trzeciej płyty, kumacie? Ok.. ustawcie się, przećwiczcie.. te utwory. - wskazał na Story of my life, Little white lies i Happily. Musimy je trochę dopracować. W czasie przerwy sprawdziłem wiadomości. Stan konta.. promocje w Orange.. jest! Weronika napisała, że przyjechała do naszego mieszkania jej przyjaciółka oraz.. będzie oglądała koncert transmitowany na żywo. Byłem tym strasznie podekscytowany. Hmm.. zjadłbym.. mandarynkę albo jakiegoś banana.
-Pamiętajcie.. dajcie z siebie wszystko, bo po raz pierwszy, nie dość, że oglądają was fani tu na stadionie, to też w telewizji.. powodzenia - rzucił nam Paul. Słońce.. chociaż ty mnie zobaczysz..
Weronika
Zaczyna mnie łupać w krzyżu.. według El to dobre znaki.. niestety.. ja to muszę znosić. Czym prędzej popędzałam Kayle, żeby się pospieszyła z tym jedzeniem do salonu, bo a) jestem głodna, b) zaraz zaczyna się koncert!
-No już.. pali się czy jak? - usiadła z paczką chipsów, którą zaraz jej wyrwałam. - Ej!
-Pan Bóg kazał się dzielić.. oo patrz! - powiedziałam z pełną buzią. Nie wiem.. czuję się jakbym pierwszy raz widziała.. Harrego w tv.. no nie dosłownie. Cała piątka radoście wskoczyła na sceną i zaczęło się show. Dziewczyny na stadionie szalały, przy dźwiękach kolejnych utworów. W pewnym momencie światła zostały skierowane na Louisa i Hazzę. Były słyszalne piski typu "Larry!" itd. Pokręciłam głową. Moje chwilowe zamyślenie przerwał głos Harrego z telewizora.
-Razem z Lou chcielibyśmy zadedykować kolejną piosenkę naszym dziewczyną..
-Ekhem, ja mam narzeczoną - szturchnął go Tommo.
-Ej. zepsułeś.. - oburzył się Loczek, a cały stadion oraz my się śmiałyśmy.
-W każdym bądź razie.. "You and I" jest specjalnie dla Eleanor i Weroniki. Kochamy was dziewczyny.
Łzy stanęły mi w oczach. Obiecałam sobie, że nie będę płakać.. myliłam się. Ten gest.. przecież ogląda ich parę milionów.. a tu.. takie coś. W dodatku ta piosenka.. uwielbiam jej tekst. Jest taki prawdziwy. Przytuliłam poduszkę bardziej. Niedługo się zobaczymy w realu. Gdy zabrzmiały pierwsze dźwięki szepnęłam do maleństwa.. słuchaj uważnie.. tatuś zaraz będzie śpiewał.
"You and I, we don't wanna be like them, we can make it 'till the end, nothing can come between ,You and I, not even the Gods above, can seperate the two of us, no, nothing can come between ,You and I..."
Nie chcemy być jak oni.. razem możemy doprowadzić to do końca.. nic nie może nas rozdzielić.. nawet bogowie nad nami..
Po prostu się popłakałam. Te.. znaczenie.. nie ma słów, żeby opisać tę piosenkę. Według mnie ta i "Half a heart" są.. najlepsze. Kayla widząc moje poruszenie mocno mnie przytuliła. Teraz będzie mi potrzebne jej wsparcie.. inaczej nie dam sobie rady. Oglądając występ chłopaków, dało się zauważyć zaangażowanie. Robili to co kochają. Idąc do X Factora od samego początku wiedzieli na co się piszą. Tak samo ja.. pojechałam z mamą do Londynu i proszę.. przebieg zdarzeń może się zmienić w każdej chwili.
W pewnym momencie zorbiło mi sie strasznie duszno. Miałam dreszcze, ręce mi się trzęsły.. spanikowana spojrzałam na Kay.
-Zadzwoń po Kevina, natychmiast - wysapałam. A jeśli coś się dzieje z dzieckiem? Nie, tylko nie to!
10 minut później jechaliśmy do szpitala. Tam przyjęli mnie na obserwację. Nerwy z każdą chwilą narastały. Nie denerwuj się.. pamiętaj, masz być silna.. jeżeli nie dla siebie, to chociaż dla Harrego.. - powtarzałam sobie w myślach. Po kilku minutach na salę wszedł lekarz. Ciekawe co się ze mną dzieje.
Kayla.
Siedziałyśmy sobie przed telewizorem, oglądałyśmy koncert 1D.. których.. przez Were polubiłam. Ta dedykacja bardzo nią poruszyła. Sama świetnie rozumiałam sens słów. Coś tam o nie rozdzieleniu.. chyba tak. Gdy tylko wróciłam z toalety zastałam szatynkę bladą jak ściana. Szybko kazała mi zadzwonić do Kevina (który swoją drogą ma pokazać mi Londyn.. dałabym sobie radę, ale potrzebuję przewodnika). Najgorzej z nią było w szpitalu. Zdawało sie, że powoli.. odpływa? Zaczęłam krzyczeć, żeby coś zrobili, bo przecież ona jest ciąży! Na ludzie.. żeby tak ignorować niektóre sprawy? Poplątany jest ten świat, naprawdę. Kiedy doktor wszedł do jej sali chodziłam w tę i spowrotem. Boję się o nią.. mam nadzieję, że nic jej nie jest. Trzymam kciuki.. może wszystko gra?
Bzzzz.. bzzzzz.. - ała! Podskoczyłam jak poparzona. Zapomniałam, że w tylnej kieszeni spodni mam komórkę Weroniki. To bolało..
Jedno spojrzenie na numer dzwoniący sprawił, że ja też poczułam się słabo.. jej chłopak.. o fuck. Czy nie może być jeszcze gorzej? Pfuu..
Niepewnie odebrałam.
-Halo? - błagam rozłącz się, błagam rozłącz się..
-Weronika? - odezwał się Harry. Grr..
-Nie, tu Kayla emm..
-A mogłabyś mi ją dać, mam teraz przerwę i chciałbym z nią porozmawiać.
-To raczej.. niemożliwe - przygryzłam wargę. Jak ja nienawidzę sytuacji w których muszę coś wyjaniać.. ratujcie mnie!
-Coś się stało? Jak tak, to mów mi natychmiast! - on chyba podniósł ton głosu.. jest lekko zdenerwowany. Ale jak ja mam mu to powiedzieć..
-No.. ee..
-Kayla, mów co się dzieje..
-Ona.. zasłabła.. jestem razem z nią w szpitalu.. - ręka mi się trzęsie.. co ten stres ze mną wyprawia!
-J..jak to w szpitalu..
-Koleś wyluzuj.. lekarz ją w tym momencie bada.. dam Ci znać jak czegoś się dowiem, ok? Zmykaj lepiej na scenę, bo zaczną bez Ciebie - zachichotałam. Lubię innym dokuczać.. przynajmniej przygryzając.
-Ale zadzwonisz tak? - wystraszył się czy jak? aa.. też bym się tak zachowała na jego miejscu.
-Zadzwonię, obiecuję - kliknęłam na czerwoną słuchawkę i usiadłam na krześle. Ile czasu ją bada ten facet? Czy aby nie za długo?Jakby na moje zawołanie lekarz wyszedł. Ja i to wyczucie sytuacji. Jestem genialna! Ah to samouwielbienie. Czym prędzej wstałam i podeszłam do niego.
-I co z nią? - mów jak najszybciej, bo jak nie..
-To zwyczajne podwyższenie ciśnienia.. ze wzgledu, że stanowi to małe ryzyko dla zdrowia jej oraz dziecka przez dzisiejszą noc i następny dzień zostanie na obserwacji. - Pff.. fajnie.. a co mam robić? Chyba mogę do niej wejść..
Bez zastanowienia pchnęłam drzwi. Oo.. jak mi przykro, że muszę przebudzić przyjaciółkę. Zadam jej małe pytanie.. nic więcej.
-Co tu robisz? - zapytała zasnapym głosem.
-Jak widzisz jestem. Słuchaj.. musisz tutaj na trochę zostać..
-Kiedy mnie wypiszą?
-Jutro po południu.. pytanie mam. Gdzie będzie mój nocleg? Bo sama nie będę w tym twoim gigantycznym mieszkaniu.. moja wyobraźnia zbyt mocno pracuje gdy jest ciemno.
-A mogłabyś pójść do Kevina na tą noc? - rozejrzała się po pokoju. -Dzwonił Harry?
-Tak, wszystko mu powiedziałam, nie martw się.. przed chwilą nawet napisałam mu sms, że z tobą jest ok i zostajesz tu na jeden dzień.
-Kochana jesteś.. Kevin! - pisnęła gdy przez drzwi wszedł chłopak o kruczoczarnych włosach. Wcześniej w aucie nie przyjrzałam się mu. -Byłbyś takim dobrym przyjacielem i czy mógłbyś przygarnąć Kay na tę noc?
-Nie ma sprawy - uśmiechnął się do mnie. D..dlaczego policzki zaczęły mnie piec? Dziewczyno, opanuj się! Masz chłopaka.. -To co idziemy?
-J..jasne, Wera trzymaj swoją komórkę.. już więcej jej nie wezmę.
-Dlaczego? - zaśmiała się.
-Bo masz za ostre wibracie siostra - jeszcze delikatnie ją przytuliłam i ruszyłam za czarnowłosym. Poraz pierwszy się czegoś.. a raczej kogoś boję..
Weronika.
Minęło kilka dni. Powodem mojego podwyższonego ciśnienia krwi było.. no sama nie pamiętam. Lekarz wspominał, ale.. chyba wtedy nie dokońca kontaktowałam. Grunt, że mi i dziecku nic nie jest. Przez moją chwilową nieobecność.. a także małą wycieczkę po Londynie, Kevin i Kayla.. zbliżyli się do siebie.. nawet.. jest pomiędzy nimi.. przyjaźń? Nie wnikam.
Zrelaksowana siedziałam na fotelu i rozmawiałam z Hazzą przez skype. Dzisiejszy koncert jest W Turynie.. czyli nadal jeżdżą po Włoszech. Za 9 dni.. będę miała 18 lat. Gdybym była taką zwykłą nastolatką, to na pewno była by jakaś impreza.. niestety.. ja taka zwyczajna nie jestem. Raczej to będzie bardziej takie spotkanie towarzyskie. Osiemnaście lat.. a 3 miesiące później.. potrząsnełam głową.
-Kochanie o czym myślisz? - odezwał się Harry i przybliżył się do kamerki.
-W zasadzie.. o każdej możliwej rzeczy.. szkoda, że nie mozesz być na moich urodzinach.. - zrobiłam niezadowoloną minę. Akurat był tak daleko..
-Takie jest życie gwiazdy.. sam nie decyduję gdzie gram koncerty.. ej uśmiechnij się, dla mnie! Za niedługo mam próbę.. i chyba zaraz muszę kończyć.. - obrócił się tyłem i.. o ile dobrze zauważyłam, to na korytarzu przebiegł Niall a za nim Zayn. Nawet gadając ze mną Hazza nie zamyka drzwi? A może.. gorąco mu? Nie wiem, ale akurat ta sytuacja wygladała zabawnie, bo zachichotałam.
-Ok, ogarnij tę bandę i.. widzimy się za miesiąc tak? Jak Louis przyleci do El.. zabierzesz się z nim? - Mamy już lipiec a Eleanor ma termin na sierpień..
-Jasne, że tak. Skarbie.. widzimy się wieczorem?
-Jak nie zasnę - zaśmiałam się.
-Kocham Cię - posłał mi buziaka i pomachał.
-Ja Ciebie też.. - zamknęłam laptop. Uh.. zasiedziałam się. No.. rozmowa, która trwa ponad godzinę, a przy tym jest brak ruchu.. przynosi negatywne skutki. Gdy byłam w kuchni i robiłam sobie coś do przekąszenia dobiegły mnie śmiechy Kayli i Kevina. Ej.. ja serio się boję o jej związek z Adamem. Nawet ostatniego telefonu nie odebrała. Wzruszyłam ramionami. Kiedyś prawda wyjdzie na jaw.
-Hej, Wera za niedługo wychodzimy na małą imprezę.. nie obrazisz się jak.. - blondynka spuściła głowę. Nie powiem, żeby jej japonki były bardzo interesujące..
-Nie martw się.. Danielle przyjeżdża po mnie i jedziemy do Eleanor.. baw się dobrze. Wieczorem pogadamy.
-Serio? Jesteś kochana! Jutro się nigdzie nie ruszam z domu, ok? - zapytała uradowana. Zgodziłam się. Nie mając nic do roboty poszłam do sypialni po kolejną książkę. Ciekawe jak trzyma się dziewczyna Louisa.. podobno ma obawy co do szpitala.. te niektóre fanki zarzucają jej, że ma dziecko z kimś innym, a nie z Lou. Podziwiam ją.. tylko.. czasami pod falami tych hejtów.. często płakała. Być może dlatego na twitterze nie bywam tak często..
-Weronika, jesteś? - krzyknęła na dole Dan.
-Już idę! - odpowiedziałam, wzięłam komórkę i ruszyłam na dół.
A teraz kierunek : dom El.


Co się wydarzy u Eleanor? Czy może to zdarzenie odmieni losy głównych bohaterów? tego dowiecie się w rozdziale 32, który ukaże się w czwartek za tydzień!
Nie wiem jakim cudem napisałam ten rozdział, ale.. dopiero w poniedziałek wpadł mi pomysł, bo przez cały weekend siedziałam i myślałam nad akcją.. no i.. po raz pierwszy pojawia się perspektywa Kayli.. (trzeba czasem coś dodać)
Kolejny rozdział dodaję.. trochę późno, ale to jest spowodowane tylko tym, że w technikum jest masa nauki.. masakra.. ja się dziwię, że znajduję czas na komputer :D
Trzymajcie się do następnego :]

3 komentarze:

  1. Świetny rozdział jasne że rozumiem że masz dużo nauki i następny będzie trochę później choć już ciekawi mnie co będzie dalej no ale :-) dużo weny i do następnego

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog ! :D zapraszam do mnie : harrystyleschangemylife.blogspot.comonedirectionchangeus.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli szukasz zwiastunu na swojego bloga zajrzyj tutaj:
    zwiastuny-na-blog48.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K