Statystyka

piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział 29 - Zycie potrafi czasami zaskoczyć.

Od wypadku minął już miesiąc. Nadal nie mogę w to uwierzyć.. Operacja Harrego na krtań pomyślnie się udała, a on sam teraz przechodzi rehabilitację. Może przez ten brak wymiany słów.. oddaliliśmy się od siebie. bez przyczyny. Bez powodu. Starałam się mu pomagać, ale każdą pomoc odrzucał twierdząc, że jest samodzielny. Ok.. po pewnym czasie się poddałam. Skąd miałam wiedzieć o tych jego humorach. Jak nie był zły, to robił coś na komputerze. Ostatnio po małej sprzeczce, kazał mi znaleźć zajęcie. Dobra.. nie chciał żebym tak często przebywała z nim, to nie. Ja mu łaski nie robię.
Pewnego wieczoru w sypialni słuchałam radia, podczas gdy loczek pracował z rehabilitantką. Ta piosenka.. była prosta.. pozytywna.. i wokalista miał zbliżoną barwę głosu do Justina Biebera. Zaciekawiona wpisałam w przeglądarkę tytuł "Can we dance". Od razu wyskoczył mi zespół The Vamps. Ej.. przecież wcześniej widziałam ich cover "Walks like Rihanna" Oo.. cieszę się, że chłopaki w końcu się wybili aż tak. Niech cały świat o nich usłyszy. A jak tylko usłyszę porównanie do One Direction, to nie wiem co zrobię. Na pewno będę wkurzona. Dwa zespoły.. dwa inne brzmienia.. ten sam gatunek muzyczny? Chyba tak... Potem sprawdziłam co tam słychać u mojego ukochanego zespołu The Wanted. Odruchowo podgłosniłam muzykę, kiedy leciało "We own the night". Chłopcy też mają wolne, ale zapowiedzieli kolejne koncerty w Londynie i wgl. dlatego.. ktoś (czyli ja) musi iść na ich koncert. Byłam już dwa razy, ale.. trzeci nikomu nie zaszkodzi. Jak tylko dodzwonię się do Kevina, kolegi ze starej klasy, to.. zaproponuję mu wyjście. Miło z mojej strony. Już chciałam wstać, gdy Harry rzucił się na łóżko.
-Ej, spokojnie, masz uważać tak? -upomniałam go. On nadal nosi opatrunek, boję się zwyczajnie o niego.
-Mhm.. nie zachowywuj się jak moja matka, dobra? - mruknął i przekręcił głowę w moją stronę.
-Nie jestem nią, ale..
-No co? Za nadmierną opiekę mogę podziękować.. zajmij się sobą czy czymś.. spotkaj się ze znajomymi, a mi daj święty spokój - dlaczego zrobił się taki chamski w stosunku do mnie? Ja troszczę się o niego, a ten ma jakieś sapy o spokój? Kiedy normalnie rozmawialiśmy co? Przed jego wypadkiem? Kiedy było wszystko ok? Ta.. wtedy.
-Będziesz go miał. - zabrałam swój laptop, a przy okazji wyciągnęłam kołdrę z szafy. Tego już za wiele.
-Co ty wyprawiasz.. wracaj.. - powiedział monotonnym głosem.
-Nie.. chcesz spokój? Ok, ja się dostosuję. Tę noc spędzę na dole. Nie zamierzam po raz kolejny się kłócić. Jakbyś zauważył, to.. tylko się o Ciebie troszczę. Nie fajnie byś się czuł, gdybym po wypadku też była taka chamska co? Rozumiem. Trudny okres.. a w tym wyżywanie się na mnie? Bardzo mądrze. - wywróciłam oczami i skierowałam się do salonu. Całe szczęście, że chociaż kanapa jest wygodna. Trzeba to jakoś przetrwać. Jutro.. muszę spotkać się z Liamem. Niech mi powie co mam robić, on go dłużej zna ode mnie. Ja humorów pana Stylesa mam już dość.
Po dłuższym rozmyślaniu.. odpłynęłam. Następnego dnia obudziłam się tak przed godziną 7:00. Nie ma co, po pierwsze się nie wyspałam, a po drugie.. ktoś już był w kuchni. No tak.. Harry.
Niepewnie podeszłam do niego. Trochę się wystraszył widząc mnie.
-Jak sie spało? - zapytał. Ej.. on chyba też nie mógł spać tej nocy. Wszystko świadczą o tym wory pod oczami.
-W miarę.. - i na tym zakonczyła się nasza rozmowa. Ale to jest serio dziwne.. nie potrafimy złapać wspólnego języka..
Jedząc śniadanie patrzeliśmy sobie w oczy. No cóż.. czułam się strasznie dziwnie w tak drętwej sytuacji. W dodatku niedługo ma przyjechać Kayla z Adamem na ferie. Nie wiem jak to przeżyję. Kiedy skończyłam Harry złapał mnie za rękę, a ja upadłam prosto ja jego kolana. Po chwili po mieszkaniu rozniósł się mój chichot. Taka prosta sytuacja, a dała.. odrobinę szczęścia?
-Mam coś dla Ciebie.. - szepnął mi do ucha.. - za niedługo dowiesz się o wszystkim. -Zrobiłam smutną minkę. Jak ja nie lubię niespodzianek.. są takie.. no.. nigdy nie wiesz czego się spodziewać.
I po raz pierwszy.. od miesiąca.. zaczęliśmy rozmawiać normalnie. Bez warczenia na siebie i wgl. Mój stary Hazza powrócił.
Louis.Eleanor widać już brzuszek! Eleanor już widać brzuszek! Byłem po prostu w niebowzięty! Przez tydzień nie było mnie w domu, bo wpadłem na małe odwiedziny do rodzinki. Nawet nikt nie wie jak bardzo stęskniłem za szatynką i.. naszym maleństwem, które za parę miesięcy.. będzie już z nami. Jak okaże się, że to chłopczyk, upieram się na imię Tom. Mały Tommo.. rajciu! W międzyczasie sprawdziłem co się dzieje u Harolda. Po operacji.. zachowywał się dość dziwnie. Zamknął się w sobie.. co raz częściej dochodziło do sprzeczek pomiędzy nim a Werą. Podziwiam ją, wytrzymała z sfochowanym Stylesem. My zazwyczaj.. dawaliśmy Harremu ochłonąć. Ale dzisiejszego dnia.. dostałem od niego sms "Tommo! Miło, że wracasz.. słuchaj.. czuję się jak nowo narodzony. Była lekka deprecha, ale po wczorajszej rozmowie z Liamem coś do mnie dotarło. Wpadnij do nas jutro :D!" Uhu.. czyli pan "foch" sobie poszedł.
Otwierając drzwi wziąłem swoją dziewczynę w ramiona, i okręciłem wokół własnej osi. Mooja El.
-Gdzie byłeś? - zapytała podając mi kawę.
-Jesteś kochana.. u rodziców.. wiesz.. siostry się stęskniły, nie mogłem odmówić. Co tam u Haronicy?
-Przestań.. kłótnie.. nie ma o czym gadać..
-A właśnie, że jest. Pogodzili się, Harry mi napisał. To.. co teraz robimy?
-Oglądamy film? - zaproponowała.
-Kocham Cię, wiesz? - pocałowałem dziewczynę w czoło. Pożyjemy zobaczymy. Następnego dnia miałem iść z nią do lekarza. Tak jakoś.. nie lubię tam przebywać. brr.. na samą myśl mam ciarki. Potrząsnąłem głową i skupiłem się na filmie. Czyli.. jutro wizyta w szpitalu, odwiedziny Harolda. Będzie się działo.

Tydzień później, Weronika.
Od paru dni nie czuję się najlepiej. To co zjadam.. zaraz wraca z powrotem. Przecież uważam na siebie i nic takiego nie jem, żeby mogło mi zaszkodzić. Ale.. coś jest na rzeczy. W dodatku te wymioty są nagłe. Nigdy nie wiem kiedy mam się ich spodziewać. Najdziwniejsze jest to, że jestem zdrowa.. tak myślę, albo złapałam grypę żołądkową. Kiedyś tak miałam w gimnazjum.. strasznie było. Sporo schudłam, prawie zapadłam na anoreksję i musiałam się ratować. Teraz też trzeba pilnować masę. Głupia niedowaga.
Harry ciągle przebywa z Louisem, co nie znaczy, że mnie zaniedbuje, tylko przyjaciele również tęsknią za sobą, lub jak to oboje określili "rodzeństwo". Gdy Lou wyciągał gdzieś Hazzę, ja zostawałam z Eleanor. Nigdy nie przypuszczałam, pewnej sprawy. Przez ten cały czas zaufałam El jak nikomu innemu, to znaczy.. mam drugą przyjaciółkę? Pewnie tak. Całe One Direction ma wolne, więc za bardzo nie wiemy co słychać u reszty. Zayn z Perrie podróżują.. Niall jest chyba w Mullingar, a Li z Dan.. gdzieś w Anglii. A za niedługo.. nagrywają materiał na czwartą płytę. Głos Loczka powrócił do normy. Taka radość była.. masakra.
Dzisiaj po raz kolejny rozmawiałam z dziewczyną Louisa o różnych rzeczach, kiedy znowu popędziłam do lazienki. Co się dzieje?
-Wera, wszystko ok? - usłyszałam głos za drzwiami. Spojrzałam na lustro. Jestem cała blada na twarzy. Cholera..
-Tak.. nie.. nie wiem.. - oparłam się o ścianę. Dłużej tego nie wytrzymam. Po paru minutach drzwi się otworzyły i zoabczyłam w nich zatroskaną szatynkę.
-Jesteś pewna, że to grypa żołądkowa, a nie coś innego? - zapytała. W odpowiedzi wzruszyłam ramionami. To powoli mnie wykańcza. -Gdybyś ją miała, to wystąpiłyby inne objawy, takie jak gorączka, katar, zapalenie gardła, a ty tylko wymiotujesz, chodź - podała mi rękę. Wstając lekko się zachwiałam. Fuck.
-Co to.. nie, nie nie.. - cofałam się przed El. -Nie zrobię tego.. nie ma mowy.
-Ale musisz. Jeśli okaze się, że jest ok, to jedziemy do twojego lekarza rodzinnego, niech Cię zbada, a gdy..
-Eleanor.. proszę Cię.. do tego nie mogło dojść..
-W końcu robiłaś to z Harrym tak? Migiem do łazienki i nie słyszę żadnych jęków. Robisz to dla swojego dobra. - uśmiechnęła się do mnie i podała.. test.. ciążowy. Głośno przełknęłam ślinę.. ja.. w ciąży? N..niemożliwe. Uff.. raz kozie śmierć.
-C..czy możesz tutaj przyjść? - krzyknęłam z góry. Po chwili podeszła do mnie.
-I jak?
-Dwie kreski.. to znaczy, że..
-Jesteś w ciąży. Będziesz miała z Harrym dziecko! - rozpłakałam się w jej ramionach. Boże.. chciałam zostać matką i wgl. ale po skończeniu 18! Jestem na to za młoda.. przecież.. Hazza ma 20 lat.. zrujnowałam jego karierę. Głupia ja, to wszystko moja wina! Z płaczem wbiegłam do sypialni, zakluczyłam drzwi i dałam upust emocjom. Tylko.. jak ja mam mu to powiedzieć? Ratunku..
Harry.
Kręgle.. o tak, uwielbiam je. Razem z Liamem i Louisem właśnie wygrywałem kolejną rundkę. Ma się tego cela. Po jakimś czasie usiedliśmy przy stoliku. Na całe szczęście nie było żadnych fanek, więc mogliśmy normalnie się zachowywać. Gdy jedliśmy pizzę.. zastanawiałem się, czy czasami Louis nie zamienił się w Nialla, bo większą część zjadł sam. Nasz wypad przerwał telefon do Louisa.
-No cześć kotku... ale co się dzieje.. spokojnie... powinniśmy dotrzeć za 10-15 minut.. aha.. postaram się.. ok nic nie powiem.. to poczekaj chwilę, zaraz będziemy.. - Mina Boobeara nie świadczyła o niczym dobrym. Zdezorientowany spojrzał na nas. -Chłopaki.. zmywamy się stąd. U dziewczyn był Paul.. podobno coś się stało, jedziemy. - wziął swoją kurtkę, a my ruszyliśmy za nim.
Nawet w aucie nie odzywał się. Ciekawe co porabia Wera.. biedaczka.. ma grypę czy.. coś podobnego. Za każdym razem, gdy coś zjadła.. eh.. beznadziejna sytuacja. Nim się otrząsnąłem z zamyślenia, już dotarliśmy pod moje mieszkanie. Za szybko. Wchodząc do środka, było słychać cichy szloch. Chciałem iść do swojej dziewczyny, ale Paul natychmiastowo mnie zatrzymał.
-Uważaj, przygotuj się na najgorsze. To co usłyszysz, może wywołać u Ciebie nie mały szok. - ostrzegł mnie. Nie przejąłem się tym zbytnio, tylko wbiegłem do sypialni. Koło łóżka znalazłem swoją zgubę. Miała oczy opuchnięte od płaczu.
-Kotek.. co się stało? Powiesz mi? - objąłem ją, a dziewczyna wtuliła się w mój tors, zaciskając ręce na koszulce.
-J..ja.. m..my musimy porozmawiać. W sumie to chcę Ci coś powiedzieć - szepnęła. Jej głos.. łamał się. -Ale t..to jest takie trudne.. nie potrafię Harry.. - mocniej ją objąłem. Ona się bała. Na pewno. Tylko.. czego? mnie? chwyciłem ją za podbródek tak, żeby spojrzała mi w oczy.
-Cokolwiek mi powiesz, to i tak nadal Cię kocham. - zapewniłem ją, po czym złożyłem na jej ustach pocałunek. Odetchnęła i wzięła głęboki oddech.
-No bo ja.. - zauważyłem, że na palcach policzyła do trzech. -Jestem w ciąży.. - zakryła twarz dłońmi.
Byłem w szoku. Naprawdę.. Weronika jest w ciąży? Nie mogłem w to uwierzyć. Za dziewięć miesięcy ja Harry Styles zostanę ojcem. Nieprawdopodobne. Mały dzidziuś.. nasze maleństwo..
Po chwili trzymałem w ramionach zaskoczoną dziewczynę. Na mojej twarzy zagościł uśmiech.
-Czyli się nie gniewasz? - zapytała wystraszona.
-A miałbym? Przed chwilą usłyszałem najwspanialszą wiadomość na świecie. Dziewczyna, którą kocha będzie matką mojego dziecka! Nawet nie wiesz jak bardzo jestem szczęśliwy!
-A co z mediami? Rozpęta się burza.. o to, że w tak młodym wieku i..
-Nie przejmuj się nimi, mam ich.. głeboko gdzieś. To moje życie.
-Harry.. wiesz.. Paul też się cieszy.. - ze zdumienia otworzyłem szeroko usta. Nasz menager nie czepia się? Wow.. widzę przemianę. -Tylko jak połączysz wychowanie dziecka i tegoroczną trasę koncertową?
-Oto się nie martw. Mamy jeszcze czas. - złapałem ją za rękę i zeszliśmy na dół. W salonie krzyknąłem.
-ludzie! Zostałem ojcem!


A jak życie Weroniki i Harrego potoczy się dalej? Tego dowiecie się dokładnie za tydzień :)
Szczerze mówiąc robię sobie małą przerwę od pisania.. bywało tak, że ja zamiast się uczyć, to pisałam rozdział, pojawiły się małe problemy w szkole.  Nie może tak być. Tą "tygodniową przerwę" robię tylko raz, a następne rozdziały będą się pojawiały częściej, obiecuję :)

Weronika zaszła w ciążę.. czyli wszystko świadczy, że do końca opowiadania zostało mniej więcej 7-8 rozdziałów. Przynajmniej na razie tak zakładam.
Trzymajcie się do kolejnego piątku <3

1 komentarz:

  1. SUPER ROZDZIAŁ ale szkoda że next bd dopiero za tydzień :( wow... To sobie dzieciaków narobili XD

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K