Statystyka

niedziela, 12 stycznia 2014

Rozdział 26 -Święta, święta.. i po świętach.

Po tym jak ta "gromadka" dołączyła do nas na wigilię, to.. szczerze? Współczuję rodzicom Kayli.. tyle osób.. pod jednym dachem? Mnie to nie przeszkadza. Gdy wszyscy się przywitali, usiedliśmy pod choinką. Ogień w kominku tak przyjaźnie wygląda.. daje takie szczęście. W tym roku.. zauważyłam, że.. jest trochę więcej prezentów niż zazwyczaj, ale może dlatego, że dziewczyny przywiozły je ze sobą. Ciekawe gdzie zapodziali się Zayn z Perrie.. no cóż.. gołąbki spędzają razem święta. Spoglądając na Danielle zazdroszczę jej takich włosów.. nie to co moje zniszczone przez ciągłe prostowanie.
-No co tak siedzimy.. ja chcę już prezenty! - Louis udał lekko obrażonego, a El schowała twarz w dłonie, po czym usłyszeliśmy jej chichot.
-A byłeś grzeczny? - zapytałam wstawając.. ok.. to ja rozdaję prezenty.
-Czy mogę już dostać? - spojrzał na mnie ze smutną miną. Oj.. na mnie to już nie działa.
-Louis.. - Eleanor zgromiła go wzrokiem. Chcąc nie przedłużać podeszłam do toreb i zaczełam rozdzielać. Z misiami jest dla Eleanor.. czerwona dla Kayli.. i dużo by tu wymieniać. Hazza dostał ode mnie.. nową parę jeansów.. z lekko poszerzanymi nogawkami. Uwielbiam jego styl, ale.. jak tak patrzę na komentarze od fanek, to on cały czas chodzi w swoich ukochanych dziurawych spodniach. Kiedy otworzył aż powiedział "Ooo" i mnie przytulił.. a.. gdzie jest coś dla mnie? Harry jakby czytając mi w myślach wręczył mi małe pudełeczko. Ok.. wygląda trochę podejrzanie.. z małym niepokojem otworzyłam je.
-K..kluczyki do mieszkania? -O co kaman? ... -Naprawdę.. nie musiałeś, ja..
-Muszę Ci oznajmić.. bedziemy mieszkać razem. Są to klucze do naszego gniazdka. -Ze zdziwienia otworzyłam buzię. Byłam w szoku. Tak niedawno wróciłam do Polski.. teraz mam znowu wyjechać? Ale on to zrobił dla nas. Westchnęłam. -Kotek, nie przejmuj się, nadal będziesz sie przygotowywała do matury ze swoją klasą.. może niedosłownie, tylko.. online. A maturę napiszesz spokojnie w Londynie pod okiem nauczyciela, który nas uczył. - uśmiechnął się.
-Serio? - rzuciłam się mu na szyję. Taka propozycja mi się podoba. Kontakt z klasą.. co było na lekcjach.. wszystko na bierząco. Chwilę później poczułam, że.. coś.. raczej parę ktosi mnie przytula. Ach tak.. grupowy uścisk.
-Czy zrobiliśmy by państwu kłopot, gdyby nasza piątka mogłaby zatrzymać się na dwa dni? - Liam zapytał się rodziców Kay.
-Zostańcie na ile chcecie.. jest mały problem ze spaniem - zastanawiała się pani Caren.
-Mamo, mogą spać w moim pokoju, a ja pójdę do Adama - odezwała się kayla. Może to był dobry pomysł.. ale nie wyobrażam sobie, żeby Louis spał w pokoju, gdzie jest pełno rzeczy o The Wanted.
-Ej.. zły pomysł - wskazałam na Lou. -Albo zróbmy tak, że na dzisiejszą noc wszyscy będą spać w salonie, a na następny dzień coś się wymyśli - zaproponowałam. Ja się naprawdę martwię o przyjaciela.
Po tym jak chłopaki zostali wysłani do kuchni, zostałam z dziewczynami przy choince. Czasami dziwnie się czuję w "gronie dziewczyn One Direction". Na całe szczęście przyzwyczaiłam się do tego towarzystwa. Eleanor przyglądała się swojej torbie.
-co tam może być - szepnęła jakby sama do siebie.
-Jak nie sprawdzisz to się nie dowiesz - zaśmiałam się do szatynki. Powoli zaczęła rozpakowywać. Sukienka, zestaw do makijażu, słodycze i..
-Boże jakie to słodkie! - pisnęła Dan, gdy zobaczyła śpioszki dla dziecka.. z twarzą Louisa. Zgaduje.. nasz wesołek to kupił. -Patrzcie na to! -Muszę pogadać z Liamem.. Danielle bardziej ekscytuje się tymi prezentami niż sama El.
-Jeszcze te słodycze.. Weronika, chcesz? - wskazała na reklamówkę. Hmm.. czekolady mleczne z Milki.. mikołaje.. batoniki.. baardzo kuszące.
-Jasne, jeśli.. czekaj.. a nie dasz ich Niallowi?
-Mogłabym.. ale ty musisz przybrać na wadze.
-Przestań.. - zarumieniłam się. Rzeczywiście.. chcialam przytyć.. niestety należę do osób, które dużo jedzą, a waga stoi w miejscu.
Po północy zaciągnęłam Kayle po materace. Czy ktoś nam pomógł? Oczywiście, że nie. Nasi panowie nawet palcem nie kiwneli. Ugh.. czy to wszystko musi być takie ciężkie? Albo ja dawno nie ćwiczyłam.. ehe.. wf by mi się przydał.
Kiedy znosiłam ostatni materac, wpadłam na Nialla. Biedaczek.. przeze mnie.. kakao wylało mu się na koszulę. Em.. ze mną to jest normalne. Często się przewracam, potykam. Niby to było nic takiego, ale roześmiał się na cały głos. Zdezorientowana spojrzałam na blondyna. Ok.. dzisiaj w ogóle nic nie ogarniam. Kiedy tak każdy się rozsiadł włączyłam po cichu telewizor. Było do wyboru film lub spanie. Po półgodzinnym oglądaniu filmu na HBO poczułam, że coś mnie łaskocze w szyję. No tak. Harry postanowił "odlecieć do krainy snów". Westchnęłam. Około godziny 2:00 cała nasza gromadka odpłynęła
~*~
-Nie, no proszę przestań, obudzisz Weronikę! - piszczała Eleanor. Ludzie.. dajcie mi pospać.. a tak ogólnie głowa mi pęka. Powoli otworzyłam oczy. Louis i Harry byli ubrani w kurtki, a Eleanor i Danielle właśnie się ubierały. Rozglądając się po salonie wywnioskowałam, że moja przyjaciółka nie wytrzymała i poszła spać do swojego pokoju. Boże.. która jest godzina..
-Dzień dobry, wyspana? - zapytał Lou.
-Eh, spadaj - zakryłam się kołdrą.
-Hazzusiuu twoja dziewczyna ma lenia, pomożesz jej wstać, czy sam mam jej pomóc? - denerwuje mnie już jego głos. -Heej Weera pora otworzyć oczkaa, bo zaraz ktoś dostanie śnieeżką - zanucił.
-Tylko spróbuj! - odskoczyłam jak poparzona. Ok.. to na mnie zadziałało. Nawet nie wiem jak szybko, ale po 15 minutach byłam gotowa, aby wyjść na podwórko. Jak jestem zastraszana, to wolę, żeby nikt nie testował swojej groźby.
-Robimy bałwana, taką pogodę trzeba wykorzystać! - krzyknął Lou. I niby on ma za 7 miesięcy zostać ojcem? Powiedzcie, że to żart. Niestety to fakt.
Nie wiem jakim cudem Directionerki o niczym nie wiedzą. Musieli to dobrze zaplanować, albo Zayn ich kryje.
Bałwan powoli.. powstawał. Pomijając ten moment, gdy Liam wtaczał drugą kulę, a Harry został popchnięty przez Louisa.
I wtedy się zaczęło. Jedna rzucona śnieżka, rozpoczęła wielką bitwę. Chłopaki na dziewczyny. Nie fair.
-Chodź tu do mnie - powiedział Harry. Nie dam się mu. Myśli, że jestem na tyle głupia aby nie zauważyć śniegu na jego ręce. Ktoś tu chce mnie natrzeć. W takim razie.. odpłacę się tym samym.
-Idę misiu - podbiegłam do niego i.. natarłam go. Potem była tylko gonitwa. Zmęczeni wróciliśmy do domu Kay. Ups.. zrobił się mały bałagan. Od razu poszłam z Eleanor do salonu. Uu.. plotki lecą. Jestem ciekawa co tym razem wymyślili.
-Jak wszyscy wiemy, niektóre gwiazdy mają przerwę podczas świąt. A w szczególności boyband One Direction. Harrego Stylesa widziano ostatnio na lotnisku na początku grudnia. Podobno jak i reszta zespołu poleciał do rodzinnego miasta, aby spotkać się z rodziną, ale czy na pewno? Według zeznań świadków, wcale nie leciał do Homles Chapel, tylko w stronę Europy. A może do swojej dziewczyny, Weroniki, córki ich stylistki? Kto wie.. więcej wiadomości już po..
-Co to było? - zapytał Loczek. Z lekkim zmieszaniem spojrzałam w górę.
-Emm.. media zastanawiają się gdzie jesteś.. skomplikowane?
-Niee.. ale.. oni nie decydują za mnie gdzie jestem. Ekhem.. 27 grudnia lecimy gdzieś.. - obrócił się do tyłu. Ee.. chyba się domyślam.
-Londyn.. i tam spędzę z tobą sylwestra?
-Nie tylko ze mną. Będą tam wszyscy, obiecuję - pocałował mnie w czoło. Motylki w brzuchu znowu się obudziły..

Dwa dni później.
Pakowanie się.. żegnanie z Kaylą. Po raz kolejny wracam "na stare śmieci". Długo w Gdańsku sobie nie pobyłam. To jest trochę dziwne. Uciekłam.. teraz.. powrót. Właśnie siedziałam oparta o ramię Nialla. Niestety.. Harry źle się poczuł i prawie cały lot przesiedział w toalecie. Ej.. mnie zawsze dopadała choroba lokomocyjna. Wow.. postęp.
Gdy dolecieliśmy na miejsce.. chłopak "porwał mnie" i ruszyliśmy w stronę.. nowego mieszkania. Miejsca gdzie mieliśmy zamieszkać razem. Jak to on powiedział idziemy do naszego wspólnego gniazdka, w którym nikt nie będzie nam przeszkadzał.
-Zamknij oczy - szepnął mi do ucha, przed apartamentem. Sam budynek zrobił na mnie ogromne wrażenie, a co dopiero będzie w środku. W myślach liczyłam kroki. Jeden.. dwa.. trzy.. (...) dziesięć. -Możesz już otworzyć. Pierwsze co zobaczyłam to kremowe ściany, oraz kręcone schody prowadzące na górę. Z podekscytowania wstrzymałam oddech. Boże.. to nie dzieje się naprawdę. Ja śnię i zaraz się obudzę.. piękny sen. Harry po kolei oprowadzał mnie po pomieszczeniach. Nie wszystkie były wykończone, ponieważ mieliśmy wspólnie podjąć decyzję co do wyboru mebli. Jaki on jest kochany. Tyle zrobił. Oszołomiona usiadłam na krześle w kuchni.
~Harry~
Patrząc na Weronikę, widziałem, że się jej spodobało mieszkanie. Po tym jak nas opuściła szukałem w internecie lokum, które będzie schronieniem dla mnie i dla niej. Teraz będę miał ją zawsze przy sobie. i nie pozwolę jej wyjechać no.. chyba, że ze mną. W samolocie ustaliliśmy, że jej przyjaciele Kayla i ten blondyn.. którego imienia nie pamiętam przylecą do nas na ferie. Nie będę jak mama Wery.. ona ma prawo utrzymywać kontakt z kim chce.
Tak bardzo lubię oglądać ją gdy myśli. Jest taka piękna. Nawet z tym brakiem w ślicznych ząbkach. Uroczo wygląda. Trzymam kciuki, że nie zetnie swoich brązowych włosów. Uwielbiam jak są długie.
W tym momencie siedzieliśmy w kuchni. Była tak zaskoczona, że.. nie poruszyła się przez dobre 5-10 minut. Drgnęła dopiero gdy dotknąłem jej dłoń.
-T..to wszystko jest nasze? - niepewnie zapytała, zaglądając mi prosto w oczy. Ah ten błekit. Tonę.. -Harry! - machnęła mi przed twarzą -Haalo żyjesz? - zaśmiała się.
-może.. oj zagapiłem się - objąłem dziewczynę, a on pisnęła.
-Na co?
-No na Ciebie głuptasku, wiesz, że Cię koocham - specjalnie przeciągnąłem ostatni wyraz.
-Ja Ciebie też.. - szepnęła.
-Jesteśmy sami.. powtórz bo nie usłyszałem. - obróciłem ją twarzą ku mnie.
-Eh Styles.. Kocham cię! - posłała mi szeroki uśmiech.
-I to rozumiem - cmoknąłem ją w nos. -Chodź trzeba rozpakować te walizki, a potem zaprosić Louisa..
-Musimy dzisiaj? Jest późno.. - spojrzała ze smutną minką. -Jutro też jest dzień.. -Niech mnie ktoś uszczypnie! Czy.. Wercia właśnie zadziornie się uśmiechnęła? Uu.. Hazza lubi.. Fuck. Opanuj się! - skarciłem w myślach samego siebie. Wziąłem głęboki oddech, i podeszłem do toreb.
-Faktycznie.. jutro do nas wpadną.. no to.. czas tylko dla nas? - zapytałem z nadzieją. Błagam zgódź się..
-Mhm - kiwnęła głową na tak a ja pełen radości wziąłem ją na ramiona. Pewnie skończy się na tym, że będziemy oglądać komedię romantyczną, ale.. kto wie.
-Jesteś cuudowna - szepnąłem jej w włosy. Walizki weźmie się potem...

Co wydarzy się potem? Jak Harry i Weronika spędza sylwestra? To już w rozdziale 27, który pojawi się w okolicach czwartek/piątek
Eh.. na serio.. mam już dosyć szkoły. Nie mam nawet czasu na pisanie.. ale.. jakoś dzisiaj znalazłam i.. ta daa :) Przepraszam za błędy stylistyczne.. bo takie występują. 
Trzymajcie się do następnego ♥

1 komentarz:

Szablon by S1K