Statystyka

czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 23 - Rzeczywistość oraz.. kombinacje?

*Tydzień później*
"Powrót do rzeczywistości był początkowo trudny. Liceum.. brak zajęć związanych z kuchnią, które zaczęłam lubić. Trochę dziwnie bez nich, ale za to doszły normalne lekcje.. eh.
Jeszcze ta moja popularność wzrosła wśród Directionerek.. masakra. Pierwszego dnia nie dawały mi tak spokoju, że krzyknęłam na cały korytarz o tym, że nie powiem jaki Harry jest naprawdę, bo sama tego nie wiem. Każdy zachowuje się inaczej przy innych. Jest też.."
-Psst, Wera lepiej jej słuchaj, inaczej będziesz miała przechlapane - szepnęła do mnie Kayla na fizyce.
-Ok ok.. - zamknęłam zeszyt. Od tygodnia coś pisałam, nie wiem co się ze mną stało, ale już połowę zeszytu zapisałam. Jakiś nagły przypływ weny czy coś? Możliwe.
Czy nadal noszę bluzki z TW? .. przynajmniej staram się. Powoli próbowałam wrócić do normalnego życia.. kurde.. o dziwo wiele osób stało się dla mnie miłe. Ugh.. chciałam być niezauważalna. Przez ten wyjazd moja popularność tylko wzrosła.
Gdy skończyła się lekcja, od razu poszłam do swojej szafki po rzeczy. Tak, ja Weronika uciekam do domu po trzeciej lekcji. Ogólnie dziś nie czuję się zbyt dobrze.. może leciutko przeginam, ale taką wersję przekazałam po drodze wychowawczyni. Wychodząc z budynku, trzeba było uważać na latające śnieżki. Już jedną z rana oberwałam, następne unikałam.
Idąc osiedlem w stronę mieszkania państwa Spark, wpadłam na wysokiego blondyna, niosącego siatki z jedzeniem. Muzyka w słuchawkach + zamyślenie = wpadniecie na kogoś. Szybko podniosłam się z ziemi i pomogłam mu pozbierać produkty. Chłopak przez chwilę przyglądał mi się, ale po chwili zrobił zdziwioną minę.
-Wera? Co ty tutaj robisz? Przecież byłaś w LA..
-Byłam, ale się zmyłam - Uu.. zrymowało mi się.
-A co na to twoja mama? - Eh.. nienawidzę cieżkich pytań.. nie wymigam się z odpowiedzi..
-Ona.. no tak jakby..
-Nic nie wie? Cała ty.. - poklepał mnie po ramieniu.
-No raczej.. - chuchnęłam w dłonie. Zapominalska ja nie wzięłam rekawiczek.
Adam to mój i Kayli sąsiad. Jak już wspominałam.. jest wysoki i.. on ma niebieskie oczy. Wiele dziewczyn z nim było, ale.. odkad wyjechałam, to zaczął spotykać się z moją przyjaciółką. ten kawałek drogi przegadaliśmy. Zabawne.. Kay nic mu nie mówiła o moim przyjeździe, dlatego był zaskoczony na mój widok.
-Emm.. może tak wpadniesz do mnie z blondi na kawę lub herbatę? Oczywiście jak będziecie miały czas - powiedział przed domem.
-Damy Ci jeszcze znać - uśmiechnełam się. O boże.. jak dobrze jest być w ciepłym mieszkaniu. Po ściągnięciu kozaków podłoga wydaje się taka miła.. wygodna..

Po zostawieniu plecaka w pokoju, usiadłam na kanapie w salonie. Na szczęście wczoraj zostawiłam tu laptop. Już mija 3 grudzień.. pięć dni temu.. Harry zrobił coś pięknego na premierze "Midnight Memories". Został zapytany oto, czy chce coś powiedzieć i.. pozdrowił mnie. No.. na samą myśl aż się uśmiecham. Ta rozłąka nie jest nawet taka zła. Codziennie piszemy ze sobą smsy, ale.. czy wytrwamy? Nie wiem.
Wchodząc na Skype nagle.. (miałam mały zawał, pomińmy to) pojawiła się ikonka mojej mamy, oraz komunikat, że dzwoni. Pewnie chce wiedzieć gdzie jestem.. ups? Po chwili kliknęłam "odbierz"
-Cześć mamo.. - kamerkę od razu wyłączyłam.
-Czy masz mi coś do powiedzenia? - ach ten ostry ton..
-Ee.. no tak jakby..
-Kto Ci pozwolił jechać do Polski?! Niedługo byśmy wracali do Londynu i..
-Ale nie do Gdańska! - przerwałam.
-No i co z tego? Wiesz jak się teraz Harry czuje? Nie zależy Ci na nim. - że what?
-Skąd ta pewność? Nic nie wiesz.
-Nie pożegnałaś się.
-Ale zostawiłam listy! Wiedziałam, że jeśli się z wami nie pożegnam, to nie będę w stanie normalnie wyjechać..
-Tylko powiedz mi dlaczego.. dlaczego chciałaś wrócić? Było Ci tu źle? Miałaś wszystko. Kochającego chłopaka, przyjaciół..
-Ale najważniejszych zostawiłam tutaj.
-A niby kto to taki? (serio mamo nie wiesz? jpd..)
-Emm.. Kayla i Adam? - Trzymajcie mnie, bo zaraz nie wyrobię...
-No coś ty, znalazłabyś nowych..
-Mamo czy dobrze się czujesz, czy od tak jesteś taką zołzą? Bo inaczej nie mogę tego nazwać.. nie pamiętasz moich najlepszych przyjaciół.. ta kariera diametralnie Cię zmieniła. Nie martw się. Mieszkam u Kayli, chodzę z powrotem do liceum. Jest ok. Harrego się nie czepiaj.. nadal jesteśmy razem.
-Ale..
-Paa. - zakończyłam rozmowę. Wyrzuciłam z siebie wszystko. Prosto z mostu. Ja.. czasami nie rozumiem mojej mamy.. ok, praca.. ale powinna interesować się mną co nie? Ekhem.. nie ma mnie w LA od tygodnia i dopiero dziś się obudziła. Cudownie. Już chciałam wejść na internet i sprawdzić twittera, gdy dostałam powiadomienie na Skype, w sumie to wiadomość i.. od Eleanor. Klinkęłam w nią żeby zobaczyć o co chodzi.
Czytając zaśmiałam się. Louis od pewnego czasu stał się bardzo opiekuńczy w stosunku co do El, a jej się to nie podoba. Miewa też humorki, więc ciąża jej służy. Bardzo się cieszę, że między nimi tak dobrze się układa. Napisane było też coś o Harrym..
Podobno zaczyna coś kombinować i nikt nie wie co. Ja.. zaczynam się domyślać, bo wczoraj się nie odezwał.
Po pół godzinnym sprawdzaniu co dzieje się na świecie, postanowiłam że zrobię obiad. Państwo Spark wracają po 15, Kay też więc mam jeszcze trochę czasu.
Hmm.. coś prostego.. jednocześnie smacznego. Spaghetti nie chce mi się, to może risotto? Dużo rzeczy nie potrzebuję. Po piersi kurczaka skoczę do sklepu, ryż, ser, pietruszka oraz przyprawy są. Jak ja dawno tego nie jadłam. Na samą myśl zrobiłam się głodna.

Wracając ze sklepu minęłam się z małą Directionerką, bo rozpoznała mnie jako "dziewczynę Hazzusia". Chwilę z nią pogadałam i wróciłam do domu. Ta szkoła w Londynie z jednej strony przydała mi się. Rozpakowując torby w kuchni spojrzałam na zegarek. Dopiero jest po 12:00, nie muszę się spieszyć z przyrządzaniem potrawy. Na samym początku pokroiłam pierś kurczaka w kostkę, potem zajęłam się ryżem, następnie wszystko na patelnię. Żeby uzyskać jak najlepszy smak, powoli wszystko sporządzałam. Akurat skończyłam przed 15:00.
-O boże.. co tak pysznie pachnie! Nie mów, że coś zamówiłaś - powiedziała przyjaciółka wchodząc do salonu.
-A tu się mylisz, bo zrobiłam to sama - uśmiechnęłam się.
-Nie wiem co ty robiłaś w tym londynie, ale dziewczyno.. przed wyjazdem nie umiałaś gotować!
-Teraz.. ta daa - obydwie zaśmiałyśmy się. Ten zapach jedzenia był strasznie kuszący, niestety.. musiałyśmy poczekać na jej rodziców. Gdybyśmy zaczęły jeść, wyszłaby nie fajna sytuacja.
I kto dostał pochwałę za smaczny obiad? Ja. W międzyczasie zrobiłam zdjecie risotto, wysłałam Harremu. Po chwili mi odpisał "Same pyszności gotujesz, a ja właśnie czekam na Paula aż coś zjemy. Ej.. zaraz się do Ciebie teleportuję :D". Ach.. chciałabym.
Po godzinie 17:00 poszłam z Kay na lodowisko. Mówię wam.. nigdy więcej.
Jechałam sobie spokojnie, gdy nagle ona zaciągnęła mnie na sam środek i.. bum. Zaliczyłam glebę. Z tego powodu trochę się podenerwowałam, ale przeszło mi. Kiedy w głośnikach leciało "One way or another" to udawałyśmy, że tańczymy przy tym. Eh.. wariatki. Na solówkach Harrego.. chyba nam najbardziej odbijało. Czy my kiedyś będziemy normalne?

(w tym samym czasie u Harrego)
Londyn.. kocham to miasto, ale.. kogoś mi tu brakuje.. pewnej szatynki..
Nikt nic nie wie.. o moim małym planie.. skończyliśmy już wszelkie nagrania do programów, wywiady też są za nami i.. mamy wolne do końca roku. Trwają jeszcze rozmowy, żeby przedłużyć to do marca. Trzymam kciuki za to, że tak będzie.
-Harry.. em.. pytanie.. co tu robią te torby? - zapytał Louis, gdy wszedł do sypialni. Nadal mieszkamy w tym kompleksie co na początku. Kurde.. jedno łóżko nie powinno być puste..
-Wiesz.. robiłem porządki i.. - myśl Styles, myśl!
-I ? Nie chcę się wtrącać.. kombinujesz coś prawda? - ah ten Tomlinson. Zna mnie na wylot.. taki.. starszy brat.
-Może.. co tam u Eleanor? - spróbuję zmienić temat..
-A właśnie się położyła. Ona teraz tyle je.. ej!
-Tak, przecież ta ciąża.. gratulacje tatusiu - poklepałem go po plecach i wyrzuciłem bluzkę z szafy na łóżko.
-Odchodzisz od tematu, nie ma tak!
-U mnie jest.. czy czasami nie wołał Cię ktoś?
-Harry Edward Styles, czy ty się pakujesz i chcesz wyjechać? Oczekuję na szczerą odpowiedź, inaczej będzie kara. - pogroził mi palcem. Zaśmiałem się.
-Ha ha niby jaka?
-Będziesz spał obok Nialla.. - Tylko nie to.. jak nasz Nialler ma dobry sen, to przez całą noc opowiada co w nim robi. Yy.. przerażające trochę..
-No już dobra, ja..
-Bilet do Gdańska?! - pisnął Lou - Ty do Weroniki jedziesz! Wiedziałem, nie wytrzymałbyś dłużej!
-Zamknij się gamoniu, bo Cię wszyscy usłyszą. Tak jadę do niej, ale to będzie niespodzianka, więc buzia na kłódkę. - syknąłem. Przyjaciel na znak, że rozumie, udał jak "zaklucza sobie usta i wyrzuca kluczyk".
-A kiedy lecisz?
-Jutro.. poleciałbym dziś, tylko nie mogłem wcześniej zdobyć adres przyjaciółki Wery. Jakąś godzinę temu jej mama dała mi go.
-Aaa.. na długo u niej zostaniesz?
-Skąd ja to mogę wiedzieć? Chciałbym święta spędzić w jak największym gronie..
-Oto się nie martw. Coś wykombinujemy później. Pakuj się, ja idę do El.. muszę przy niej czuwać..
-Tak , tak.. czekaj.. na 100% nikomu nie wygadasz?
-Przysięgam na słowo honoru. Mam powiedzieć, że lecisz do rodziny?
-Coś w tym rodzaju - Chwilę potem zostałem sam. Przebranie.. jest. Ciuchy, bilet są. Ok.. walczę o naszą miłość. Już jutro.. odwiedzę moją ukochaną. Tak bardzo się stęskniłem. W końcu zobaczę.. te szaro-niebieskie oczy.. wesoły uśmiech.. brązowe włosy.. zakochałem się w fance The Wanted. Ona należy do mnie. Do nikogo więcej. Oh.. czyżbym był zazdrosny? Przypomniała mi się sytuacja, kiedy Wera chodziła tu do szkoły.. . Kazałem jej wsiąść do auta, a jednak.. sprzeciwiła się i poszła z przyjacielem w stronę parku. W tamten dzień.. pocałowałem ją po raz pierwszy. Doszło do sprzeczki.. poniosły mnie emocje.. wszystko.. wyszło jednak na dobre.
Ostatnie zadanie na dziś.. wysłać do niej sms'a w którym.. napiszę coś, ale.. nie domyśli się o co chodzi. Chyba..

(powrót do perspektywy Weroniki)
*Biip* *Biiip* *Biiip* aż się wystraszyłam, gdy telefon zaczął wibrować na szafce.
-Ej.. sms dostałaś - powiedziała Kayla zakrywając się poduszką. Przed nią ciężki dzień, dlatego wcześniej się położyła, a ja czytałam w tym samym czasie książkę.
-Emm.. od Harrego.. - wydukałam.
-Co? - przyjaciółka wstała ze swojego łóżka i usiadła obok mnie. - Pokażesz?
-Masz - podałam jej telefon.
"Nadal bardzo tęsknię.. niedługo to się zmieni. Będziemy.. Proszę Cię nie wysyłaj mi już zdjęć z twoimi potrawami. Staję się wtedy strasznie głodny. Śpij dobrze słońce :**"
-Co to jest? - zapytała Kay.
-On zawsze pisze takie nie zrozumiałe rzeczy. Gdybyś widziała jego tweety.. masakra. Zauważyłaś, że nie dokończył zdania?
-O które Ci chodzi?
-O te "Będziemy" i wielokropek. Reszta jest ok. Coś się wydarzy czuję to.
-Może.. nie ogarniam nadal dlaczego z nim jesteś.. jak wy się dogadujecie?
-Normalnie? A jak ty z Adamem.. ups.. miałyśmy iść do niego na kawę.. zapomniałam - opadłam na łóżko. Ratujcie mnie, bo kiedyś zapomne jak się nazywam!
-Ej, nie histeryzuj.. z Adasiem załatwię to jutro.. teraz.. idę spać.. dobranoc.
-Dobranoc - odpowiedziałam jej, następnie wyłączyłam lampkę. Czyli.. mam nie spać całą noc, zastanawiając się co wymyślił Loczek? Wygląda na to, że tak.
Przewróciłam się na drugi bok.. ciekawe co robi.. eh.. czas odpłynąć w krainę snów i.. czekać na nowe jutro...

Czy niespodzianka Harrego dla Weroniki się uda? A może jednak coś stanie na przeszkodzie? Tego dowiecie się w niedzielę :)
 Mamy rozdział 23, a ja nawet nie pomyślałam o zakładce "Bohaterowie" za moją małą gapę, zaraz to nadrobię :D

2 komentarze:

Szablon by S1K