Statystyka

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 22 - Powrót.

-Proszę o zapięcie pasów oraz o wyłączenie urządzeń elektronicznych - z uśmiechem powiedziała stewardessa. Głośno westchnęłam. Już niedługo będę daleko od nich.. od tego całego showbiznesu, paparazzi. Panom z Modestu się to nie spodoba, ale.. mam własne życie. Nie zaczynam je od nowa, tylko.. to jest taka jakby kontynuacja. Jeszcze wiele rzeczy mnie czeka. Zamknęłam oczy.. w moich myślach pojawiły się twarze.. Harrego.. Louisa.. tych najważniejszych osób. Gdy tylko będę w domu u Kayli, muszę wejść na Skype i poinformować kogokolwiek, że dotarłam na miejsce.
Po kilkunastu minutach, włączyłam płytę The Wanted. A szkoda, że spakowałam kartę pamięci do torby, bo mogłabym posłuchać sobie też innych utworów. Hmm... właśnie to ten zespół był moją "pierwszą miłością". Choć w Polsce bardziej popularni są One Direction, to całkowicie przez przypadek odkryłam TW. Przy ich piosenkach.. poprawiałam sobie humor, wariowałam z Kay..
Potrząsnęłam głową.. eh.. miłe wspomnienia.. warto takie wspominać. Nie wiem czy to od piosenek, czy tak normalnie zasnęłam.
-Proszę pani, jesteśmy już w Londynie - zbudził mnie głos stewardessy. Ojej.. miałam taki.. mocny sen.
-Dziękuję, emm.. czy orientuje się pani za ile leci samolot do Gdańska? - zapytałam. Uwaga.. będę biegła czy też nie?...
-Za 20 minut - uśmiechnęła się. Wzięłam swoje torby i wyszłam. Początkowo lekko się zachwiałam, bo po takiej podróży.. wcale się sobie nie dziwię. Ach.. pamiętam. To właśnie tutaj wylądowałam razem z chłopakami.. tu..
-Lot 239 do Gdańska odbędzie się za 10 minut, pasażerów proszę o skierowanie się do wejścia - Moment.. przecież to mój samolot! Zdesperowana, że nie zdążę zaczęłam biec. Miałam zwyczajnie szczęście, gdybym przyszła ciup później.. musiałabym lecieć kolejnym. W ostatniej chwili zajęłam swoje miejsce. Nikt obok nie siedział.. no tak.. trochę mniej ludzi kieruje się w stronę Polski. Z racji tego, że nie odłożyłam swojego bagażu na górę, wyjęłam pierwszą lepszą książkę z plecaka. Traf padł na "Dary Anioła - Miasto Szkła". Niedługo muszę uzupełnić swoją kolekcję, bo brakują mi do końca dwie książki, a ostatnią szóstą Cassandra Clare jeszcze pisze.. lub napisała.. mniejsza z tym. Z tego co wiem to premiera "Dary Anioła - Miasto Niebiańskiego Ognia" jest zaplanowana na maj 2014. Lektura całkowicie mnie wciągnęła, bo niewiadomo kiedy w głośniku zabrzmiał komunikat, że zaraz ladujemy. Serio tak szybko? Przyznaję.. z jednej strony jestem molem książkowym.
Podczas lądowania, uważnie przyglądałam się widokom za oknem. Jest jeszcze śnieg! Na samą myśl o tym pojawił mi sie uśmiech. Kto by sie z tego nie cieszył? Ciekawe czy Kayla pamiętała o tej kurtce.. bo jak wysiądę z samolotu to.. w samej bluzie.. niezbyt fajnie. Nie chcę być chora..
-Mam nadzieję, że państwo miło spędzili ten lot. Dziękujemy za wybranie naszych lini lotniczych i życzymy miłego wieczoru. - powiedziała stewardessa. Już jest wieczór? Przyznaję.. myślałam, że ogarniam te strefy czasowe jednak.. pomyliłam się. Znowu.

Gdy większość pasażerów wysiadła, wzięłam swoją torbę i plecak. Teraz pozostaje mi tylko odszukanie Kay. Jak wygląda, czy schudła.. trochę się boję. Wychodząc rozglądałam się na wszystkie strony.. te budynki.. te powietrze.. i ja za tym tęskniłam? Zdecydowanie.
-Weronika! - pisnęła na mój widok blondynka z różowymi pasemkami. Co ona zrobiła ze swoimi włosami?...
-Kayla! - podbiegłam do przyjaciółki i przytuliłyśmy się.
-Dobrze Cię w końcu widzieć! Wiesz jakie nudy były czasami z Adamem? W kółko oglądaliśmy te same filmy. Masakra.. jeszcze nam odwołali wyjazd do Berlina.. głupia szkoła.. ale.. nie mówimy o mnie, tylko o tobie, więc opowiadaj, jak było?
-Za dużo mówienia.. - zaśmiałam się.
-Nie przejmuj się, mamy czas. Jak nie chcesz teraz, to opowiesz mi w domu. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że wróciłaś! - uśmiechnęła się szeroko. Jej biała czapka zaraz miała się zsunąć.. śmiesznie tak wyglądała.
-Emm.. nie zapomniałaś o czymś? - stanęłam w miejscu. Przypomni sobie czy też nie..
-Aa kurtka! Trzymaj, przepraszam już zaczełam się zastanawiać czemu trzymam tę torbę.. powiedz.. wracasz do naszego liceum?
-Tak.. już od poniedziałku.. boję się trochę tych Directionerek, bo jestem z Harrym. To będzie straszne..
-No.. czekaj (wzięła ode mnie torbę) niestety musimy iść z buta, bo Adama rodzice są jeszcze w pracy.. właśnie.. co teraz z twoim chłopakiem?
-Nie wiem.. - westchnęłam. -Czy już wspominałam Ci, że jesteś straszną gadułą?
-Kiedyś.. chodź trochę szybciej, bo śnieg zaczyna sypać, a my w godzinę nie dojdziemy.
-Ojej..
-Idziesz? - pociągnęła mnie za rękę. Po drodze jak zwykle dużo się śmiałyśmy. Kay chwaliła sie, że dostała dużą fototapetę na ścianę z The Wanted. Ona ma większego bzika na ich punkcie niż ja. Mi wystarczą duże plakaty, a nie pościel, kubek.. oraz wiele innych rzeczy, które dostała od swoich rodziców.
Wchodząc do jej mieszkania zauważyłam, że prawie nic się nie zmieniło. Brzoskwiniowy kolor na ścianach, pełno fotografii państwa Spark. Idąc do pokoju przyjaciółki prawie co się potknęłam o jej rzeczy. Fioletowe ściany pokryte plakatami, ciekawostkami o TW.. cała Kay. Plecak położyłam na łóżko, które było wstawione dla mnie i od razu wyciągnęłam laptop. Będę słowna i .. odezwę się.
-Co będziesz robiła?
-Chyba zadzwonię do Eleanor lub do Dan, że jestem już w domu.. pewnie się o mnie martwią. Mogę wkorzystać z neta, prawda?
-Nom, ale.. mogę z tobą? Chcę ich zobaczyć Proooszę - zrobiła taką.. minkę jak dzieci, gdy coś bardzo chcą.
-Niech pomyślę.. nnn.. no pewnie, że tak, siadaj - machnęłam ręką i zaraz obydwie siedziałyśmy razem na łóżku. Pytanie.. kto jest dostępny na Skype.. i która godzina u nich jest? Oby tylko był Harry..

(Perspektywa Harrego)
Kilka godzin wcześniej.
Budząc sie uświadomiłem sobie, że.. jej już tu nie ma. I może nigdy nie wróci. Och Styles.. trzeba było ją wczoraj zatrzymać, a nie dać odjechać. Przeciagając się wyczułem, jakiś papier. Usiadłem na łóżku i otworzyłem kartkę. List.. list pożegnalny od Weroniki..
"Do Harrego.
Pewnie czytasz to, gdy ja pewne lecę w stronę domu. Chcę jeszcze raz Cię przeprosić. Ta decyzja.. wiedz, że była dla mnie najtrudniejsza w życiu. Nigdy więcej.
Wyjdę bez słowa.. możesz myśleć, że się wystraszyłam, ale.. poddałam się. Znowu. Wiem. Ale.. rozmawiałam z Dan.. kazała mi znaleźć swoją definicję szczęścia.. długo się nie zastanawiałam. Ty nią jesteś i kocham Cię najmocniej na świecie. Jesteś dla mnie najważniejszą osobą o której nigdy nie zapomnę. Wyobraziłam sobie nasze pożegnanie.. zbyt bolesne dla nas. Dlatego zdecydowałam się na ten list. Tu mogę Ci napisać wszystko.. ostatni raz. Nie ważne jaką decyzję podejmie ta firma co kieruje wami. Jeśli ty będziesz o nas walczył, to ja też. W sprawie naszej miłości miej pewność, że się nie poddam. Tu mam 100% pewność. Oboje nie wiemy, kiedy spotkamy się na żywo, ale.. czuję.. trzymam kciuki.. już niedługo. Niewiadomo jak, gdzie.. teraz..  pamiętaj, jestem obok Ciebie.. w twoich myślach. Na zawsze..
Buziaki, twoja Wera :)"
Po przeczytaniu ostatnich słów.. łzy stanęły mi w oczach. Moja kochana.. ma rację.. nie poddam się. Chociaż taki krótki tekst, to.. poruszył mnie. Pociągnąłem nosem i poszłem się ubrać.
Na śniadaniu każdy siedział z kartką.. dziwne..
-Harry, ona poleciała.. i..
-Wiem Nialler.. napisała mi wszystko tu - wskazałem na kawałek papieru.
-Ej ja też mam od niej list - powiedział Louis, który masował dłoń El. Kurcze.. ten to ma fajnie. Jest ze swoją ukochaną.. która jest w ciąży. Trochę mu zazdroszczę.
-Głuptasie.. obczaj to, że wszyscy mają wiadomość. Widziałam jak w nocy przy włączonej lampce pisała.. mogę się założyć, że wszystko odsypia w samolocie - odezwała się Eleanor. - Nie chciała zrobić przykrości sobie oraz nam. Zachowała się dobrze.
Resztę śniadania przemilczałem. Jutro lecimy do Londynu na premierę płyty.. a to niedaleko Polski. Chociaż.. jadąc tam zaryzykowałbym tym, że.. nie zagraliśmy żadnego koncertu i.. jeszcze te fanki..
Coś się wykombinuje. Postaram się oto.
~*~
Cała nasza piątka zajmowała salon. Dziewczyny były na górze, a my oglądaliśmy idiotyczny serial. Tak strasznie się nudziłem.. mieliśmy wolne i nic do roboty. Z transu wyrwał nas krzyk Eleanor.
-Weronika dzwoni na Skype, chodźcie szybko! - zerwałem sie z kanapy. Muszę ją zobaczyć. W oka mgnieniu wbiegłem po schodach.

(powrót do perspektywy Wery)
Spojrzałam na ekran.. El jest dostępna.. no to.. *klik* na "dzwoń". Po trzech sygnałach zaczęłam się lekko denerwować,że jednak jej tam nie ma, ale zaraz po tym zobaczyłam uśmiechniętą twarz szatynki.
-Siemka - pomachałam ręką
-Nie wierzę, że dzwonisz, serio wiesz jak się martwiliśmy?
-Mogę się domyślać.. czytaliście..
-Tak, Hazz mówił, że się wzruszył.. kto to jest? - w duchu się ucieszyłam.
-To dobrze.. - po chwili ktoś mnie szturchnął. - Em.. El, to jest moja przyjaciółka Kayla - wskazałam na blondynkę.
-Wyglądasz całkiem jak Pezz.. przysięgam, dosłownie! Ona też ma teraz różowe włosy.. nie z pasemkami, ale podobnie. Jak minęła Ci podróż?
-Pierwszy lot przespałam, a na drugim czytałam książkę
-Powiesz mi tytuł później, ale..- El nie dokończyła, odwróciła się do tyłu i drzwi u niej się otworzyły. Ktoś wszedł. Zaczynam się bać.. -Pewien chłopak się stęsknił za tobą.. zostawić was samych? Pogadamy później.
-Jeśli tak chcesz, to się zgadzam. - odparłam, chwytając pierwszą poduszkę, żeby się zakryć. Chwilę później przed ekranem siedział on. Te loki.. zielone oczy.. tak daleko ode mnie. Lekko zawstydzona przybliżyłam się. - Cześć.. - wydukałam, a on się zaśmiał. Jak ja za tym tęsknię..
-No cześć.. widzę, że to jest ta słynna Kay o której opowiadałaś - w odpowiedzi pokiwałam głową, a przyjaciółka zaczęła się głośno śmiać w skutek czego ja też.
-Przepraszam za nią.. jak się czujesz? - spytałam, gdy tylko odzyskałam oddech.
-Całkiem dobrze.. przeżyłaś obydwa loty?
-Wiesz co? Nie.. ale i tak.. tęsknię..
-Ja też kotku.. bardzo.. wytrzymamy to.. uśmiechnij się.. dla mnie - ludzie.. co wy macie z tymi minkami.. nie mogę się im oprzeć...
-Lepiej?
-O wiele.. i kto teraz bedzie mnie w nocy przytulał?
-Nie wiem.. Niall jest wolny.. też sam śpi.. - po tych słowach ratowałam się przed spadnięciem z łóżka ze śmiechu. Czemu ja to powiedziałam?
-Mam focha na Ciebie.. a z tobą kto śpi?
-Taki jeden przystojniak.. ma tylko 150cm wzrostu.. czerwoną koszulkę.. jest brązowy.. - ciekawe czy się skapnie o kogo mi chodzi. Jestem pewna, że nie.
-Jesteś w Polsce i już mnie zdradzasz?! Nie wiedziałem, że taka jesteś..
-Mówię o miśku głuptasie! - pokazałam przed kamerką pluszaka. Oj.. Harry chyba na żartach się nie zna. -Też sobie takiego kup. Duży, mięciutki.. i.. przypomina mi o Tobie..
-Jacy wy jesteście słodcy.. szkoda, że jutro mam szkołę, posiedziałabym z wami jeszcze - powiedziała Kayla i poszła do swojego łóżka. no tak.. ja mam jeszcze 4 dni wolnego.
-Muszę już kończyć.. - spojrzałam na zegarek. Należy mi się odpoczynek po tej podróży.
-Dobrze.. dobranoc kochanie, kolorowych snów, zadzwonię jutro po premierze.
-Po premierze? - zapomniałam o czymś...
-No tak, jutro lecimy do Londynu na promowanie "Midnight Memories". - i ja o tym.. ugh.
-Dobranoc Harry.. kocham Cię..
-Ja Ciebie też, do zobaczenia niedługo.. - posłał buziaka do kamerki.
-Jak to niedługo, ale o czym ty.. - nie dokończyłam, bo on się rozłączył.
Szczęśliwa po rozmowie, zamknęłam laptop i szybko poszłam wziąść prysznic. Państwo Spark wracają późno w nocy, więc będziemy już spać, choć.. Kay już śpi..
Jest wszystko ok.. szczęśliwie dotarłam do domu.. relacje między mną a Loczkiem są w jak najlepszym stanie..
Ten dzień nie mógł być lepszy. Czas na zmierzenie się z kolejnymi.

Co wydarzy się dalej? Kiedy dojdzie do spotkania Wery i Hazzy? Czy mama głównej bohaterki będzie zła, za to co zrobiła? Tego dowiecie się już w czwartek :)
Bardzo wam dziękuję za 2000 wyświetleń! Jesteście niesamowici ♥ 
Chciałabym wam życzyć udanego sylwestra oraz duuużo szcześcia na nadchodzący rok 2014 :)
Jeszcze raz dzięki za czytanie mojego bloga i.. trzymajcie się do czwartku ♥

2 komentarze:

  1. Super rozdział <33 czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na nexta.Proszę odwiedź http://set-world-on-fire.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K