Statystyka

piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 21 - Decyzja.

Zmęczona tymi wszystkimi wydarzeniami zasnęłam. Eh.. gdyby życie było takie proste..
Następnego dnia budząc się, poczułam jak ktoś mnie obejmuje. No tak.. Harry.
-Dzień dobry księżniczko - zamruczał mi do ucha.
-Dobry - przeciągnęłam się. Mimo tego, że położyłam się wcześniej, to czułam się nadal nie wyspana. Dziwne. Wtulilam się bardziej w Harrego. Ale jednak.. coś chciałam, tylko nie do końca wiem co.
Pomyślałam o Kayli.. Adamie.. Gdańsku.. i innych rzeczach związanych z domem. Było mi tu naprawdę dobrze, ale.. chyba za bardzo się stęskniłam.
-Harry? - szepnęłam.
-Hm?
-Ja.. ja chcę wracać. - wydukałam. Jedna decyzja tak? Chyba już ją podjęłam.
-Do Londynu? Zaczekaj jeszcze 2 dni. Za niedługo mamy tam premierę płyty..
-Nie.. do Gdańska.. do domu.. - zrobiło mi się smutno. Nawet wolę nie patrzeć teraz na Hazze. Czy ja właśnie łamię jego serce?...
-Chcesz mnie zostawić?
-Nie, nie chcę, ale..
-Ale co? - chłopak się oparł na ręce, a ja leżałam na plecach. Proszę.. niech się tak na mnie nie patrzy..
-Fajnie było jak moja mama jeździła stylizować gwiazdy, a ja zostawałam u przyjaciółki. Tym razem.. byłam zmuszona aby opuścić rodzinne miasto i jechać w nieznane. Zostawiłam szkołę.. w tym momencie właśnie ją opuszczam. Nie wyobrażam sobie, że nie napiszę maturę razem z moim rocznikiem. Fajnie, że nauczyłam się płynnie rozmawiać po angielsku.. zakochałam się w tobie.. poznałam nowych przyjaciół. Jednak.. coś w środku mówi mi.. ja.. muszę wracać, rozumiesz? Dziękuję wam za wszystko. Nie jedna dziewczyna chciałaby być na moim miejscu i poznać 1D. Ktoś inny.. cieszyłby się, że nie chodzi na lekcje i ma tzw. wolne. Ale to nie dla mnie. Ja taka nie jestem.. przepraszam.. wiesz, że Cię kocham całym sercem najmocniej na świecie - próbowalam się uśmiechnąć, ale to było na nic. Harry wpatrywał się we mnie ze smutkiem. Niedawno znalazł miłość, tą prawdziwą, a teraz.. ją traci. On też mnie kocha, ale powinien wiedzieć, że siłą mnie nie zatrzyma. Głośno westchnął.
-Serio musisz to zrobić? Nie wierzę.. czy ty nie wiesz co się ze mną potem stanie? Modest podstawi mi nową dziewczynę. Tego chcesz? - W odpowiedzi pokręciłam przecząco głową. - Trzeba to powiedzieć reszcie. - Niechętnie wstał z łóżka i poszedł się ubrać. Otarłam z policzka samotną łzę. Przykro mi, ale nie mogę być w dwóch miejscach jednocześnie. Niestety.. jak decyzja zostanie podjeta, to już jej nie zmieniam. Wracam do Polski. Będąc w łazience rozglądałam się naokoło. Eh.. to chyba już mój ostatni dzień tutaj..
-Muszę wam coś powiedzieć.. - powiedziałam, gdy wszyscy jedli śniadanie. Raz kozie śmierć. -Ja.. wracam do domu. - Reakcja była jednoznaczna. Nikt się nie cieszył. Ja po części też, ale.. to były moje najlepsze dwa miesiące w życiu. Gdy patrzałam na Hazze, to on celowo unikał mojego wzroku. Rozumiem go. Miłość jego życia właśnie ucieka.. straszna sytuacja. Poczatkowo Niall próbował jakoś rozluźnić atmosferę, ale i tak wystarczająco zepsułam wszystkim humory.
Jeszcze przed obiadem Eleanor pytała się mnie co jest powodem mojego powrotu do Gdańska. Śmiało odpowiedziałam jej, że coś mi mówi, abym wracała.

~*~
-Weronika.. nie wierzę.. powiedz mi, że to jest żart z którego zaraz będę się śmiał - zagadał do mnie Louis, na balkonie tuż przed wyjazdem chłopaków na premierę płyty.
-Ale to jest prawda..
-A co z Harrym? Widzisz jak on teraz wygląda? Załamał się. I to poważnie.
-N..nie wiem.. mieliście mnie nigdy nie poznać! Powiem Ci coś.. (pociągnęłam nosem.. łzy mi się zbierały w oczach) Gdy okazało się, że moja mama została waszą stylistką, to ja miałam zostać z ojcem.. ale on nie wrócił, bo jest jeszcze w delegacji.. gdzieś we Włoszech.. dlatego pojechałam z nią, poznałam was.. potem te wszystkie rzeczy. To nigdy nie miało się stać! - wybuchłam płaczem, a Louis mnie przytulił. Eh.. załamanie do mnie też dotarło.
-Cii.. rozumiem, że chcesz być teraz sama..
-A mógłbyś jeszcze zawołać Harrego?
-Jasne, poczekaj..
Po 5 minutach na balkon wszedł mój chłopak. Gdy tylko go zobaczyłam, to rzuciłam się na niego, a on mocno mnie przytulił. Oboje mieliśmy łzy w oczach. Nie chciałam do tego doprowadzić, a jednak.. stało się.
-Kiedy masz wylot? - zapytał zachrypnietym głosem.
-Jutro.. z rana. Bilet zarezerwował mi Liam.
-No dobrze.. lece na premierę..
-Trzymam za Ciebie kciuki - uśmiechnęłam się do niego, a on uczynił to samo.
Resztę dnia przegadałam z dziewczynami. Nawet poszłyśmy na ostatni wypad do kina na poprawę humoru. Ale.. gdy wróciłyśmy to Hazza przestał się do mnie odzywać. jego wzrok był taki.. obojętny. Miałam ochotę krzyknąć "przepraszam!" i powiedzieć, że zasługuje na kogoś lepszego.. niestety.. stałam jak sparaliżowana w miejscu. Wera pamiętaj o oddychaniu.. - nakazałam sobie. Potrząsnełam głową i usiadłam przy stole wpatrując się w wyświetlacz komórki. Przekazać Kayli, że wracam, czy też dać jej sygnał jutro z rana? W tym momencie ta myśl trapiła mnie najbardziej. Nie miałam odwagi, aby spojrzeć na resztę.. w głębi serca czuję, że to nie jest koniec mojej przygody z nimi, tylko.. wydaje mi sie, że akcja.. rozwinie się gdzieś dalej. Bez chwili zastanowienia wzięłam mój pamiętnik i zaczęłam spisywać myśli, które nie dawały mi już żyć.
"26 listopad
Już dawno tu nic nie pisałam.. może.. to była mały błąd? Tyle rzeczy dzieje się teraz w moim życiu.. dzisiaj One Direction mają premierę genialnej płyty "Midnight Memories" Ach.. też bym się nie spodziewała, że polubię ich muzykę. Myślę, że... wczoraj podjęłam najtrudniejszą decyzję w swoim życiu. Mianowicie.. dziś jestem w Los Angeles.. jutro w Gdańsku.
Tak.. wracam do domu.. do Kayli.. Adama.. i szkoły pełnej Directionerek. Nie boję się ich.. mam na nie tzw. "wywalone". Ale wracając do tematu.. bardzo się boję, że zraniłam Harrego. Mojego jedynego chłopaka, który się o mnie troszczy jak nikt inny.. Przecież.. byłaby szansa na spotkanie się tak? Wiem, że on o nas walczy i się nie podda..
Co do jutra to.. muszę jeszcze spakować ostatnie rzeczy i.. jestem gotowa? Na pewno się z nimi nie pożegnam.. co to, to nie. Chamskie z mojej strony, ale.. zostawię im list.. każdemu z osobna. Nienawidzę pożegnań.. zawsze się rozklejam na tym i tęsknota za osobami, które były mi bliskie.. bardzo boli, a ja nie potrafię wtedy przez parę dni się pozbierać. Dam radę.. samolot jest o 8:00, więc zamówię taksówkę na 6:30.. wolę już na lotnisku poczekać..
Eh.. samolubna ja.. no może nie.. lub.. jednak? Kończę już pisanie.. na zegarze jest 21:34 a mam jeszcze do zrobienia parę rzeczy.
Jak zakończę ten wpis? I love everyone.. lots of love."
Zamknęłam zeszyt. Uff.. i od razu.. czuję się taka jakaś.. lżejsza? Możliwe. Szybko poszłam do sypialni i schowałam pamiętnik do torby. Harry akurat robił coś na swoim laptopie, więc po cichu wzięłam pidżamę i poszłam do łazienki. Pytanie.. jak mam się jutro uczesać? Jeśli zdążę, to.. wyprostuję włosy. Dawno już tego nie robiłam.
Kiedy wyszłam spod prysznica, to Hazza nadal klikał w klawiaturę. Wyjęłam z torby grubą szarą bluzę, skarpetki, jeansy a'la rurki oraz adidasy. Muszę w jutrzejszym sms'ie wspomnieć Kayli, żeby wzięła dla mnie kurtkę, bo mądra ja nie zabrałam żadnej. Gdy wszystko miałam poukładane, to położyłam się obok chłopaka.
Hmm.. pan Styles tylko na mnie zerknął i dalej wpatrywał się w ekran. Jestem tu ostatni dzień, a on.. eh.. nie ważne.
-Co robisz? - zapytałam zaspanym głosem. Halo! Ja mam jutro pobudkę o.. 5:00, o której nikt nic nie wie..
-Oglądam..
-A co jeśli mogę wiedzieć? - podparłam się na łokciu.
-Poszukałem trochę i.. czemu ukrywasz się ze swoim talentem do śpiewania? W gimnazjum byłaś rewelacyjna..
-O czym ty.. - i nagle zdałam sobie sprawę co takiego ogląda nasz kochany Harry. Znalazł filmiki.. z moich starych występów w gimnazjum.. gdy byłam jeszcze w zespole.
-Nie wierzę.. - położyłam głowę na poduszkę.
-Ale w co?
-Nie widzisz nic? Naprawdę? Czy tylko ja jestem taka ślepa. Patrz.. (wskazałam na swoją postać w komputerze) Cały czas stałam z boku.. ta.. (wzkazałam na Agnieszke) cały czas fałszowała w najwyższym głosie, a i tak dostawała solówki. Myślałam, że gdy będę w ostatniej klasie, to pani mnie w końcu doceni, ale tak nie było. Na te całe 3 lata tylko 2 razy śpiewałam "solo" jeśli tak mogę powiedzieć, bo raz śpiewałam tylko jeden wyraz, a za drugim miałam szczęście, że ktoś z mojego głosu się rozchorował i mogłam ten jedyny raz usłyszeć tylko swój głos.. - wywróciłam oczami.. to było dwa lata temu, a pamietam to jak dziś. Hazza wpatrywał się we mnie zaciekawiony, a po głowie chodziło mi tylko tik tak, tik tak..
-W takim razie szkoda, że ktoś Ciebie nie docenił. A.. co się stało dalej z.. no wiesz. Tym twoim muzykowaniem. - chłopak zamknął laptop, odłożył do na półke i położył się obok mnie. Choć jest ciemno, to wiem, że się na mnie patrzał.
Splótł nasze dłonie ze sobą i czekał na moją odpowiedź.
-Ja... "zakopałam" to wszystko. Odpuściłam sobie. Nie miałam jak się rozwijać, więc się poddałam. Wrzuciłam do szuflady z napisem "na później".
-Ty nie chcesz śpiewać, czy nie chce Ci się? Wiesz.. ja zaryzykowałem i.. patrz gdzie teraz jestem. Też powinnać spróbować.. wtedy..
-Proszę Cię Harry.. na tą chwilę skończyłam z tym. Jeśli... pojawi się choć cień nadzieji to obiecuje, że go wykorzystam. Ale nie teraz.. - przerwałam mu.
-Dobrze.. eh.. wiesz, że Cię bardzo mocno kocham? - przykrył nas kołdrą, przyciagnął mnie do siebie tak, że głowę miałam na jego klatce piersiowej. Chwilę potem pocałował mnie w usta.
-Ja Ciebie też kocham Harry.. - szepnęłam. Ostatnia noc razem..

Ranek.
Jakie miałam szczęście, że komórkę zostawiłam pod poduszka, bo wibracje obudziły mnie równo o 5:00. Powoli wstałam z łóżka. Widok śpiącego Hazzy.. muszę to zapamiętać.
Szybko zrobiłam poranną toaletę, a potem poszłam do sypialni po torbę i plecak. Jeju.. nie mam aż tak dużo rzeczy. Nawet mniej niż się spodziewałam. Po tym jak zjadłam 2 kanapki z serem i ketchupem.. nadszedł czas na zostawienie listów. Musi im to wystarczyć. Zaznaczam.. nie rozstajemy się na zawsze, więc są szansę, że niedługo się zobaczymy.
Tak po godzinie 6:00 wyszłam przed apartamentowiec. Postanowiłam też powiadomić Kay, że wracam i niech naszykuje dla mnie miejsce. W końcu też dowiedziałam się, że między Los Angeles a Londynem jest 8h różnicy.. dlatego gdy dzwoniłam do niej to była już godzina 14, czy coś około tego. Ze smutkiem spojrzałam na budynek w którym przebywałam ostatni miesiąc. Nie płakać.. nie płakać.. powtarzałam sobie w myślach. Na całe szczęście przyjechała po mnie taksówka. To tak.. lecę do Londynu.. potem przesiadka na Gdańsk.. . Jak zapomnę to skontaktuję się jeszcze z Li.

Wzięłam głeboki oddech. Przepraszam, że się z wami nie pożegnałam, ale.. mój cel na teraz to.. lotnisko.
Odjeżdżając w stronę mojego celu.. zrobiło mi się strasznie głupio. Wszyscy śpią, a ja.. wyszłam od tak. Mam nadzieję, że te listy im wystarczą. Włożyłam w nie całe swoje serce.
-Zawieść panią do LAX? (lotnisko w LA przyp.)
-Tak.. - odpowiedziałam. Nadal patrzałam się w widoki za szybami samochodu.
Gdy dotarłam na miejsce, od razu poszłam rozejrzeć się czy serio o godzinie 8:00 jest lot z Los Angeles do Londynu. Jestem ciekawa czy będę tam miała dużo czasu między przesiadką do Gdańska. W międzyczasie wysłałam sms do Kayli, żeby nie zapomniała o tej nieszczęsnej kurtce. Jestem niezłym zmarźluchem, więc łatwo mogę złapać przeziębienie.
Jakiś czas później
-Osoby lecące lotem numer 364 do Londynu proszone są za 30 minut o podejście do swojego stanowiska. - powiedział głos przez głośniki na lotnisku. Słabo uśmiechnęłam się sama do siebie. W takim razie.. za 30 min. powrót do rzeczywistości.
Zabawne.. nawet moja mama nic nie wie, że wracam do domu. Ostatnio w ogóle się mną nie interesuje, więc teraz też tak będzie.. wcześniej było inaczej, ale.. praca i wgl.. "Weronika stała się niewidzialna".. tak to rozumiem.
Kierując się w stronę wejścia usłyszałam parę głosów wołające moje imię. Niechętnie obróciłam się.
A niech to.. Louis, Liam, Niall i Danielle biegli w moją stronę. Wyglądali na strasznie zaspanych. Czy mówiłam już, że właśnie.. w tym momencie coś mi utrudniają?
-Wera zaczekaj! - krzyknął Lou, następnie podbiegł do mnie. - Czemu tak szybko wyszłaś? Bez zadnego pożegnania? Ejj.. - przytulił mnie.
-Ja.. musiałam..
-Wszyscy szanujemy twoją decyzję, ale tak się nie robi.. - powiedziała Dan. Ekhem.. ja tu zaraz się popłaczę. Próbowałam za wszelką cenę powstrzymać łzy.
-Wiem.. zachowałam się nie fair, ale..
-Leci pani tym lotem? - zapytał mnie chłopak.. chyba, który kasuje bilety. - Zostało coraz mniej czasu.
-Tak lecę.. przepraszam.. - szepnęłam do.. moich przyjaciół. Bez słowa podałam bilet i przeszłam dalej. Smutno im pomachałam.. ostatni raz.
Gdy tylko usiadłam w samolocie to od razu zalałam się łzami. Wiedziałam, że to będzie boleć.. po prostu wiedziałam. Jeszcze zanim stewardessa powiedziała, żeby wyłączyć wszystkie urzadzenia przed startem, powiadomiłam Adama i Kay, że już za parę minut.. ruszam do stolicy Wielkiej Brytani. W Londynie obiecałam im, że zadzwonię. Znając życie.. dotrę do domu, gdy będzie ciemno.Nic nowego.
-Proszę o zapięcie pasów oraz wyłączenie urządzeń elektronicznych, za chwilę startujemy. - uśmiechnęła się szeroko stewardessa.
Głęboki wdech.. wydech. Ok. No to.. Żegnaj LA.. Gdańsk.. miło będzie Cię znowu zobaczyć.


Co będzie dalej z Weroniką? Czy tęsknota za Harrym.. będzie doskwierać naszej głównej bohaterce? Jak sobie poradzi z powrotem do domu? To już w poniedziałek :)
Od razu ostrzegam! Jeśli nie spodobał się wam rozdział, nagły obrót akcji.. to proszę.. darujcie sobie komentowanie.. jak jeszcze pamiętacie.. publikuję też to opowiadanie na wattpadzie i tam.. nie wszystkim ten rozdział przypadł do gustu.
Niestety.. wszystko było pięknie.. Los Angeles.. sławny chłopak.. jednak sława, zainteresowanie mediów przerosło naszą główną bohaterkę. Postanowiła wrócić, ale.. jak w tej sytuacji zachowa się Harry? Hmm.. przytrzymam was w niepewności i.. już w kolejnych rozdziałach.. zobaczycie.. w którym kierunku potoczy się życie Weroniki.. i.. czy we właściwym :)
Do poniedziałku ♥

3 komentarze:

  1. Super rozdział! Na końcu się poryczałam! Serio... Sory za spam ale zapraszam na mojego bloga: http://almky.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow ten rozdział jest super! Nie spodziewałam się takiego obrotu akcji! Nie mogę się doczekać następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nominuję cię do Versatile Blogger Award http://caseclosed1d.blogspot.com/2013/12/versatile-blogger-award-1.html tutaj jest info

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K