Statystyka

wtorek, 24 grudnia 2013

Rozdział 20 - Pobyt w LA.. ciąg dalszy.

Ach.. co to mi świeci po oczach.. przetarłam ręką oczy i otworzyłam je. W pokoju było bardzo jasno.. no tak.. ranek. Nie wierzę.. Harry nadal mnie przytulał.. czy aby mu nie zdrętwiała ręka? Delikatnie ją strzepnęłam i usiadłam na łóżku. W LA wszystko jest takie inne. Nie mogę się przyzwyczaić. Spojrzałam na loczka. Serio ma już długie te włosy. Uśmiechnęłam się, i odgarnęłam mu je z czoła. Będę miła i nie będę go budzić. O boże.. zapomniałam.. telefon.. ja.. chyba go brałam gdy szłam spać.. ups? Rozejrzałam sie po pokoju. Na całe szczęście cały lezał na podłodze. Wzięłam go i wyszłam na balkon. To.. w Londynie ludzie chodzą w kurtkach i wgl. a tu.. nie? No tak, inny klimat. Rozmarzona widokiem oparłam się o barierkę i kliknęłam na numer Kayli. Ciekawe, która jest u niej godzina.. jak ją obudzę to mam przechlapane. Szczerze to nie znam się na tym obliczaniu stref czasowych.. nie wiem.. tam jest albo 6 godzin do przodu, albo do tyłu. Eh.. nie jestem najlepsza z geografii.
-Halo? - odezwał się zaspany głos mojej przyjaciółki.
-Siemka!
-Łał.. w koncu raczyłaś do mnie zadzwonić..
-Nie obrażaj się na mnie, jestem w LA i.. znasz mnie i moją pamięć..
-Haha no tak. Powiedz mi.. jak to jest być dziewczyną Harrego Stylesa?
-Całkiem dobrze
-Nie wierzę, że porzuciłaś The Wanted na rzecz One Direction, ty.. zdradziłaś mnie.
-A wcale, że nie? przecież noszę bluzki z logiem TW..
-Oki, wybaczam. a tak w ogóle wchodziłaś na twittera? Te całe Larry Shippers są załamane plotką o tym, że Eleanor jest w ciąży.. i to z Louisem. Cytuję "mój świat się załamał. Jeśli to dziecko przyjdzie na świat, to zabiję się" Jakieś nienormalne co?
-.. tak - odpowiedziałam speszona. El w ciąży? Ale.. jak? Czy to aby na pewno jest plotka? Nie będę się w nic wtrącać dopóki Eleanor sama o tym nie powie. -Jaka szkoda, że Ciebie tutaj nie ma.. trochę się nudzę. - dodałam.
-Żartujesz sobie ze mnie? Jesteś w Los Angeles z 1D, a tobie się nudzi? Dziewczyno zamień się!
-Gdyby tylko mi Harry pozwolił..
-Ach.. rozumiem.. ta miłość.. przynajmniej masz ciepło, bo tutaj pada śnieg.
-W Gdańsku jest już śnieg? - zrobiłam zdziwione oczy - przecież jest dopiero początek listopada..
-No właśnie.. ale wiesz jak to jest w Polsce. Teraz jest biało, a na święta zapewne tak nie będzie.
-Jak zwykle - zaśmiałam się. -Wiesz, że pogodziłam pokłóconą parę? Udało mi się.
-Uu.. czyli stałaś się teraz ekspertką od rad? Ja też chcem
-Czekaj.. - na dole usłyszałam pisk.. Eleanor? Chwilę później zobaczyłam biegnącą szatynkę, która była w pidżamie, a za nią Louis. Buu.. mieli większy balkon.. nic nic, ja wcale nie narzekam. -Kay.. wiesz co.. chłopaki mają tak za dwie godziny próbę.. mogłabyś wtedy wbić na gadu, bo coś mi się zdaje, że nie uda mi się z tobą porozmawiać - zwróciłam się do przyjaciółki.
-Ok, spoko.. a co tam się dzieje?
-Louis goni Eleanor, to właśnie ich wczoraj pogodziłam.
-Aa.. dobra.. zaraz przyjdzie moja mama i..
-Będziesz miała przechlapane, wiem. To pa - usmiechnęłam się do telefonu i rozłaczyłam. Na dole słyszałam cały czas chichot Eleanor. Ci to potrafią się bawić. Schyliłam się bardziej w celu zobaczenia co oni tam wyprawiają.
-Louis, postaw mnie, proszę! - chłopak właśnie miał ją na ramieniu i obracał się wokół własnej osi.
-Nie, nie puszczę Cię hahahahaha - krzyknął Lou.
-Eh.. wariaci.. - westchnęłam.
-Uu.. gdzie jest Hazza? - zapytał Louis.
-Aa pan leniuch wylegiwuje się na łóżku - zaśmiałam się.
-Woo.. co wy tam robiliście? - wskazał palcem w moją stronę. Obróciłam się. Harry miał bardzo potargane włosy. I w dodatku wyszedł w samych kąpielówkach.
-My.. nic - zarumieniłam się.
-Taa.. takiego kitu mi nie wciśniesz
-Ok, rób jak uważasz - odpowiedział Loczek i wzruszył ramionami, a ja pacnęłam go w głowę. Czy on czasami może zacząć normalnie myśleć?
- Ej za co to? - objął mnie w pasie. Odchyliłam sie lekko do tyłu. Hm.. tak to możemy sobie postać. Niestety nie dostał odpowiedzi, bo.. chyba nawet na moment odpłynęłam. Czy Harry to ten jedyny, czy jest chwilowym zauroczeniem.. ? Coraz częściej zaczynam miewać takie przypuszczenia. Co jeśli spodoba mu się inna dziewczyna? Przecież nie jestem idealna..
-Muszę już iść.. - szepnął mi do ucha. Z zawiedzioną miną spojrzałam na niego. Lekko speszeni zeszliśmy na dół. Boże..
Po skończonym śniadaniu chłopaki pojechali do studia. Z tego co wiem, to tam sprawdzają swoją trzecią płytę "Midnight Memories". Jestem ciekawa jakie mają brzmienie. Tego dowiem się w późniejszym czasie. Perrie namawiała mnie, żebym poszła razem z dziewczynami na basen, ale obiecałam Kayli, że o 9:00 będę na gg. Nie łamię obietnic. Ten czas i tak wolno mija..

Dwa tygodnie później, dzień przed premierą trzeciej płyty One Direction.
Ale się narobiło. Dokładnie tydzień temu wszystkie piosenki z MM wyciekły do internetu. Boże.. nie chciałybyście być na moim miejscu, serio. Louis był tak wkurzony, że jak się o tym dowiedział, to az krzesłem rzucił. Tak się starali, ale się nie udało. Ktoś był sprytniejszy. Nie przyznałam się im, ale z ciekawości też odsłuchałam i.. nie mogłam się nadziwić, że takie cudo nagrali. Zakochałam się w tym rockowym brzmieniu. To nie jest już tani pop jak na poprzednich krążkach. Gdybym teraz była w Gdańsku.. i od tak odsłuchała np. piosenkę "Midnight Memories" , bez wachania kupiłabym płytę w Empiku. Fanki na pewno są oczarowane tym. I to w dodatku mówię ja, osoba, która nigdy nie słuchała 1D (no może oprócz radia.. tam nie dawało się zmienić utworu gdy leciał.. chyba, że przełączało się na inną stację). W Los Angeles jesteśmy już praktycznie trzeci tydzień. Przez ten czas dużo się zmieniło. Louis z Eleanor są ze sobą bardzo blisko.. (uwaga.. proszę o werble..) Liam oświadczył się Danielle! No to.. mamy teraz takie zestawienie, że są dwie normalne pary, dwa narzeczeństwa.. oraz.. Niall, który nadal nie znalazł sobie dziewczyny. Gdy gadałam z nim wczoraj, to zdradził mi, że na gwiazdkę od mikołaja zażyczy sobie drugą połówkę. Jak na razie wszystko jest ok. Chłopaki jeżdżą na próby, wywiady, sesje itd. a my zostajemy w apartamentowcu. A już niedługo.. tak za parę dni Pezz nas opuści, bo jej zespół będzie po USA promował swoją płytę, więc zostanę tylko ja, Dan i El.
-Chłopaki! zabierajcie swoje dziewczyny i jedziecie przećwiczyć "Story of my life" oraz "Best song ever" przed programem! - krzyknął na dole Paul. A tak fajnie się siedziało na balkonie. Teraz trzeba wstać i.. ruszamy. Zayn obiecał też, że jak skończą się próby, to pojedziemy do lunaparku. Już nie mogę się doczekać jak pójdziemy na 50m młota lub na Extreme. Ciekawe kto będzie najbardziej się bał wysokosci. Dla mnie to pikuś. Chodziłam na to z Kay i.. zazwyczaj piszczałam z radości niż ze strachu.
-M..my mamy na to wejść? - zapytał lekko przestraszony Lou, zanim weszliśmy na młota.
-Jak się boisz to nie wchódź - poklepał go po razmieniu Harry. -Chyba, że jesteś tchórzem.
-Ja? Nigdy! - wziął biedną El i usiedli na samym przodzie. Współczuję. Ja wolę siedzieć bezpiecznie na środku.

~*~
-Proszę Cię nie wchódź na twittera. Nie wiem co się stało, ale..
-Ale co? - zapytałam Harrego. Był wyraźnie.. zmartwiony. Jego mina mi się niespodobała, więc i tak to zrobiłam. Patrząc na moje interakcje.. załamałam się. Ciąża Eleanor była już potwierdzona, więc Larry Shippers były bez serca. Przeczytałam pełno tweetów typu "El nie jest w ciąży, tylko udaje. Ich związek jest ustawiony tak samo jak twój" "Lecz się dziewczyno!! Czy ty wiesz, że odebrałaś Louisowi Harrego? Zniszczyłaś ich miłość!" ale.. ostatni tweet chyba mnie dobił najbardziej..
"Jaka ty jesteś naiwna! Myślisz, że Hazza ciebie kocha? Zobacz jak patrzy na Louisa, to nieodwzajemniona miłość! Ty jesteś nikim! Tylko córką gównianej stylistki!". W moich oczach pojawiły się łzy. Wzięłam laptop i poszłam na górę. Chcę być teraz sama. Łatwo jest mnie urazić. Te hejty.. miałam się nie dać.. miało być wszystko ok, ale.. to mnie przerasta. Jestem wkurzona teraz na siebie, że.. nie zostałam w Gdańsku z Kay. Co mam z tego, że.. jestem w związku z cudownym chłopakiem, jak pół świata mnie nienawidzi? To dla mnie za dużo. Nie wiem czemu to zrobiłam, ale odpisałam na parę tweetów, wywołując przy tym większą burzę. Moje odpowiedzi dotyczyły głównie ciąży Eleanor i tego, że Louis będzie ojcem. Halo.. on ma w tym roku 22 lata. Może robić co chce, jest dorosły. Fanki chciałyby jak najlepiej, ale przeginają z tymi kłótniami.
Przysięgam.. fandom Directioners to najbardziej kłótliwy fandom jaki znam. W TW Family tak nie jest. Może i kłóciłyśmy się z fankami 1D, ale nie aż tak! Nikt nie jeździł po dziewczynach np. Maxa, Toma czy Nathana. Bez przesady.
Było też pełno wpisów "Larry is real #FAV, Larry isn't real #RT". Oczywiście, że kliknęłam Retweet.
Stop! Co ja zrobiłam.. sama się w to wszystko mieszam. Ugh.. zamknęłam laptopa i rzuciłam poduszką w drzwi. Jestem straszna. Zawsze wplątam się w nie swoje sprawy.
Ze złym humorem zeszłam na obiad. Zbliżała się godzina 17, więc.. chłopaki znowu jadą na 18:00, tym razem do radia dawać wywiad o płycie. Szybko zjadłam klopsy w sosie pomidorowym i już chciałam iść na górę, gdy Danielle mnie zatrzymała.
-Weronika.. musimy pogadać. Przyjdź do sypialni mojej Liama i Nialla za 10 minut, dobrze?
-No ok.. - niechętnie poszłam na górę. Eh.. przeczuwam, że to będzie ciężka rozmowa. Stojąc przed drzwiami sypialni zastanawiałam się do dalej będzie ze mną. Ostatnio miewam humorki i trudno jest się ze mną dogadać. Ugh.. wszystko mam, ale i tak coś mi się nie podoba.
-Wejdź - Dan wyjrzała za drzwi. Nigdy wcześniej nie byłam u nich w pokoju, więc to wszystko było dla mnie zaskoczeniem. Ściany były kremowe, a po obu stronach, na przeciwko siebie stały dwa łóżka. Dan i Liama, oraz Nialla. -No co, siadaj - szatynka pokazała na sofę. Mówiłam, że mam zły humor.. od tak? Na pewno.
-To.. o czym chcesz ze mną porozmawiać? - zapytałam ją.
-co się z Tobą dzieje.. chodzisz naburmuszona.. marudna.. jak jakaś obrażona nastolatka. -Yy.. bo może właśnie nią jestem? ...
-Danielle.. ja.. właśnie jestem jeszcze nastolatką.. ale to chyba normalne. Na byle rzecz się obrażam, więc wszystko jest w normie..
-Nie poznaję Ciebie.. gdzie podziała się ta rozpromieniona dziewczyna, którą poznałam na samym początku?
-Em.. zniknęła? Zmieniła się.. - w którymś momencie głos zaczął mi się łamać.. kurde.. niedobrze.
-Wera.. każda z nas ma problemy.. my zwierzamy się tobie z nich. Dzisiaj nadszedł ten dzień, w którym to ty musisz zrobić. - popatrzała na mnie z troską. Głośno westchnęłam. Osoba, której się tylko zwierzałam, to była Kay, ale teraz? Muszę w pełni zaufać Danielle. Wzięłam głęboki oddech. Raz się żyje..
-Eh.. tu wszystko chodzi o twitter, prasę.. wszyscy na mnie naskakują.. najbardziej LS.. nawet przeczytałam parę tweetów, że życzą mi śmierci.. to.. to jest straszne. Nie wiem czy tu długo wytrzymam.. może.. - nie wytrzymałam i wybuchłam płaczem. Dan mnie przytuliła. Boże..
-Słuchaj.. my wszyscy tutaj w Ciebie wierzymy. Weź głeboki oddech.. ok. Posłuchaj mnie uważnie. Jeśli nie chcesz być tutaj, tylko wrócić do rodzinnego miasta, to ja rozumiem. Pamiętaj, że to ty masz być szczęśliwa. Jeśli robisz coś z przymusu, to nie warto. Zrób coś dla siebie i dla ukochanej osoby. Oboje bądźcie szczęśliwi. Znajdź swoją własną definicję szczęścia i dobrze się zastanów..  - uśmiechnęła się do mnie. Nadal pociągałam nosem, ale te słowa co ona powiedziała.. są przepiękne. Nigdy nie pomyślałabym, że ktoś powie do mnie w taki sposób. No.. była to forma pocieszenia, ale za to bardzo skuteczna.-Dziękuję Ci za wszystko! - uścisnęłam ją przyjaźnie i udałam się z powrotem do sypialni.
Na kolacji nie pojawiłam się. Pretekstem było to, że "nie jestem głodna". Tak naprawdę to.. siedziałam na parapecie i myślałam o tym jak ma się dalej potoczyć moje życie i gdzie. Jedna decyzja.. i zmienie wszystko. Tylko czemu to musi być aż takie trudne?


Jaka będzie ostateczna decyzja Weroniki? Czy zostanie w Los Angeles czy raczej nie poradzi sobie z tym wszystkim? To już w 21 rozdziale, który pojawi się w piątek :)
Ale ten czas szybko mija.. jeszcze niedawno rozpoczynał się rok szkolny.. a tu zaraz koniec pierwszego semestru..
Ten rozdział możecie potraktować jako mały prezent na święta ode mnie :)
Z okazji tych świąt chciałabym wam życzyć dużo zdrowia, szczęścia, radości. spotkania swojego idola.. oraz niech najskrytsze marzenia wam się spełnią :D No i.. żebyście nadal czytali mojego bloga : )
+ Wszystkiego najlepszego dla naszego kochanego Louisa, który.. chyba nigdy nie zamierza dorosnąć ;] Tak jakoś nadal nie wierzę, że ma już 22 lata..
Wesołych Świąt ♥!

1 komentarz:

  1. CUDO *_* NAPRAWDĘ KOCHAM CZYTAĆ TWOJE OPOWIADANIE :) Podoba mi się sposób w który piszesz, i dziękuję że przyjęłaś moją radę co do zmiany szablonu :) Czekam nieciepliwie na kolejny :) Kinga xx

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K