Statystyka

sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 19 - No to lecimy do USA..

"Widzę dwie osoby przed sobą. Są one obydwie ubrane na czarno i zbliżają się ku mnie. Nie wiem jakim sposobem, ale nie mogę się cofnąć. Stoję w miejscu. Gdy już są bliżej zauważam ich kaptury.. nie wiem co robić. Zaczynam krzyczeć. To nie pomaga.. nagle.. zatrzymują się przede mną i każdy z nich wyciąga ku mnie rękę. Nie wiem co zrobić, więc chwytam dłoń postaci po lewej stronie. Kaptury spadają i widzę twarz tego, co mnie trzyma. Harry. Jego twarz jest uśmiechnięta, ale zakrwawiona. Znowu jakiś koszmar mi się śni? Ugh.. Chcę uciec, ale on nadal mnie trzyma. W pewnym momencie przytula mnie. Nie czuję bicia jego serca.. znowu krzyczę. A on ucisza mnie mówiąc: - Cii.. przecież to ja.. twój Harry.."
-Pobudka śpiochy! - krzyknął Liam na cały pokój, całe szczęście budząc mnie z tego głupiego snu. Chwała Bogu! - Mamy bardzo mało czasu, więc ruchy i na śniadanko!
-Daj spokój Li - założył na głowę poduszkę Niall. - Która jest godzina.. chyba mamy jeszcze czas..
-Jest po 4, więc radziłbym ruszyć każdemu swoje 4 litery, bo wyjdą z tego konsekwencje. - pogroził palcem, a ja się zaśmiałam. - Aż taki śmieszny jestem?
-Tak.. - odpowiedziałam i (uwaga..) jako jedyna wstałam z łóżka! Nie chciałabym być mokra jak chłopaki za chwilę. Naprawdę.. Liam jest nieobliczalny (np. potrafi wziąść wiadro wody i.. rozlać je na osobę śpięcą), dlatego ja wolę się go słuchać. Wzięłam krótkie jeansowe spodenki i szarą bluzę z "TW" na samym środku. Jeszcze z 1D nie zgłupiałam, więc będę godnie reprezentować mój fandom.
Na całe szczęście nie dzielę łazienki z chłopakami. W łazience na dole wzięłam szybki prysznic, potem ubrałam się a włosy uczesałam w warkocza na boku. Ojej.. mogę się tak częściej czesać. Gdy wyszłam, to od razu poszłam spakować szczotkę, przybory do mycia zębów do torby. Hm.. ale zaraz zaraz... ja z nimi jadę (lecę) do USA, a co z moją szkołą? Na tą myśl wywróciłam oczami. Jeśli tutaj wrócimy, to będę miała zaległości po tąd. W kuchni powoli wszyscy zaczęli się schodzić. W jadalni usiadłam między Lou a Harrym, który.. rozbawił nas tym, że.. prawą ręką mnie obejmował i.. próbował zjeść jajecznicę. Gdy zapytałam się go dlaczego to robi, to odpowiedział, że nie zamierza mnie nigdzie puścić i ciup się o mnie martwi, że się zgubię... (no cóż, wszystko jest możliwe).

O godzinie 5:30 do kompleksu przyszły dziewczyny. Jedyna Eleanor nie była w dobrym humorze, gdy zobaczyła minę Louisa, który będzie musiał spędzać z nią czas. Oj ja już się za nich wezmę. Doprowadzę jeszcze do tego, że się pogodzą. Po krótkim przywitaniu wszyscy wsiedliśmy do busa i.. kierunek lotnisko. Chłopaki jak zwykle się wygłupiali co chwilę. Zayn... był bardzo..ee.. jak to określić.. po prostu mocno przytulał Perrie.
Po dotarciu na lotnisko trzeba było szybko dostać się do samolotu. Chociaż jest to godzina poranna, to paparazzi są wszędzie (dosłownie).
-Auć.. - złapałam mocniej Harrego za ramię.. - moja kostka...
-Wszystko ok?
-N..no chyba tak.. musiałam źle stanąć.. - Nagle.. poczułam, że nie stoję na ziemi. Z lekkim strachem obróciłam głowę. Ach ten Harry. To wyglądało jakbym była jakąś panną młodą czy coś. I nie wiem jakim cudem on mnie uniósł, chyba wykorzystał moją nieuwagę. Idąc dalej przez lotnisko (oczywiście ja nadal w ramionach Harrego) zauważyłam, że Louis.. tak jakby przymusowo trzyma rękę El. Niech tylko ta dwójka zostanie ze mną sama.. już ja ich pogodzę.
-Czy moja królewna może już zejść? - zapytał Hazza po pewnym czasie.
-Buu.. a było tak wygodnie.. - zaśmiałam się.
-Jak się ze mną ożenisz to tak będzie codziennie - na te słowa spłonęłam rumieńcem. Ja, on.. i ślub? za 8 miesięcy mam dopiero 18-nastkę, więc takimi bzdetami nie będę zawracać sobie głowy.
Samolot był oczywiście prywatny, więc mogłam zająć sobie dowolne miejsce. Wzrokiem szukałam takie, żeby było widać chmury. Ach te widoki.. uwielbiam je podziwiać. Najzabawniejsze było to, że gdy już usiadłam, to Niall krzyknął -Ja zamawiam koło Wery! - Oj chyba tak powiedział, dlatego, że on jedyny jest sam. Może.. trzeba mu znaleźć dziewczynę? No.. ja się nie będę w to angażować. Po zapięciu pasów mocno zamknęłam oczy. Choć wzięłam tabletkę na chorobę lokomocyjną, to nadal nie lubię startów. Mocno zacisnęłam zęby i czekałam aż ktoś mi powie, że jesteśmy już w powietrzu. Jaka szkoda, że nie mogłam sobie włączyć wtedy "The Wanted - Show me love" ta piosenka idealnie by mi tu pasowała.
-Skarbie.. możesz już otworzyć swoje piękne patrzałki - .... serio? patrzałki? Harry gdzie ty te slowa wynajdujesz..
-Uff.. - odetchnęłam z ulgą patrząc w okno. Słońce było już lekko w górze, a chmury.. w tym odcieniu wyglądają przepięknie. Natychmiast obróciłam głowę, by zobaczyć jak siedzimy.
Z przodu siedziała El, Perrie, Zayn , potem ja Niall, Liam i Danielle, a za nami Hazza z Lou, który właśnie spał. Też byłam nie wyspana. Chyba moje tabletki zaczynają działać, bo poczułam się senna. Oparłam głowę na ramieniu Nialla.
-Harry.. patrz.. aha i do kogo teraz przytula się Wera? No do kogo?
-Niall.. ona tylko oparła głowę.. i w dodatku.. zająłeś najlepsze miejsce. Koło mojej dziewczyny..
-Ej, ale ja nikogo nie mam, a powinienem siedzieć koło mojej przyjaciółki.. i tak jest.
-Ale ty nie musisz siedzieć obok chrapiacego Louisa.. zamień się!
-Nie.. a masz przy okazji koc? Przykryłbym.. Were.. - i w tym momencie.. poleciałam na bok.. czyli.. na kolana Nialla.. ups? Tak chce mi się spać..
-Ona śpi na moich kolankach! Jakie to słodkie! I kto tu teraz jest fajny?
-Zamknij się pacanie i przykryj ją! - pacnął blondyna Harry. Chciałam się nawet zaśmiać, ale odpłynęłam.

   Pobudka była dopiero już w Los Angeles, gdy wylądowaliśmy. Ojej.. a tak dobrze mi się spało.. Niall ma całkiem wygodne kolana.. ale Hazzy są lepsze hah. Gorzej już było z wyjściem z lotniska do auta. Paparazzi (znowu.. przecież w Londynie też byli.. no dobra.. oni są wszędzie) otoczyli nas tak, że było słychać jak Zayn przeklina. Szczerze to ledwo co dotarliśmy na miejsce. Ja, Pezz, Danielle i El wolałyśmy siedzieć cicho, bo.. pewna piątka.. była bardzo wkurzona na fotoreporterów.
-No to czas wybrać sobie sypialnie! Mamy tu tak.. 3 pokoje dwu-osobowe i jeden trzy-osobowy. To kto przygarnie Nialla? - Na te słowa wszyscy patrzeli po sobie. Ja z Harrym.. chcemy wspólny pokój.. Nialler lubi dokuczać Hazzie, więc my odpadamy. Padło na Lanielle. Długo nie byliśmy w swoich pokojach (no po za małym rozpakowaniem się), bo chłopaki musieli iść na próbę.
W takim razie.. dziewczyny zostały same.
Zaczęłyśmy rozmawiać w kuchni. Pezz gadała o nowym albumie Little Mix "Salute", Danielle coś o jakiś zawodach w tańcu, a tylko Eleanor była milcząca. Czy operację "Godzimy Louisa i El" czas zacząć? Najwyraźniej tak. wzięłam kakao i usiadłam na kanapie obok szatynki.Ona była taka smutna.. czy ja muszę każdą smutną osobę pocieszać? Na to wygląda.
-El.. wszystko w porządku?
-Tak... to znaczy.. nie - w oczach miała łzy.. jest aż tak bardzo źle? ...
-Ej.. słuchaj, nikt nie moze się przy mnie smucić, rozumiesz? Może.. chcesz się wygadać? Opowiedzieć co sie dzieje miedzy tobą a Louisem? Potrafię pomóc.
-Masz tylko 17 lat...
-No i? Przeszłam więcej niż przeciętna nastolatka.. w dodatku.. już prawie rok nie widziałam ojca.. moja mama też jest ze mną, ale.. nie tyle czasu ile powinna, bo nie ma normalnej pracy..
-Ok.. powiem Ci. Ja.. kocham Louisa i to bardzo.. tamta sytuacja z Tomem.. to nie byłam ja... tam była moja kuzynka Caroline.. wiem.. obie jesteśmy bardzo podobne, ale nigdy bym nie zdradziła Lou, nigdy! Dostałam od niebios anioła, a teraz on sam ode mnie odchodzi. Mówi, że.. z powrotem jesteśmy.. ustawką.. moje serce tego nie wytrzyma.. nie jestem aż tak slina.. w dodatku Directionerki najeżdżają na mnie jeszcze bardziej niż kiedykolwiek. Miałam wszystko, teraz zostałam z niczym. Jeszcze ten wzrok Tomma (<-- tu chodzi o Louisa przyp.).. on.. mnie nie kocha.. a to wszystko przez tych głupich paparazzi.. Weronika.. pomóż mi - ze łzami przytuliła mnie. Było mi jej strasznie szkoda. W takim razie.. to była kuzynka tak? To czemu Louis nie wie o tym? Chwila.. on nie chciał jej słuchać.. Dziś będzie musiał.
-Pomogę Ci, spokojnie.. jeszcze dziś sprawię, że wrócicie do siebie - potarłam ją po plecach. - Idziemy do dziewczyn na balkon? - uśmiechnęłam się.
-Czekaj.. tylko wytrzę te łzy.. (zachichotała) jeszcze raz wielkie dzięki. - No i poszłyśmy. Perrie jak zwykle głośno się śmiała a Dan razem z nią. El niepewnie stanęła za nami lekko się uśmiechając. Może.. sumienie nadal ją gryzło? Nie wiem.. i tak już mi duzo powiedziała.
Jakieś 10 lub 15 minut później, gdy na niebie zaczęły się pojawiać pierwsze gwiazdy (ta.. wylecieliśmy z Londynu o godzinie siódmej.. lecieliśmy parę godzin.. ten czas tak szybko zleciał) na zmianę z Pezz wskazywałyśmy gdzie pojawiają się kolejne. Zabawny wieczór..
Niestety.. jak już wcześniej wspominałam.. muszę pogodzić Louisa i Eleanor.

Zmęczona zabawą z dziewczynami razem z El poszłam do jej sypialni. Uwaga.. faza pierwsza mojego planu zaliczona : być w miejscu, w którym będzie pokłócona para. Na fazę drugą.. musze zaczekać.
W tym samym czasie wysłałam sms Dan, że jak chłopaki wrócą, to "niby" El nie ma w sypialni i on może spokojnie przyjść. Hahahah.. podstep.
Tak też się stało. W telewizorze po cichu leciała muzyka i nagle wszedł Louis.
-Co wy tu.. nie ja stąd idę.. - chwycił za klamkę.
-Stój! - krzyknęłam i pociągnęłam szatyna za rękę. - Macie sobie coś do wyjaśnienia, więc siadaj - zaprowadziłam go koło jego dziewczyny. Ona.. niepewnie spojrzała na niego.
-A niby co? - przewrócił oczami.
-Serio nie wiesz?
-Nie, nie wiem co też ona tu robi! - wskazał na El, która już schowała twarz w dłoniach. No to czas.. na fazę trzecią pt. "Wygarnij mu wszystko w jej imieniu"
-Czy wy w ogóle rozmawialiście ze sobą normalnie? No oczywiście, że nie. Louis Eleanor chciała Ci powiedzieć, że ta cała sprawa z Tomem to jedna wielka pomyłka..
-Że co? A może ma jeszcze bliźniaczkę? Aż taki głupi to ja nie jestem.
-To była jej kuzynka idioto! Może od tyłu wyglądało jakby El była na randce, ale tak nie było. W tym samym czasie ona przebywała z Danielle. Nie znając prawdy zastanów się ile szkód narobiłeś co? Może tak.. teraz ty spróbujesz się pogodzić? Wiem, że nie powinnam się mieszać w wasz związek, ale zauważcie, że oboje tak samo cierpicie. No i co, że Louis mnie pocałowałeś? Przyznaj, że wtedy wyglądem przypominałam ci El.. (widząc jego minę.. to potwierdził to) Ty byłeś załamany, ona była załamana. Wniosek? Dopóki nie wyjaśnicie sobie wszystkiego, to proszę was nie kłóćcie się, bo wtedy nie ma sensu.. ee.. rozgadałam się, wiem, więc.. mam nadzieję, że moja mowa da wam do myślenia, a teraz.. czy jest szansa, że wasza dwójka będzie z powrotem Elounor?
El popatrzała przez załzawione oczy na Louisa. On się nie odezwał, tylko podszedł do niej, przytulił i.. chyba o ile się nie mylę, to szepnął jej do ucha "Przepraszam.. tak bardzo Cię przepraszam.."
Uśmiechnęłam się widząc szczęśliwą parę. Mój plan wypalił. No to.. czas na powrót do rzeczywistości i.. chyba Hazza czeka na mnie w "naszej sypialni" przełknęłam ślinę. Eh.. ja.. Harry.. sami w pokoju.. ratunku? Nie bądź głupia - zaśmiałam się sama do siebie.
Delikatnie otworzyłam drzwi. Ku mojemu zdziwieniu ukazała się błękitna sypialnia.. z balkonem.. (czemu ja tego wcześniej nie zauważyłam?) oraz.. śpiący Harry po prawej stronie łóżka.. ooo.. jak słodko wygląda kiedy śpi. Szybko wzięłam pidżamę i poszłam pod prysznic. Czy w LA musi być tak gorąco? Po kąpieli ubrałam się i związałam włosy w kucyka. Zabawnie wyglądam. Potem (razem z moją komórką) wskoczyłam pod ciepłą kołdrę. Nie wiedziałam czy mam się przytulić do Hazzy (który tak a propo spał bez koszulki ^^), ale.. po chwili, gdy odwróciłam się do niego tyłem, poczułam jak ktoś mnie obejmuje.
-Gdzie byłaś? - zamruczał Harry a przy okazji rozwiązał moje włosy, sprawiając przy tym, że opadły mi na ramiona.
-Godziłam Louisa z Eleanor.. ciężka sprawa.. ej gdzie moje gumka do włosów? - zaśmiałam się.
-Udało Ci się? I.. zniknęła
-Mhm.. Mam! - pisnęłam z radości, gdy złapałam Hazze za rękę i wzięłam moją frotkę. W odpowiedzi usłyszałam śmiech chłopaka.
-Odwróć się w moją stronę, prooszę. - przekręcił mnie tak, że teraz leżałam na plecach. Chwilę później już leżałam na jego torsie.
-Nie będzie Ci przeszkadzało, jeśli tak zasnę? - zapytałam.
-Jak mi nie uciekniesz, to tak śpij.. skarbie - cmoknął mnie w czoło a ja zachichotałam. Nie wiem.. uwielbiam jego głos.. jeszcze w dodatku taki zachrypnięty. Ojej.. ziewnęłam i odpłynęłam w krainę Mofreusza.. przytulona do mojego największego szczęścia.


Co się wydarzy później? Jak upłynie wszystkim pobyt w LA? Czy pojawią się jakieś niespodzianki? To już we wtorek :)
Przepraszam was bardzo, że tak późno dodaję rozdział, ale miałam dzisiaj duże porządki w domu i musiałam pomagać.. w dodatku nie chciał mi się blogger załadować.. no nic, ważne że dałam radę opublikować :)
Kolejny rozdział będzie już we wtorek, ponieważ.. już za 3 dni święta ^^
Trzymajcie się do wtorku ♥ 

PS. rozdział 20 pojawi się tak w godzinach 10:00 - 13:00 :)

3 komentarze:

  1. AWWW *_* JAK JA SIĘ CIESZĘ ŻE LOU I EL DO SIEBIE WRÓCILI :D Kocham twoje opowiadanie, ale na twoim miejscu pomyślałabym o jakimś szablonie. ( tylko taka mała sugestia :) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobra sugestia :) trochę się naszukałam i znalazłam ten szablon. Mam nadzieję, że pasuje do bloga, bo ja na tym kompletnie się nie znam :D

      Usuń
  2. TWÓJ BLOG ZOSTAŁ NOMINOWANY DO LIEBSTER AWARD! GRATULACJE ! WIĘCEJ ZNAJDZIESZ TU :http://but-do-you-really-want-to-be-alone.blogspot.com/p/blog-page_23.html

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K