Statystyka

środa, 18 grudnia 2013

Rozdział 18 - Informacja, kłótnie, sprzeczki i takie tam.

Kolejny dzień zaczął się całkiem normalnie. Pobudka o 6:00, szybki prysznic, ubranie się, a potem śniadanie. Gdy znalazłam się w kuchni poszłam poszukać mój plecak. W sypialni chłopaków oraz w pokoju mojej mamy go nie było, więc znajdował się gdzieś na dole. Musiałam się w myślach poganiać, bo do mojego wyjścia brakowało tylko.. pół godziny? A ja nawet śniadania nie zjadłam. Po poszukiwaniach (gdzie zostało mi 5 minut) po raz kolejny wzięłam jogurt i wyszłam. Czasami tak po prostu zazdroszczę chłopakom, że mogą sobie pospać, poleniuchować. Przynajmniej nie zaczynają tak wcześnie swoich prób jak ja lekcje.

Gdy dotarłam do skrzyżowania zauważyłam znanego mi bruneta. Kevin. Właśnie czekał na mnie, więc tylko mu pomachałam ręką, żeby ruszył w moją stronę.
-Wera! - krzyknął radośnie.
-Kev! - też się ucieszyłam na jego widok. Przytuliliśmy się przyjaźnie i poszliśmy w kierunku szkoły. Gdy dotarliśmy na miejsce leniwie spojrzałam na plan. Eh.. pierwsza lekcja to technologia gastronomiczna i podobno nauczycielka zamierza dziś pytać całą klasę, bo.. raz jej podpadliśmy.. to znaczy.. ktoś ją nieźle wkurzył. Już nie miałam szans, żeby co kolwiek powtórzyć sobie, bo na korytarzu rozległ się dzwonek.
-Powodzenia? - zapytałam lekko przerażona.
-Przydałoby się.. - przełknął ślinę Kev. No to czas na walkę o śmierć i życie. I się zaczęło.. okazało się, że spytała klasę tylko do numeru 12, bo dalej nie mogła, bo "lekcja ucieka" a my musimy zrobić jakiś tam temat z powodu tego co gotujemy na zajęciach praktycznych. Oj współczuję mojemu przyjacielowi, bo ta babka go wzięła (on ma numer 8 ^^). Mnie się upiekło, bo mam nr. 13.. i.. nie jest on aż wcale taki pechowy.. chyba.. no w większości sytuacji tak.
-A jutro będziecie przygotowywać.. risotto z warzywami - powiedziała pani Smith na ostatniej lekcji. Czasami uważam, że 8 lekcji to dla mnie aż za dużo. Na ostatniej ledwo coś ogarniam, bo moje myśli krążą po tematach "co dzisiaj na obiad?" "niech ten dzwonek już zadzwoni" "oo.. chłopcy grają za oknem w piłkę" itd. Gdy usłyszeliśmy "dźwięk wolności" każdy prawie wybiegł z klasy. Uu.. dzisiaj nie przyjechał nikt po mnie z 1D.. albo mają próbę, albo są niezłymi leniami..
-Co tak patrzysz? Czekasz na kogoś? Na twoich sławnych opiekunów i chłopaka? - dał mi kuksańca w bok Kevin.
-Ee.. no nie, ale.. zawsze tu byli.. i przestań z tym chłopakiem - wytknęłam mu język.
-Przecież jesteś dziewczyną Harrego Stylesa, co nie?
-Drażnisz się ze mną? - czy on może już skończyć gadać na ten temat? ...
-Ja.. nie.. uraziłem Cię? Co się dzieje.. ej.. no nie patrz tak na ziemię, wiem że masz ładne trampki i wgl. ale mi możesz powiedzieć.. obiecuję, że to zostanie między nami. - spojrzał na mnie pocieszajacym wzrokiem. Nadal żyję tym co się stało dwa dni temu..
-Kevin.. chociaż bardzo bym chciała.. nie mogę Ci powiedzieć.. obowiązuje mnie umowa, że nic nie może wyjść po za ściany kompleksu. W tym momencie mam związane ręce.. - smętnie pokręciłam głową. Eh.. Modest! I ta cała umowa.. po prostu moja dusza krzyczy "ratunku!". Jeszcze chwilę pospacerowałam z kolegą, a po tym wróciłam do kompleksu.

Wchodząc przez drzwi usłyszałam pojedyncze krzyki Harrego i Nialla z kuchni. Polożylam plecak w przedpokoju i zaciekawiona weszłam do salonu. Moim oczom ukazał się Hazza oraz blondyn, ktory próbował coś podjeść. Zabawnie to wyglądało. Żeby przestraszyć naszego kucharza, przytuliłam go od tyłu.
-Mm.. co nam dzisiaj gotujesz?
-Cześć skarbie, dziś specjalność a'la Harry Styles - cmoknął mnie w policzek.
-Czy.. możesz.. zabrać.. stąd.. go.. - wypowiedział każde słowo oddzielnie, wskazując na blondyna, który znowu coś przeżuwał. Niechętnie się od niego odsunęłam i machnęłam ręką do Nialla na znak, że idziemy usiąść w salonie. Wykorzystam go przy okazji, bo muszę zrobić pracę domową na jutro.
-Co się tak uśmiechasz?.. - zapytał niepewnie Niall.
-Czy mogę liczyć na twoją małą pomoc z zadaniami?
-Jasne! - przysiadł się do mnie i zaczęliśmy od matematyki. Własnym oczom nie wierzyłam, jak on sam rozwiązał równanie z tangensem. Ja jestem w tym ciemna. Gdy doszliśmy do muzyki, to szybko zamknęłam książkę. Przecież.. Nie. umiem. śpiewać. Tak sobie postanowiłam.
W tamtym momencie Niall siedział lekko zdezorientowany. Gdy spytał o co chodzi.. z odpowiedzi uratował mnie krzyk Lou z góry..
-Trasa?! Ja mam jeszcze z nią przebywać?! K*&%* jeszcze czego! Nie rozumiecie, że za to co zrobiła ja jej już nie kocham?! A co mnie to obchodzi! No i co, że miesiąc temu było ok?! Teraz nie jest, a nie zamierzam spędzać z nią dwóch tygodni w jednej sypialni! (...)
Wszyscy na dole patrzeli na siebie. Nikt nie wiedział o co dokładnie chodzi, więc byliśmy zdezorientowani. Harry ledwo co powiedział "Obiad".
Gdy skończyliśmy jeść, na dół zszedł Lou. W szarych dresach, fioletowej koszulce. Włosy miał całe potargane a twarz czerwoną z gniewu. Uu.. lepiej go dzisiaj nie denerwować..
-Zostało coś dla mnie? - zapytał roztargniony.
-Trzymaj i ścisz ten ton głosu, gdy rozmawiasz, bo wszystko na dole słyszeliśmy. - potarł go po plecach Harry, po czym usiadł obok mnie i mocno przytulił. W zasadzie to wszyscy oglądaliśmy film, a Louis siedział sam w kuchni. Szepnęłam Hazzie na ucho, że idę pocieszyć naszego wesołka. Przecież on rzadko się smuci. Może.. poczuje się lepiej, gdy komuś się wyżali? Bynajmniej mi to pomaga.

(perspektywa Louis'a)
Wszystko było idealnie. Na początku kochaliśmy się z El i to mocno. Myślałem, że to kobieta z którą spędzę całe moje życie.. niestety się pomyliłem. Zraniła mnie i moje uczucia.. przecież tak nie można! Ja się staram, żeby było wszystko piękne i wgl. a tu ja dostaję wiadomość, że Elka całowała się w kawiarni z jakimś Tomem?! Między nami jest już koniec. Na nic mi jej przeprosiny.. ja wiem swoje.
Grzebiąc w jedzeniu jakie Harry zrobił, patrzałem na pozostałych jak bawią się przy oglądaniu filmu. Chyba najbardziej zazdroszczę właśnie Hazzie, bo on ma.. ma normalną dziewczynę. To było do przewidzenia, że Loczek się zakocha, bo już za pierwszym razem co chwilę patrzał na córkę stylistki. Początkowo nie mógł się z nią dogadać, bo ona mówiła w innym języku. Polski tak? No stamtąd skąd pochodzi. Westchnąłem. Tamtym pocałunkiem musiałem nieźle namieszać w głowie. Czułem się trochę winny z tego powodu..
-Nie jesteś głodny? - rozmyślania przerwał mi głos Weroniki. Podniosłem głowę do góry i.. nastolatka stała obok mnie.
-No.. niezbyt.. nie oglądasz filmu?
-Jak mam oglądać, gdy osoba, która ma największe poczucie humoru nagle się smuci. Louis co się stało? - zapytała i usiadła na krześle obok.
-Nic wielkiego.. - mam jej się wyżalić? Aż taki nie jestem.
-Weź już lepiej nie udawaj. Pokłóciłeś się z El. To przez Eleanor się lekko załamałeś.. rozgryzłam to? - zaśmiała się. Przypatrując się jej nigdy nie spytałem, czemu nie ma tego jednego zęba. Trochę to dziwne.
-Mhm.. ok.. to robimy tak. Ja powiem Ci dokładniej o co chodzi ze mną i z El, jeśli ty mi powiesz dlaczego nie masz jednego ząbka. - Dziewczyna zastanawiała się przez moment, ale po chwili zgodzila się. Przy okazji powiedziała Harremu, że idzie ze mną, a on tylko pokiwał jej głową, że rozumie. w milczeniu szliśmy do sypialni. Mówiąc szczerze, to już byłem wyczerpany tym wszystkim.
Każde z nas usiadło na swoim łóżku. Wera o malo co nie spadła, ale to taka nasza mala niezdara.
-To zaczynaj - wskazała na mnie.
-Dlaczego ja! - pisnąłem, a ona zaśmiała się.
-Bo uwierz mi, że ty masz o wiele więcej do powiedzenia niż ja. - W końcu jej uległem. Opowiedziałem jej, że niedawno przyłapałem El na zdradzie i że próbowałem z nią zerwać. Weronika przekonywała mnie, żebym dał kolejną szansę. A co jeśli zakochałem się w kimś innym? Kimś młodszym, w dziewczynie, która lubi się ze mną kłócić, bo nie lubię jej zespołu (i wątpię, że ta niechęć kiedyś zniknie..). Ona jest mądra.. zabawna.. tak śmiesznie mówi z polskim akcentem. Uroczo wygląda nawet z tym jednym małym brakiem. Umie gotować.. czego chcieć więcej? Ale.. ona już znalazła szczęście w kimś innym. Może gdybym.. nie był z Calder, to Wera grałaby moją dziewczynę? Eh.. chciałbym ,żeby tak było. A może jednak nie? Ugh.. sam już nie wiem.
Gdy skończyłem się jej wyżalać wyczekująco popatrzałem w szaro-niebieskie oczy.
-Co tu by dużo opowiadać.. wracałam rowerem ze szkoły, pędzilo na mnie auto, spadłam z roweru, trafiłam do szpitala. I takim oto sposobem nie mam zęba. - Jejku.. ale to streściła.
-Tylko tyle? - zapytałem zaskoczony.
-Mówiłam, że nie mam o czym opowiadać - zaśmiała się i wyciągnęła ku mnie rękę - Idziesz? Pooglądać.. film.. z wszystkimi na dole..
-Jest 19. to chyba na Ciebie już pora, bo wieczorynka leci - w odpowiedzi dostałem poduszką w głowę. Szybko nie musiała czekać na mnie, bo pociągnąłem ją do siebie, tak że wylądowała na moim brzuchu.
-Oj Tomlinson co z Ciebie wyrośnie.. - poczochrała mnie po włosach, wstała i wyszła. Na jej widok cały czas się uśmiecham.. eh.. czy ja..nie nic.

(powrót do perspektywy Weroniki)
Louis nigdy nie dorośnie.. przysiegam. Przynajmniej jego dobry humor powrócił, a to wszystko dzięki mnie. Kiedy wróciłam na dół, to już nie oglądałam z chłopakami film, tylko spakowałam się na jutro do szkoły. Jak dobrze, że Liam pozwolil mi trzymać książki na dole. Moment.. wczoraj.. sms i połączenia.. Kayla! Prawie zapomniałam. Szybko wzięłam komórkę i kliknęlam na przyjaciółkę. Tym razem to ona nie odebrala, więc zostawiłam jej wiadomość z.. małymi przeprosinami. Teraz niech ona oddzwania. Niespodziewanie do kompleksu przyszła moja mama z Paulem.
-Wera, nie pakuj się. Paul.. - mama spojrzała na.. menagera..
-Już jutro macie wylot do USA na dwa tygodnie. Nagrywacie tam występ w X Factorze, parę wywiadów.. no i czas wolny.
-Jutro? - zdziwił się Harry. - A ktoś z nami jeszcze leci? - popatrzał na mnie.
-No tak, wasze dziewczyny. Weronika, Perrie, Danielle i Eleanor. Wylot o 7 rano. - No i wyszedł. Że co? Ja.. lecę.. jutro z nimi? Ojej.. Każdy patrzał na siebie. I co mamy teraz robić? Chłopaki z niechęcią poszli na górę. Teraz wszyscy musimy się spakować. Nagle z góry zbiegł Lou.. nie był on ani wesoły, ani smutny, tylko.. przerażony? Chyba tak.
-Nie mówcie mi, że dziewczyny też z nami lecą, no błagam! Weronikę jeszcze zniosę, ale.. El.. litości. - opadł na kolana.
-Niestety kolego to prawda - poklepał go po plecach Liam.
-Po prostu cudownie - odparł i wkurzony poszedł znowu na górę. Boże jakie on ma humorki.. gorzej niż ja.. ale nie będę porównywać siebie do niego. Może podczas tego wyjazdu uda mi się chociaż pogodzić Lou i Eleanor? Nie wiem.. zobaczymy to już jutro...


Jak wyjdzie wylot do USA? Czy Weronika pogodzi Louisa i Eleanor? Czy uczucie między Werą a Harrym pogłębi się? To już w sobotę!
Tak nie w niedzielę :) Niestety.. wtedy jest niedziela handlowa.. (sklepy pootwierane ^^) i mam małe plany, więc nie będę miała czasu i.. dlatego rozdział 19 pojawi się dzień wcześniej :D

+ bardzo was proszę o cierpliwe czekanie na kolejny rozdział. Jeśli w dzień publikowania go nie ma np. o 18:00, to przecież pojawi się później. To zależy od tego kiedy mam dostęp do komputera ; )

2 komentarze:

  1. Genialny rozdział *_* Już się nie mogę doczekać soboty ^^ Kocham Cię ! No i mimo, że naprawdę lubię El, to tu już mnie do siebie zraziła -,- KINGA XX

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K