Statystyka

niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 17 - Spotkanie.

W jaki sposób mam im pomóc z fanami? Kurcze.. nie znam się na tym. Czyżby znowu mnie pchali w stronę mediów? Wygląda na to, że tak..
Leniwie przeciągnęłam się na łóżku i przypadkowo dotknęłam palcem laptop Harrego. No .. chyba mogę z niego skorzystać? Sprawdzę tylko twittera i zaraz się z niego wyloguję. Delikatnie go otworzyłam. Na pulpicie (gdzie na tapecie była jego mama i siostra) znajdowało się strasznie duzo ikon, których wolę nawet nie otwierać. Szybko kliknęłam na internet. Oh.. ma Google Chrome a nie Mozille Firefox.. ale trzeba jakoś żyć. Po zalogowaniu, miałam wyraźnie zaznaczone interakcje.. to teraz takie coś jest? Wow..
Tweety do mnie dzieliły się na trzy grupy, wkurzone Larry Shippers, miłe tweety shippujące mnie i Hazzę oraz takie normalne od "twitterowych znajomych". Dawno nic nie pisałam, więc wstawiłam tylko " :) " . Niech wiedzą, że jeszcze żyję. Po sprawdzeniu wszystkiego odłożyłam komputer Hazzy na miejsce. Chciałam zajrzeć do tych jego plików, ale.. byłoby to takie nie fair wobec samej siebie. Już chciałam wyjść na korytarz gdy na jednym z łóżek zaczął wibrować telefon. Moment.. to obok mojego. Ostrożnie podeszłam bliżej. To była komórka Louisa. Ach ten zapominalski. Eh.. raz kozie śmierć odbiorę za niego i powiem temu komuś, żeby zadzwonił później. Nie zdążyłam nawet powiedzieć "halo" bo głos po drugiej stronie przerwał mi.
-Louis błagam Cię, ja się zmienię, to było niewinne spotkanie na serio! Wiesz jak ja Ciebie kocham, proszę nie chcę się z Tobą cały czas kłócić. Chyba nie chcesz z powrotem tej umowy z Modestem. A może tak Larry znowu powróci? Nie no.. proszę Cię i przepraszam..
-Ee.. Eleanor.. z tej strony Weronika.. Louis zapomniał wziąść telefon na próbę.. ee.. coś przekazać? - Stałam oszołomiona. Coś się w ich związku psuje? No.. byłam bardzo zajęta Harrym, ale ona go.. zdradza? Tego chyba nigdy się nie dowiem.. to mnie nie dotyczy.
-... o jezu.. powiedz Lou, że ma do mnie zadzwonić natychmiast jak wróci. Wera.. zachowasz to w tajemnicy, że.. no.. - przez słuchawkę było wyraźnie słychać, że El płakała.
-Tak El, obiecuję, proszę Cię nie płacz. Wszystko będzie między wami ok. - próbowałam ją pocieszyć.
-Chciałabym uwierzyć w to co mówisz.. cześć. - rozłączyła się. Jestem zaskoczona tą całą sytuacją. Oni i kłótnie? A tak niedawno.. byli tacy szczęśliwi.. no cóż.
Wzruszyłam ramionami i zeszłam na dół. Hm.. godzina 17.. no to.. chyba przegapiłam obiad.. ale swoją drogą to mama powinna coś mi zrobić, bo ja tu mogę umrzeć. Hehe taki żart. Rozejrzałam się po kuchni.. co tu by.. momencik.. odłożyłam komórkę Louisa na blacie i szybko wróciłam, żeby zobaczyć czego Niall nie wyjadł z lodówki. Pomidory, cebula, czosnek, koncentrat jest. Mięso mielone też to.. w ramach tego, że na zajęciach praktycznych to było, więc.. zrobię im spaghetti, tylko pójdę po zeszyt z przepisem, którego za dobrze nie pamiętam. Po 10 minutach rozdzielałam składniki. Trochę wcześniej dostałam sms od mamy, że wszyscy wracają tak około godziny 20:00, w takim razie na spokojnie się wyrobię. Żeby bardziej się nakręcić w międzyczasie wzięłam pilot i włączyłam telewizor na kanale muzycznym, żeby nie było aż tak cicho. Moje zdziwienie pojawiło się wtedy, gdy niespodziewanie zdarzyło mi się zaśpiewać.. czy raczej zanucić piosenkę chłopaków "Live while we're young", o boże.. co się ze mną.. nie nic. Tak przed godziną 20:00 gdy spaghetti bylo już gotowe, to nakryłam do stołu. Lepiej nie będę im nakładać na talerz, bo jak są bardzo głodni to potem będą pretensje (lub życzenia) typu "jest więcej?". Oj kochane ciołki - zaśmiałam się pod nosem. Już przyzwyczaiłam się do nich i.. czasami czuję się jakbym miała piątkę starszych braci, którzy.. zachowują się jak.. no po prostu jak dzieci (w szczególności Louis...).
-Mmmm co tak pięknie pachnie! - powiedział głośno Lou wchodząc przez drzwi wejściowe.
-Ktoś zrobił żarcie! - krzyknął w przedpokoju Niall i wbiegł do salonu. - Chłoopaki zapraszam na spaghetti - powiedział śmiesznym głosem, po czym pozostała czwórka weszła za nim.
-Oo.. zobaczcie jak Wera o nas dba! - Louis mocno mnie przytulił, po czym ogłosił - Ja siadam obok naszej kochanej uczącej się jeszcze kucharki.- No i usiadł, a mina Hazzy była bezcenna. Los tak chciał, że przy kwadratowym stole siedziałam obok Louisa i Nialla, a na przeciwko Zayna. Harry siedział za to obok Liama.
-Nieładnie to tak kraść czyjąś dziewczynę - pogroził palcem.
-Ktoo? Ja? Pff.. ja ją tylko pożyczam. - pocałował mnie w policzek a ja spłonełam rumieńcem. Czemu on to zrobił? Przecież to było jasne, że loczek był strasznie zazdrosny o mnie. Coś mi tu nie gra..

Po zjedzonej kolacji.. (nie uwierzycie..) zostałam sama, żeby posprzątać ten bałagan. Oni byli tak głodni, że nawet nie zostawili nic mojej mamie, która omawiała coś z drugą stylistką. Chcąc nie chcąc.. czas na.. mały krzyk?
-Chłopaki!! Który jest taki życzliwy, ruszy swoje cztery litery i mi pomoże pozmywać?! Mam małą niespodziankę! (haha nie mam, to taki mały szantaż ^^)
-Już lecę! - odpowiedział ktoś z góry po czym usłyszałam dźwięk na schodach jak ktoś zbiegał. Nie wierzę.. to Lou.. nie no jest ok.
-Jaka niespodzianka? - zapytał ucieszony.
-Aa.. jak pomożesz to się potem ujawni - szyderczo uśmiechnęłam się pod nosem. Oj wpadł w zmywanie hahah. Tylko.. jak ja potem wywinę się z tej niespodzianki? Yy.. czasami trudno się mówi. Raz kozie śmierć.
-To co masz dla mnie? - spytał po skończonej robocie. Z lekkim strachem rozejrzałam po pomieszczeniu.. i co teraz?
-Ee.. no wiesz..
-To była podpucha ? - zapytał podejrzliwie się uśmiechając. Co on knuje..
-No.. przepraszam! - pisnęłam gdy zaczął mnie gonić wokół stołu. Następnie wbiegłam po schodach na górę. - P..p.. przepraszam - wysapałam, lekko się śmiejąc. Czemu on jest taki uparty? Los chyba się ode mnie całkowicie odwrócił. Czy już wspominałam, że nie zła ze mnie niezdara? Chyba tak... kiedy biegłam, to.. z impetem wpadłam na Lou i my.. tak jakby.. przewróciliśmy się. (to znaczy ja na niego).
-Wera lecisz na mnie! - zaśmiał się. -Nigdy nie pomyślałbym o tym.
-Taa.. weź Tomlinson zejdź na ziemię - już chciałam wstać, gdy Lou pociągnął mnie za ręce tak, że moja twarz była tuż nad jego.
-Poczekaj - wyszeptał. Wpatrzyłam się w jego błękitne oczy. Można powiedzieć, że pan Bóg wziął kawałek nieba i umieścił go w jego oczach. Patrzał się na mnie z.. takim dziwnym uczucie. Nasze oddechy przyspieszyły, głowy zaczęły się zbliżać.. ale..
-N..n..nie! Lou ja mam chłopaka! - odsunęłam się na bok. Ja.. nie mogłam tego zrobić. Louis ma to coś w sobie, ale.. jestem w związku z Harrym, a on ma Eleanor. Nie będę niczego niszczyć.
-Przepraszam.. - szepnął i pomógł mi wstać. Obydwoje dziwnie się czuliśmy.
-Nic się nie stało.. chyba (zachichotałam) aa no i Eleanor do Ciebie dzwoniła, gdy byliście na próbie..
-Było to coś ważnego? - wywrócił oczami. Czyli moje przypuszczenia o ich "małym kryzysie" w związku są.. prawdziwe?
-Na pewno tak, bo El była roztrzęsiona, no i kazała przekazać, żebyś się z nią skontaktował jak najszybciej.. to ja już pójdę.. - zaczęlam się wycofywać.. na pewno jest godzina.. może 22? Gdy dotknęłam klamki do pokoju mojej mamy, obróciłam się w jego stronę.
-Chrzanić uczucia.. - syknął i zdecydowanie podeszedł do mnie, ujął moją twarz w dłonie i.. pocałował.. Stałam zszokowana w miejscu. Że co on teraz zrobił? Człowieku, jestem o pięć lat od Ciebie młodsza! Łzy zebrały mi się momentalnie.
-Co ty..
-Dobranoc Wera - uśmiechnął się do mnie jak gdyby nic się nie zdarzyło. O nie.. dziś skorzystam z okazji i śpię w pokoju mojej mamy. Muszę to wszystko przemyśleć...

Następnego dnia.
Dziś odbywa się to całe spotkanie. Na śniadaniu jakiś koleś (kompletnie tego wszystkiego nie ogarniam) wytłumaczył mi, że będę razem pozostałymi dziewczynami chłopaków stała niedaleko sceny. Ale czy aby.. wszystkie będą? Strasznie martwię się o Eleanor.. może będzie z Lou udawać, że wszystko jest ok. No właśnie.. Louis. Ciężko mi było normalnie coś zjeść przy nim i Hazzie. To co wczoraj się zdarzyło.. nie powinno mieć w ogóle miejsca. Przypuszczam, że on to zrobił pod.. wpływem impulsu? Nie jestem pewna.
O godzinie 11:00 punktualnie (a to też dziwne..) zajechaliśmy busem pod centrum handlowe. Plan był taki, że wszyscy wysiadamy, potem gdy dojdziemy do wyznaczonego miejsca, to ja, El, Dan i Pezz zostajemy gdzieś niedaleko ich fanek. Eh.. no to jest trochę dziwne, bo.. niektóre są w moim wieku. Boże.. ja 17-latka.. wplątana w takie coś. Potrząsnęłam głową i spojrzałam w stronę dziewczyn. Jak na razie nic się nie działo, bo zespół udzielał wywiadu. Jak oni mogą tak swobodnie odpowiadać na takie pytania? Ee.. Wera.. pomyśl.. są gwiazdami tak?
Ja się nawet boję przeczytać coś przy całej klasie.. (pomińmy ten fakt...)
-Dziewczyny.. teraz chodźcie za mną. Macie zadanie. Każda z was wybiera po 3 fanki, po czym zabiera je za kulisy. A no i.. postarajcie się wybrać te mniej hałaśliwe.. - powiedział ochroniarz.
-Dan.. pomożesz mi? - zapytałam bezradna.
-Pewnie, chodź - machnęła ręką dziewczyna Li i ruszyłyśmy ku tłumowi dziewczyn. Oj gdyby nie te koszulki z 1D, to nawet byłabym w stanie wyobrazić sobie, że to są fanki The Wanted. Razem z Dan podeszłyśmy do grupy fanek. Jezu.. one chyba nas żywcem zjedzą o.O . Poszłyśmy dalej. W nie dalekiej odległości mignęła mi koszulka TW. Natychmiast zatrzymałam się i próbowałam odszukać tamtą dziewczynę. Nie było to aż takie trudne. Po krótkiej rozmowie z nią zrozumiałam jedno.. można być Prisioner (<-- nazwa fandomu fanek TW ) oraz Directioner. Po znalezieniu jeszcze dwóch dziewcząt, zaprowadziłam je za kulisy. Jaka radość była, gdy zobaczyły chłopaków. Hmm.. no to tak samo jak ja poznałam TW. Ach te wspomnienia.
Spotkanie minęło szybciej niż się spodziewałam. Upłynęło.. w naprawdę dobrej atmosferze. W busie wszyscy mieli dobre humory, chłopcy podśpiewywali coś. W pewnym momencie Liam dostał sms, że do ich nowej trasy zostało dodane kolejne państwo. I zgadnijcie jakie o było? Już wam mówię. Niemcy - Berlin, oto następny cel trasy WWA Tour. Mogę się spodziewać, że polskie Directioners są załamane tym faktem..
-Wera ugotujesz coś nam? - zapytał Niall i zrobił do mnie słodkie oczka. Ojej..
-Daj już jej spokój Nialler, jest po 23, a ona ma jutro szkołę.. a tak po za tym niedawno jadłeś.. - odezwał się Zayn.
-A jutro? - nadal ten głupkowaty wzrok, który uwielbiam..
-Pewnie, że tak. Dla Ciebie wszystko głodomorze - poczochrałam go po włosach, wzięłam jogurt i poszłam do pokoju mojej mamy. Prawda - powinna mnie nie zostawiać samej z.. tą całą piątką, ale.. praca to praca. Wzięłam z mojej szafy ( ciuchy miałam u mamy, bo.. kilka osób ma strasznie dużo ubrań) pidżamę i poszłam do łazienki. Szybki prysznic sprawił, że się zrelaksowałam. Jednak szybko sie obudziłam z myślą o szkole. Czy ja serio muszę jeszcze do niej chodzić? Niestety tak.
Wracając z łazienki zajrzałam do sypialni chłopaków. Niall już spał, Liam coś czytał, Zayn grał na komórce a Louis i Harry.. dziwnie rozmawiali ze sobą.. Tak jakoś drętwo. Przewróciłam oczami i wyjrzałam przez drzwi.
-Hejo.. chciałam wam powiedzieć tylko dobranoc - uśmiechnęłam się.
-Dobranoc - odpowiedzieli chórem.
W drodze do pokoju zeszłam jeszcze na dół po swój telefon. Zapomniałabym o nim! Potem szybko weszłam do łóżka i spojrzałam na wyświetlacz. 10 nieodebranych połączeń i 5 nowych wiadomości tekstowych było od.. Kayli! (no i po raz kolejny widzimy, że mam słabą pamięć...) Ziewnęłam. Eh.. mam nadzieję, że się nie gniewa.. jutro oddzwonię. Ułożyłam się bardziej wygodnie i spojrzałam w okno.
Co przyniesie jutrzejszy dzień?


Jak akcja potoczy się dalej? To już w rozdziale 18, który jak zwykle pojawi się w środę :)
No to teraz Wera się wkopała :D Z jednej strony jest Harry, z którym jest, a z drugiej.. ta cała sytuacja z Louisem.. oj będzie się działo :)
Trzymajcie się do środy ♥

2 komentarze:

  1. NEXT ahhh ten Lou! :-* XD /Paro

    OdpowiedzUsuń
  2. Już środa a nie ma kiedy będzie nie mogę się doczekać

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K