Statystyka

środa, 11 grudnia 2013

Rozdział 16 - Zmiany?

"Ciemność.. wszędzie jest ciemno. Biegnę przed siebie zmierzając w nieznanym kierunku. Na sobie mam tylko białą suknię, która faluje na wietrze. Dleczego uciekam? Sama tego nie wiem.
Wbiegam głębiej w las. Strach coraz bardziej daje się we znaki. Nie mam już siły. Z trudem opieram się o najbliższe drzewo. Nagle w oddali.. błysnęło jakieś światło, które zaczęło zbliżać się w moją stronę.
-Weronika uciekaj - usłyszałam glos niedaleko mnie. Nie posłuchałam się go, ale.. jakaś siła pociągnęła mnie w stronę polany. Jest za spokojnie.. mam przeczucie, że zaraz coś się wydarzy.
-Uspokój się.. - ktoś wycharczał. Ruszyłam w tamtym kierunku i.. zamarłam. Brązowy basior (wilk) szarpał się z ciałem nieżywej dziewczyny. Nagle.. wygiął się do tyłu, stanął na dwóch łapach i... na moich oczach przemienił się w harrego. Był umorusany we krwi. W pewnym momencie spojrzał na mnie złotymi ślepiami. Z przerażenia zaczęłam się cofać krok po kroku. Poczułam, że na coś wpadłam lub raczej na kogoś. Czyiś oddech zaczął krążyć po mojej szyi.. potem ten ktoś wyszeptał mi do ucha..
-Osoba, która Cię kocha, tak naprawdę chce Cię wykorzystać, nie daj się zwieść..
-Skąd to niby wiesz? - wyszeptałam.
-Znam go, zaufaj mi a będzie dobrze..
-Ja.. - odwróciłam się do tyłu. Tą tajemniczą osobą okazał się Louis. Miał krwisto czerwone oczy oraz wysunięte kły. Ten sen jest jakimś głupim żartem! Ja jestem Bellą, Harry Jacobem a Louis.. Edwardem? Czyżby "Zmierzch" mi się przypomniał.. i to akurat kiedy śpię? Tylko nie to..
Zamknęłam oczy i w jednym momencie znalazłam się w innych ramionach, które mnie oplatały. Teraz.. to był Harry.
-Proszę Cię, to właśnie jemu nie ufaj, on chce.. - niestety wilkołak nie dokończył, bo głodny wampir rzucił się na nas. Oczekiwałam na najgorsze gdy..."
-Aaaaaaaa! - krzyknęłam przy okazji się budząc z tego koszmaru. Po chwili uświadomiłam sobie, że jestem cała spocona, a oczu płyną mi łzy. W dodatku chłopaki się dziwnie na mnie patrzeli. Ej.. czemu ja się lekko bujam?
-Cii.. spokojnie.. - wow.. nie zdawałam sobie sprawy z tego, że Liam mnie uspokaja i przytula.  Oddychaj.. pamiętaj o oddychaniu.. n.. nie potrafię.
-To był tylko zły sen.. - usłyszałam obok. Ten głos należał chyba do Zayna..
-M.. miałam koszmar.. - wymamrotałam, choć wątpię, żeby oni mnie zrozumieli. Nie miałam kontroli nad sobą, bo nadal łzy płynęły mi po policzkach. Eh.. sprawiam same kłopoty.
-Co się.. - Harry uważnie przypatrzał mi się. - Zawołajcie panią Kate! (Kasię) Coś się z Werą dzieje.. nie możemy jej uspokoić! - krzyknął.. Harry? Chyba tak, po przed chwilą przede mną stał. Ale.. czy to możliwe, abym jeszcze dryfowała między snem a rzeczywistością? Przyjrzałam się lepiej. Niestety nadal wszystko widziałam jakby przez mgłę.. eh.. jest jeszcze ciemno, więc.. nie rano. Gdy moja mama weszła do pokoju to z troską usiadła przy mnie. Wiadomo, że kiedyś mówiła coś , że zawsze tak mam po koszmarze, nie mogę zwyczajnie się wybudzić. Moje myśli biegają jeszcze gdzieś po śnie. Ajajaj..
-wera.. chodź.. powoli - Czy ja mogę w końcu odzyskać kontrolę nad swoim ciałem? (Ale to dziwnie brzmi ...) Właśnie teraz byłam prowadzona gdzieś, ale.. chyba do sypialni mojej mamy.
-Córuś, spójrz na mnie, weź głęboki oddech i powiedz mi co Ci się śniło. - Tak mamo, bardzo łatwo mi to powiedzieć.. ehe.. w dodatku przy chłopakach.
-Ja.. to znaczy mi.. śnili się chłopcy.. już kolejną noc..
-Razem czy jakieś konkretne osoby?
-Raz cały zespół, czasami tylko Louis i Harry..
-A kto teraz?
-Louis i Harry..
-Czy byłaś w lesie? - przytaknęłam głową. Te pytania mogą się wydawać idiotyczne, ale ja.. powoli wracałam do rzeczywistości. W między czasie chłopaki patrzeli się na mnie jak.. na wariatkę? To chyba dobre określenie.
-Czy ona zawsze tak ma? - zapytał Niall.
-Tylko jak naprawdę zły sen się jej przyśni, to tak. Proszę was.. okażcie jej trochę współczucia, a nie patrzycie się tak na nią. Ona jest jeszcze w wieku nastoletnim i to się zdarza.. Dobrze.. mam do was sprawę, który spośród was jest najbardziej trzeźwy (czytaj rozbudzony).
-O piątej rano? - zdziwił się Zayn.
-Tak, ktoś musi wyciągnąć Weronikę na świeże powietrze.
-No dobrze, w takim razie ja pójdę - zgłosił się Louis. O nie.. wampir.. on.. stop! To nie jest ten durny sen. Muszę się otrząsnąć.
-O której mam z nią wrócić?
-Tak za dwie godziny. - Jest godzina 5:00 a mama wysyła mnie na spacer po Londynie z Lou? Niezbyt to mi się podoba. Gdy tak na pół reagowałam, ubrałam się i wyszliśmy. W pierwszej godzinie żadne z nas nie wypowiedziało ani słowa. Dopiero gdy słońce wzeszło, bardziej się otworzyłam. Zabawne było to, że tak dużo mówił o tym ,że ja i Harry pasujemy do siebie. Nie widzę tak tego, ale może jednak. Widzę, że pomogła mu wczorajsza rozmowa.
Oby te koszmary szybko nie powróciły. Po powrocie do domu wszystko już był ok. O godzinie 7:40 Harry i Lou zawieźli mnie do szkoły. Mówiłam im, żeby nie robili sobie kłotopu, ale się uparli.

Gdy opowiedziałam Kevinowi o tym całym zdarzeniu, to zdziwił się no.. to nie jest nowość. Cały ten dzień był jakiś pokręcony..
Najpierw dziwny sen, a potem.. gdy byliśmy na basenie, to jak zjeżdżałam ze zjeżdżalni, to.. wpadłam prosto w ramiona Harrego.
-Ups? - zaśmiałam się, ale.. natychmiast utonęłam w jego zielonych oczach. Niech mi ktoś powie, że to nie jest sen! Przez głuższą chwilę tak tkwiliśmy. Moje włosy z gumki trochę wyszły, ale Hazza odgarnął mi je za ucho. Cicho zachichotałam. Z tego "transu" obudził nas Niall.
-Hej gołąbki umówcie się na randkę, bo blokujecie przejazd! - krzyknął blondyn z góry, a ja momentalnie się ocknęłam i odsunęłam.
-Idziemy na leżaki? - zapytał Harry.
-Jasne - odpowiedziałam uśmiechem. Czemu on musi być aż taki przystojny? Moment.. co ja przed chwilą pomyślałam?! Ojej...
-Jak się czujesz w szkole?
-Całkiem ok - popatrzałam na swoje paznokcie pomalowane u nóg.
-A jak ze mną? Czy będzie odpowiedź "next question please".. - po tych słowach zaśmiałam się.
-Oj.. no chyba.. - nagle zasłonił mi oczy rękoma.
-Zgadnij kto to? - zapytał loczek.
-Przecież wiem, że to ty Harry..
-Ja się tak nie bawię.. - odpowiedział naśladując dziecinny głosik.
-Oj przepraszam, nie chciałam.. - usiadłam na leżaku..
-W takim razie chcę coś w zamian - stwierdził.
-A co pan Styles sobie życzy?
-To - wskazał na swoje usta. On.. chciał buziaka?
-Ale.. my się tylko przyjaźnimy..
-No właśnie przyjaźnimy i co z tego? - usiadł obok mnie - Boisz się nie winnego buziaka? Oboje wiemy, że coś między nami jest. Nie potrafimy tego określić, ale.. - oj zamknij się już, pomyślałam i.. po prostu pocałowałam go. Był zaskoczony moją reakcją, ale jednocześnie chyba zadowolony.
-Muszę Ci więcej nawijać, bo twój sposób uciszania jest genialny! - mocno mnie przytulił.
-Ehh.. daj spokój.. - zasmiałam się.
-Oo.. teraz jesteś skromna? I za to właśnie Cię lubię, za tą twoją orginalność. - Ja.. jestem orginalna? Wow.. te słowa były dość szczere.
-Idziemy do reszty? - w odpowiedzi pokiwałam głową. Chłopak złapał mnie za rękę.. Ojej?
"Minęły dwa tygodnie. Teraz mozecie mnie nawet zabić, ale ja.. no tak jakby.. jestem w związku z Harrym. przecież w końcu musiało się to stać, prawda? Hmm.. najzabawniejsze jest to, że Modest bardzo, ale to bardzo się ucieszył z "dobrej nowiny".
Hmm.. na samym początku, gdy tylko się dowiedziałam, że lecę do Londynu i że będę mieszkać z chłopakami, to.. niegdy nie przypuszczałam, że pociagnie mnie w stronę członka 1D, a tu proszę.. Harry. Początkowo mnie nie pociągał i w ogóle.. (gdybyście mnie wcześniej zapytali, który chłopak z One Direction najbardziej sie podoba to najprawdopodobniej odpowiedziałabym ,że Liam) ale.. stało się. Jeśli chodzi o kwestie szkoły, to.. nieźle radzę sobie w tej klasie gastronomicznej, jak na osobę, która od dwóch miesięcy uczy się gotować. Wybór tej klasy nie był taki zły.."-Kotek, ty znowu coś piszesz - odciągnął mnie od biurka Harry, a krzesło obrócił ku sobie.
-Jak mam wenę to piszę - uśmiechnęłam sie.
-W pamiętniku.. - uniósł jedną brwe do góry.
-Oj.. zapisuje tu najważniejsze momenty w moim życiu.
-A o mnie też? - nachylił się tak, że skradł mi buziaka, a ja zarumieniłam się.
-Też - odpowiedziałam zawstydzona.
-Mogę zobaczyć? - wziął zeszyt do ręki. Nie wiesz na co się piszesz...
-Nie! - pisnęłam i rzuciłam się na niego. Panie Styles, ten zeszyt jest dla pana lekturą zakazaną.
Harry natychmiast się wywrócił na łóżko (a ja razem z nim) i zaczął sie śmiać. Ej..
-Nie wiedziałem, że tak mnie kochasz, abyrzucać się się na mnie. - nadal się śmiał. Ja podniosłam się i usiadłam obok rechoczącego loczka.
-Panie Styles, czy mam możliwość odzyskania mojego zeszytu?
-Ależ oczywiście panno Maj, proszę - łatwo poszło...
-Dzięki - odgarnęłam włosy do tyłu, położyłam zeszyt i związałam je gumką w kucyka.
-Wolę Cię w rozpuszczonych włosach.. - odparł Harry cały czas mi się przyglądając.
-Ale one mi przeszkadzają.. - rzuciłam w niego poduszką.
-No i co z tego?Slicznie wygladasz jak są na luzie.. wyjaw mi jeden sekret.. dlaczego nie nakładasz makijażu?
-Bo nie lubię się malować, chyba że na jakieś specjalne okazje.. a czemu pytasz? - spojrzałam na niego z dziwną miną.. czy on coś kombunuje? Po nim można się wszystkiego spodziewać..
-A tak sobie, uwielbiam Cie w naturalnym wydaniu - po tych słowach wyrwało mi się ciche "aww".
-A ja za to kocham mojego Tarzana - poczochrałam go po jego czuprynie. On chyba tych włosów nie ścinał od.. no tego programu w którym zajął trzecie miejsce. A, że nazwy nie pamiętam to za to mnie nie wińcie, bo ja po prostu tym się nie interesuję, ale.. muszę się tego dowiedzieć...
-Czemu Tarzan? - zrobił zdziwioną minę, a ja zaczęłam się śmiać.
-Czy ty nigdy nie widziałeś długości twoich włosów?
-Mam je ściąć?
-Nie! Tylko wyglądasz jak..
-przystojniak? - poruszył brwiami. Taa.. to właśnie chciałam powiedzieć. Po chwili Harry dostał sms.. zgaduję, że to od jego menagera czy.. ochroniarza (nie ogarnęłam jeszcze czym się zajmuje.. ) Paul. Loczek szybko wstał, dał mi buziaka, a gdy już chciał wyjść, cofnął się do tyłu..
-Zapomniałbym.. jutro pomagasz nam w spotkaniu z fanami
-Że co ty powiedziałeś Harry Edwardzie Styles? - ja.. powiedziałam to na głos...
-Też cię kocham! - krzyknął i wyszedł, a ja zostałam sama z własnymi myslami..
Mam się bać jutrzejszego dnia? Ojej..

Jak wypadnie spotkanie z fankami? To już w niedzielę :)
Nie wiem czy ten rozdział mi się udał, czy też nie. Jestem chora (a tak dokładniej dopadła mnie grypa) i.. specjalnie dla was po prostu przepisałam to co miałam napisane, bez żadnych popraw i wgl. Dlatego jeśli jakieś momenty mi nie wyszły, to z góry przepraszam, nie jestem na siłach.
Trzymajcie się do niedzieli ♥

3 komentarze:

  1. Jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa po prostu suuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper czekam na nastpną część.
    P.S. Oto mój blog: http://harryniallliamzaynlouis-onedirection.blogspot.com/
    Serdecznie zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. KOCHAM CIĘ ! Ale ona ma być z Lou, i kropka. Ale z drugiej strony fajnie by było, gdyby ten jej sen okazał się prawdą *_* OHOOHOHOHOHO :) Zapraszam do siebie : but-do-you-really-want-to-be-alone.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K