Statystyka

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Versatile Blogger Award

O co w tym chodzi?
- Powiadomić czytających bloga o nagrodzie
- Ujawnić 7 faktów o sobie
- Nominować 10 blogów, które zdaniem nominującego zasługują
- Poinformować o tym fakcie autorów blogów nominowanych

Dostałam nominację do : Sunny za co bardzo dziękuję :)

Fakty o mnie:
1) Mam 17 lat
2) Directioner jestem od roku.
3) Uwielbiam czytać m.in serię "Dom nocy" "Dary Anioła" itd.
4) Amatorsko śpiewam
5) Moim ulubieńcem z 1D jest Louis
6) Mam młodszego brata.
7) Przyjaciele wołają czasami na mnie "Smiley" bo cały czas się śmieję :D

Nominowane blogi:
http://truefriendshipandmaybelove.blogspot.com/
http://baddirection.blogspot.com/
http://moments-one-direction.blogspot.com/
http://but-do-you-really-want-to-be-alone.blogspot.com/ 

Niestety ja nominuję tylko 4, ponieważ nie czytam aż tak dużo blogów, więc nawet nie wiem kogo mam nominować, chociaż powinno być 10.



Rozdział 22 - Powrót.

-Proszę o zapięcie pasów oraz o wyłączenie urządzeń elektronicznych - z uśmiechem powiedziała stewardessa. Głośno westchnęłam. Już niedługo będę daleko od nich.. od tego całego showbiznesu, paparazzi. Panom z Modestu się to nie spodoba, ale.. mam własne życie. Nie zaczynam je od nowa, tylko.. to jest taka jakby kontynuacja. Jeszcze wiele rzeczy mnie czeka. Zamknęłam oczy.. w moich myślach pojawiły się twarze.. Harrego.. Louisa.. tych najważniejszych osób. Gdy tylko będę w domu u Kayli, muszę wejść na Skype i poinformować kogokolwiek, że dotarłam na miejsce.
Po kilkunastu minutach, włączyłam płytę The Wanted. A szkoda, że spakowałam kartę pamięci do torby, bo mogłabym posłuchać sobie też innych utworów. Hmm... właśnie to ten zespół był moją "pierwszą miłością". Choć w Polsce bardziej popularni są One Direction, to całkowicie przez przypadek odkryłam TW. Przy ich piosenkach.. poprawiałam sobie humor, wariowałam z Kay..
Potrząsnęłam głową.. eh.. miłe wspomnienia.. warto takie wspominać. Nie wiem czy to od piosenek, czy tak normalnie zasnęłam.
-Proszę pani, jesteśmy już w Londynie - zbudził mnie głos stewardessy. Ojej.. miałam taki.. mocny sen.
-Dziękuję, emm.. czy orientuje się pani za ile leci samolot do Gdańska? - zapytałam. Uwaga.. będę biegła czy też nie?...
-Za 20 minut - uśmiechnęła się. Wzięłam swoje torby i wyszłam. Początkowo lekko się zachwiałam, bo po takiej podróży.. wcale się sobie nie dziwię. Ach.. pamiętam. To właśnie tutaj wylądowałam razem z chłopakami.. tu..
-Lot 239 do Gdańska odbędzie się za 10 minut, pasażerów proszę o skierowanie się do wejścia - Moment.. przecież to mój samolot! Zdesperowana, że nie zdążę zaczęłam biec. Miałam zwyczajnie szczęście, gdybym przyszła ciup później.. musiałabym lecieć kolejnym. W ostatniej chwili zajęłam swoje miejsce. Nikt obok nie siedział.. no tak.. trochę mniej ludzi kieruje się w stronę Polski. Z racji tego, że nie odłożyłam swojego bagażu na górę, wyjęłam pierwszą lepszą książkę z plecaka. Traf padł na "Dary Anioła - Miasto Szkła". Niedługo muszę uzupełnić swoją kolekcję, bo brakują mi do końca dwie książki, a ostatnią szóstą Cassandra Clare jeszcze pisze.. lub napisała.. mniejsza z tym. Z tego co wiem to premiera "Dary Anioła - Miasto Niebiańskiego Ognia" jest zaplanowana na maj 2014. Lektura całkowicie mnie wciągnęła, bo niewiadomo kiedy w głośniku zabrzmiał komunikat, że zaraz ladujemy. Serio tak szybko? Przyznaję.. z jednej strony jestem molem książkowym.
Podczas lądowania, uważnie przyglądałam się widokom za oknem. Jest jeszcze śnieg! Na samą myśl o tym pojawił mi sie uśmiech. Kto by sie z tego nie cieszył? Ciekawe czy Kayla pamiętała o tej kurtce.. bo jak wysiądę z samolotu to.. w samej bluzie.. niezbyt fajnie. Nie chcę być chora..
-Mam nadzieję, że państwo miło spędzili ten lot. Dziękujemy za wybranie naszych lini lotniczych i życzymy miłego wieczoru. - powiedziała stewardessa. Już jest wieczór? Przyznaję.. myślałam, że ogarniam te strefy czasowe jednak.. pomyliłam się. Znowu.

Gdy większość pasażerów wysiadła, wzięłam swoją torbę i plecak. Teraz pozostaje mi tylko odszukanie Kay. Jak wygląda, czy schudła.. trochę się boję. Wychodząc rozglądałam się na wszystkie strony.. te budynki.. te powietrze.. i ja za tym tęskniłam? Zdecydowanie.
-Weronika! - pisnęła na mój widok blondynka z różowymi pasemkami. Co ona zrobiła ze swoimi włosami?...
-Kayla! - podbiegłam do przyjaciółki i przytuliłyśmy się.
-Dobrze Cię w końcu widzieć! Wiesz jakie nudy były czasami z Adamem? W kółko oglądaliśmy te same filmy. Masakra.. jeszcze nam odwołali wyjazd do Berlina.. głupia szkoła.. ale.. nie mówimy o mnie, tylko o tobie, więc opowiadaj, jak było?
-Za dużo mówienia.. - zaśmiałam się.
-Nie przejmuj się, mamy czas. Jak nie chcesz teraz, to opowiesz mi w domu. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że wróciłaś! - uśmiechnęła się szeroko. Jej biała czapka zaraz miała się zsunąć.. śmiesznie tak wyglądała.
-Emm.. nie zapomniałaś o czymś? - stanęłam w miejscu. Przypomni sobie czy też nie..
-Aa kurtka! Trzymaj, przepraszam już zaczełam się zastanawiać czemu trzymam tę torbę.. powiedz.. wracasz do naszego liceum?
-Tak.. już od poniedziałku.. boję się trochę tych Directionerek, bo jestem z Harrym. To będzie straszne..
-No.. czekaj (wzięła ode mnie torbę) niestety musimy iść z buta, bo Adama rodzice są jeszcze w pracy.. właśnie.. co teraz z twoim chłopakiem?
-Nie wiem.. - westchnęłam. -Czy już wspominałam Ci, że jesteś straszną gadułą?
-Kiedyś.. chodź trochę szybciej, bo śnieg zaczyna sypać, a my w godzinę nie dojdziemy.
-Ojej..
-Idziesz? - pociągnęła mnie za rękę. Po drodze jak zwykle dużo się śmiałyśmy. Kay chwaliła sie, że dostała dużą fototapetę na ścianę z The Wanted. Ona ma większego bzika na ich punkcie niż ja. Mi wystarczą duże plakaty, a nie pościel, kubek.. oraz wiele innych rzeczy, które dostała od swoich rodziców.
Wchodząc do jej mieszkania zauważyłam, że prawie nic się nie zmieniło. Brzoskwiniowy kolor na ścianach, pełno fotografii państwa Spark. Idąc do pokoju przyjaciółki prawie co się potknęłam o jej rzeczy. Fioletowe ściany pokryte plakatami, ciekawostkami o TW.. cała Kay. Plecak położyłam na łóżko, które było wstawione dla mnie i od razu wyciągnęłam laptop. Będę słowna i .. odezwę się.
-Co będziesz robiła?
-Chyba zadzwonię do Eleanor lub do Dan, że jestem już w domu.. pewnie się o mnie martwią. Mogę wkorzystać z neta, prawda?
-Nom, ale.. mogę z tobą? Chcę ich zobaczyć Proooszę - zrobiła taką.. minkę jak dzieci, gdy coś bardzo chcą.
-Niech pomyślę.. nnn.. no pewnie, że tak, siadaj - machnęłam ręką i zaraz obydwie siedziałyśmy razem na łóżku. Pytanie.. kto jest dostępny na Skype.. i która godzina u nich jest? Oby tylko był Harry..

(Perspektywa Harrego)
Kilka godzin wcześniej.
Budząc sie uświadomiłem sobie, że.. jej już tu nie ma. I może nigdy nie wróci. Och Styles.. trzeba było ją wczoraj zatrzymać, a nie dać odjechać. Przeciagając się wyczułem, jakiś papier. Usiadłem na łóżku i otworzyłem kartkę. List.. list pożegnalny od Weroniki..
"Do Harrego.
Pewnie czytasz to, gdy ja pewne lecę w stronę domu. Chcę jeszcze raz Cię przeprosić. Ta decyzja.. wiedz, że była dla mnie najtrudniejsza w życiu. Nigdy więcej.
Wyjdę bez słowa.. możesz myśleć, że się wystraszyłam, ale.. poddałam się. Znowu. Wiem. Ale.. rozmawiałam z Dan.. kazała mi znaleźć swoją definicję szczęścia.. długo się nie zastanawiałam. Ty nią jesteś i kocham Cię najmocniej na świecie. Jesteś dla mnie najważniejszą osobą o której nigdy nie zapomnę. Wyobraziłam sobie nasze pożegnanie.. zbyt bolesne dla nas. Dlatego zdecydowałam się na ten list. Tu mogę Ci napisać wszystko.. ostatni raz. Nie ważne jaką decyzję podejmie ta firma co kieruje wami. Jeśli ty będziesz o nas walczył, to ja też. W sprawie naszej miłości miej pewność, że się nie poddam. Tu mam 100% pewność. Oboje nie wiemy, kiedy spotkamy się na żywo, ale.. czuję.. trzymam kciuki.. już niedługo. Niewiadomo jak, gdzie.. teraz..  pamiętaj, jestem obok Ciebie.. w twoich myślach. Na zawsze..
Buziaki, twoja Wera :)"
Po przeczytaniu ostatnich słów.. łzy stanęły mi w oczach. Moja kochana.. ma rację.. nie poddam się. Chociaż taki krótki tekst, to.. poruszył mnie. Pociągnąłem nosem i poszłem się ubrać.
Na śniadaniu każdy siedział z kartką.. dziwne..
-Harry, ona poleciała.. i..
-Wiem Nialler.. napisała mi wszystko tu - wskazałem na kawałek papieru.
-Ej ja też mam od niej list - powiedział Louis, który masował dłoń El. Kurcze.. ten to ma fajnie. Jest ze swoją ukochaną.. która jest w ciąży. Trochę mu zazdroszczę.
-Głuptasie.. obczaj to, że wszyscy mają wiadomość. Widziałam jak w nocy przy włączonej lampce pisała.. mogę się założyć, że wszystko odsypia w samolocie - odezwała się Eleanor. - Nie chciała zrobić przykrości sobie oraz nam. Zachowała się dobrze.
Resztę śniadania przemilczałem. Jutro lecimy do Londynu na premierę płyty.. a to niedaleko Polski. Chociaż.. jadąc tam zaryzykowałbym tym, że.. nie zagraliśmy żadnego koncertu i.. jeszcze te fanki..
Coś się wykombinuje. Postaram się oto.
~*~
Cała nasza piątka zajmowała salon. Dziewczyny były na górze, a my oglądaliśmy idiotyczny serial. Tak strasznie się nudziłem.. mieliśmy wolne i nic do roboty. Z transu wyrwał nas krzyk Eleanor.
-Weronika dzwoni na Skype, chodźcie szybko! - zerwałem sie z kanapy. Muszę ją zobaczyć. W oka mgnieniu wbiegłem po schodach.

(powrót do perspektywy Wery)
Spojrzałam na ekran.. El jest dostępna.. no to.. *klik* na "dzwoń". Po trzech sygnałach zaczęłam się lekko denerwować,że jednak jej tam nie ma, ale zaraz po tym zobaczyłam uśmiechniętą twarz szatynki.
-Siemka - pomachałam ręką
-Nie wierzę, że dzwonisz, serio wiesz jak się martwiliśmy?
-Mogę się domyślać.. czytaliście..
-Tak, Hazz mówił, że się wzruszył.. kto to jest? - w duchu się ucieszyłam.
-To dobrze.. - po chwili ktoś mnie szturchnął. - Em.. El, to jest moja przyjaciółka Kayla - wskazałam na blondynkę.
-Wyglądasz całkiem jak Pezz.. przysięgam, dosłownie! Ona też ma teraz różowe włosy.. nie z pasemkami, ale podobnie. Jak minęła Ci podróż?
-Pierwszy lot przespałam, a na drugim czytałam książkę
-Powiesz mi tytuł później, ale..- El nie dokończyła, odwróciła się do tyłu i drzwi u niej się otworzyły. Ktoś wszedł. Zaczynam się bać.. -Pewien chłopak się stęsknił za tobą.. zostawić was samych? Pogadamy później.
-Jeśli tak chcesz, to się zgadzam. - odparłam, chwytając pierwszą poduszkę, żeby się zakryć. Chwilę później przed ekranem siedział on. Te loki.. zielone oczy.. tak daleko ode mnie. Lekko zawstydzona przybliżyłam się. - Cześć.. - wydukałam, a on się zaśmiał. Jak ja za tym tęsknię..
-No cześć.. widzę, że to jest ta słynna Kay o której opowiadałaś - w odpowiedzi pokiwałam głową, a przyjaciółka zaczęła się głośno śmiać w skutek czego ja też.
-Przepraszam za nią.. jak się czujesz? - spytałam, gdy tylko odzyskałam oddech.
-Całkiem dobrze.. przeżyłaś obydwa loty?
-Wiesz co? Nie.. ale i tak.. tęsknię..
-Ja też kotku.. bardzo.. wytrzymamy to.. uśmiechnij się.. dla mnie - ludzie.. co wy macie z tymi minkami.. nie mogę się im oprzeć...
-Lepiej?
-O wiele.. i kto teraz bedzie mnie w nocy przytulał?
-Nie wiem.. Niall jest wolny.. też sam śpi.. - po tych słowach ratowałam się przed spadnięciem z łóżka ze śmiechu. Czemu ja to powiedziałam?
-Mam focha na Ciebie.. a z tobą kto śpi?
-Taki jeden przystojniak.. ma tylko 150cm wzrostu.. czerwoną koszulkę.. jest brązowy.. - ciekawe czy się skapnie o kogo mi chodzi. Jestem pewna, że nie.
-Jesteś w Polsce i już mnie zdradzasz?! Nie wiedziałem, że taka jesteś..
-Mówię o miśku głuptasie! - pokazałam przed kamerką pluszaka. Oj.. Harry chyba na żartach się nie zna. -Też sobie takiego kup. Duży, mięciutki.. i.. przypomina mi o Tobie..
-Jacy wy jesteście słodcy.. szkoda, że jutro mam szkołę, posiedziałabym z wami jeszcze - powiedziała Kayla i poszła do swojego łóżka. no tak.. ja mam jeszcze 4 dni wolnego.
-Muszę już kończyć.. - spojrzałam na zegarek. Należy mi się odpoczynek po tej podróży.
-Dobrze.. dobranoc kochanie, kolorowych snów, zadzwonię jutro po premierze.
-Po premierze? - zapomniałam o czymś...
-No tak, jutro lecimy do Londynu na promowanie "Midnight Memories". - i ja o tym.. ugh.
-Dobranoc Harry.. kocham Cię..
-Ja Ciebie też, do zobaczenia niedługo.. - posłał buziaka do kamerki.
-Jak to niedługo, ale o czym ty.. - nie dokończyłam, bo on się rozłączył.
Szczęśliwa po rozmowie, zamknęłam laptop i szybko poszłam wziąść prysznic. Państwo Spark wracają późno w nocy, więc będziemy już spać, choć.. Kay już śpi..
Jest wszystko ok.. szczęśliwie dotarłam do domu.. relacje między mną a Loczkiem są w jak najlepszym stanie..
Ten dzień nie mógł być lepszy. Czas na zmierzenie się z kolejnymi.

Co wydarzy się dalej? Kiedy dojdzie do spotkania Wery i Hazzy? Czy mama głównej bohaterki będzie zła, za to co zrobiła? Tego dowiecie się już w czwartek :)
Bardzo wam dziękuję za 2000 wyświetleń! Jesteście niesamowici ♥ 
Chciałabym wam życzyć udanego sylwestra oraz duuużo szcześcia na nadchodzący rok 2014 :)
Jeszcze raz dzięki za czytanie mojego bloga i.. trzymajcie się do czwartku ♥

piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 21 - Decyzja.

Zmęczona tymi wszystkimi wydarzeniami zasnęłam. Eh.. gdyby życie było takie proste..
Następnego dnia budząc się, poczułam jak ktoś mnie obejmuje. No tak.. Harry.
-Dzień dobry księżniczko - zamruczał mi do ucha.
-Dobry - przeciągnęłam się. Mimo tego, że położyłam się wcześniej, to czułam się nadal nie wyspana. Dziwne. Wtulilam się bardziej w Harrego. Ale jednak.. coś chciałam, tylko nie do końca wiem co.
Pomyślałam o Kayli.. Adamie.. Gdańsku.. i innych rzeczach związanych z domem. Było mi tu naprawdę dobrze, ale.. chyba za bardzo się stęskniłam.
-Harry? - szepnęłam.
-Hm?
-Ja.. ja chcę wracać. - wydukałam. Jedna decyzja tak? Chyba już ją podjęłam.
-Do Londynu? Zaczekaj jeszcze 2 dni. Za niedługo mamy tam premierę płyty..
-Nie.. do Gdańska.. do domu.. - zrobiło mi się smutno. Nawet wolę nie patrzeć teraz na Hazze. Czy ja właśnie łamię jego serce?...
-Chcesz mnie zostawić?
-Nie, nie chcę, ale..
-Ale co? - chłopak się oparł na ręce, a ja leżałam na plecach. Proszę.. niech się tak na mnie nie patrzy..
-Fajnie było jak moja mama jeździła stylizować gwiazdy, a ja zostawałam u przyjaciółki. Tym razem.. byłam zmuszona aby opuścić rodzinne miasto i jechać w nieznane. Zostawiłam szkołę.. w tym momencie właśnie ją opuszczam. Nie wyobrażam sobie, że nie napiszę maturę razem z moim rocznikiem. Fajnie, że nauczyłam się płynnie rozmawiać po angielsku.. zakochałam się w tobie.. poznałam nowych przyjaciół. Jednak.. coś w środku mówi mi.. ja.. muszę wracać, rozumiesz? Dziękuję wam za wszystko. Nie jedna dziewczyna chciałaby być na moim miejscu i poznać 1D. Ktoś inny.. cieszyłby się, że nie chodzi na lekcje i ma tzw. wolne. Ale to nie dla mnie. Ja taka nie jestem.. przepraszam.. wiesz, że Cię kocham całym sercem najmocniej na świecie - próbowalam się uśmiechnąć, ale to było na nic. Harry wpatrywał się we mnie ze smutkiem. Niedawno znalazł miłość, tą prawdziwą, a teraz.. ją traci. On też mnie kocha, ale powinien wiedzieć, że siłą mnie nie zatrzyma. Głośno westchnął.
-Serio musisz to zrobić? Nie wierzę.. czy ty nie wiesz co się ze mną potem stanie? Modest podstawi mi nową dziewczynę. Tego chcesz? - W odpowiedzi pokręciłam przecząco głową. - Trzeba to powiedzieć reszcie. - Niechętnie wstał z łóżka i poszedł się ubrać. Otarłam z policzka samotną łzę. Przykro mi, ale nie mogę być w dwóch miejscach jednocześnie. Niestety.. jak decyzja zostanie podjeta, to już jej nie zmieniam. Wracam do Polski. Będąc w łazience rozglądałam się naokoło. Eh.. to chyba już mój ostatni dzień tutaj..
-Muszę wam coś powiedzieć.. - powiedziałam, gdy wszyscy jedli śniadanie. Raz kozie śmierć. -Ja.. wracam do domu. - Reakcja była jednoznaczna. Nikt się nie cieszył. Ja po części też, ale.. to były moje najlepsze dwa miesiące w życiu. Gdy patrzałam na Hazze, to on celowo unikał mojego wzroku. Rozumiem go. Miłość jego życia właśnie ucieka.. straszna sytuacja. Poczatkowo Niall próbował jakoś rozluźnić atmosferę, ale i tak wystarczająco zepsułam wszystkim humory.
Jeszcze przed obiadem Eleanor pytała się mnie co jest powodem mojego powrotu do Gdańska. Śmiało odpowiedziałam jej, że coś mi mówi, abym wracała.

~*~
-Weronika.. nie wierzę.. powiedz mi, że to jest żart z którego zaraz będę się śmiał - zagadał do mnie Louis, na balkonie tuż przed wyjazdem chłopaków na premierę płyty.
-Ale to jest prawda..
-A co z Harrym? Widzisz jak on teraz wygląda? Załamał się. I to poważnie.
-N..nie wiem.. mieliście mnie nigdy nie poznać! Powiem Ci coś.. (pociągnęłam nosem.. łzy mi się zbierały w oczach) Gdy okazało się, że moja mama została waszą stylistką, to ja miałam zostać z ojcem.. ale on nie wrócił, bo jest jeszcze w delegacji.. gdzieś we Włoszech.. dlatego pojechałam z nią, poznałam was.. potem te wszystkie rzeczy. To nigdy nie miało się stać! - wybuchłam płaczem, a Louis mnie przytulił. Eh.. załamanie do mnie też dotarło.
-Cii.. rozumiem, że chcesz być teraz sama..
-A mógłbyś jeszcze zawołać Harrego?
-Jasne, poczekaj..
Po 5 minutach na balkon wszedł mój chłopak. Gdy tylko go zobaczyłam, to rzuciłam się na niego, a on mocno mnie przytulił. Oboje mieliśmy łzy w oczach. Nie chciałam do tego doprowadzić, a jednak.. stało się.
-Kiedy masz wylot? - zapytał zachrypnietym głosem.
-Jutro.. z rana. Bilet zarezerwował mi Liam.
-No dobrze.. lece na premierę..
-Trzymam za Ciebie kciuki - uśmiechnęłam się do niego, a on uczynił to samo.
Resztę dnia przegadałam z dziewczynami. Nawet poszłyśmy na ostatni wypad do kina na poprawę humoru. Ale.. gdy wróciłyśmy to Hazza przestał się do mnie odzywać. jego wzrok był taki.. obojętny. Miałam ochotę krzyknąć "przepraszam!" i powiedzieć, że zasługuje na kogoś lepszego.. niestety.. stałam jak sparaliżowana w miejscu. Wera pamiętaj o oddychaniu.. - nakazałam sobie. Potrząsnełam głową i usiadłam przy stole wpatrując się w wyświetlacz komórki. Przekazać Kayli, że wracam, czy też dać jej sygnał jutro z rana? W tym momencie ta myśl trapiła mnie najbardziej. Nie miałam odwagi, aby spojrzeć na resztę.. w głębi serca czuję, że to nie jest koniec mojej przygody z nimi, tylko.. wydaje mi sie, że akcja.. rozwinie się gdzieś dalej. Bez chwili zastanowienia wzięłam mój pamiętnik i zaczęłam spisywać myśli, które nie dawały mi już żyć.
"26 listopad
Już dawno tu nic nie pisałam.. może.. to była mały błąd? Tyle rzeczy dzieje się teraz w moim życiu.. dzisiaj One Direction mają premierę genialnej płyty "Midnight Memories" Ach.. też bym się nie spodziewała, że polubię ich muzykę. Myślę, że... wczoraj podjęłam najtrudniejszą decyzję w swoim życiu. Mianowicie.. dziś jestem w Los Angeles.. jutro w Gdańsku.
Tak.. wracam do domu.. do Kayli.. Adama.. i szkoły pełnej Directionerek. Nie boję się ich.. mam na nie tzw. "wywalone". Ale wracając do tematu.. bardzo się boję, że zraniłam Harrego. Mojego jedynego chłopaka, który się o mnie troszczy jak nikt inny.. Przecież.. byłaby szansa na spotkanie się tak? Wiem, że on o nas walczy i się nie podda..
Co do jutra to.. muszę jeszcze spakować ostatnie rzeczy i.. jestem gotowa? Na pewno się z nimi nie pożegnam.. co to, to nie. Chamskie z mojej strony, ale.. zostawię im list.. każdemu z osobna. Nienawidzę pożegnań.. zawsze się rozklejam na tym i tęsknota za osobami, które były mi bliskie.. bardzo boli, a ja nie potrafię wtedy przez parę dni się pozbierać. Dam radę.. samolot jest o 8:00, więc zamówię taksówkę na 6:30.. wolę już na lotnisku poczekać..
Eh.. samolubna ja.. no może nie.. lub.. jednak? Kończę już pisanie.. na zegarze jest 21:34 a mam jeszcze do zrobienia parę rzeczy.
Jak zakończę ten wpis? I love everyone.. lots of love."
Zamknęłam zeszyt. Uff.. i od razu.. czuję się taka jakaś.. lżejsza? Możliwe. Szybko poszłam do sypialni i schowałam pamiętnik do torby. Harry akurat robił coś na swoim laptopie, więc po cichu wzięłam pidżamę i poszłam do łazienki. Pytanie.. jak mam się jutro uczesać? Jeśli zdążę, to.. wyprostuję włosy. Dawno już tego nie robiłam.
Kiedy wyszłam spod prysznica, to Hazza nadal klikał w klawiaturę. Wyjęłam z torby grubą szarą bluzę, skarpetki, jeansy a'la rurki oraz adidasy. Muszę w jutrzejszym sms'ie wspomnieć Kayli, żeby wzięła dla mnie kurtkę, bo mądra ja nie zabrałam żadnej. Gdy wszystko miałam poukładane, to położyłam się obok chłopaka.
Hmm.. pan Styles tylko na mnie zerknął i dalej wpatrywał się w ekran. Jestem tu ostatni dzień, a on.. eh.. nie ważne.
-Co robisz? - zapytałam zaspanym głosem. Halo! Ja mam jutro pobudkę o.. 5:00, o której nikt nic nie wie..
-Oglądam..
-A co jeśli mogę wiedzieć? - podparłam się na łokciu.
-Poszukałem trochę i.. czemu ukrywasz się ze swoim talentem do śpiewania? W gimnazjum byłaś rewelacyjna..
-O czym ty.. - i nagle zdałam sobie sprawę co takiego ogląda nasz kochany Harry. Znalazł filmiki.. z moich starych występów w gimnazjum.. gdy byłam jeszcze w zespole.
-Nie wierzę.. - położyłam głowę na poduszkę.
-Ale w co?
-Nie widzisz nic? Naprawdę? Czy tylko ja jestem taka ślepa. Patrz.. (wskazałam na swoją postać w komputerze) Cały czas stałam z boku.. ta.. (wzkazałam na Agnieszke) cały czas fałszowała w najwyższym głosie, a i tak dostawała solówki. Myślałam, że gdy będę w ostatniej klasie, to pani mnie w końcu doceni, ale tak nie było. Na te całe 3 lata tylko 2 razy śpiewałam "solo" jeśli tak mogę powiedzieć, bo raz śpiewałam tylko jeden wyraz, a za drugim miałam szczęście, że ktoś z mojego głosu się rozchorował i mogłam ten jedyny raz usłyszeć tylko swój głos.. - wywróciłam oczami.. to było dwa lata temu, a pamietam to jak dziś. Hazza wpatrywał się we mnie zaciekawiony, a po głowie chodziło mi tylko tik tak, tik tak..
-W takim razie szkoda, że ktoś Ciebie nie docenił. A.. co się stało dalej z.. no wiesz. Tym twoim muzykowaniem. - chłopak zamknął laptop, odłożył do na półke i położył się obok mnie. Choć jest ciemno, to wiem, że się na mnie patrzał.
Splótł nasze dłonie ze sobą i czekał na moją odpowiedź.
-Ja... "zakopałam" to wszystko. Odpuściłam sobie. Nie miałam jak się rozwijać, więc się poddałam. Wrzuciłam do szuflady z napisem "na później".
-Ty nie chcesz śpiewać, czy nie chce Ci się? Wiesz.. ja zaryzykowałem i.. patrz gdzie teraz jestem. Też powinnać spróbować.. wtedy..
-Proszę Cię Harry.. na tą chwilę skończyłam z tym. Jeśli... pojawi się choć cień nadzieji to obiecuje, że go wykorzystam. Ale nie teraz.. - przerwałam mu.
-Dobrze.. eh.. wiesz, że Cię bardzo mocno kocham? - przykrył nas kołdrą, przyciagnął mnie do siebie tak, że głowę miałam na jego klatce piersiowej. Chwilę potem pocałował mnie w usta.
-Ja Ciebie też kocham Harry.. - szepnęłam. Ostatnia noc razem..

Ranek.
Jakie miałam szczęście, że komórkę zostawiłam pod poduszka, bo wibracje obudziły mnie równo o 5:00. Powoli wstałam z łóżka. Widok śpiącego Hazzy.. muszę to zapamiętać.
Szybko zrobiłam poranną toaletę, a potem poszłam do sypialni po torbę i plecak. Jeju.. nie mam aż tak dużo rzeczy. Nawet mniej niż się spodziewałam. Po tym jak zjadłam 2 kanapki z serem i ketchupem.. nadszedł czas na zostawienie listów. Musi im to wystarczyć. Zaznaczam.. nie rozstajemy się na zawsze, więc są szansę, że niedługo się zobaczymy.
Tak po godzinie 6:00 wyszłam przed apartamentowiec. Postanowiłam też powiadomić Kay, że wracam i niech naszykuje dla mnie miejsce. W końcu też dowiedziałam się, że między Los Angeles a Londynem jest 8h różnicy.. dlatego gdy dzwoniłam do niej to była już godzina 14, czy coś około tego. Ze smutkiem spojrzałam na budynek w którym przebywałam ostatni miesiąc. Nie płakać.. nie płakać.. powtarzałam sobie w myślach. Na całe szczęście przyjechała po mnie taksówka. To tak.. lecę do Londynu.. potem przesiadka na Gdańsk.. . Jak zapomnę to skontaktuję się jeszcze z Li.

Wzięłam głeboki oddech. Przepraszam, że się z wami nie pożegnałam, ale.. mój cel na teraz to.. lotnisko.
Odjeżdżając w stronę mojego celu.. zrobiło mi się strasznie głupio. Wszyscy śpią, a ja.. wyszłam od tak. Mam nadzieję, że te listy im wystarczą. Włożyłam w nie całe swoje serce.
-Zawieść panią do LAX? (lotnisko w LA przyp.)
-Tak.. - odpowiedziałam. Nadal patrzałam się w widoki za szybami samochodu.
Gdy dotarłam na miejsce, od razu poszłam rozejrzeć się czy serio o godzinie 8:00 jest lot z Los Angeles do Londynu. Jestem ciekawa czy będę tam miała dużo czasu między przesiadką do Gdańska. W międzyczasie wysłałam sms do Kayli, żeby nie zapomniała o tej nieszczęsnej kurtce. Jestem niezłym zmarźluchem, więc łatwo mogę złapać przeziębienie.
Jakiś czas później
-Osoby lecące lotem numer 364 do Londynu proszone są za 30 minut o podejście do swojego stanowiska. - powiedział głos przez głośniki na lotnisku. Słabo uśmiechnęłam się sama do siebie. W takim razie.. za 30 min. powrót do rzeczywistości.
Zabawne.. nawet moja mama nic nie wie, że wracam do domu. Ostatnio w ogóle się mną nie interesuje, więc teraz też tak będzie.. wcześniej było inaczej, ale.. praca i wgl.. "Weronika stała się niewidzialna".. tak to rozumiem.
Kierując się w stronę wejścia usłyszałam parę głosów wołające moje imię. Niechętnie obróciłam się.
A niech to.. Louis, Liam, Niall i Danielle biegli w moją stronę. Wyglądali na strasznie zaspanych. Czy mówiłam już, że właśnie.. w tym momencie coś mi utrudniają?
-Wera zaczekaj! - krzyknął Lou, następnie podbiegł do mnie. - Czemu tak szybko wyszłaś? Bez zadnego pożegnania? Ejj.. - przytulił mnie.
-Ja.. musiałam..
-Wszyscy szanujemy twoją decyzję, ale tak się nie robi.. - powiedziała Dan. Ekhem.. ja tu zaraz się popłaczę. Próbowałam za wszelką cenę powstrzymać łzy.
-Wiem.. zachowałam się nie fair, ale..
-Leci pani tym lotem? - zapytał mnie chłopak.. chyba, który kasuje bilety. - Zostało coraz mniej czasu.
-Tak lecę.. przepraszam.. - szepnęłam do.. moich przyjaciół. Bez słowa podałam bilet i przeszłam dalej. Smutno im pomachałam.. ostatni raz.
Gdy tylko usiadłam w samolocie to od razu zalałam się łzami. Wiedziałam, że to będzie boleć.. po prostu wiedziałam. Jeszcze zanim stewardessa powiedziała, żeby wyłączyć wszystkie urzadzenia przed startem, powiadomiłam Adama i Kay, że już za parę minut.. ruszam do stolicy Wielkiej Brytani. W Londynie obiecałam im, że zadzwonię. Znając życie.. dotrę do domu, gdy będzie ciemno.Nic nowego.
-Proszę o zapięcie pasów oraz wyłączenie urządzeń elektronicznych, za chwilę startujemy. - uśmiechnęła się szeroko stewardessa.
Głęboki wdech.. wydech. Ok. No to.. Żegnaj LA.. Gdańsk.. miło będzie Cię znowu zobaczyć.


Co będzie dalej z Weroniką? Czy tęsknota za Harrym.. będzie doskwierać naszej głównej bohaterce? Jak sobie poradzi z powrotem do domu? To już w poniedziałek :)
Od razu ostrzegam! Jeśli nie spodobał się wam rozdział, nagły obrót akcji.. to proszę.. darujcie sobie komentowanie.. jak jeszcze pamiętacie.. publikuję też to opowiadanie na wattpadzie i tam.. nie wszystkim ten rozdział przypadł do gustu.
Niestety.. wszystko było pięknie.. Los Angeles.. sławny chłopak.. jednak sława, zainteresowanie mediów przerosło naszą główną bohaterkę. Postanowiła wrócić, ale.. jak w tej sytuacji zachowa się Harry? Hmm.. przytrzymam was w niepewności i.. już w kolejnych rozdziałach.. zobaczycie.. w którym kierunku potoczy się życie Weroniki.. i.. czy we właściwym :)
Do poniedziałku ♥

wtorek, 24 grudnia 2013

Liebster Awards.

Co to jest Liebster Awards?
Nominacja do Liebster Awards jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 10 pytań, otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 10 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 10 pytań wymyślonych przez samego siebie. UWAGA! Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował!

Dostałam nominację od :http://but-do-you-really-want-to-be-alone.blogspot.com
 Odpowiedzi:
1) Od kiedy jesteś Directioner?
26 grudnia mija już rok :)
2)   Masz rodzeństwo? Ile? W jakim wieku?
Mam. Brata. ma 12 lat.
3)   Który chłopak z 1D jest Twoim ulubieńcem?
Hmm.. moim ulubieńcem jest Louis.
4) Czy jako Directioner jesteś akceptowana w swoim środowisku?
Niezbyt :/
5) Co sądzisz o dziewczynach chłopaków?
Wydaje mi się, że wszystkie przynoszą szczęście chłopakom. Jeśli chłopcy są z nimi szczęśliwi, to w pełni to akceptuję. :)
6) Życiowe motto?
Nigdy się nie poddawaj, choćby cały świat obrócił by się przeciwko tobie.
7) Czemu piszesz bloga?
Trochę trudne pytanie.. bloga piszę dlatego, ponieważ przeczytałam wiele blogów o 1D i.. czasami w mojej głowie pojawiały się pomysły na fanfiction, które nie zostały wykorzystane, a warto podzielić się tym z innymi. Pisałam wcześniej dwa inne blogi o One Direction, ale tak naprawdę wprawy w pisaniu dopiero mam przy tym blogu, ponieważ wcześniej pojawiały się u mnie.. problemy z licznymi dialogami :D
8) Jakie jest twoje hobby?
Głównie pisanie imaginów w szkole na lekcjach (gdy są straszne nudy :D), ale także amatorskie śpiewanie.
9) Jakie rzeczy chciałabyś zrobić przed śmiercią?
Hmm.. na pewno chciałabym poznać, albo tylko raz zobaczyć na żywo One Direction, pojechać do Londynu. Dla mnie i tak reszta marzeń została już osiągnięta :)
10) Bez czego nie możesz żyć?
Bez telefonu.. bez komputera i internetu, ale także nie mogłabym żyć bez mojego zeszytu w którym zapisuję imaginy oraz rozdziały na bloga :)

NOMINOWANE BLOGI:
http://thisdarknessinsideme.blogspot.com/
http://my-personal-angel.blogspot.com/
http://storyoflouis.blogspot.com/
http://skinny-love-one-direction.blogspot.com/ 
http://remember-the-white-rose.blogspot.com/
http://tonks-onedirection-opowiadania.blogspot.com/
http://just-the-way-you-are-baby.blogspot.com/
http://we-and-guys-from-one-direction.blogspot.com/
http://thesamesweetness.blogspot.com/
http://nie-moje-a-twoje.blogspot.com/

PYTANIA:
1. Od kiedy jesteś Directioner?
2. Jak przyjmujesz krytykę ze strony innych?
3. Jakie jest twoje hobby?
4. Co lubisz robić w wolnym czasie?
5. Ulubiona piosenka 1D?
6. Skąd się wziął twój pomysł na bloga?
7. Kto jest twoim ulubieńcem z 1D?
8. Masz rodzeństwo?
9. Życiowe motto?
10. Gdybyś miała być na jeden dzień jakąś gwiazdą (celebrytą) to kto to by był?


 

Rozdział 20 - Pobyt w LA.. ciąg dalszy.

Ach.. co to mi świeci po oczach.. przetarłam ręką oczy i otworzyłam je. W pokoju było bardzo jasno.. no tak.. ranek. Nie wierzę.. Harry nadal mnie przytulał.. czy aby mu nie zdrętwiała ręka? Delikatnie ją strzepnęłam i usiadłam na łóżku. W LA wszystko jest takie inne. Nie mogę się przyzwyczaić. Spojrzałam na loczka. Serio ma już długie te włosy. Uśmiechnęłam się, i odgarnęłam mu je z czoła. Będę miła i nie będę go budzić. O boże.. zapomniałam.. telefon.. ja.. chyba go brałam gdy szłam spać.. ups? Rozejrzałam sie po pokoju. Na całe szczęście cały lezał na podłodze. Wzięłam go i wyszłam na balkon. To.. w Londynie ludzie chodzą w kurtkach i wgl. a tu.. nie? No tak, inny klimat. Rozmarzona widokiem oparłam się o barierkę i kliknęłam na numer Kayli. Ciekawe, która jest u niej godzina.. jak ją obudzę to mam przechlapane. Szczerze to nie znam się na tym obliczaniu stref czasowych.. nie wiem.. tam jest albo 6 godzin do przodu, albo do tyłu. Eh.. nie jestem najlepsza z geografii.
-Halo? - odezwał się zaspany głos mojej przyjaciółki.
-Siemka!
-Łał.. w koncu raczyłaś do mnie zadzwonić..
-Nie obrażaj się na mnie, jestem w LA i.. znasz mnie i moją pamięć..
-Haha no tak. Powiedz mi.. jak to jest być dziewczyną Harrego Stylesa?
-Całkiem dobrze
-Nie wierzę, że porzuciłaś The Wanted na rzecz One Direction, ty.. zdradziłaś mnie.
-A wcale, że nie? przecież noszę bluzki z logiem TW..
-Oki, wybaczam. a tak w ogóle wchodziłaś na twittera? Te całe Larry Shippers są załamane plotką o tym, że Eleanor jest w ciąży.. i to z Louisem. Cytuję "mój świat się załamał. Jeśli to dziecko przyjdzie na świat, to zabiję się" Jakieś nienormalne co?
-.. tak - odpowiedziałam speszona. El w ciąży? Ale.. jak? Czy to aby na pewno jest plotka? Nie będę się w nic wtrącać dopóki Eleanor sama o tym nie powie. -Jaka szkoda, że Ciebie tutaj nie ma.. trochę się nudzę. - dodałam.
-Żartujesz sobie ze mnie? Jesteś w Los Angeles z 1D, a tobie się nudzi? Dziewczyno zamień się!
-Gdyby tylko mi Harry pozwolił..
-Ach.. rozumiem.. ta miłość.. przynajmniej masz ciepło, bo tutaj pada śnieg.
-W Gdańsku jest już śnieg? - zrobiłam zdziwione oczy - przecież jest dopiero początek listopada..
-No właśnie.. ale wiesz jak to jest w Polsce. Teraz jest biało, a na święta zapewne tak nie będzie.
-Jak zwykle - zaśmiałam się. -Wiesz, że pogodziłam pokłóconą parę? Udało mi się.
-Uu.. czyli stałaś się teraz ekspertką od rad? Ja też chcem
-Czekaj.. - na dole usłyszałam pisk.. Eleanor? Chwilę później zobaczyłam biegnącą szatynkę, która była w pidżamie, a za nią Louis. Buu.. mieli większy balkon.. nic nic, ja wcale nie narzekam. -Kay.. wiesz co.. chłopaki mają tak za dwie godziny próbę.. mogłabyś wtedy wbić na gadu, bo coś mi się zdaje, że nie uda mi się z tobą porozmawiać - zwróciłam się do przyjaciółki.
-Ok, spoko.. a co tam się dzieje?
-Louis goni Eleanor, to właśnie ich wczoraj pogodziłam.
-Aa.. dobra.. zaraz przyjdzie moja mama i..
-Będziesz miała przechlapane, wiem. To pa - usmiechnęłam się do telefonu i rozłaczyłam. Na dole słyszałam cały czas chichot Eleanor. Ci to potrafią się bawić. Schyliłam się bardziej w celu zobaczenia co oni tam wyprawiają.
-Louis, postaw mnie, proszę! - chłopak właśnie miał ją na ramieniu i obracał się wokół własnej osi.
-Nie, nie puszczę Cię hahahahaha - krzyknął Lou.
-Eh.. wariaci.. - westchnęłam.
-Uu.. gdzie jest Hazza? - zapytał Louis.
-Aa pan leniuch wylegiwuje się na łóżku - zaśmiałam się.
-Woo.. co wy tam robiliście? - wskazał palcem w moją stronę. Obróciłam się. Harry miał bardzo potargane włosy. I w dodatku wyszedł w samych kąpielówkach.
-My.. nic - zarumieniłam się.
-Taa.. takiego kitu mi nie wciśniesz
-Ok, rób jak uważasz - odpowiedział Loczek i wzruszył ramionami, a ja pacnęłam go w głowę. Czy on czasami może zacząć normalnie myśleć?
- Ej za co to? - objął mnie w pasie. Odchyliłam sie lekko do tyłu. Hm.. tak to możemy sobie postać. Niestety nie dostał odpowiedzi, bo.. chyba nawet na moment odpłynęłam. Czy Harry to ten jedyny, czy jest chwilowym zauroczeniem.. ? Coraz częściej zaczynam miewać takie przypuszczenia. Co jeśli spodoba mu się inna dziewczyna? Przecież nie jestem idealna..
-Muszę już iść.. - szepnął mi do ucha. Z zawiedzioną miną spojrzałam na niego. Lekko speszeni zeszliśmy na dół. Boże..
Po skończonym śniadaniu chłopaki pojechali do studia. Z tego co wiem, to tam sprawdzają swoją trzecią płytę "Midnight Memories". Jestem ciekawa jakie mają brzmienie. Tego dowiem się w późniejszym czasie. Perrie namawiała mnie, żebym poszła razem z dziewczynami na basen, ale obiecałam Kayli, że o 9:00 będę na gg. Nie łamię obietnic. Ten czas i tak wolno mija..

Dwa tygodnie później, dzień przed premierą trzeciej płyty One Direction.
Ale się narobiło. Dokładnie tydzień temu wszystkie piosenki z MM wyciekły do internetu. Boże.. nie chciałybyście być na moim miejscu, serio. Louis był tak wkurzony, że jak się o tym dowiedział, to az krzesłem rzucił. Tak się starali, ale się nie udało. Ktoś był sprytniejszy. Nie przyznałam się im, ale z ciekawości też odsłuchałam i.. nie mogłam się nadziwić, że takie cudo nagrali. Zakochałam się w tym rockowym brzmieniu. To nie jest już tani pop jak na poprzednich krążkach. Gdybym teraz była w Gdańsku.. i od tak odsłuchała np. piosenkę "Midnight Memories" , bez wachania kupiłabym płytę w Empiku. Fanki na pewno są oczarowane tym. I to w dodatku mówię ja, osoba, która nigdy nie słuchała 1D (no może oprócz radia.. tam nie dawało się zmienić utworu gdy leciał.. chyba, że przełączało się na inną stację). W Los Angeles jesteśmy już praktycznie trzeci tydzień. Przez ten czas dużo się zmieniło. Louis z Eleanor są ze sobą bardzo blisko.. (uwaga.. proszę o werble..) Liam oświadczył się Danielle! No to.. mamy teraz takie zestawienie, że są dwie normalne pary, dwa narzeczeństwa.. oraz.. Niall, który nadal nie znalazł sobie dziewczyny. Gdy gadałam z nim wczoraj, to zdradził mi, że na gwiazdkę od mikołaja zażyczy sobie drugą połówkę. Jak na razie wszystko jest ok. Chłopaki jeżdżą na próby, wywiady, sesje itd. a my zostajemy w apartamentowcu. A już niedługo.. tak za parę dni Pezz nas opuści, bo jej zespół będzie po USA promował swoją płytę, więc zostanę tylko ja, Dan i El.
-Chłopaki! zabierajcie swoje dziewczyny i jedziecie przećwiczyć "Story of my life" oraz "Best song ever" przed programem! - krzyknął na dole Paul. A tak fajnie się siedziało na balkonie. Teraz trzeba wstać i.. ruszamy. Zayn obiecał też, że jak skończą się próby, to pojedziemy do lunaparku. Już nie mogę się doczekać jak pójdziemy na 50m młota lub na Extreme. Ciekawe kto będzie najbardziej się bał wysokosci. Dla mnie to pikuś. Chodziłam na to z Kay i.. zazwyczaj piszczałam z radości niż ze strachu.
-M..my mamy na to wejść? - zapytał lekko przestraszony Lou, zanim weszliśmy na młota.
-Jak się boisz to nie wchódź - poklepał go po razmieniu Harry. -Chyba, że jesteś tchórzem.
-Ja? Nigdy! - wziął biedną El i usiedli na samym przodzie. Współczuję. Ja wolę siedzieć bezpiecznie na środku.

~*~
-Proszę Cię nie wchódź na twittera. Nie wiem co się stało, ale..
-Ale co? - zapytałam Harrego. Był wyraźnie.. zmartwiony. Jego mina mi się niespodobała, więc i tak to zrobiłam. Patrząc na moje interakcje.. załamałam się. Ciąża Eleanor była już potwierdzona, więc Larry Shippers były bez serca. Przeczytałam pełno tweetów typu "El nie jest w ciąży, tylko udaje. Ich związek jest ustawiony tak samo jak twój" "Lecz się dziewczyno!! Czy ty wiesz, że odebrałaś Louisowi Harrego? Zniszczyłaś ich miłość!" ale.. ostatni tweet chyba mnie dobił najbardziej..
"Jaka ty jesteś naiwna! Myślisz, że Hazza ciebie kocha? Zobacz jak patrzy na Louisa, to nieodwzajemniona miłość! Ty jesteś nikim! Tylko córką gównianej stylistki!". W moich oczach pojawiły się łzy. Wzięłam laptop i poszłam na górę. Chcę być teraz sama. Łatwo jest mnie urazić. Te hejty.. miałam się nie dać.. miało być wszystko ok, ale.. to mnie przerasta. Jestem wkurzona teraz na siebie, że.. nie zostałam w Gdańsku z Kay. Co mam z tego, że.. jestem w związku z cudownym chłopakiem, jak pół świata mnie nienawidzi? To dla mnie za dużo. Nie wiem czemu to zrobiłam, ale odpisałam na parę tweetów, wywołując przy tym większą burzę. Moje odpowiedzi dotyczyły głównie ciąży Eleanor i tego, że Louis będzie ojcem. Halo.. on ma w tym roku 22 lata. Może robić co chce, jest dorosły. Fanki chciałyby jak najlepiej, ale przeginają z tymi kłótniami.
Przysięgam.. fandom Directioners to najbardziej kłótliwy fandom jaki znam. W TW Family tak nie jest. Może i kłóciłyśmy się z fankami 1D, ale nie aż tak! Nikt nie jeździł po dziewczynach np. Maxa, Toma czy Nathana. Bez przesady.
Było też pełno wpisów "Larry is real #FAV, Larry isn't real #RT". Oczywiście, że kliknęłam Retweet.
Stop! Co ja zrobiłam.. sama się w to wszystko mieszam. Ugh.. zamknęłam laptopa i rzuciłam poduszką w drzwi. Jestem straszna. Zawsze wplątam się w nie swoje sprawy.
Ze złym humorem zeszłam na obiad. Zbliżała się godzina 17, więc.. chłopaki znowu jadą na 18:00, tym razem do radia dawać wywiad o płycie. Szybko zjadłam klopsy w sosie pomidorowym i już chciałam iść na górę, gdy Danielle mnie zatrzymała.
-Weronika.. musimy pogadać. Przyjdź do sypialni mojej Liama i Nialla za 10 minut, dobrze?
-No ok.. - niechętnie poszłam na górę. Eh.. przeczuwam, że to będzie ciężka rozmowa. Stojąc przed drzwiami sypialni zastanawiałam się do dalej będzie ze mną. Ostatnio miewam humorki i trudno jest się ze mną dogadać. Ugh.. wszystko mam, ale i tak coś mi się nie podoba.
-Wejdź - Dan wyjrzała za drzwi. Nigdy wcześniej nie byłam u nich w pokoju, więc to wszystko było dla mnie zaskoczeniem. Ściany były kremowe, a po obu stronach, na przeciwko siebie stały dwa łóżka. Dan i Liama, oraz Nialla. -No co, siadaj - szatynka pokazała na sofę. Mówiłam, że mam zły humor.. od tak? Na pewno.
-To.. o czym chcesz ze mną porozmawiać? - zapytałam ją.
-co się z Tobą dzieje.. chodzisz naburmuszona.. marudna.. jak jakaś obrażona nastolatka. -Yy.. bo może właśnie nią jestem? ...
-Danielle.. ja.. właśnie jestem jeszcze nastolatką.. ale to chyba normalne. Na byle rzecz się obrażam, więc wszystko jest w normie..
-Nie poznaję Ciebie.. gdzie podziała się ta rozpromieniona dziewczyna, którą poznałam na samym początku?
-Em.. zniknęła? Zmieniła się.. - w którymś momencie głos zaczął mi się łamać.. kurde.. niedobrze.
-Wera.. każda z nas ma problemy.. my zwierzamy się tobie z nich. Dzisiaj nadszedł ten dzień, w którym to ty musisz zrobić. - popatrzała na mnie z troską. Głośno westchnęłam. Osoba, której się tylko zwierzałam, to była Kay, ale teraz? Muszę w pełni zaufać Danielle. Wzięłam głęboki oddech. Raz się żyje..
-Eh.. tu wszystko chodzi o twitter, prasę.. wszyscy na mnie naskakują.. najbardziej LS.. nawet przeczytałam parę tweetów, że życzą mi śmierci.. to.. to jest straszne. Nie wiem czy tu długo wytrzymam.. może.. - nie wytrzymałam i wybuchłam płaczem. Dan mnie przytuliła. Boże..
-Słuchaj.. my wszyscy tutaj w Ciebie wierzymy. Weź głeboki oddech.. ok. Posłuchaj mnie uważnie. Jeśli nie chcesz być tutaj, tylko wrócić do rodzinnego miasta, to ja rozumiem. Pamiętaj, że to ty masz być szczęśliwa. Jeśli robisz coś z przymusu, to nie warto. Zrób coś dla siebie i dla ukochanej osoby. Oboje bądźcie szczęśliwi. Znajdź swoją własną definicję szczęścia i dobrze się zastanów..  - uśmiechnęła się do mnie. Nadal pociągałam nosem, ale te słowa co ona powiedziała.. są przepiękne. Nigdy nie pomyślałabym, że ktoś powie do mnie w taki sposób. No.. była to forma pocieszenia, ale za to bardzo skuteczna.-Dziękuję Ci za wszystko! - uścisnęłam ją przyjaźnie i udałam się z powrotem do sypialni.
Na kolacji nie pojawiłam się. Pretekstem było to, że "nie jestem głodna". Tak naprawdę to.. siedziałam na parapecie i myślałam o tym jak ma się dalej potoczyć moje życie i gdzie. Jedna decyzja.. i zmienie wszystko. Tylko czemu to musi być aż takie trudne?


Jaka będzie ostateczna decyzja Weroniki? Czy zostanie w Los Angeles czy raczej nie poradzi sobie z tym wszystkim? To już w 21 rozdziale, który pojawi się w piątek :)
Ale ten czas szybko mija.. jeszcze niedawno rozpoczynał się rok szkolny.. a tu zaraz koniec pierwszego semestru..
Ten rozdział możecie potraktować jako mały prezent na święta ode mnie :)
Z okazji tych świąt chciałabym wam życzyć dużo zdrowia, szczęścia, radości. spotkania swojego idola.. oraz niech najskrytsze marzenia wam się spełnią :D No i.. żebyście nadal czytali mojego bloga : )
+ Wszystkiego najlepszego dla naszego kochanego Louisa, który.. chyba nigdy nie zamierza dorosnąć ;] Tak jakoś nadal nie wierzę, że ma już 22 lata..
Wesołych Świąt ♥!

sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 19 - No to lecimy do USA..

"Widzę dwie osoby przed sobą. Są one obydwie ubrane na czarno i zbliżają się ku mnie. Nie wiem jakim sposobem, ale nie mogę się cofnąć. Stoję w miejscu. Gdy już są bliżej zauważam ich kaptury.. nie wiem co robić. Zaczynam krzyczeć. To nie pomaga.. nagle.. zatrzymują się przede mną i każdy z nich wyciąga ku mnie rękę. Nie wiem co zrobić, więc chwytam dłoń postaci po lewej stronie. Kaptury spadają i widzę twarz tego, co mnie trzyma. Harry. Jego twarz jest uśmiechnięta, ale zakrwawiona. Znowu jakiś koszmar mi się śni? Ugh.. Chcę uciec, ale on nadal mnie trzyma. W pewnym momencie przytula mnie. Nie czuję bicia jego serca.. znowu krzyczę. A on ucisza mnie mówiąc: - Cii.. przecież to ja.. twój Harry.."
-Pobudka śpiochy! - krzyknął Liam na cały pokój, całe szczęście budząc mnie z tego głupiego snu. Chwała Bogu! - Mamy bardzo mało czasu, więc ruchy i na śniadanko!
-Daj spokój Li - założył na głowę poduszkę Niall. - Która jest godzina.. chyba mamy jeszcze czas..
-Jest po 4, więc radziłbym ruszyć każdemu swoje 4 litery, bo wyjdą z tego konsekwencje. - pogroził palcem, a ja się zaśmiałam. - Aż taki śmieszny jestem?
-Tak.. - odpowiedziałam i (uwaga..) jako jedyna wstałam z łóżka! Nie chciałabym być mokra jak chłopaki za chwilę. Naprawdę.. Liam jest nieobliczalny (np. potrafi wziąść wiadro wody i.. rozlać je na osobę śpięcą), dlatego ja wolę się go słuchać. Wzięłam krótkie jeansowe spodenki i szarą bluzę z "TW" na samym środku. Jeszcze z 1D nie zgłupiałam, więc będę godnie reprezentować mój fandom.
Na całe szczęście nie dzielę łazienki z chłopakami. W łazience na dole wzięłam szybki prysznic, potem ubrałam się a włosy uczesałam w warkocza na boku. Ojej.. mogę się tak częściej czesać. Gdy wyszłam, to od razu poszłam spakować szczotkę, przybory do mycia zębów do torby. Hm.. ale zaraz zaraz... ja z nimi jadę (lecę) do USA, a co z moją szkołą? Na tą myśl wywróciłam oczami. Jeśli tutaj wrócimy, to będę miała zaległości po tąd. W kuchni powoli wszyscy zaczęli się schodzić. W jadalni usiadłam między Lou a Harrym, który.. rozbawił nas tym, że.. prawą ręką mnie obejmował i.. próbował zjeść jajecznicę. Gdy zapytałam się go dlaczego to robi, to odpowiedział, że nie zamierza mnie nigdzie puścić i ciup się o mnie martwi, że się zgubię... (no cóż, wszystko jest możliwe).

O godzinie 5:30 do kompleksu przyszły dziewczyny. Jedyna Eleanor nie była w dobrym humorze, gdy zobaczyła minę Louisa, który będzie musiał spędzać z nią czas. Oj ja już się za nich wezmę. Doprowadzę jeszcze do tego, że się pogodzą. Po krótkim przywitaniu wszyscy wsiedliśmy do busa i.. kierunek lotnisko. Chłopaki jak zwykle się wygłupiali co chwilę. Zayn... był bardzo..ee.. jak to określić.. po prostu mocno przytulał Perrie.
Po dotarciu na lotnisko trzeba było szybko dostać się do samolotu. Chociaż jest to godzina poranna, to paparazzi są wszędzie (dosłownie).
-Auć.. - złapałam mocniej Harrego za ramię.. - moja kostka...
-Wszystko ok?
-N..no chyba tak.. musiałam źle stanąć.. - Nagle.. poczułam, że nie stoję na ziemi. Z lekkim strachem obróciłam głowę. Ach ten Harry. To wyglądało jakbym była jakąś panną młodą czy coś. I nie wiem jakim cudem on mnie uniósł, chyba wykorzystał moją nieuwagę. Idąc dalej przez lotnisko (oczywiście ja nadal w ramionach Harrego) zauważyłam, że Louis.. tak jakby przymusowo trzyma rękę El. Niech tylko ta dwójka zostanie ze mną sama.. już ja ich pogodzę.
-Czy moja królewna może już zejść? - zapytał Hazza po pewnym czasie.
-Buu.. a było tak wygodnie.. - zaśmiałam się.
-Jak się ze mną ożenisz to tak będzie codziennie - na te słowa spłonęłam rumieńcem. Ja, on.. i ślub? za 8 miesięcy mam dopiero 18-nastkę, więc takimi bzdetami nie będę zawracać sobie głowy.
Samolot był oczywiście prywatny, więc mogłam zająć sobie dowolne miejsce. Wzrokiem szukałam takie, żeby było widać chmury. Ach te widoki.. uwielbiam je podziwiać. Najzabawniejsze było to, że gdy już usiadłam, to Niall krzyknął -Ja zamawiam koło Wery! - Oj chyba tak powiedział, dlatego, że on jedyny jest sam. Może.. trzeba mu znaleźć dziewczynę? No.. ja się nie będę w to angażować. Po zapięciu pasów mocno zamknęłam oczy. Choć wzięłam tabletkę na chorobę lokomocyjną, to nadal nie lubię startów. Mocno zacisnęłam zęby i czekałam aż ktoś mi powie, że jesteśmy już w powietrzu. Jaka szkoda, że nie mogłam sobie włączyć wtedy "The Wanted - Show me love" ta piosenka idealnie by mi tu pasowała.
-Skarbie.. możesz już otworzyć swoje piękne patrzałki - .... serio? patrzałki? Harry gdzie ty te slowa wynajdujesz..
-Uff.. - odetchnęłam z ulgą patrząc w okno. Słońce było już lekko w górze, a chmury.. w tym odcieniu wyglądają przepięknie. Natychmiast obróciłam głowę, by zobaczyć jak siedzimy.
Z przodu siedziała El, Perrie, Zayn , potem ja Niall, Liam i Danielle, a za nami Hazza z Lou, który właśnie spał. Też byłam nie wyspana. Chyba moje tabletki zaczynają działać, bo poczułam się senna. Oparłam głowę na ramieniu Nialla.
-Harry.. patrz.. aha i do kogo teraz przytula się Wera? No do kogo?
-Niall.. ona tylko oparła głowę.. i w dodatku.. zająłeś najlepsze miejsce. Koło mojej dziewczyny..
-Ej, ale ja nikogo nie mam, a powinienem siedzieć koło mojej przyjaciółki.. i tak jest.
-Ale ty nie musisz siedzieć obok chrapiacego Louisa.. zamień się!
-Nie.. a masz przy okazji koc? Przykryłbym.. Were.. - i w tym momencie.. poleciałam na bok.. czyli.. na kolana Nialla.. ups? Tak chce mi się spać..
-Ona śpi na moich kolankach! Jakie to słodkie! I kto tu teraz jest fajny?
-Zamknij się pacanie i przykryj ją! - pacnął blondyna Harry. Chciałam się nawet zaśmiać, ale odpłynęłam.

   Pobudka była dopiero już w Los Angeles, gdy wylądowaliśmy. Ojej.. a tak dobrze mi się spało.. Niall ma całkiem wygodne kolana.. ale Hazzy są lepsze hah. Gorzej już było z wyjściem z lotniska do auta. Paparazzi (znowu.. przecież w Londynie też byli.. no dobra.. oni są wszędzie) otoczyli nas tak, że było słychać jak Zayn przeklina. Szczerze to ledwo co dotarliśmy na miejsce. Ja, Pezz, Danielle i El wolałyśmy siedzieć cicho, bo.. pewna piątka.. była bardzo wkurzona na fotoreporterów.
-No to czas wybrać sobie sypialnie! Mamy tu tak.. 3 pokoje dwu-osobowe i jeden trzy-osobowy. To kto przygarnie Nialla? - Na te słowa wszyscy patrzeli po sobie. Ja z Harrym.. chcemy wspólny pokój.. Nialler lubi dokuczać Hazzie, więc my odpadamy. Padło na Lanielle. Długo nie byliśmy w swoich pokojach (no po za małym rozpakowaniem się), bo chłopaki musieli iść na próbę.
W takim razie.. dziewczyny zostały same.
Zaczęłyśmy rozmawiać w kuchni. Pezz gadała o nowym albumie Little Mix "Salute", Danielle coś o jakiś zawodach w tańcu, a tylko Eleanor była milcząca. Czy operację "Godzimy Louisa i El" czas zacząć? Najwyraźniej tak. wzięłam kakao i usiadłam na kanapie obok szatynki.Ona była taka smutna.. czy ja muszę każdą smutną osobę pocieszać? Na to wygląda.
-El.. wszystko w porządku?
-Tak... to znaczy.. nie - w oczach miała łzy.. jest aż tak bardzo źle? ...
-Ej.. słuchaj, nikt nie moze się przy mnie smucić, rozumiesz? Może.. chcesz się wygadać? Opowiedzieć co sie dzieje miedzy tobą a Louisem? Potrafię pomóc.
-Masz tylko 17 lat...
-No i? Przeszłam więcej niż przeciętna nastolatka.. w dodatku.. już prawie rok nie widziałam ojca.. moja mama też jest ze mną, ale.. nie tyle czasu ile powinna, bo nie ma normalnej pracy..
-Ok.. powiem Ci. Ja.. kocham Louisa i to bardzo.. tamta sytuacja z Tomem.. to nie byłam ja... tam była moja kuzynka Caroline.. wiem.. obie jesteśmy bardzo podobne, ale nigdy bym nie zdradziła Lou, nigdy! Dostałam od niebios anioła, a teraz on sam ode mnie odchodzi. Mówi, że.. z powrotem jesteśmy.. ustawką.. moje serce tego nie wytrzyma.. nie jestem aż tak slina.. w dodatku Directionerki najeżdżają na mnie jeszcze bardziej niż kiedykolwiek. Miałam wszystko, teraz zostałam z niczym. Jeszcze ten wzrok Tomma (<-- tu chodzi o Louisa przyp.).. on.. mnie nie kocha.. a to wszystko przez tych głupich paparazzi.. Weronika.. pomóż mi - ze łzami przytuliła mnie. Było mi jej strasznie szkoda. W takim razie.. to była kuzynka tak? To czemu Louis nie wie o tym? Chwila.. on nie chciał jej słuchać.. Dziś będzie musiał.
-Pomogę Ci, spokojnie.. jeszcze dziś sprawię, że wrócicie do siebie - potarłam ją po plecach. - Idziemy do dziewczyn na balkon? - uśmiechnęłam się.
-Czekaj.. tylko wytrzę te łzy.. (zachichotała) jeszcze raz wielkie dzięki. - No i poszłyśmy. Perrie jak zwykle głośno się śmiała a Dan razem z nią. El niepewnie stanęła za nami lekko się uśmiechając. Może.. sumienie nadal ją gryzło? Nie wiem.. i tak już mi duzo powiedziała.
Jakieś 10 lub 15 minut później, gdy na niebie zaczęły się pojawiać pierwsze gwiazdy (ta.. wylecieliśmy z Londynu o godzinie siódmej.. lecieliśmy parę godzin.. ten czas tak szybko zleciał) na zmianę z Pezz wskazywałyśmy gdzie pojawiają się kolejne. Zabawny wieczór..
Niestety.. jak już wcześniej wspominałam.. muszę pogodzić Louisa i Eleanor.

Zmęczona zabawą z dziewczynami razem z El poszłam do jej sypialni. Uwaga.. faza pierwsza mojego planu zaliczona : być w miejscu, w którym będzie pokłócona para. Na fazę drugą.. musze zaczekać.
W tym samym czasie wysłałam sms Dan, że jak chłopaki wrócą, to "niby" El nie ma w sypialni i on może spokojnie przyjść. Hahahah.. podstep.
Tak też się stało. W telewizorze po cichu leciała muzyka i nagle wszedł Louis.
-Co wy tu.. nie ja stąd idę.. - chwycił za klamkę.
-Stój! - krzyknęłam i pociągnęłam szatyna za rękę. - Macie sobie coś do wyjaśnienia, więc siadaj - zaprowadziłam go koło jego dziewczyny. Ona.. niepewnie spojrzała na niego.
-A niby co? - przewrócił oczami.
-Serio nie wiesz?
-Nie, nie wiem co też ona tu robi! - wskazał na El, która już schowała twarz w dłoniach. No to czas.. na fazę trzecią pt. "Wygarnij mu wszystko w jej imieniu"
-Czy wy w ogóle rozmawialiście ze sobą normalnie? No oczywiście, że nie. Louis Eleanor chciała Ci powiedzieć, że ta cała sprawa z Tomem to jedna wielka pomyłka..
-Że co? A może ma jeszcze bliźniaczkę? Aż taki głupi to ja nie jestem.
-To była jej kuzynka idioto! Może od tyłu wyglądało jakby El była na randce, ale tak nie było. W tym samym czasie ona przebywała z Danielle. Nie znając prawdy zastanów się ile szkód narobiłeś co? Może tak.. teraz ty spróbujesz się pogodzić? Wiem, że nie powinnam się mieszać w wasz związek, ale zauważcie, że oboje tak samo cierpicie. No i co, że Louis mnie pocałowałeś? Przyznaj, że wtedy wyglądem przypominałam ci El.. (widząc jego minę.. to potwierdził to) Ty byłeś załamany, ona była załamana. Wniosek? Dopóki nie wyjaśnicie sobie wszystkiego, to proszę was nie kłóćcie się, bo wtedy nie ma sensu.. ee.. rozgadałam się, wiem, więc.. mam nadzieję, że moja mowa da wam do myślenia, a teraz.. czy jest szansa, że wasza dwójka będzie z powrotem Elounor?
El popatrzała przez załzawione oczy na Louisa. On się nie odezwał, tylko podszedł do niej, przytulił i.. chyba o ile się nie mylę, to szepnął jej do ucha "Przepraszam.. tak bardzo Cię przepraszam.."
Uśmiechnęłam się widząc szczęśliwą parę. Mój plan wypalił. No to.. czas na powrót do rzeczywistości i.. chyba Hazza czeka na mnie w "naszej sypialni" przełknęłam ślinę. Eh.. ja.. Harry.. sami w pokoju.. ratunku? Nie bądź głupia - zaśmiałam się sama do siebie.
Delikatnie otworzyłam drzwi. Ku mojemu zdziwieniu ukazała się błękitna sypialnia.. z balkonem.. (czemu ja tego wcześniej nie zauważyłam?) oraz.. śpiący Harry po prawej stronie łóżka.. ooo.. jak słodko wygląda kiedy śpi. Szybko wzięłam pidżamę i poszłam pod prysznic. Czy w LA musi być tak gorąco? Po kąpieli ubrałam się i związałam włosy w kucyka. Zabawnie wyglądam. Potem (razem z moją komórką) wskoczyłam pod ciepłą kołdrę. Nie wiedziałam czy mam się przytulić do Hazzy (który tak a propo spał bez koszulki ^^), ale.. po chwili, gdy odwróciłam się do niego tyłem, poczułam jak ktoś mnie obejmuje.
-Gdzie byłaś? - zamruczał Harry a przy okazji rozwiązał moje włosy, sprawiając przy tym, że opadły mi na ramiona.
-Godziłam Louisa z Eleanor.. ciężka sprawa.. ej gdzie moje gumka do włosów? - zaśmiałam się.
-Udało Ci się? I.. zniknęła
-Mhm.. Mam! - pisnęłam z radości, gdy złapałam Hazze za rękę i wzięłam moją frotkę. W odpowiedzi usłyszałam śmiech chłopaka.
-Odwróć się w moją stronę, prooszę. - przekręcił mnie tak, że teraz leżałam na plecach. Chwilę później już leżałam na jego torsie.
-Nie będzie Ci przeszkadzało, jeśli tak zasnę? - zapytałam.
-Jak mi nie uciekniesz, to tak śpij.. skarbie - cmoknął mnie w czoło a ja zachichotałam. Nie wiem.. uwielbiam jego głos.. jeszcze w dodatku taki zachrypnięty. Ojej.. ziewnęłam i odpłynęłam w krainę Mofreusza.. przytulona do mojego największego szczęścia.


Co się wydarzy później? Jak upłynie wszystkim pobyt w LA? Czy pojawią się jakieś niespodzianki? To już we wtorek :)
Przepraszam was bardzo, że tak późno dodaję rozdział, ale miałam dzisiaj duże porządki w domu i musiałam pomagać.. w dodatku nie chciał mi się blogger załadować.. no nic, ważne że dałam radę opublikować :)
Kolejny rozdział będzie już we wtorek, ponieważ.. już za 3 dni święta ^^
Trzymajcie się do wtorku ♥ 

PS. rozdział 20 pojawi się tak w godzinach 10:00 - 13:00 :)

środa, 18 grudnia 2013

Rozdział 18 - Informacja, kłótnie, sprzeczki i takie tam.

Kolejny dzień zaczął się całkiem normalnie. Pobudka o 6:00, szybki prysznic, ubranie się, a potem śniadanie. Gdy znalazłam się w kuchni poszłam poszukać mój plecak. W sypialni chłopaków oraz w pokoju mojej mamy go nie było, więc znajdował się gdzieś na dole. Musiałam się w myślach poganiać, bo do mojego wyjścia brakowało tylko.. pół godziny? A ja nawet śniadania nie zjadłam. Po poszukiwaniach (gdzie zostało mi 5 minut) po raz kolejny wzięłam jogurt i wyszłam. Czasami tak po prostu zazdroszczę chłopakom, że mogą sobie pospać, poleniuchować. Przynajmniej nie zaczynają tak wcześnie swoich prób jak ja lekcje.

Gdy dotarłam do skrzyżowania zauważyłam znanego mi bruneta. Kevin. Właśnie czekał na mnie, więc tylko mu pomachałam ręką, żeby ruszył w moją stronę.
-Wera! - krzyknął radośnie.
-Kev! - też się ucieszyłam na jego widok. Przytuliliśmy się przyjaźnie i poszliśmy w kierunku szkoły. Gdy dotarliśmy na miejsce leniwie spojrzałam na plan. Eh.. pierwsza lekcja to technologia gastronomiczna i podobno nauczycielka zamierza dziś pytać całą klasę, bo.. raz jej podpadliśmy.. to znaczy.. ktoś ją nieźle wkurzył. Już nie miałam szans, żeby co kolwiek powtórzyć sobie, bo na korytarzu rozległ się dzwonek.
-Powodzenia? - zapytałam lekko przerażona.
-Przydałoby się.. - przełknął ślinę Kev. No to czas na walkę o śmierć i życie. I się zaczęło.. okazało się, że spytała klasę tylko do numeru 12, bo dalej nie mogła, bo "lekcja ucieka" a my musimy zrobić jakiś tam temat z powodu tego co gotujemy na zajęciach praktycznych. Oj współczuję mojemu przyjacielowi, bo ta babka go wzięła (on ma numer 8 ^^). Mnie się upiekło, bo mam nr. 13.. i.. nie jest on aż wcale taki pechowy.. chyba.. no w większości sytuacji tak.
-A jutro będziecie przygotowywać.. risotto z warzywami - powiedziała pani Smith na ostatniej lekcji. Czasami uważam, że 8 lekcji to dla mnie aż za dużo. Na ostatniej ledwo coś ogarniam, bo moje myśli krążą po tematach "co dzisiaj na obiad?" "niech ten dzwonek już zadzwoni" "oo.. chłopcy grają za oknem w piłkę" itd. Gdy usłyszeliśmy "dźwięk wolności" każdy prawie wybiegł z klasy. Uu.. dzisiaj nie przyjechał nikt po mnie z 1D.. albo mają próbę, albo są niezłymi leniami..
-Co tak patrzysz? Czekasz na kogoś? Na twoich sławnych opiekunów i chłopaka? - dał mi kuksańca w bok Kevin.
-Ee.. no nie, ale.. zawsze tu byli.. i przestań z tym chłopakiem - wytknęłam mu język.
-Przecież jesteś dziewczyną Harrego Stylesa, co nie?
-Drażnisz się ze mną? - czy on może już skończyć gadać na ten temat? ...
-Ja.. nie.. uraziłem Cię? Co się dzieje.. ej.. no nie patrz tak na ziemię, wiem że masz ładne trampki i wgl. ale mi możesz powiedzieć.. obiecuję, że to zostanie między nami. - spojrzał na mnie pocieszajacym wzrokiem. Nadal żyję tym co się stało dwa dni temu..
-Kevin.. chociaż bardzo bym chciała.. nie mogę Ci powiedzieć.. obowiązuje mnie umowa, że nic nie może wyjść po za ściany kompleksu. W tym momencie mam związane ręce.. - smętnie pokręciłam głową. Eh.. Modest! I ta cała umowa.. po prostu moja dusza krzyczy "ratunku!". Jeszcze chwilę pospacerowałam z kolegą, a po tym wróciłam do kompleksu.

Wchodząc przez drzwi usłyszałam pojedyncze krzyki Harrego i Nialla z kuchni. Polożylam plecak w przedpokoju i zaciekawiona weszłam do salonu. Moim oczom ukazał się Hazza oraz blondyn, ktory próbował coś podjeść. Zabawnie to wyglądało. Żeby przestraszyć naszego kucharza, przytuliłam go od tyłu.
-Mm.. co nam dzisiaj gotujesz?
-Cześć skarbie, dziś specjalność a'la Harry Styles - cmoknął mnie w policzek.
-Czy.. możesz.. zabrać.. stąd.. go.. - wypowiedział każde słowo oddzielnie, wskazując na blondyna, który znowu coś przeżuwał. Niechętnie się od niego odsunęłam i machnęłam ręką do Nialla na znak, że idziemy usiąść w salonie. Wykorzystam go przy okazji, bo muszę zrobić pracę domową na jutro.
-Co się tak uśmiechasz?.. - zapytał niepewnie Niall.
-Czy mogę liczyć na twoją małą pomoc z zadaniami?
-Jasne! - przysiadł się do mnie i zaczęliśmy od matematyki. Własnym oczom nie wierzyłam, jak on sam rozwiązał równanie z tangensem. Ja jestem w tym ciemna. Gdy doszliśmy do muzyki, to szybko zamknęłam książkę. Przecież.. Nie. umiem. śpiewać. Tak sobie postanowiłam.
W tamtym momencie Niall siedział lekko zdezorientowany. Gdy spytał o co chodzi.. z odpowiedzi uratował mnie krzyk Lou z góry..
-Trasa?! Ja mam jeszcze z nią przebywać?! K*&%* jeszcze czego! Nie rozumiecie, że za to co zrobiła ja jej już nie kocham?! A co mnie to obchodzi! No i co, że miesiąc temu było ok?! Teraz nie jest, a nie zamierzam spędzać z nią dwóch tygodni w jednej sypialni! (...)
Wszyscy na dole patrzeli na siebie. Nikt nie wiedział o co dokładnie chodzi, więc byliśmy zdezorientowani. Harry ledwo co powiedział "Obiad".
Gdy skończyliśmy jeść, na dół zszedł Lou. W szarych dresach, fioletowej koszulce. Włosy miał całe potargane a twarz czerwoną z gniewu. Uu.. lepiej go dzisiaj nie denerwować..
-Zostało coś dla mnie? - zapytał roztargniony.
-Trzymaj i ścisz ten ton głosu, gdy rozmawiasz, bo wszystko na dole słyszeliśmy. - potarł go po plecach Harry, po czym usiadł obok mnie i mocno przytulił. W zasadzie to wszyscy oglądaliśmy film, a Louis siedział sam w kuchni. Szepnęłam Hazzie na ucho, że idę pocieszyć naszego wesołka. Przecież on rzadko się smuci. Może.. poczuje się lepiej, gdy komuś się wyżali? Bynajmniej mi to pomaga.

(perspektywa Louis'a)
Wszystko było idealnie. Na początku kochaliśmy się z El i to mocno. Myślałem, że to kobieta z którą spędzę całe moje życie.. niestety się pomyliłem. Zraniła mnie i moje uczucia.. przecież tak nie można! Ja się staram, żeby było wszystko piękne i wgl. a tu ja dostaję wiadomość, że Elka całowała się w kawiarni z jakimś Tomem?! Między nami jest już koniec. Na nic mi jej przeprosiny.. ja wiem swoje.
Grzebiąc w jedzeniu jakie Harry zrobił, patrzałem na pozostałych jak bawią się przy oglądaniu filmu. Chyba najbardziej zazdroszczę właśnie Hazzie, bo on ma.. ma normalną dziewczynę. To było do przewidzenia, że Loczek się zakocha, bo już za pierwszym razem co chwilę patrzał na córkę stylistki. Początkowo nie mógł się z nią dogadać, bo ona mówiła w innym języku. Polski tak? No stamtąd skąd pochodzi. Westchnąłem. Tamtym pocałunkiem musiałem nieźle namieszać w głowie. Czułem się trochę winny z tego powodu..
-Nie jesteś głodny? - rozmyślania przerwał mi głos Weroniki. Podniosłem głowę do góry i.. nastolatka stała obok mnie.
-No.. niezbyt.. nie oglądasz filmu?
-Jak mam oglądać, gdy osoba, która ma największe poczucie humoru nagle się smuci. Louis co się stało? - zapytała i usiadła na krześle obok.
-Nic wielkiego.. - mam jej się wyżalić? Aż taki nie jestem.
-Weź już lepiej nie udawaj. Pokłóciłeś się z El. To przez Eleanor się lekko załamałeś.. rozgryzłam to? - zaśmiała się. Przypatrując się jej nigdy nie spytałem, czemu nie ma tego jednego zęba. Trochę to dziwne.
-Mhm.. ok.. to robimy tak. Ja powiem Ci dokładniej o co chodzi ze mną i z El, jeśli ty mi powiesz dlaczego nie masz jednego ząbka. - Dziewczyna zastanawiała się przez moment, ale po chwili zgodzila się. Przy okazji powiedziała Harremu, że idzie ze mną, a on tylko pokiwał jej głową, że rozumie. w milczeniu szliśmy do sypialni. Mówiąc szczerze, to już byłem wyczerpany tym wszystkim.
Każde z nas usiadło na swoim łóżku. Wera o malo co nie spadła, ale to taka nasza mala niezdara.
-To zaczynaj - wskazała na mnie.
-Dlaczego ja! - pisnąłem, a ona zaśmiała się.
-Bo uwierz mi, że ty masz o wiele więcej do powiedzenia niż ja. - W końcu jej uległem. Opowiedziałem jej, że niedawno przyłapałem El na zdradzie i że próbowałem z nią zerwać. Weronika przekonywała mnie, żebym dał kolejną szansę. A co jeśli zakochałem się w kimś innym? Kimś młodszym, w dziewczynie, która lubi się ze mną kłócić, bo nie lubię jej zespołu (i wątpię, że ta niechęć kiedyś zniknie..). Ona jest mądra.. zabawna.. tak śmiesznie mówi z polskim akcentem. Uroczo wygląda nawet z tym jednym małym brakiem. Umie gotować.. czego chcieć więcej? Ale.. ona już znalazła szczęście w kimś innym. Może gdybym.. nie był z Calder, to Wera grałaby moją dziewczynę? Eh.. chciałbym ,żeby tak było. A może jednak nie? Ugh.. sam już nie wiem.
Gdy skończyłem się jej wyżalać wyczekująco popatrzałem w szaro-niebieskie oczy.
-Co tu by dużo opowiadać.. wracałam rowerem ze szkoły, pędzilo na mnie auto, spadłam z roweru, trafiłam do szpitala. I takim oto sposobem nie mam zęba. - Jejku.. ale to streściła.
-Tylko tyle? - zapytałem zaskoczony.
-Mówiłam, że nie mam o czym opowiadać - zaśmiała się i wyciągnęła ku mnie rękę - Idziesz? Pooglądać.. film.. z wszystkimi na dole..
-Jest 19. to chyba na Ciebie już pora, bo wieczorynka leci - w odpowiedzi dostałem poduszką w głowę. Szybko nie musiała czekać na mnie, bo pociągnąłem ją do siebie, tak że wylądowała na moim brzuchu.
-Oj Tomlinson co z Ciebie wyrośnie.. - poczochrała mnie po włosach, wstała i wyszła. Na jej widok cały czas się uśmiecham.. eh.. czy ja..nie nic.

(powrót do perspektywy Weroniki)
Louis nigdy nie dorośnie.. przysiegam. Przynajmniej jego dobry humor powrócił, a to wszystko dzięki mnie. Kiedy wróciłam na dół, to już nie oglądałam z chłopakami film, tylko spakowałam się na jutro do szkoły. Jak dobrze, że Liam pozwolil mi trzymać książki na dole. Moment.. wczoraj.. sms i połączenia.. Kayla! Prawie zapomniałam. Szybko wzięłam komórkę i kliknęlam na przyjaciółkę. Tym razem to ona nie odebrala, więc zostawiłam jej wiadomość z.. małymi przeprosinami. Teraz niech ona oddzwania. Niespodziewanie do kompleksu przyszła moja mama z Paulem.
-Wera, nie pakuj się. Paul.. - mama spojrzała na.. menagera..
-Już jutro macie wylot do USA na dwa tygodnie. Nagrywacie tam występ w X Factorze, parę wywiadów.. no i czas wolny.
-Jutro? - zdziwił się Harry. - A ktoś z nami jeszcze leci? - popatrzał na mnie.
-No tak, wasze dziewczyny. Weronika, Perrie, Danielle i Eleanor. Wylot o 7 rano. - No i wyszedł. Że co? Ja.. lecę.. jutro z nimi? Ojej.. Każdy patrzał na siebie. I co mamy teraz robić? Chłopaki z niechęcią poszli na górę. Teraz wszyscy musimy się spakować. Nagle z góry zbiegł Lou.. nie był on ani wesoły, ani smutny, tylko.. przerażony? Chyba tak.
-Nie mówcie mi, że dziewczyny też z nami lecą, no błagam! Weronikę jeszcze zniosę, ale.. El.. litości. - opadł na kolana.
-Niestety kolego to prawda - poklepał go po plecach Liam.
-Po prostu cudownie - odparł i wkurzony poszedł znowu na górę. Boże jakie on ma humorki.. gorzej niż ja.. ale nie będę porównywać siebie do niego. Może podczas tego wyjazdu uda mi się chociaż pogodzić Lou i Eleanor? Nie wiem.. zobaczymy to już jutro...


Jak wyjdzie wylot do USA? Czy Weronika pogodzi Louisa i Eleanor? Czy uczucie między Werą a Harrym pogłębi się? To już w sobotę!
Tak nie w niedzielę :) Niestety.. wtedy jest niedziela handlowa.. (sklepy pootwierane ^^) i mam małe plany, więc nie będę miała czasu i.. dlatego rozdział 19 pojawi się dzień wcześniej :D

+ bardzo was proszę o cierpliwe czekanie na kolejny rozdział. Jeśli w dzień publikowania go nie ma np. o 18:00, to przecież pojawi się później. To zależy od tego kiedy mam dostęp do komputera ; )

niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 17 - Spotkanie.

W jaki sposób mam im pomóc z fanami? Kurcze.. nie znam się na tym. Czyżby znowu mnie pchali w stronę mediów? Wygląda na to, że tak..
Leniwie przeciągnęłam się na łóżku i przypadkowo dotknęłam palcem laptop Harrego. No .. chyba mogę z niego skorzystać? Sprawdzę tylko twittera i zaraz się z niego wyloguję. Delikatnie go otworzyłam. Na pulpicie (gdzie na tapecie była jego mama i siostra) znajdowało się strasznie duzo ikon, których wolę nawet nie otwierać. Szybko kliknęłam na internet. Oh.. ma Google Chrome a nie Mozille Firefox.. ale trzeba jakoś żyć. Po zalogowaniu, miałam wyraźnie zaznaczone interakcje.. to teraz takie coś jest? Wow..
Tweety do mnie dzieliły się na trzy grupy, wkurzone Larry Shippers, miłe tweety shippujące mnie i Hazzę oraz takie normalne od "twitterowych znajomych". Dawno nic nie pisałam, więc wstawiłam tylko " :) " . Niech wiedzą, że jeszcze żyję. Po sprawdzeniu wszystkiego odłożyłam komputer Hazzy na miejsce. Chciałam zajrzeć do tych jego plików, ale.. byłoby to takie nie fair wobec samej siebie. Już chciałam wyjść na korytarz gdy na jednym z łóżek zaczął wibrować telefon. Moment.. to obok mojego. Ostrożnie podeszłam bliżej. To była komórka Louisa. Ach ten zapominalski. Eh.. raz kozie śmierć odbiorę za niego i powiem temu komuś, żeby zadzwonił później. Nie zdążyłam nawet powiedzieć "halo" bo głos po drugiej stronie przerwał mi.
-Louis błagam Cię, ja się zmienię, to było niewinne spotkanie na serio! Wiesz jak ja Ciebie kocham, proszę nie chcę się z Tobą cały czas kłócić. Chyba nie chcesz z powrotem tej umowy z Modestem. A może tak Larry znowu powróci? Nie no.. proszę Cię i przepraszam..
-Ee.. Eleanor.. z tej strony Weronika.. Louis zapomniał wziąść telefon na próbę.. ee.. coś przekazać? - Stałam oszołomiona. Coś się w ich związku psuje? No.. byłam bardzo zajęta Harrym, ale ona go.. zdradza? Tego chyba nigdy się nie dowiem.. to mnie nie dotyczy.
-... o jezu.. powiedz Lou, że ma do mnie zadzwonić natychmiast jak wróci. Wera.. zachowasz to w tajemnicy, że.. no.. - przez słuchawkę było wyraźnie słychać, że El płakała.
-Tak El, obiecuję, proszę Cię nie płacz. Wszystko będzie między wami ok. - próbowałam ją pocieszyć.
-Chciałabym uwierzyć w to co mówisz.. cześć. - rozłączyła się. Jestem zaskoczona tą całą sytuacją. Oni i kłótnie? A tak niedawno.. byli tacy szczęśliwi.. no cóż.
Wzruszyłam ramionami i zeszłam na dół. Hm.. godzina 17.. no to.. chyba przegapiłam obiad.. ale swoją drogą to mama powinna coś mi zrobić, bo ja tu mogę umrzeć. Hehe taki żart. Rozejrzałam się po kuchni.. co tu by.. momencik.. odłożyłam komórkę Louisa na blacie i szybko wróciłam, żeby zobaczyć czego Niall nie wyjadł z lodówki. Pomidory, cebula, czosnek, koncentrat jest. Mięso mielone też to.. w ramach tego, że na zajęciach praktycznych to było, więc.. zrobię im spaghetti, tylko pójdę po zeszyt z przepisem, którego za dobrze nie pamiętam. Po 10 minutach rozdzielałam składniki. Trochę wcześniej dostałam sms od mamy, że wszyscy wracają tak około godziny 20:00, w takim razie na spokojnie się wyrobię. Żeby bardziej się nakręcić w międzyczasie wzięłam pilot i włączyłam telewizor na kanale muzycznym, żeby nie było aż tak cicho. Moje zdziwienie pojawiło się wtedy, gdy niespodziewanie zdarzyło mi się zaśpiewać.. czy raczej zanucić piosenkę chłopaków "Live while we're young", o boże.. co się ze mną.. nie nic. Tak przed godziną 20:00 gdy spaghetti bylo już gotowe, to nakryłam do stołu. Lepiej nie będę im nakładać na talerz, bo jak są bardzo głodni to potem będą pretensje (lub życzenia) typu "jest więcej?". Oj kochane ciołki - zaśmiałam się pod nosem. Już przyzwyczaiłam się do nich i.. czasami czuję się jakbym miała piątkę starszych braci, którzy.. zachowują się jak.. no po prostu jak dzieci (w szczególności Louis...).
-Mmmm co tak pięknie pachnie! - powiedział głośno Lou wchodząc przez drzwi wejściowe.
-Ktoś zrobił żarcie! - krzyknął w przedpokoju Niall i wbiegł do salonu. - Chłoopaki zapraszam na spaghetti - powiedział śmiesznym głosem, po czym pozostała czwórka weszła za nim.
-Oo.. zobaczcie jak Wera o nas dba! - Louis mocno mnie przytulił, po czym ogłosił - Ja siadam obok naszej kochanej uczącej się jeszcze kucharki.- No i usiadł, a mina Hazzy była bezcenna. Los tak chciał, że przy kwadratowym stole siedziałam obok Louisa i Nialla, a na przeciwko Zayna. Harry siedział za to obok Liama.
-Nieładnie to tak kraść czyjąś dziewczynę - pogroził palcem.
-Ktoo? Ja? Pff.. ja ją tylko pożyczam. - pocałował mnie w policzek a ja spłonełam rumieńcem. Czemu on to zrobił? Przecież to było jasne, że loczek był strasznie zazdrosny o mnie. Coś mi tu nie gra..

Po zjedzonej kolacji.. (nie uwierzycie..) zostałam sama, żeby posprzątać ten bałagan. Oni byli tak głodni, że nawet nie zostawili nic mojej mamie, która omawiała coś z drugą stylistką. Chcąc nie chcąc.. czas na.. mały krzyk?
-Chłopaki!! Który jest taki życzliwy, ruszy swoje cztery litery i mi pomoże pozmywać?! Mam małą niespodziankę! (haha nie mam, to taki mały szantaż ^^)
-Już lecę! - odpowiedział ktoś z góry po czym usłyszałam dźwięk na schodach jak ktoś zbiegał. Nie wierzę.. to Lou.. nie no jest ok.
-Jaka niespodzianka? - zapytał ucieszony.
-Aa.. jak pomożesz to się potem ujawni - szyderczo uśmiechnęłam się pod nosem. Oj wpadł w zmywanie hahah. Tylko.. jak ja potem wywinę się z tej niespodzianki? Yy.. czasami trudno się mówi. Raz kozie śmierć.
-To co masz dla mnie? - spytał po skończonej robocie. Z lekkim strachem rozejrzałam po pomieszczeniu.. i co teraz?
-Ee.. no wiesz..
-To była podpucha ? - zapytał podejrzliwie się uśmiechając. Co on knuje..
-No.. przepraszam! - pisnęłam gdy zaczął mnie gonić wokół stołu. Następnie wbiegłam po schodach na górę. - P..p.. przepraszam - wysapałam, lekko się śmiejąc. Czemu on jest taki uparty? Los chyba się ode mnie całkowicie odwrócił. Czy już wspominałam, że nie zła ze mnie niezdara? Chyba tak... kiedy biegłam, to.. z impetem wpadłam na Lou i my.. tak jakby.. przewróciliśmy się. (to znaczy ja na niego).
-Wera lecisz na mnie! - zaśmiał się. -Nigdy nie pomyślałbym o tym.
-Taa.. weź Tomlinson zejdź na ziemię - już chciałam wstać, gdy Lou pociągnął mnie za ręce tak, że moja twarz była tuż nad jego.
-Poczekaj - wyszeptał. Wpatrzyłam się w jego błękitne oczy. Można powiedzieć, że pan Bóg wziął kawałek nieba i umieścił go w jego oczach. Patrzał się na mnie z.. takim dziwnym uczucie. Nasze oddechy przyspieszyły, głowy zaczęły się zbliżać.. ale..
-N..n..nie! Lou ja mam chłopaka! - odsunęłam się na bok. Ja.. nie mogłam tego zrobić. Louis ma to coś w sobie, ale.. jestem w związku z Harrym, a on ma Eleanor. Nie będę niczego niszczyć.
-Przepraszam.. - szepnął i pomógł mi wstać. Obydwoje dziwnie się czuliśmy.
-Nic się nie stało.. chyba (zachichotałam) aa no i Eleanor do Ciebie dzwoniła, gdy byliście na próbie..
-Było to coś ważnego? - wywrócił oczami. Czyli moje przypuszczenia o ich "małym kryzysie" w związku są.. prawdziwe?
-Na pewno tak, bo El była roztrzęsiona, no i kazała przekazać, żebyś się z nią skontaktował jak najszybciej.. to ja już pójdę.. - zaczęlam się wycofywać.. na pewno jest godzina.. może 22? Gdy dotknęłam klamki do pokoju mojej mamy, obróciłam się w jego stronę.
-Chrzanić uczucia.. - syknął i zdecydowanie podeszedł do mnie, ujął moją twarz w dłonie i.. pocałował.. Stałam zszokowana w miejscu. Że co on teraz zrobił? Człowieku, jestem o pięć lat od Ciebie młodsza! Łzy zebrały mi się momentalnie.
-Co ty..
-Dobranoc Wera - uśmiechnął się do mnie jak gdyby nic się nie zdarzyło. O nie.. dziś skorzystam z okazji i śpię w pokoju mojej mamy. Muszę to wszystko przemyśleć...

Następnego dnia.
Dziś odbywa się to całe spotkanie. Na śniadaniu jakiś koleś (kompletnie tego wszystkiego nie ogarniam) wytłumaczył mi, że będę razem pozostałymi dziewczynami chłopaków stała niedaleko sceny. Ale czy aby.. wszystkie będą? Strasznie martwię się o Eleanor.. może będzie z Lou udawać, że wszystko jest ok. No właśnie.. Louis. Ciężko mi było normalnie coś zjeść przy nim i Hazzie. To co wczoraj się zdarzyło.. nie powinno mieć w ogóle miejsca. Przypuszczam, że on to zrobił pod.. wpływem impulsu? Nie jestem pewna.
O godzinie 11:00 punktualnie (a to też dziwne..) zajechaliśmy busem pod centrum handlowe. Plan był taki, że wszyscy wysiadamy, potem gdy dojdziemy do wyznaczonego miejsca, to ja, El, Dan i Pezz zostajemy gdzieś niedaleko ich fanek. Eh.. no to jest trochę dziwne, bo.. niektóre są w moim wieku. Boże.. ja 17-latka.. wplątana w takie coś. Potrząsnęłam głową i spojrzałam w stronę dziewczyn. Jak na razie nic się nie działo, bo zespół udzielał wywiadu. Jak oni mogą tak swobodnie odpowiadać na takie pytania? Ee.. Wera.. pomyśl.. są gwiazdami tak?
Ja się nawet boję przeczytać coś przy całej klasie.. (pomińmy ten fakt...)
-Dziewczyny.. teraz chodźcie za mną. Macie zadanie. Każda z was wybiera po 3 fanki, po czym zabiera je za kulisy. A no i.. postarajcie się wybrać te mniej hałaśliwe.. - powiedział ochroniarz.
-Dan.. pomożesz mi? - zapytałam bezradna.
-Pewnie, chodź - machnęła ręką dziewczyna Li i ruszyłyśmy ku tłumowi dziewczyn. Oj gdyby nie te koszulki z 1D, to nawet byłabym w stanie wyobrazić sobie, że to są fanki The Wanted. Razem z Dan podeszłyśmy do grupy fanek. Jezu.. one chyba nas żywcem zjedzą o.O . Poszłyśmy dalej. W nie dalekiej odległości mignęła mi koszulka TW. Natychmiast zatrzymałam się i próbowałam odszukać tamtą dziewczynę. Nie było to aż takie trudne. Po krótkiej rozmowie z nią zrozumiałam jedno.. można być Prisioner (<-- nazwa fandomu fanek TW ) oraz Directioner. Po znalezieniu jeszcze dwóch dziewcząt, zaprowadziłam je za kulisy. Jaka radość była, gdy zobaczyły chłopaków. Hmm.. no to tak samo jak ja poznałam TW. Ach te wspomnienia.
Spotkanie minęło szybciej niż się spodziewałam. Upłynęło.. w naprawdę dobrej atmosferze. W busie wszyscy mieli dobre humory, chłopcy podśpiewywali coś. W pewnym momencie Liam dostał sms, że do ich nowej trasy zostało dodane kolejne państwo. I zgadnijcie jakie o było? Już wam mówię. Niemcy - Berlin, oto następny cel trasy WWA Tour. Mogę się spodziewać, że polskie Directioners są załamane tym faktem..
-Wera ugotujesz coś nam? - zapytał Niall i zrobił do mnie słodkie oczka. Ojej..
-Daj już jej spokój Nialler, jest po 23, a ona ma jutro szkołę.. a tak po za tym niedawno jadłeś.. - odezwał się Zayn.
-A jutro? - nadal ten głupkowaty wzrok, który uwielbiam..
-Pewnie, że tak. Dla Ciebie wszystko głodomorze - poczochrałam go po włosach, wzięłam jogurt i poszłam do pokoju mojej mamy. Prawda - powinna mnie nie zostawiać samej z.. tą całą piątką, ale.. praca to praca. Wzięłam z mojej szafy ( ciuchy miałam u mamy, bo.. kilka osób ma strasznie dużo ubrań) pidżamę i poszłam do łazienki. Szybki prysznic sprawił, że się zrelaksowałam. Jednak szybko sie obudziłam z myślą o szkole. Czy ja serio muszę jeszcze do niej chodzić? Niestety tak.
Wracając z łazienki zajrzałam do sypialni chłopaków. Niall już spał, Liam coś czytał, Zayn grał na komórce a Louis i Harry.. dziwnie rozmawiali ze sobą.. Tak jakoś drętwo. Przewróciłam oczami i wyjrzałam przez drzwi.
-Hejo.. chciałam wam powiedzieć tylko dobranoc - uśmiechnęłam się.
-Dobranoc - odpowiedzieli chórem.
W drodze do pokoju zeszłam jeszcze na dół po swój telefon. Zapomniałabym o nim! Potem szybko weszłam do łóżka i spojrzałam na wyświetlacz. 10 nieodebranych połączeń i 5 nowych wiadomości tekstowych było od.. Kayli! (no i po raz kolejny widzimy, że mam słabą pamięć...) Ziewnęłam. Eh.. mam nadzieję, że się nie gniewa.. jutro oddzwonię. Ułożyłam się bardziej wygodnie i spojrzałam w okno.
Co przyniesie jutrzejszy dzień?


Jak akcja potoczy się dalej? To już w rozdziale 18, który jak zwykle pojawi się w środę :)
No to teraz Wera się wkopała :D Z jednej strony jest Harry, z którym jest, a z drugiej.. ta cała sytuacja z Louisem.. oj będzie się działo :)
Trzymajcie się do środy ♥

środa, 11 grudnia 2013

Rozdział 16 - Zmiany?

"Ciemność.. wszędzie jest ciemno. Biegnę przed siebie zmierzając w nieznanym kierunku. Na sobie mam tylko białą suknię, która faluje na wietrze. Dleczego uciekam? Sama tego nie wiem.
Wbiegam głębiej w las. Strach coraz bardziej daje się we znaki. Nie mam już siły. Z trudem opieram się o najbliższe drzewo. Nagle w oddali.. błysnęło jakieś światło, które zaczęło zbliżać się w moją stronę.
-Weronika uciekaj - usłyszałam glos niedaleko mnie. Nie posłuchałam się go, ale.. jakaś siła pociągnęła mnie w stronę polany. Jest za spokojnie.. mam przeczucie, że zaraz coś się wydarzy.
-Uspokój się.. - ktoś wycharczał. Ruszyłam w tamtym kierunku i.. zamarłam. Brązowy basior (wilk) szarpał się z ciałem nieżywej dziewczyny. Nagle.. wygiął się do tyłu, stanął na dwóch łapach i... na moich oczach przemienił się w harrego. Był umorusany we krwi. W pewnym momencie spojrzał na mnie złotymi ślepiami. Z przerażenia zaczęłam się cofać krok po kroku. Poczułam, że na coś wpadłam lub raczej na kogoś. Czyiś oddech zaczął krążyć po mojej szyi.. potem ten ktoś wyszeptał mi do ucha..
-Osoba, która Cię kocha, tak naprawdę chce Cię wykorzystać, nie daj się zwieść..
-Skąd to niby wiesz? - wyszeptałam.
-Znam go, zaufaj mi a będzie dobrze..
-Ja.. - odwróciłam się do tyłu. Tą tajemniczą osobą okazał się Louis. Miał krwisto czerwone oczy oraz wysunięte kły. Ten sen jest jakimś głupim żartem! Ja jestem Bellą, Harry Jacobem a Louis.. Edwardem? Czyżby "Zmierzch" mi się przypomniał.. i to akurat kiedy śpię? Tylko nie to..
Zamknęłam oczy i w jednym momencie znalazłam się w innych ramionach, które mnie oplatały. Teraz.. to był Harry.
-Proszę Cię, to właśnie jemu nie ufaj, on chce.. - niestety wilkołak nie dokończył, bo głodny wampir rzucił się na nas. Oczekiwałam na najgorsze gdy..."
-Aaaaaaaa! - krzyknęłam przy okazji się budząc z tego koszmaru. Po chwili uświadomiłam sobie, że jestem cała spocona, a oczu płyną mi łzy. W dodatku chłopaki się dziwnie na mnie patrzeli. Ej.. czemu ja się lekko bujam?
-Cii.. spokojnie.. - wow.. nie zdawałam sobie sprawy z tego, że Liam mnie uspokaja i przytula.  Oddychaj.. pamiętaj o oddychaniu.. n.. nie potrafię.
-To był tylko zły sen.. - usłyszałam obok. Ten głos należał chyba do Zayna..
-M.. miałam koszmar.. - wymamrotałam, choć wątpię, żeby oni mnie zrozumieli. Nie miałam kontroli nad sobą, bo nadal łzy płynęły mi po policzkach. Eh.. sprawiam same kłopoty.
-Co się.. - Harry uważnie przypatrzał mi się. - Zawołajcie panią Kate! (Kasię) Coś się z Werą dzieje.. nie możemy jej uspokoić! - krzyknął.. Harry? Chyba tak, po przed chwilą przede mną stał. Ale.. czy to możliwe, abym jeszcze dryfowała między snem a rzeczywistością? Przyjrzałam się lepiej. Niestety nadal wszystko widziałam jakby przez mgłę.. eh.. jest jeszcze ciemno, więc.. nie rano. Gdy moja mama weszła do pokoju to z troską usiadła przy mnie. Wiadomo, że kiedyś mówiła coś , że zawsze tak mam po koszmarze, nie mogę zwyczajnie się wybudzić. Moje myśli biegają jeszcze gdzieś po śnie. Ajajaj..
-wera.. chodź.. powoli - Czy ja mogę w końcu odzyskać kontrolę nad swoim ciałem? (Ale to dziwnie brzmi ...) Właśnie teraz byłam prowadzona gdzieś, ale.. chyba do sypialni mojej mamy.
-Córuś, spójrz na mnie, weź głęboki oddech i powiedz mi co Ci się śniło. - Tak mamo, bardzo łatwo mi to powiedzieć.. ehe.. w dodatku przy chłopakach.
-Ja.. to znaczy mi.. śnili się chłopcy.. już kolejną noc..
-Razem czy jakieś konkretne osoby?
-Raz cały zespół, czasami tylko Louis i Harry..
-A kto teraz?
-Louis i Harry..
-Czy byłaś w lesie? - przytaknęłam głową. Te pytania mogą się wydawać idiotyczne, ale ja.. powoli wracałam do rzeczywistości. W między czasie chłopaki patrzeli się na mnie jak.. na wariatkę? To chyba dobre określenie.
-Czy ona zawsze tak ma? - zapytał Niall.
-Tylko jak naprawdę zły sen się jej przyśni, to tak. Proszę was.. okażcie jej trochę współczucia, a nie patrzycie się tak na nią. Ona jest jeszcze w wieku nastoletnim i to się zdarza.. Dobrze.. mam do was sprawę, który spośród was jest najbardziej trzeźwy (czytaj rozbudzony).
-O piątej rano? - zdziwił się Zayn.
-Tak, ktoś musi wyciągnąć Weronikę na świeże powietrze.
-No dobrze, w takim razie ja pójdę - zgłosił się Louis. O nie.. wampir.. on.. stop! To nie jest ten durny sen. Muszę się otrząsnąć.
-O której mam z nią wrócić?
-Tak za dwie godziny. - Jest godzina 5:00 a mama wysyła mnie na spacer po Londynie z Lou? Niezbyt to mi się podoba. Gdy tak na pół reagowałam, ubrałam się i wyszliśmy. W pierwszej godzinie żadne z nas nie wypowiedziało ani słowa. Dopiero gdy słońce wzeszło, bardziej się otworzyłam. Zabawne było to, że tak dużo mówił o tym ,że ja i Harry pasujemy do siebie. Nie widzę tak tego, ale może jednak. Widzę, że pomogła mu wczorajsza rozmowa.
Oby te koszmary szybko nie powróciły. Po powrocie do domu wszystko już był ok. O godzinie 7:40 Harry i Lou zawieźli mnie do szkoły. Mówiłam im, żeby nie robili sobie kłotopu, ale się uparli.

Gdy opowiedziałam Kevinowi o tym całym zdarzeniu, to zdziwił się no.. to nie jest nowość. Cały ten dzień był jakiś pokręcony..
Najpierw dziwny sen, a potem.. gdy byliśmy na basenie, to jak zjeżdżałam ze zjeżdżalni, to.. wpadłam prosto w ramiona Harrego.
-Ups? - zaśmiałam się, ale.. natychmiast utonęłam w jego zielonych oczach. Niech mi ktoś powie, że to nie jest sen! Przez głuższą chwilę tak tkwiliśmy. Moje włosy z gumki trochę wyszły, ale Hazza odgarnął mi je za ucho. Cicho zachichotałam. Z tego "transu" obudził nas Niall.
-Hej gołąbki umówcie się na randkę, bo blokujecie przejazd! - krzyknął blondyn z góry, a ja momentalnie się ocknęłam i odsunęłam.
-Idziemy na leżaki? - zapytał Harry.
-Jasne - odpowiedziałam uśmiechem. Czemu on musi być aż taki przystojny? Moment.. co ja przed chwilą pomyślałam?! Ojej...
-Jak się czujesz w szkole?
-Całkiem ok - popatrzałam na swoje paznokcie pomalowane u nóg.
-A jak ze mną? Czy będzie odpowiedź "next question please".. - po tych słowach zaśmiałam się.
-Oj.. no chyba.. - nagle zasłonił mi oczy rękoma.
-Zgadnij kto to? - zapytał loczek.
-Przecież wiem, że to ty Harry..
-Ja się tak nie bawię.. - odpowiedział naśladując dziecinny głosik.
-Oj przepraszam, nie chciałam.. - usiadłam na leżaku..
-W takim razie chcę coś w zamian - stwierdził.
-A co pan Styles sobie życzy?
-To - wskazał na swoje usta. On.. chciał buziaka?
-Ale.. my się tylko przyjaźnimy..
-No właśnie przyjaźnimy i co z tego? - usiadł obok mnie - Boisz się nie winnego buziaka? Oboje wiemy, że coś między nami jest. Nie potrafimy tego określić, ale.. - oj zamknij się już, pomyślałam i.. po prostu pocałowałam go. Był zaskoczony moją reakcją, ale jednocześnie chyba zadowolony.
-Muszę Ci więcej nawijać, bo twój sposób uciszania jest genialny! - mocno mnie przytulił.
-Ehh.. daj spokój.. - zasmiałam się.
-Oo.. teraz jesteś skromna? I za to właśnie Cię lubię, za tą twoją orginalność. - Ja.. jestem orginalna? Wow.. te słowa były dość szczere.
-Idziemy do reszty? - w odpowiedzi pokiwałam głową. Chłopak złapał mnie za rękę.. Ojej?
"Minęły dwa tygodnie. Teraz mozecie mnie nawet zabić, ale ja.. no tak jakby.. jestem w związku z Harrym. przecież w końcu musiało się to stać, prawda? Hmm.. najzabawniejsze jest to, że Modest bardzo, ale to bardzo się ucieszył z "dobrej nowiny".
Hmm.. na samym początku, gdy tylko się dowiedziałam, że lecę do Londynu i że będę mieszkać z chłopakami, to.. niegdy nie przypuszczałam, że pociagnie mnie w stronę członka 1D, a tu proszę.. Harry. Początkowo mnie nie pociągał i w ogóle.. (gdybyście mnie wcześniej zapytali, który chłopak z One Direction najbardziej sie podoba to najprawdopodobniej odpowiedziałabym ,że Liam) ale.. stało się. Jeśli chodzi o kwestie szkoły, to.. nieźle radzę sobie w tej klasie gastronomicznej, jak na osobę, która od dwóch miesięcy uczy się gotować. Wybór tej klasy nie był taki zły.."-Kotek, ty znowu coś piszesz - odciągnął mnie od biurka Harry, a krzesło obrócił ku sobie.
-Jak mam wenę to piszę - uśmiechnęłam sie.
-W pamiętniku.. - uniósł jedną brwe do góry.
-Oj.. zapisuje tu najważniejsze momenty w moim życiu.
-A o mnie też? - nachylił się tak, że skradł mi buziaka, a ja zarumieniłam się.
-Też - odpowiedziałam zawstydzona.
-Mogę zobaczyć? - wziął zeszyt do ręki. Nie wiesz na co się piszesz...
-Nie! - pisnęłam i rzuciłam się na niego. Panie Styles, ten zeszyt jest dla pana lekturą zakazaną.
Harry natychmiast się wywrócił na łóżko (a ja razem z nim) i zaczął sie śmiać. Ej..
-Nie wiedziałem, że tak mnie kochasz, abyrzucać się się na mnie. - nadal się śmiał. Ja podniosłam się i usiadłam obok rechoczącego loczka.
-Panie Styles, czy mam możliwość odzyskania mojego zeszytu?
-Ależ oczywiście panno Maj, proszę - łatwo poszło...
-Dzięki - odgarnęłam włosy do tyłu, położyłam zeszyt i związałam je gumką w kucyka.
-Wolę Cię w rozpuszczonych włosach.. - odparł Harry cały czas mi się przyglądając.
-Ale one mi przeszkadzają.. - rzuciłam w niego poduszką.
-No i co z tego?Slicznie wygladasz jak są na luzie.. wyjaw mi jeden sekret.. dlaczego nie nakładasz makijażu?
-Bo nie lubię się malować, chyba że na jakieś specjalne okazje.. a czemu pytasz? - spojrzałam na niego z dziwną miną.. czy on coś kombunuje? Po nim można się wszystkiego spodziewać..
-A tak sobie, uwielbiam Cie w naturalnym wydaniu - po tych słowach wyrwało mi się ciche "aww".
-A ja za to kocham mojego Tarzana - poczochrałam go po jego czuprynie. On chyba tych włosów nie ścinał od.. no tego programu w którym zajął trzecie miejsce. A, że nazwy nie pamiętam to za to mnie nie wińcie, bo ja po prostu tym się nie interesuję, ale.. muszę się tego dowiedzieć...
-Czemu Tarzan? - zrobił zdziwioną minę, a ja zaczęłam się śmiać.
-Czy ty nigdy nie widziałeś długości twoich włosów?
-Mam je ściąć?
-Nie! Tylko wyglądasz jak..
-przystojniak? - poruszył brwiami. Taa.. to właśnie chciałam powiedzieć. Po chwili Harry dostał sms.. zgaduję, że to od jego menagera czy.. ochroniarza (nie ogarnęłam jeszcze czym się zajmuje.. ) Paul. Loczek szybko wstał, dał mi buziaka, a gdy już chciał wyjść, cofnął się do tyłu..
-Zapomniałbym.. jutro pomagasz nam w spotkaniu z fanami
-Że co ty powiedziałeś Harry Edwardzie Styles? - ja.. powiedziałam to na głos...
-Też cię kocham! - krzyknął i wyszedł, a ja zostałam sama z własnymi myslami..
Mam się bać jutrzejszego dnia? Ojej..

Jak wypadnie spotkanie z fankami? To już w niedzielę :)
Nie wiem czy ten rozdział mi się udał, czy też nie. Jestem chora (a tak dokładniej dopadła mnie grypa) i.. specjalnie dla was po prostu przepisałam to co miałam napisane, bez żadnych popraw i wgl. Dlatego jeśli jakieś momenty mi nie wyszły, to z góry przepraszam, nie jestem na siłach.
Trzymajcie się do niedzieli ♥

niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 15 - Rzeczy, które zdarzają się nam codziennie..

-Bo wiesz ja.. chyba się w tobie zakochałem - powiedział mi Harry prosto w oczy. Nie odezwałam się ani jednym słowem. Po prostu.. chyba każda dziewczyna na moim miejscu byłaby zaskoczona.. oszołomiona takim wyznaniem. Ale.. my zaledwie dwa miesiące mieszkamy razem a on.. się.. we mnie zakochał? Niemożliwe..
-Wow.. - powiedziałam po chwili.
-Tylko tyle? Weronika ja.. przepraszam - spuścił głowę.. eh..
-Przepraszasz za to, że.. (te słowa nie chcą mi przejść przez gardło) się we mnie.. no wiesz.. niezręczna sytuacja - Teraz to on się nie odezwał, tylko popatrzał się na mnie swoimi zielonymi oczami. Nie daj się oczarować, nie daj się oczarować, słyszysz?! - moja podświadomość wręcz krzyczała, więc pochyliłam się do tyłu i.. bum! Spadłam z łóżka ze śmiechem.
-co ty wyprawiasz? - zapytał pochylając się tak, aby mnie widzieć.
-Ee.. próbuję latać?
-Coś Ci to nie wychodzi
-No co ty nie powiesz.. - żeby było jeszcze zabawniej.. pociągnęłam za koc, na którym loczek leżał. W efekcie.. spadł obok mnie. Gdy tylko zobaczyłam jego minę.. wiedziałam, że zaraz mnie dopadnie. Chciałam rzucić się do ucieczki, ale on złapał mnie i zaczął łaskotać. Przeklęte łaskotki!
-No i co teraz? - poruszył śmiesznie brwiami
-P..proszę przestań..
-Co powiedziałaś przyjaciółko? - nagle zobaczyłam, że drzwi do pokoju się otwierają i przez nie wchodzi Niall. Normalnie jakby przyszło zbawienie!
-Harry.. widzę, że się dobrze bawicie - radośnie powiedział Niall. -Nie chcę wam przeszkadzać, ale mamy za chwilę próbę.
-No już idę - loczek wstał, wziął telefon, zostawiając mnie, gdy nadal się śmialam.. jeju.. mój brzuch..
-Weronika, a co ty robisz?
-Uczę się Nialler, nie widzisz? - zaśmiałam się.
-Masz strasznie dziwną metodę nauki.. bez książek.. oj ty coś kombinujesz, tylko nie narozrabiaj - pogroził mi palcem. Ej..
-Nie spieszyłeś się gdzieś? - przypomniałam mu.
-No tak. Próba. Na razie.. - I wyszedł. W międzyczasie musiałam poszukać gumkę do włosów, bo nie wiem jakim sposobem nie miałam jej na głowie.
Harry się we mnie zakochał. Nadal to do mnie nie dociera. Żeby taka gwiazda.. w takiej zwykłej nastolatce..? Nie rozumiem. Co takiego mam w sobie, że go "oczarowałam". W zasadzie to jestem szatynką, średniego wzrostu o niebieskich oczach, która uwielbia The Wanted, a kiedyś.. lubiłam biegać i śpiewać. To ostatnie dawno porzuciłam, gdy dowiedziałam się, że nie jestem wystarczająco dobra, aby nadal śpiewać w zespole. Hmm.. nie przejęłam się tym, tylko porzuciłam swoją pasję. Można powiedzieć, że poddałam się. Ale to.. jest nic szczególnego. Kayla kiedyś mówiła mi, że mam niską samoocenę. Uważałam (choć dalej tak uważam) że każda dziewczyna jest ode mnie ładniejsza, a ja jestem straszydłem. Przecież nie mam specjalnej urody. Skrywam też pewien sekret, o którym wie tylko moja mama.
Niechętnie podeszłam do lustra, spojrzałam na swoje zęby. Eh.. brak górnej lewej dwójki, to efekt mojego durnego wypadku. Od zawsze jeździłam do szkoły rowerem razem z Kay i Adamem. Nasza trójka cały czas trzymała się razem. Ale.. nie ma to jak mieszkanie na obrzeżach miasta, a dojeżdżanie do szkoły w centrum.
A tamten dzień był całkiem spokojny. Właśnie wracałam ze szkoły. Po drodze była górka, która łączyła się z drogą główną. Spokojnie skręcałam, gdy nagle.. w moją stronę pędziło auto. Nie wiem, czy to wtedy ja wymusiłam pierwszeństwo, czy tamten kierowca za szybko jechał. Chcąc uniknąć zderzenia.. wpadłam na chodnik.. przeleciałam przez rower.. dalej nie pamiętam. Potem obudziłam się w szpitalu z uczuciem, że.. czegoś mi brakuje. Rozpłakałam się, gdy okazało się, gdy nie było jednego zęba- który cały czas przypomina mi o tym zdarzeniu. Nie mogli mi go normalnie wstawić, bo potrzeba by było aż 3tys. zł na tą całą operację (czyli jak dobrze wiem, to musieliby wstawić mi to chirurgicznie).
Po chwili spojrzałam za siebie.. znowu miałam jakieś deja vu, że ktoś za mną siedzi. Odruchowo dotknęłam swojego policzka. Wspomnienie po wypadku nadal bardzo boli, przecież.. jak to moja mama powiedziała (dopiero tydzień po tym wszystkim, bo gdy byłam w szpitalu ona była stylistką Taylor Swift), że ja.. mogłam zginąć. To było cud, bo miałam takie siniaki i w ogóle, więc.. eh.. dawali mi małe szanse.
Potrząsnęłam głową i ruszyłam na dół do salonu. Wdech, wydech, wdech, wydech.. przecież nie będę się nad sobą rozczulać. Schodząc po schodach poczułam zapach kawy.. ej.. ale przecież chłopaków nie ma, bo są na próbie. Niepewnie weszłam do kuchni. Ku mojemu zdziwieniu.. zastałam tam.. blondynkę z Little Mix.. ona ma na imię Perrie.. czy jakoś tak.
-O cześć! Nie wystraszyłam Cię, prawda? Jestem Perrie, a ty.. to ta córka stylistki chłopców, tak? Nie miałam jeszcze okazji cię poznać - podeszła do mnie i przytuliła. Ee.. to narzeczona Zayna? ... urocza.
-No tak.. a możesz mi powiedzieć, co Ty tutaj robisz? - zapytałam opierając sie o blat.
-Czekam na Zayna, bo musimy coś obgadać.. chcesz trochę kawy?
-Nie dzięki, ale miło, że zapytałaś - uśmiechnęłam się i usiadłam na kanapie w salonie. Hmm.. to chyba moje ulubione miejsce. Jest 22:00, więc.. posiedzę sobie chwilę z Pezz, a potem idę spać. Rozmowa z nią przebiegała.. nawet lepiej niż się spodziewałam. Ona jest bardzo ciekawska, bo wypytywała mnie o szkołę, jak mi się żyje z chłopakami pod jednym dachem.. czy mam chłopaka.. ostatnie pytanie nie było trudne, bo to jest oczywiste, że go nie mam, choć.. wiem, że Harry się we mnie zakochał.. może.. niedługo.. coś będzie? Nigdy nic nie wiadomo. Po 30 minutach o dziwo zrobiłam się bardzo senna, więc pożegnałam się z blondynką i poszłam na górę, wzięłam szybki prysznic i szybko wskoczyłam pod kołdrę. Ojej.. jak ja lubię te ciepełko. Żeby zrobić sobie fajny klimat, włączyłam po cichu muzykę z mojej komórki i.. próbowałam zasnąć. Jutro tyle przede mną.. szkoła.. spotkanie z Kevinem.. nagle moje rozmyślania przerwała czyjaś kłótnia na korytarzu. Serio.. czy chociaż raz moge się wyspać na jutro? Z lekkim zaciekawieniem zaczęłam podsłuchiwać.
-Serio? Ty i Weronika, nie bądź śmieszny. Za jakiś czas Ci minie. - to.. to był głos Louisa?...
-Nie, ja.. do końca nie jestem pewien, czy.. ona to samo czuje do mnie.. - Harry? Czy znowu nasz "Larry" się kłóci? Ojej..
-No właśnie, nie do końca! Odwal się od niej, jasne?... już wcześniej Ci coś mówiłem..
-Ale czy ty nie widzisz, że ja ją kocham! Nie wiem jak to się stało, ale tak. Zakochałem się w Weronice i niczego nie mogę zmienić! Nie bój się! Zachowujesz się jakbyś był jej starszym bratem.
-Bo tak się czuję.. z resztą, z tobą nie będzie bezpieczna.. z Kevinem może tak, ale z Tobą? Ty..
-Chłopaki, co to ma znaczyć! Bądźcie już cicho.. a może tak pomyślelibyście, że Wera właśnie śpi i wszystko słyszy, to co mówicie.. czekajcie na chwilę - usłyszałam głos mojej mamy, przerywający tę kłótnię. Louis.. serio zachowywał się jak mój starszy brat. Kto by się tego spodziewał..
-Weronika, śpisz? - zapytała mama, zagladając do pokoju.
-No.. próbowałam zasnąć.. - potarłam zmęczone oczy.. tak.. sen by mi się przydał.
-Czy Harry wyznał tobie, że.. Cię kocha?
-Tak.. no.. dzisiaj po szkole..
-A czy ty odwzajemniasz jego uczucia? - Mamo.. ja już na pół śpię, a ty przyszłaś do mojego pokoju pytać się mnie czy też kocham Harrego.. to będzie trudne..
-Zdaje mi się, że tak.. mamo nie powiem Ci dokładnie, bo jeszcze moment i zasnę.. - oho.. muszę być serio wyczerpana, bo zaczynam marudzić...
-Rozumiem Cię skarbie, ale nie mogę pozwolić, żeby były kłótnie w zespole wiesz?
-Tak..
-No to.. mam powiedzieć Harremu, że ty też go..
-Jak chcesz, to mu powiedz, ale daj mi już zasnąć mamo ok? - zapytałam. Niech powie Harremu, że.. coś tam do niego czuję. Mam nadzieję, że to poskutkuje tym, że Lou i Hazza nie będą się kłócić, a ja normalnie zasnę. Chwilę później mama pocałowała mnie w czoło i wyszła. Zdawało mi się też, że potem chłopaki przyszli, ale nie zwracałam już na to uwagi, bo odpłynęłam w krainę snów.


A co wydarzy się dalej? Musicie cierpliwie poczekać do środy :)
przy okazji chciałabym wam podziekować za 1000 wyświetleń  *____* To naprawdę dla mnie dużo znaczy, oraz.. motywuje do dalszego pisania :)
Do następnego ♥
Szablon by S1K