Statystyka

środa, 13 listopada 2013

Rozdział 7 - No to wszystko idzie.. w jednym kierunku.

Ale gorąco.. co jest. Gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam po prawej stronie Harrego, oraz koc który mnie okrywał. Chłopak lekko się uśmiechnął w moją stronę.
-Dzień dobry
-Dobry.. , która jest godzina? - zapytałam na pół przytomna. Eh.. no nie ma to jak zasypianie ze zmęczenia. Z rana.. są potworne tego skutki. Nie polecam.
-Dochodzi 10:00.
-Ała.. długo spałam.. co ten koc tu robił? - zapytałam Harrego, gdy się przeciągnęłam. Ałć.. lewa ręka trochę mnie boli.
-Louis Cię nim przykrył.
-Serio? On? - zdziwiłam się. Kto by przypuszczał, że.. pojawi się taki gest z jego strony.
-No.. szkoda mu było Ciebie.. jak chcesz, to twoja mama zrobiła śniadanie, jest na dole. - powiedział i wyszedł. Miły jest Harry.. chyba tylko z nim mam tak dobre kontakty. Z resztą chłopaków, to.. nie wiem, bo za dużo z nimi nie rozmawiam. -To łóżko jest taakie wygodne- pomyślałam sobie. Ale znając życie za 15min i tak ktoś by po mnie przyszedł. Wstałam, ubrałam szlafrok i ruszyłam w kierunku schodów.
...
-"Dziś jest koncert The Wanted, przeniesiony o dwa dni wcześniej z powodu.."
-Przełącz to, Niall błagam - powiedział Louis. He he akurat miałam szczęście, bo byłam w pobliżu.
-Czekaj! - powiedziałam kończąc kanapkę - Kiedy jest ten koncert?
-Dziś, a idziesz? - zapytał Niall.
-Tak.. o kurcze.. to już niedługo! Lecę się przygotować - nie wiem, ale w tym momencie chłopaki wybuchli śmiechem. Hm.. ja też się śmiałam. (tak z samej siebie, mądra jestem). Czas leciał i leciał a ja nadal nie wiedziałam w co się ubrać. Ostatecznie zdecydowałam się na jeansy, a do tego długi brązowy sweter. Włosy związałam w warkocza na boku. Gdy już miałam wyjść z kompleksu nagle ktoś stanął w przedpokoju.
-Baw się dobrze - powiedział Harry gdy wychodziłam.
-Dzięki, tak na pewno będzie - uśmiechnęłam się. I tak było. Światła, piosenki.. po prostu wow. Z koncertu wróciłam tak jakby.. trochę późno, bo wszyscy już spali, gdy weszłam.
-Weronika.. - Ups.. pomyliłam się.. mama nie śpi..
-Słucham? - odwróciłam się w jej stronę.
-Od jutra zaczynasz szkołę.
-Co, ale..
-Dobrze, pojutrze idziesz na pierwsze zajęcia.
-Ale..
-Żadnych ale, a w szafie znajdziesz swój nowy mundurek szkolny.
*Miesiąc później*
"Eh.. chodzenie w mundurku nie jest takie złe, pod warunkiem, że mam na sobie koszulkę z TW pod nim. Pech chciał, że w mojej klasie są same Directionerki i ani jednej z The Wanted Family. Muszę jakoś to przeżyć. W międzyczasie zaprzyjaźniłam się z Caroline.. tzw. odludkiem klasowym, bo ma purpurowe pasemka, czarne włosy. Pomimo, że tak wygląda, to całkiem miła z niej dziewczyna, Nawet z Louisem jest już lepiej.. to znaczy.. normalnie ze sobą rozmawiamy.."
-Co piszesz? - zapytał, a raczej wystraszył mnie Liam.
-Aa.. tak sobie.. mam małą przerwę w nauce.
-A co jutro masz?
-Sprawdzian z technologi gastronomicznej i z matematyki, której do końca nie ogarniam.
-No tak.. przecież jesteś na gotowaniu, a ja zastanawiałem się co to ta technologia.. eh.
-Też na twoim miejscu bym nie wiedziała.. nadal gracie koncerty w Londynie?
-Myślę, że tak..
-Wpadnie dziś Danielle? - Niegrzecznie jest przerywać, ale.. strasznie polubiłam dziewczynę Li. Przy pierwszym spotkaniu od razu okazała się być bardzo przyjazna.. a ja lubię takich ludzi :)
-A ty.. polubiłaś ją? - zapytał. Haalo? Jak przed chwilą.. o tym myślałam..
-Jest.. bardzo miła, no i mamy iść na zakupy.
-Hm.. Dann pisała mi, że przyjdzie około 18, to ja.. już idę.
-No ok, ja wracam do nauki o.. (spojrzałam na zeszyt) magazynach żywnościowych.
-Wow.. - powiedział wychodząc. Szczerze, to ja sama ledwo co to ogarniam. Masakra.. w dodatku mam gorzej, bo jestem w drugiej klasie o kierunku gastronomicznym, a nie było mnie w pierwszej klasie, więc.. muszę parę sprawdzianów pozaliczać. Dzięki mamo :/ Moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
-Weronika, zapraszam do salonu. To ważne - powiedział pan z Modestu. W takim razie.. coś się dzieje..


O co chodzi? Czego chce Modest od Weroniki? Czy to coś poważnego? Tuż w Rozdziale 8, który postaram się dodać w niedzielę.
O boziu.. moje plecy ;o Rozdziały co raz dłuższe i muszę się z tym pogodzić :) Nie ma to jak pisanie na laptopie w dodatku na łóżku.. ałć.. nie polecam ; )
Nie wiem jakim cudem znalazłam wolną godzinę na napisanie tego rozdziału, bo nauki.. mam aż za dużo.. masakra ;)
No nic.. do niedzieli ♥
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K