Statystyka

sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 6 - Gorszej wiadomości nie słyszałam..

-No ale mamo jak? - zapytałam wyraźnie wkurzona moją mamę. Chciałam krzyknąć, ale.. byłam w parku.. w dodatku rozmawiałam po polsku.
-Musisz się przenieść do nich. To jest konieczne. - nalegała.
-Ale za to nie korzystne dla mnie, słyszałaś co się działo wczoraj, gdy Louis wszedł do pokoju. Jak ja nawet nie będę mogła tam plakatu powiesić, a nie mówiąc o słuchaniu muzyki. - W tym momencie przeszedł obok mnie jakiś chłopak, dziwnie się na mnie patrząc. No co? Polki nigdy nie widziałeś na oczy? Ugh..
-Dasz radę, dziś z chłopakami wszystko obgadamy.
-Peewnie - rzuciłam z sarkazmem i się rozłączyłam. Już mi się humor zepsuł. Taki fajny pokój dostałam, ale nie! Muszę z nimi spać w jednym. A to będzie ciekawe. Jestem ciekawa reakcji największego przeciwnika The Wanted, gdy się dowie, o tym. Jedna, wielka masakra.
Jeszcze chwilę pokręciłam się po parku, ale.. przecież byłam zmuszona aby wracać z powrotem do kompleksu. No to czas na przeprowadzkę.
-Weronika, w końcu jesteś. - przytuliła mnie przy wejściu mama. Ej... o co chodzi.. czy.. ja coś zrobiłam?...
-A miałabym nie wracać? - wydukałam.
-Ja wiem, że dla Ciebie to trudna sytuacja, ale..
-Mamo o co chodzi? - wyraźnie się zdziwiłam. Zaczynam się bać.
-Chłopaki mają dziś koncert, łóżko masz tam do nich wstawione, tylko musisz przenieść swoje rzeczy. - To o tą durną przeprowadzkę chodzi? Aha.
-Ojej.. - opadłam na kanapę.
-Chłopcy już byli, przeprowadziłam z nimi rozmowę i możesz jeden plakat nad łóżkiem powiesić. - Moment.. jak to.. oni byli tutaj w kompleksie? Serio? Przecież przed telefonem od mamy ja.. widziałam Harrego przed wytwórnią. Hm.. musieli być tu gdy ja jeszcze łaziłam po parku.
-.. nie przeżyję.. przysięgam - westchnęłam.
-Pani Kate, jedziemy - powiedział szofer.
-Już chwilkę, zostawiłam Ci obiad w lodówce, jak będziesz głodna, to odgrzej sobie. Wrócimy późnym wieczorem. Pa, trzymaj się i.. uśmiechnij się dobrze?
-Dobrze mamo, pa.
Znowu sama. No tak.. przez chwilę patrzałam po prostu przed siebie. Ej.. co to? Spojrzałam na papiery leżące na stoliku. -Podanie do szkoły polsko-angielskiej,liceum, kierunek gastronomia? - przeczytałam na głos. Wtf? Emm.. chyba niedługo.. będę.. chodzić.. do szkoły? No tak.. obowiązek szkolny jeszcze mnie obejmuje. Trzymam kciuki, żeby były chociaż fanki The Wanted.
"I'm sorry that, I wrote this wrong song, I've tried really hard.." -Kogo to telefon? Ja nie mam takiego dzwonka, w szczególności Afromental. Po chwili zorientowałam się, że to moja komórka, ale.. ta stara. Chwilka.. skąd ona się tu wzięła? Może mama zabrała ją ze sobą.
Około godziny 20.00, gdy byłam już trochę zmęczona, postanowiłam przenieść swoje rzeczy do.. ugh.. ich pokoju. Chyba każdy by wystraszył się tego bałaganu. I ja mam tu spać? Niestety. o to teraz dylemat.. który plakat TW powiesić? Emm.. chyba wybieram ten najładniejszy, który jest podpisany przez cały zespół. Na samą myśl uśmiechnęłam się. Powoli, ale.. wszystko było na swoim miejscu. W pewnym momencie.. opadłam na łóżko i.. nawet nie wiem kiedy...zasnęłam.

Perspektywa Liama.
Jest już naprawdę późno, a chłopaki zachowywali się bardzo głośno w busie.
-Uważam, że ten koncert za udany - powiedział Harry.
-Jedyne o czym marzę, to ja + łóżko = spać. - ziewnął Lou. On chyba był najbardziej zmęczony z naszej piątki.
-Kto ostatni w sypialni, ten zmywa jutro! - krzyknął Niall, gdy bus zatrzymał się przed kompleksem. I ruszyliśmy. Każdy o coś się potknął, ale śmiechu przy tym było bardzo dużo.
-Stop! - zaalarmował Louis przy wejściu do sypialni. -Zobaczcie - dodał. Na początku nie wiedzieliśmy co mamy zobaczyć, ale po chwili na środkowym łóżku spała Weronika. Najwidoczniej była bardzo zmęczona, bo zasnęła w ubraniach.
-Oo jak słodko.. Lou.. - nasza czwórka spojrzała na szatyna, którego wyraz twarzy szybko się zmienił.
-Plakat.. The Wanted.. obok.. mnie? - powiedział wyraźnie każde słowo.
-Daj spokój, to tylko jeden plakat - poklepał go po ramieniu Zayn.
-Że akurat mam łóżko.. obok niej.. czemu Modest zabrał jej pokój? Teraz musi spać z nami w jednym pomieszczeniu - powiedział wkurzony Louis i położył się na łóżku. Oby ten konflikt nie przeciągał się za długo.


Przepraszam, że tak późno dodaję dziś rozdział, ale dopiero znalazłam wolny czas :)
Jak się potoczą dalej losy Wery? Czy nadchodzi kolejna wielka kłótnia? To już w rozdziale 7, który postaram się dodać już w środę :D

2 komentarze:

Szablon by S1K