Statystyka

poniedziałek, 4 listopada 2013

Rozdział 4 - Eh.. nie jest najgorzej..

Ok, dobra, pomyliłam się.. uwielbiam Londyn! oczywiście jak zwykle zapominalska Wera nie sprawdziła dat i za trzy dni jest koncert The Wanted w Londynie! Normalnie lekko piszczałam gdy zobaczyłam plakat. A mina Louisa - bezcenna. Chyba zaraz to zdarzenie zapiszę w zeszycie.
Gdy dojechaliśmy pod kompleks, od razu kazali nam iść do salonu. A tam.. kazanie od panów z Modestu. Zakazali mi mówić o chłopakach osobom z poza głównego otoczenia. Mam też bez powodu ich nie zaczepiać i wgl. Ej.. przecież to dla mnie jak zbawienie! (No cóż, ogólnie całym minusem jest to, że ogółem muszę z nimi przebywać w jednym budynku :/). Za dotrzymanie tych całych "tajemnic" dostałam osobny pokój, bo z ich wcześniejszych zamierzeń miałam spać z nimi w jednym dużym pokoju, aby lepiej się zapoznać, niestety po tym jak moja mama powiedziała mi o wielkiej niechęci do nich, woleli, żeby nie było żadnych spięć między mną a członkami zespołu (myślę, że głównie chodziło im o Louisa). od razu chciałam iść na górę, ale no bez głupiego zapytania o pozwolenia, dobrowolnie nie mogłam się oddalić. Ah to ciężkie życie 17-nastolatki. Tylko, że czasami nie wszystko nie idzie zawsze po naszej myśli..
-Mamo.. mogę iść zobaczyć.. - Już chciałam dokończyć, ale czyjeś odchrząknięcie przerwało mi kontynuowanie.
-Weronika.. możesz zabrać swoją nogę.. - powiedział Harry. Gdy spojrzałam w dół zobaczyłam szalik. A no tak, przecież ja głupia cały czas obok nich stoję. Ugh.
-Przepraszam.. - cicho mu odpowiedziałam.
-Chłopaki macie 5 minut i widzimy się na dole! - przez drzwi zajrzał jakiś koleś, a potem.. zniknął? Chyba..
-Kto to? - zapytałam zdziwiona. Nie jestem ich fanką, więc mam prawo wiedzieć kto to był, bo za kosmos nie wiedziałam.
-Paul.. nasz manager. - smętnie odpowiedział Niall. Łaaał widzę jakiś postęp. Już w miarę pamiętam ich imiona.. i z angielskim nie jest tak źle.. dziwne.
Po dziesięciominutowym kazaniu mojej mamy udałam się na poszukiwanie mojego pokoju. Wszystkie były otwarte, więc zadanie miałam ułatwione.
Nie.. nie.. za dużo plakatów.. chwila moment. Cofnęłam się o kilka kroków. Za łóżkiem na ścianie była fototapeta z TW.
-Czy to raj? - zapytałam sama siebie opadając na łóżko. Chwilę później moją uwagę przykuł balkon. No no, wszystko na bogato. Czyli.. jednak tu przeżyję. Bez powodu włączyłam laptop. Oo.. miałam dzwonić do Kayli na Skype, ale jej teraz nie ma. Może będzie później.
Około godziny 18 chłopaki wrócili do kompleksu. Najgorsze było to, że musiałam z nimi jeść kolację. Gdy tylko o tym usłyszałam, to.. nagle straciłam apetyt. dzięki mamo :/ .
Są takie osoby, które dużo jedzą a nie tyją. Taką osobą jest Niall. Zdecydowanie zjadł 3x więcej ode mnie. Po kolacji szybko poszłam na górę. Spojrzałam na zegarek. No tak.. Kayla na pewno będzie na Skype. przynajmniej miałam taką nadzieję. Ostrożnie wyszłam z laptopem na balkon (znając mnie, wolałam uważać, żeby nic mi nie wypadło z rąk, bo.. takie dziwne przypadki mi się zdarzają :D ).
-Siemka! - powiedziałam do Kayli, gdy tylko odebrała.
-No w końcu, nie mogłam się Ciebie doczekać.. ty to zachód słońca za tobą? - w tym momencie chciało mi się śmiać, bo moja przyjaciółka zrobiła śmieszną minę.
-Ta.. zachód słońca.. całkiem ładny.. szkoda, że Ciebie ze mną nie ma, za 3 dni koncert TW..
-No ej, ja nie dostałam zaproszenia do Londynu.. nie wybaczę Ci tego. 
-Kayla.. serio?- zaśmiałam się.
-Oczywiście, że nie.. i jak tam twój pokój?
-Jest mega, pokażę Ci.
-Ok. - Przeszłam się z komputerem po całym pokoju. Kay była pozytywnie zaskoczona, z resztą tak samo jak ja, gdy weszłam to po raz pierwszy.
-Weź się zamień, ja polecę do Londynu, a ty wracasz do Polski.
-Dobra, czekaj na mnie - znowu zahcichotałam.
-I poznałaś ten band?
-Nie, moja mama zawsze wychodzi gdy jest im potrzebna.. - poczułam lekkie ukucie. Źle sie poczułam okłamując ją, ale musiałam. Zgodziłam się na to.. trudno.
-Wera.. halo? Czy za twoimi plecami nie stoi Harry z 1D? - po usłyszeniu tego szybko się obróciłam i lekko szturchnęłam w ramię loczka słuchającego muzyki.
-Przewidziało Ci się, masz obsesję? - próbowałam ją zmylić. Kurde..
-No nie, ale.. chyba coś słabo Cię widzę przez ten zachód..
-Masz rację.. to może pogadamy później? Robi się co raz ciemniej..
-No ok, ale twój pokój.. masz u mnie zazdro. Pa! 
-Pa.. - Zamknęłam laptop i zauważyłam, że Harry się na mnie patrzy.
-O co chodzi? - zapytałam najprzyjaźniejszym tonem jakim potrafiłam.
-O nic..
-Wiesz, że mogłeś się zdradzić co nie? - No halo! to, że ja musiałam ukrywać się z kim mieszkam, to on też powinien zwracać uwagę co czasami robię.
-Nie zwracam na to uwagi.. ten zachód słońca.. jest taki.. inny..
-No chyba tak.. - wzruszyłam ramionami.-Czyli mamy pokoje obok siebie? - dodałam.
-Na to wychodzi... - Nie udało mi się ciągnąć dalej rozmowy, nie ze względu na to, że nie znałam paru słów po angielsku, ale.. Harry był jakiś zamyślony. Nie zwracał uwagi na to kto był obok niego. Hmm.. to jego sprawa i zastanawiam się czemu przejmuję się nim. Eh.. bez słowa poszłam do pokoju, a następnie do łazienki mojej mamy.
Nie ma to jak słuchanie koncertu Louisa, który przebywał w łazience na górze.
Przed pójściem spać zadzwoniłam jeszcze do taty. Potem zaczęłam czytać książkę i.. odpłynęłam do krainy snów.



Ta dam! I mamy rozdział czwarty :) Co wydarzy się później? Czy pewne wydarzenie będzie miało wpływ na zachowywanie Weroniki w stosunku do któregoś z chłopaków z 1D?
To wszystko już w Rozdziale 5, który postaram się dodać w czwartek :)
A jak tam wasze wrażenia po teledysku do "Story of My Life"?
Ja płakałam.. przez dłuższą chwilę :D

Do czwartku ♥

1 komentarz:

Szablon by S1K