Statystyka

środa, 27 listopada 2013

Rozdział 11 - Wszystko wraca do porządku.. (no prawie)

Ach.. głowę mi chyba zaraz urwie.. g.. gdzie ja jestem? Moment.. przecież przed chwilą przed oczami miałam samochód.. a no tak.. ja, Harry, paparazzi.. Louis.. chwila.. Louis? Coś mi tu nie pasowało.. przyjrzałam się mu uważniej.
-Co ty tu robisz? - zapytałam słabym głosem. Auć.. moje gardło. Nie jest za fajnie. Boli. I to trochę mocne.
-Miałaś wypadek, pamiętasz? Twoja mama już poszła się kłócić z Modestem po to abyś nie mogła grać dziewczynę Hazzy. To jest zbyt niebezpieczne, przecież ty mogłaś zginąć! - podniósł głos.
-Lou, spokojnie..
-Nie! Już nigdy nie puszczę Cię z Harrym! Nigdy - ok.. zaniemówiłam..
-N..nigdy? O co Ci chodzi? - w tym momencie byłam mocno zdezorientowana. Dosyć, że obudziłam się po wypadku, to szatyn mówi mi, że nie zamierza mnie puścić samą z jego przyjacielem? Coś tu nie gra.
-T.. to nie ważne.. - spuścił głowę. Po chwili na salę weszła moja mama. Lekko uśmiechnęłam się na jej widok.
-Jak się czujesz? - zapytała.
-W miarę ok, ale gardło mnie boli.
-To normalne. Nie martw się, na 100% już nie będziesz zmuszana aby grać dziewczynę Harrego. Wytłumaczyłam im, że dla Ciebie, co jest w dodatku nowością, stanowi to narażenie życia, bo jak sama wiesz Ci wstrętni paparazzo są nieobliczalni.
-Mamo, nie straciłaś pracy? No a co jest z Harrym?
-Harry załatwia sprawę z policją, no i paparazzo, który spowodował wypadek.
-A nie ja? - byłam na prawdę rozkojarzona, ale przecież.. myślałam, że sama weszłam pod samochód. To dla mnie zbyt wiele.
-Nie ty słonko. Odpoczywaj, rozumiem, że jak na jeden dzień za dużo informacji. Louis z Tobą zostanie, a ja idę na dół.
-Pa - uśmiechnęłam się. Chwilę później popatrzałam na szatyna. Już nie był tym przeciwnikiem moim co do TW. Teraz.. ze spokojem na mnie patrzał. Hmm.. no cóż.. przyjacielem moim nie był, ale.. można nazwać go kolegą.
-Głupi Modest.. - wycedził przez zęby. -Weronika..ja Cię przepraszam.. widzisz jakie to bagno.. nic nie możemy robić.. to tak jakby.. próbują ukryć to, co im się nie podoba. Ja..
-Louis.. dlaczego mi się tłumaczysz? - Dziwne.. czy gryzły go wyrzuty sumienia? Ale.. z jakiego powodu?
-Przepraszam.. - Nie no znowu?.. raz już mnie przeprosił, czego.. nie musiał robić.
-Czy możesz przestać? Uspokój się Loui.. ze mną jest wszystko ok (no może po za złamaną prawą nogą..) Nie musisz się aż tak martwić. Może jeszcze dzień, dwa i wracam do was. Pamiętasz jak na początku nie chciałeś przebywać ze mną w jednym pokoju? Teraz troszczysz się o mnie.. jak taki starszy brat, którego nie będę nigdy miała.. dziękuję - uśmiechnęłam się. On to odwzajemnił. Może te moje słowa dodały mu trochę otuchy.. ale w sumie to.. i tak muszę coś z tym zrobić, bo.. nie lubię zbytnio nadopiekuńczych osób.
   Minęło kilka dni. Oczywiście..  mam złamaną nogę i muszę chodzić o kulach. Hmm..nawet jest zabawnie, bo chłopaki rysują mi po gipsie.. (serio.. czy oni kiedyś dorosną? Zachowują się jak dzieci.. czyli te rzeczy, które mówią o nich te całe Directionerki okazały się prawdziwe).
-Czy życzy sobie pani gorącą herbatę zanim wpadnie do nas moja ukochana El? - zapytał Louis żartobliwym głosem. Reszta zespołu była po za kompleksem.
-Ależ oczywiście, czy raczyłbyś mi podać pilot do telewizora nim zanudzę się tu w salonie na śmierć?
-Z wielką przyjemnością - odpowiedział mi, a ja wybuchłam śmiechem. Uwielbiam te nasze rozmowy. Nie wiem co bym bez niego zrobiła. Jest jak.. jak taki dobry przyjaciel. W międzyczasie pisałam sms'y z Kaylą, która.. no.. dowiedziała się, że mieszkam z 1D. Wydało się. Moją uwagę przykuł telewizor, gdy na kanale muzycznym leciała piosenka The Wanted - Chasing the Sun.
-Oh oh oh oh oh oh You'll find us chasing the sun.. - zanuciłam z telewizorem lekko bujając się. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. No to czas poznać.. Eleanor.


Jak wypadnie spotkanie z Eleanor? Czy dziewczyny mimo różnicy wieku polubią się?
To już w rozdziale 12, który pojawi się w niedzielę.

Ojej.. już na tt miałam jedno zapytanie, czy na wattpadzie ktoś nie kopiuje mój blog.. na całe szczęście uspokoiłam tą osobę, bo.. to opowiadanie piszę tutaj oraz na wattpadzie :)
przy okazji.. dzisiaj pobawiłam się trochę photoshopem i.. zrobiłam nowe tło :D
Akurat miałam wolną chwilę..
No nic.. dzięki za czytanie, no i.. do niedzieli ♥

niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział 10 - ... nieoczekiwany zwrot akcji.

-Co tu się.. - powiedział Harry do pokoju. No.. niezręczna sytuacja.
-Weronika lubi spadać z łóżka - odpowiedział Louis spoglądając na mnie. Nadal chciało mi się śmiać.
-A co ty robiłeś na podłodze? - ale Harry dziwnie się na nas patrzy..
-Szukałem skarbów, wiesz.. gumki do włosów, skarpetek.. kurzu..
-Aha.. Wera, dziś przyjdę po Ciebie jak będziesz wracać za szkoły. No.. kurde.. umowa. - nagle jego stopy stały się interesujące. Mnie też się nie podoba to, ale.. chyba tak musi być.
-No ok.. a wy nie macie jakiś prób? - zapytałam.
-Mamy o 10:00.. czy.. czy mogłabyś wziąść swoją rękę z mojej? Bo się na niej opierasz.. - wydukał Lou. Ups.. rzeczywiście.
-Dobra chłopaki ja idę pod prysznic, a wy sobie pogadajcie.. Larry haha - Po tych słowach zobaczyłam ich spojrzenia, które mówiły "trzeba ją dorwać". Powoli zbliżyłam się do drzwi, Wiedziałam co się szykuje. Szybko się zerwali i zaczęli za mną biec. Dzięki Bogu drzwi do łazienki mojej mamy były otwarte. Raptownie je zatrzasnęłam za sobą i zaczęłam się śmiać. Co to był za pościg.
-Tylko wyjdziesz! - krzyknął Lou, na co bardziej zaczęłam się śmiać.
Pół godziny później, gdy wszyscy byli na górze (tak przynajmniej mi się wydawało) wzięłam mundurek, torbę, kasę na II śniadanie i wyszłam z kompleksu. Dziś jestem bardzo rozbawiona, bo przez kawałek drogi.. mogłam śmiać się z byle czego. Jejku.. co się ze mną dzieje.
Kiedy dotarłam do budynku szkoły, od razu poszłam sprawdzić w jakiej sali zaczyna się pierwsza lekcja. No to.. czas przyznać się, że umiem na sprawdziany... kompletnie nic. Może w międzyczasie uda mi się zrobić ściągę, chociaż za wzorów na matematykę. Nie ogarniam tych całych sinusów i cosinusów. To dla mnie czarna magia. Całe szczęście, że w szkole niewiele osób zwraca uwagę na plotki, które krążą w internecie (gdybym była w Polsce to.. miałabym.. przerąbane). Tylko Carolina raz zapytała mnie czy przyjaźnię się z Harrym, na co ja odpowiedziałam, że tak. Przecież trzeba utrzymać tę fałszywą wiadomość.
Po szkole, z resztą jak zgodnie z umową Harry na mnie czekał. Podeszłam do niego i przytuliłam. No bo "przyjaciele" tak się witają. Ugh..
-I jak tam lekcje? - A co ja mam odpowiedzieć? Ze koszmarnie? Że nie udało mi się zaliczyć sprawdzianów? (coś tam nazmyślałam.. trzymam kciuki, żebym dostała chociaż dwójkę).
-W miarę ok.. eh.. - odpowiedziałam.
-Tak się cieszę, ze w końcu jestem w Londynie. Mam czas dla swojej jedynej przyjaciółki, idziemy na lody? Ja stawiam. - nagle powiedział Hazza. Czemu on ma taką zmianę humorów? Zdziwiłam się, ale po chwili zorientowałam się, że ludzie z mojej szkoły znaleźli sobie bardzo ciekawe zajęcie.. "gapienie się na nas".
-Z wielką chęcią Harry - posłałam mu uśmiech. Po drodze trochę rozmawialiśmy o lekcjach. Szczerze to nie lubię gadać z kimś o lekcjach i wgl. , no ale.. mieliśmy rozmawiać tak?
-Dzisiaj wyskoczyłaś z Larrym.. powiem Ci, że przesadzasz.. - z rozbawioną miną powiedział, gdy siedzieliśmy przy stoliku. Czy on.. powstrzymywał się przed wybuchem śmiechu? o.O
-Ja nie przesadzam. Ja po prostu lubię was denerwować - zaśmiałam się.
-Nie radzę Ci robić tego więcej. - wyraz twarzy z pogodnej zmienił sie na poważny. Oho.. coś się kroi.
-Bo mnie złapiecie? Oto Ci chodzi? - Cisza.. czy chociaż raz nie możesz mi odpowiedzieć? Ugh.. chłopaki. Nigdy ich nie zrozumiem. I tak jeszcze chyba z 10 min. siedzieliśmy w milczeniu. Powiedziałabym mu coś, ale.. nie chciałam robić kłótni.. "zepsułabym wszystko". W pewnym momencie jego komórka zadzwoniła, przy okazji.."pobudzając go do życia".
-Styles.. tak.. a Kate już jest? (o ile kumam.. to z moją mamą jest na  "ty"..) No dobrze. (zwrócił się do mnie) Chodź przyjaciółko, musisz przecież już wracać do domu. - skinął na fanki obok.
-A no tak.. i tak miałam iść, bo wiesz.. szkoła, sprawdziany..
-Chodź.
Po wyjściu z kawiarni.. niespodziewanie otoczyli nas paparazzi. Nie wiedziałam, że tak wścibscy są w Londynie. Musiałam trzymać się blisko Hazzy, bo bym go zgubiła. Koszmar. Błyski fleszy, mnóstwo dziennikarzy, masa ludzi. Czy świat zaczyna się kręcić, czy.. mi się robi słabo? Stawiam na drugą opcję.
-Harry czy to twoja nowa dziewczyna?!
-Jak długo jesteście razem?!
-Odpowiedz nam! - pytanie padało jedno po drugim. Uf.. oddychaj. Nakazałam sobie.
-Dość! - krzyknął Harry. - Czy nie mogę normalnie spotkać się z przyjaciółką? Czy to tak trudno zrozumieć, że nie jesteśmy parą? - On cały się trząsł od gniewu. A Ci paparazzo? Mieli z niego ubaw. Pewnie jutro Hazza będzie na okładce jakiegoś durnego czasopisma.
W pewnym momencie po prostu puścił moją dłoń. Próbowałam go odnaleźć, ale na próżno.. za dużo ludzi było. Nim się spostrzegłam, byłam już na jezdni. W ostatniej chwili spojrzałam w prawą stronę, ale zobaczyłam tylko światła zbliżającego się w moją stronę auta. Już po mnie. Nie policzyłam nawet do trzech, gdy poczułam, że tracę kontakt ze światem. Ostatnie co słyszałam, to pisk opon i głos Harrego krzyczący moje imię. Głupi Modest. Nie przeżyję tego. Przysięgam.


Jak potoczą się dalej losy Weroniki? Jaki będzie skutek wypadku? Czy Wera odniosła większe obrażenia? to już w rozdziale 11, który pojawi się już w środę :)
Hmm.. doszłam do wniosku, że.. każdy kolejny rozdział będę dodawać w środy i niedziele :) 
w inne dni tygodnia nie mam możliwości, żeby pisać, więc zarezerwujcie sobie te dwa dni :D

+ oglądaliście 1DDay? Ja nie całe, ale.. chłopaki wiedzą gdzie jest Polska, a gdzie jest Brazylia to już nie wiedzą :D
Zajebiste było jeszcze "Talk Dirty" hahahahahha ;'D
Do środy ♥

środa, 20 listopada 2013

Rozdział 9 - Plan wchodzi w normalne życie..

-Gotowa? - zapytał Harry, gdy staliśmy w przed pokoju, a ja robiłam ostatnie poprawki przed lustrem.
-Chyba tak, jak wyglądam?
-Całkiem ok.. pamiętaj mamy się dużo śmiać i wcielać ten cały plan, który nie do końca mi się podoba. Aa i jeszcze jedno. Udajemy bardzo dobrych przyjaciół. - ostatni raz spojrzał na swoje buty.
-No dobra - odpowiedziałam biorąc kosmyk włosów za ucho. Byłam ubrana całkiem zwyczajnie. Czarne rurki, conversy a do tego miętowy t-shirt z napisem "Small girl, big lie" (tł. mała dziewczyna, wielkie kłamstwo).
No to przedstawienie czas zacząć. Że musieliśmy iść na pieszo ugh. Wiele dziewczyn zaczepiało Harrego z pytaniem "czy nie jestem jego dziewczyną". Mi by to sprawiło niemały kłopot, ale on dobrze zagrał, bo z uśmiechem odpowiedział -"To nawet z przyjaciółką do kina nie mogę wyjść?". W końcu, po jakiś 10 min. dotarliśmy na miejsce. Ucieszyłam się na widok plakatu filmu "Dary Anioła - Miasto Kości". Czyli moje przypuszczenia okazały się trafne. Ja to mam pamięć.
Na całe szczęście w samym kinie mieliśmy więcej swobody. Nie było dużo ludzi na sali i w ogóle. Przynajmniej mogłam się skupić na filmie i.. na jedzeniu popcornu.
-(ziew) nudne to, nie mogliśmy pójść na coś innego? - zapytał po cichu Harry.
-Nie, teraz bądź cicho i spróbuj oglądać. - Po pewnym czasie poczułam, że coś jest na moim lewym ramieniu i coś mnie łaskocze w szyję. Spojrzałam na bok, a to.. Harry zasnął. Nie wiem.. czy to film był dla niego taki nudny, czy.. może po prostu był zmęczony. Hmm.. stawiam na pierwszą opcję. Ludzie siedzący za nami mogli uznać to, za gest taki, że.. on oparł się o moje ramię. Ale wiemy, że stało się inaczej. Po zakończonym seansie musiałam przebudzić śpiącego loczka. Przy okazji.. ramię mi zdrętwiało.. .
-Harry... Harry wstawaj..
-Ojej.. moje oczy.. o co chodzi? - zapytał przecierając oczy.
-Emm.. film skończył się jakieś 5 min. temu.
-Aa.. no nic, zdrzemnąłem się. To teraz.. idziemy do kawiarni.
-Tylko, że po co? - zdziwiłam się.
-Ee.. Modest? Umowa?
-A no tak. - myślałam, że dziś w planie było kino...
Wychodząc z kina, wyciągnęłam komórkę aby sprawdzić godzinę. Kurde.. 21:00, miałam się uczyć, ale.. zostałam wplątana.
Właśnie teraz siedziałam z loczkiem w kawiarni. Już za kilka dni miałabym być jego dziewczyną. Ojej.. podczas mojej "rozmowy" tuż za Harrym, przy ladzie zauważyłam.. Jay'a z The Wanted? Czy to możliwe? Z wrażenia aż wstałam.
-Weronika, co ty robisz? - szepnął chłopak.
-Zaraz wracam. - uśmiechnęłam się. Z lekkim strachem podeszłam do Jay'a. Przywitałam go i zrobiłam sobie z nim zdjęcie. Do stolika wróciłam cała w skowronkach.
-Skończyłaś? - zapytał.. lekko wkurzony Hazza.
-No tak.
-Nie możesz od tak sobie wychodzić i w ogóle. - znowu ten głupi wzrok.. co on z tym ma?
-Ale tam był mój idol.. - spuściłam głowę. To wcale mi się nie podoba. Harry był wyraźnie znudzony, ale.. trzeba było udawać.
Po godzinie 22 wróciliśmy do kompleksu. To nie było udane wyjście do kina. Masakra jakaś.
-Już o was gadają - powiedział Liam, pokazując nagłówek jednej plotki.
"Harry Styles był dzisiaj widziany z nieznaną nam dziewczyną. Jak powiedzieli nam znajomi gwiazdy, Harry udał się na wypad do kina ze starą przyjaciółką, którą poznał, gdy mieszkał jeszcze w Homles Chapel. Ale czy aby na pewno między nimi nie ma czegoś? Jakiegoś uczucia? Może przekonamy się o tym niebawem."
-Znaliśmy się wcześniej, co nie Wera? - zapytał żartobliwym tonem Hazza. Na to przewróciłam oczami.
-Oczywiście, że tak, ale jeśli pozwolicie to udam się teraz do krainy snów..
-I The Wanted - dodał Louis po mnie.
-A wiesz, że tak? - zaśmiałam się. Czemu ten cały Modest uwziął się na mnie, gdy chodzę do szkoły? Spojrzałam na plan lekcji na jutro. Będę miała przechlapane, bo są trzy sprawdziany, a ja umiem.. dosłownie nic.
Powoli zbliżała się godzina 23:00. Ugh.. chłopaki grali w coś na dole, ale i tak przy zamkniętych drzwiach wszystko słyszałam.
Następnego dnia
-Weronika, Weronikaa.. - ktoś dźwięcznie zaśpiewał nad moim uchem. Chcąc nie chcąc, przypadkiem walnęłam kogoś ręką. No cóż.. takie mam odruchy, mnie się nie budzi.
-Ała.. za co to? - zapytał Louis.
-A która jest godzina? 
-Piąta nad ranem ss.. - ups.. chyba uderzyłam go w nos, bo gdy otworzyłam oczy, to właśnie tam była jego ręka. Przy nosie.
-Przepraszam, taki mam odruch.. - usiadłam na łóżku, a następnie przeszłam obok Tomlinsona.
-Mnie się nie straszy, mnie..
-Się przytula! - powiedział radośnie Lou i przytulając mnie wpadłam prosto na niego.
-Louis! - oburzyłam się, ale przy tym było słychać mój śmiech.
-A pff.. nie mówi się takich tekstów przy mnie - Lou zrobił obrażoną minę i dźgnął mnie w brzuch, powodując u mnie kolejny wybuch śmiechu. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale..
-Co tu się.. - powiedział Harry wchodząc do pokoju. Wkopałam się?... 


Hmm.. Jak Harry zareaguje na tą zaistniałą sytuację? W jaki sposób to odbierze? To już w Rozdziale 10, który ukaże się w niedzielę :)
Szczerze, to już nie wyrabiam się z pisaniem rozdziałów. No wiecie.. szkoła. nauka.. no i jeszcze trzeba znaleźć czas na bloga :) 
Ale spokojnie.. już początek rozdziału 10 mam :)

Hmm.. słuchaliście już płytę MM? Ja.. nie wytrzymałam i odsłuchałam, ale.. nie mam dobrej opinii, bo muszę się przyzwyczaić do nowego brzmienia chłopaków :D
Do niedzieli ♥

niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział 8 - Umowa...

-W związku z tym, że już znasz się z chłopcami, to.. chcemy żebyś tak na.. pół roku odegrała pewną rolę - powiedział facet w garniturze (czyt. Modest).
-Ale o co panu chodzi? Ja.. nie rozumiem. - I w trym momencie wszedł Niall. Oho.. czyżby moje przypuszczenia się sprawdzą?
-Niall, Weronika będzie odgrywała rolę twojej dziewczyny.
-Co? - powiedzieliśmy równo.
-To co usłyszeliście. Weronika chodzi do bardzo dobrej szkoły, jest spokojna (śmieszne..) i w dodatku nie jest twoją fanką, urocze prawda? Pasujecie do siebie i w końcu to tylko 3 lata różnicy..
-A to nie miał być czasem Harry? Wtedy są tylko dwa lata.. - przerwał mu Niall.
-Hm.. rzeczywiście, moja pomyłka, dziękuję Niall a i przy okazji zawołaj Harrego, jest nam potrzebny. - Będę odgrywała rolę dziewczyny Harrego... cuudownie. Aż wyczułam ten sarkazm w moich myślach.
-Serio muszę to zrobić? - zapytałam z nadzieją, ale.. nie spodziewałam się pozytywnej odpowiedzi.
-Tak, musisz, inaczej twoja mama może stracić pracę.
-Ale to jest szantaż! - lekko podniosłam głos.
-To jest show biznes dziecino, a teraz się uspokój - krzywo się do mnie uśmiechnął. Blee.. czy mogę już stąd iść? Pewnie, że nie -.-
-O co chodzi? - powiedział Harry gdy wszedł. Mina mu się zmieniła, kiedy zobaczył kolesi z Modestu. Chyba wyczuwał o co kaman.
-Harry powitaj swoją nową dziewczynę - wskazał na mnie.
-Co? - chłopak stał jak osłupiały. Nie tego chyba się spodziewał.
-Znasz ją już, więc nie marudź i usiądź obok Wery. - wiedziałam, że jest wkurzony. - Złap ją za rękę.. idealna z was para! I Weronika jest tylko dwa lata młodsza od Ciebie, więc nic nie stoi na przeszkodzie - klasnął w dłonie.. tamten facet. Harry nadal niecierpliwie trzymał moją dłoń.
-Ale jeśli się nie zgadzam? - wybuchł Hazza.
-Obowiązuje was umowa, a to ty i Louis wywołaliście burzę z Larrym, więc nie masz tu nic do gadania - uciszył go Modest, a on.. bez słowa usiadł z powrotem. Mnie zatkało.. wow.. nigdy bym nie wiedziała o tym, że obowią...
-Weronika? - aż drgnęłam na dźwięk mojego imienia. - Wystraszyłaś się? Przepraszam dobrze się czujesz? Zbladłaś na twarzy.. - Troska? Aa no tak.. zaraz dadzą mi na pewno jakiś papier do podpisania.. uff...
-No.. może trochę, ale jest ok - niepewnie odpowiedziałam.
-A teraz czas na umowę.. czy mogłabyś to podpisać? - podsunął mi.. ten papier.. a ja przed chwilą o tym myślałam, bingo! Ok, Wera skup się. Spojrzałam na pierwszą stronę.. było tam napisane, że niezależnie co będę robiła, a będę miała ustawioną randkę z Harrym, to mam się na niej pojawiać bezzwłocznie. No i coś tam jeszcze.. ale.. jednej rzeczy mi brakowało..
-Hm.. a jak mi się coś stanie, będzie wypadek.. i co wtedy? - zapytałam.
-Wtedy twoja mama może zwrócić się do nas, żebyśmy znaleźli nową dziewczynę dla niego - wskazał na loczka.
-Ok.. jeśli tego nie podpiszę to moja mama straci pracę, ale jeśli podpiszę, to nadal będzie ją miała więc... - podpisałam to. Nie miałam wyboru.
-Świetnie! Przejdźmy do konkretów. Wersja oficjalna jest taka: Harry Cię poznał, gdy chodziłaś do szkoły. Los tak chciał, że zaczęliście się spotykać. Oczywiście wplećmy kawałek prawdy, że Wera jest fanką The Wanted i nie obchodzi ją One Direction. Przejdźmy dalej.. za parę dni będziecie parą, a jak na razie musicie się trochę pokazać. Dziś godzina 18:00, kino. Pamiętajcie, jesteście kontrolowani.
-Ale o 18:00 idę z Danielle..
-Przykro mi, musisz to przełożyć, taka praca. Jakieś pytania? - spojrzał na nas z góry.
-Nie- odpowiedziałam równo z Harrym.
No i wyszli. Zostałam sama w pokoju z nim. Tak szybko zaangażowali mnie w to. Eh.. ale się wplątałam..
-Wera.. dasz radę? - słabym głosem odezwał się Hazza.
-Powinnam - odpowiedziałam niepewnie.
-Zostajesz rzucona na pożarcie przez media. Nie dadzą Ci spokoju. Przepraszam - spuścił głowę. Było mi go trochę żal.
-Ale za co przepraszasz?
-Za to całe bagno..
-Ej.. mamy tylko udawać, jak będzie ok, to znajdą Ci nową dziewczynę - Co ja powiedziałam! Przy ostatnich słowach powinnam ugryźć się w język. Czasami mówię o dwa słowa za dużo.
-Ja tego nie chcę.. nie chcę udawać z jakąś laską, że jesteśmy razem.. chciałbym.. się normalnie zakochać, przeżyć prawdziwą miłość.. eh..
-Wszyscy narzekają na Modest.. - znowu! Grr.. dziewczyno myśl zanim coś powiesz -.- .
-Nie widzisz tego? Mają nas w garści. Niby dlaczego szukali nam stylistkę, która ma nastoletnią córkę? To wszystko jest takie skomplikowane.. nienawidzę tego - chłopak ukrył twarz w dłoniach. Przysunęłam się bliżej i.. lekko go przytuliłam.
-Trzeba żyć dalej - szepnęłam.
-Niestety.. bądź gotowa za godzinę, przecież idziemy do kina.. - potrząsnął głową, a ja zaczęłam się śmiać. Jego loki mnie załaskotały.
-No tak..
-Nie śmiej się tak, bo zaraz sam Cię połaskoczę.. a na jaki film idziemy?
-Chyba grają "Dary Anioła - Miasto Kości" - no chyba tak.. przynajmniej tak widziałam w drodze powrotnej ze szkoły.
-Ok, to ja idę do chłopaków, a ty się przygotuj - wstał z kanapy i wyszedł.
No to czas wprowadzić w życie ten głupi plan.


W końcu udało mi się dokończyć ten rozdział przed terminem :) Hmm..
Jak wyjdzie "wspólny wypad do kina" Wery i Harrego? Czy podczas seansu coś się wydarzy? To już w środę w Rozdziale 9 :)
łał.. wczoraj trochę się bałam, że nie dokończę rozdziału, ale.. ta daa! Jest :) Zazwyczaj nie piszę tak dużo dialogów, ale.. no wyszło jak wyszło, taki mam nawyk :D
Jak wam się podoba ten rozdział?
Miłej niedzieli i.. do środy ♥

środa, 13 listopada 2013

Rozdział 7 - No to wszystko idzie.. w jednym kierunku.

Ale gorąco.. co jest. Gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam po prawej stronie Harrego, oraz koc który mnie okrywał. Chłopak lekko się uśmiechnął w moją stronę.
-Dzień dobry
-Dobry.. , która jest godzina? - zapytałam na pół przytomna. Eh.. no nie ma to jak zasypianie ze zmęczenia. Z rana.. są potworne tego skutki. Nie polecam.
-Dochodzi 10:00.
-Ała.. długo spałam.. co ten koc tu robił? - zapytałam Harrego, gdy się przeciągnęłam. Ałć.. lewa ręka trochę mnie boli.
-Louis Cię nim przykrył.
-Serio? On? - zdziwiłam się. Kto by przypuszczał, że.. pojawi się taki gest z jego strony.
-No.. szkoda mu było Ciebie.. jak chcesz, to twoja mama zrobiła śniadanie, jest na dole. - powiedział i wyszedł. Miły jest Harry.. chyba tylko z nim mam tak dobre kontakty. Z resztą chłopaków, to.. nie wiem, bo za dużo z nimi nie rozmawiam. -To łóżko jest taakie wygodne- pomyślałam sobie. Ale znając życie za 15min i tak ktoś by po mnie przyszedł. Wstałam, ubrałam szlafrok i ruszyłam w kierunku schodów.
...
-"Dziś jest koncert The Wanted, przeniesiony o dwa dni wcześniej z powodu.."
-Przełącz to, Niall błagam - powiedział Louis. He he akurat miałam szczęście, bo byłam w pobliżu.
-Czekaj! - powiedziałam kończąc kanapkę - Kiedy jest ten koncert?
-Dziś, a idziesz? - zapytał Niall.
-Tak.. o kurcze.. to już niedługo! Lecę się przygotować - nie wiem, ale w tym momencie chłopaki wybuchli śmiechem. Hm.. ja też się śmiałam. (tak z samej siebie, mądra jestem). Czas leciał i leciał a ja nadal nie wiedziałam w co się ubrać. Ostatecznie zdecydowałam się na jeansy, a do tego długi brązowy sweter. Włosy związałam w warkocza na boku. Gdy już miałam wyjść z kompleksu nagle ktoś stanął w przedpokoju.
-Baw się dobrze - powiedział Harry gdy wychodziłam.
-Dzięki, tak na pewno będzie - uśmiechnęłam się. I tak było. Światła, piosenki.. po prostu wow. Z koncertu wróciłam tak jakby.. trochę późno, bo wszyscy już spali, gdy weszłam.
-Weronika.. - Ups.. pomyliłam się.. mama nie śpi..
-Słucham? - odwróciłam się w jej stronę.
-Od jutra zaczynasz szkołę.
-Co, ale..
-Dobrze, pojutrze idziesz na pierwsze zajęcia.
-Ale..
-Żadnych ale, a w szafie znajdziesz swój nowy mundurek szkolny.
*Miesiąc później*
"Eh.. chodzenie w mundurku nie jest takie złe, pod warunkiem, że mam na sobie koszulkę z TW pod nim. Pech chciał, że w mojej klasie są same Directionerki i ani jednej z The Wanted Family. Muszę jakoś to przeżyć. W międzyczasie zaprzyjaźniłam się z Caroline.. tzw. odludkiem klasowym, bo ma purpurowe pasemka, czarne włosy. Pomimo, że tak wygląda, to całkiem miła z niej dziewczyna, Nawet z Louisem jest już lepiej.. to znaczy.. normalnie ze sobą rozmawiamy.."
-Co piszesz? - zapytał, a raczej wystraszył mnie Liam.
-Aa.. tak sobie.. mam małą przerwę w nauce.
-A co jutro masz?
-Sprawdzian z technologi gastronomicznej i z matematyki, której do końca nie ogarniam.
-No tak.. przecież jesteś na gotowaniu, a ja zastanawiałem się co to ta technologia.. eh.
-Też na twoim miejscu bym nie wiedziała.. nadal gracie koncerty w Londynie?
-Myślę, że tak..
-Wpadnie dziś Danielle? - Niegrzecznie jest przerywać, ale.. strasznie polubiłam dziewczynę Li. Przy pierwszym spotkaniu od razu okazała się być bardzo przyjazna.. a ja lubię takich ludzi :)
-A ty.. polubiłaś ją? - zapytał. Haalo? Jak przed chwilą.. o tym myślałam..
-Jest.. bardzo miła, no i mamy iść na zakupy.
-Hm.. Dann pisała mi, że przyjdzie około 18, to ja.. już idę.
-No ok, ja wracam do nauki o.. (spojrzałam na zeszyt) magazynach żywnościowych.
-Wow.. - powiedział wychodząc. Szczerze, to ja sama ledwo co to ogarniam. Masakra.. w dodatku mam gorzej, bo jestem w drugiej klasie o kierunku gastronomicznym, a nie było mnie w pierwszej klasie, więc.. muszę parę sprawdzianów pozaliczać. Dzięki mamo :/ Moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
-Weronika, zapraszam do salonu. To ważne - powiedział pan z Modestu. W takim razie.. coś się dzieje..


O co chodzi? Czego chce Modest od Weroniki? Czy to coś poważnego? Tuż w Rozdziale 8, który postaram się dodać w niedzielę.
O boziu.. moje plecy ;o Rozdziały co raz dłuższe i muszę się z tym pogodzić :) Nie ma to jak pisanie na laptopie w dodatku na łóżku.. ałć.. nie polecam ; )
Nie wiem jakim cudem znalazłam wolną godzinę na napisanie tego rozdziału, bo nauki.. mam aż za dużo.. masakra ;)
No nic.. do niedzieli ♥
 

sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 6 - Gorszej wiadomości nie słyszałam..

-No ale mamo jak? - zapytałam wyraźnie wkurzona moją mamę. Chciałam krzyknąć, ale.. byłam w parku.. w dodatku rozmawiałam po polsku.
-Musisz się przenieść do nich. To jest konieczne. - nalegała.
-Ale za to nie korzystne dla mnie, słyszałaś co się działo wczoraj, gdy Louis wszedł do pokoju. Jak ja nawet nie będę mogła tam plakatu powiesić, a nie mówiąc o słuchaniu muzyki. - W tym momencie przeszedł obok mnie jakiś chłopak, dziwnie się na mnie patrząc. No co? Polki nigdy nie widziałeś na oczy? Ugh..
-Dasz radę, dziś z chłopakami wszystko obgadamy.
-Peewnie - rzuciłam z sarkazmem i się rozłączyłam. Już mi się humor zepsuł. Taki fajny pokój dostałam, ale nie! Muszę z nimi spać w jednym. A to będzie ciekawe. Jestem ciekawa reakcji największego przeciwnika The Wanted, gdy się dowie, o tym. Jedna, wielka masakra.
Jeszcze chwilę pokręciłam się po parku, ale.. przecież byłam zmuszona aby wracać z powrotem do kompleksu. No to czas na przeprowadzkę.
-Weronika, w końcu jesteś. - przytuliła mnie przy wejściu mama. Ej... o co chodzi.. czy.. ja coś zrobiłam?...
-A miałabym nie wracać? - wydukałam.
-Ja wiem, że dla Ciebie to trudna sytuacja, ale..
-Mamo o co chodzi? - wyraźnie się zdziwiłam. Zaczynam się bać.
-Chłopaki mają dziś koncert, łóżko masz tam do nich wstawione, tylko musisz przenieść swoje rzeczy. - To o tą durną przeprowadzkę chodzi? Aha.
-Ojej.. - opadłam na kanapę.
-Chłopcy już byli, przeprowadziłam z nimi rozmowę i możesz jeden plakat nad łóżkiem powiesić. - Moment.. jak to.. oni byli tutaj w kompleksie? Serio? Przecież przed telefonem od mamy ja.. widziałam Harrego przed wytwórnią. Hm.. musieli być tu gdy ja jeszcze łaziłam po parku.
-.. nie przeżyję.. przysięgam - westchnęłam.
-Pani Kate, jedziemy - powiedział szofer.
-Już chwilkę, zostawiłam Ci obiad w lodówce, jak będziesz głodna, to odgrzej sobie. Wrócimy późnym wieczorem. Pa, trzymaj się i.. uśmiechnij się dobrze?
-Dobrze mamo, pa.
Znowu sama. No tak.. przez chwilę patrzałam po prostu przed siebie. Ej.. co to? Spojrzałam na papiery leżące na stoliku. -Podanie do szkoły polsko-angielskiej,liceum, kierunek gastronomia? - przeczytałam na głos. Wtf? Emm.. chyba niedługo.. będę.. chodzić.. do szkoły? No tak.. obowiązek szkolny jeszcze mnie obejmuje. Trzymam kciuki, żeby były chociaż fanki The Wanted.
"I'm sorry that, I wrote this wrong song, I've tried really hard.." -Kogo to telefon? Ja nie mam takiego dzwonka, w szczególności Afromental. Po chwili zorientowałam się, że to moja komórka, ale.. ta stara. Chwilka.. skąd ona się tu wzięła? Może mama zabrała ją ze sobą.
Około godziny 20.00, gdy byłam już trochę zmęczona, postanowiłam przenieść swoje rzeczy do.. ugh.. ich pokoju. Chyba każdy by wystraszył się tego bałaganu. I ja mam tu spać? Niestety. o to teraz dylemat.. który plakat TW powiesić? Emm.. chyba wybieram ten najładniejszy, który jest podpisany przez cały zespół. Na samą myśl uśmiechnęłam się. Powoli, ale.. wszystko było na swoim miejscu. W pewnym momencie.. opadłam na łóżko i.. nawet nie wiem kiedy...zasnęłam.

Perspektywa Liama.
Jest już naprawdę późno, a chłopaki zachowywali się bardzo głośno w busie.
-Uważam, że ten koncert za udany - powiedział Harry.
-Jedyne o czym marzę, to ja + łóżko = spać. - ziewnął Lou. On chyba był najbardziej zmęczony z naszej piątki.
-Kto ostatni w sypialni, ten zmywa jutro! - krzyknął Niall, gdy bus zatrzymał się przed kompleksem. I ruszyliśmy. Każdy o coś się potknął, ale śmiechu przy tym było bardzo dużo.
-Stop! - zaalarmował Louis przy wejściu do sypialni. -Zobaczcie - dodał. Na początku nie wiedzieliśmy co mamy zobaczyć, ale po chwili na środkowym łóżku spała Weronika. Najwidoczniej była bardzo zmęczona, bo zasnęła w ubraniach.
-Oo jak słodko.. Lou.. - nasza czwórka spojrzała na szatyna, którego wyraz twarzy szybko się zmienił.
-Plakat.. The Wanted.. obok.. mnie? - powiedział wyraźnie każde słowo.
-Daj spokój, to tylko jeden plakat - poklepał go po ramieniu Zayn.
-Że akurat mam łóżko.. obok niej.. czemu Modest zabrał jej pokój? Teraz musi spać z nami w jednym pomieszczeniu - powiedział wkurzony Louis i położył się na łóżku. Oby ten konflikt nie przeciągał się za długo.


Przepraszam, że tak późno dodaję dziś rozdział, ale dopiero znalazłam wolny czas :)
Jak się potoczą dalej losy Wery? Czy nadchodzi kolejna wielka kłótnia? To już w rozdziale 7, który postaram się dodać już w środę :D

czwartek, 7 listopada 2013

Rozdział 5 - Nie ma to jak niechęć drugiej osoby...

Nie no.. nie ma to jak spanie przy otwartych drzwiach. Na śmierć zapomniałam je zamknąć. No cóż.. ale i tak chyba z tych emocji.. mam zamknięte oczy, a sen nie przychodzi eh..
Nagle usłyszałam głosy w pokoju oho.. ktoś postanowił mnie odwiedzić, gdy śpię (no prawie).
-Widzicie? Same rzeczy z TW, jeszcze te fototapeta? Jak można zniszczyć piękną ścianę - powiedział Louis.
-No chyba lepiej, że nie jest naszą fanką co? - zapytał Zayn.
-Ale fanką The Wanted? Najgorszego zespołu jaki na świecie istniał? Litości - znowu Louis. Miałam ochotę otworzyć oczy i coś mu powiedzieć, ale moje rozmyślania on sam przerwał.
-Podpisane płyty? Bransoletka na ręku?
-Louis..- poważnym tonem powiedział Liam, próbując go uspokoić.
-Ojej jak ona loffcia The Wanted.. rzygam tym pokojem..
-A ja tobą!- powiedziałam jak najgłośniej się da. Na pewno byli zaskoczeni tym, że nie śpię, ale co za normalny człowiek by spał, gdy ktoś mu nad głową gada?
-Czy możecie wyjść z tego pokoju? Ja.. - w moich oczach pojawiły sie łzy. Całe szczęście włosy opadły mi na twarz, gdy usiadłam i nie było tego widać.
-Louis ty masz jakiś problem ze sobą.. nie lubisz TW, a ja ich kocham. Wchodząc do tego pokoju, wiedz, że ja nie śpię i nie życzę sobie żeby przy mnie ktoś obrażał moich idoli! Reszta zespołu nie ma z tym problemu, to wasz konflikt, nie mój! - krzyknęłam ze złości. Byłam już bezsilna.. łzy spływały mi po twarzy. Harry jako jedyny podszedł do mnie i przytulił.
-Przepraszam za niego.. wiesz, że to on zaczął kłótnię z twoim ulubionym zespołem.
-No tak..ale.. - wydukałam.
-Cii.. już spokojnie. Pogadam z nim.
-Dzięki. - Jeszcze chwilę ze mną posiedział, a potem poszedł. Muszę koniecznie porozmawiać z mamą o tym jutro.
Następnego dnia obudził mnie deszcz. Eh.. czyli normalna pogoda jak na Londyn. To co było wczoraj.. Louis nie ma u mnie taryfy ulgowej. Po prostu przegiął.
Gdy zeszłam na dół, to poczułam zapach naleśników. Mój żołądek od razu zareagował na to. W salonie.. niepewnie usiadłam obok Nialla.
-Wyspałaś się? - zapytał.
-No w miarę..
-Fajny masz pokój muszę przyznać.. - Niallu Horanie co ty mówisz? Łał.. nie spodziewałabym się, że.. mój pokój mu się spodoba...
-Serio? - aż na niego spojrzałam.
-No, ale Louis..
-Proszę nie gadajmy o nim ok? - przerwałam mu. Nie lubię tego tematu.
-Widzę, że.. ale jak ty normalnie gadasz po angielsku? - uśmiechnął się.
-Emm.. no jakoś tak, jeszcze ta telewizja i ani słowa po polsku. Kto robi naleśniki? - zapytałam, bo mój brzuch wyraźnie domagał się jedzenia.
-Zayn..
-Zjesz najwięcej co nie? - zaśmiałam się.
-A jak miałby nie.. - W pewnym momencie Niall ucichł, obróciłam się do tyłu i.. w tej chwili Louis schodził po schodach na dół. Głośno westchnął i ruszył w naszą stronę.
-Weronika.. - zaczął.
-O co Ci chodzi?
-Ja chciałbym..
-Tylko mnie nie przepraszaj, twoja niechęć do TW się nie zmieni. - przerwałam mu, wzięłam naleśniki i poszłam do pokoju mojej mamy. A już na progu powitała mnie poważna mina mamy.
-Co się wczoraj wydarzyło?
-Louis..
-Z jakiego powodu? - Ejj.. mamo, ale nie przerywa się komuś, gdy ktoś mówi -_- .
-Nie podobał się mu mój pokój. - odparłam biorąc kęs.
-Proszę Cię, żeby to było ostatni raz dobrze?
-Niech będzie..
Później chłopaki poszli na próbę, a ja.. poszła na mały spacer po okolicy. Z jednej strony wkurzało mnie to, że nikt nie gada tu po polsku, ale no cóż. To nie jest Polska. Nie wiem czy to jakieś fatum czy coś, ale gdy siedziałam w parku na przeciwko wytwórni płytowej to.. Harry z niej wyszedł taki.. chyba blady. Podeszłabym do niego, ale nagle moja komórka zaświeciła i musiałam odebrać.
-Że co?! - krzyknęłam do telefonu.
To niemożliwe...


Jakie emocje w piątym rozdziale ^^ Aż miło mi pisało się ten rozdział :D
A co takiego usłyszała Weronika? Czemu to dla niej aż tak zła wiadomość? To już w rozdziale 6 :)
Do soboty <3

poniedziałek, 4 listopada 2013

Rozdział 4 - Eh.. nie jest najgorzej..

Ok, dobra, pomyliłam się.. uwielbiam Londyn! oczywiście jak zwykle zapominalska Wera nie sprawdziła dat i za trzy dni jest koncert The Wanted w Londynie! Normalnie lekko piszczałam gdy zobaczyłam plakat. A mina Louisa - bezcenna. Chyba zaraz to zdarzenie zapiszę w zeszycie.
Gdy dojechaliśmy pod kompleks, od razu kazali nam iść do salonu. A tam.. kazanie od panów z Modestu. Zakazali mi mówić o chłopakach osobom z poza głównego otoczenia. Mam też bez powodu ich nie zaczepiać i wgl. Ej.. przecież to dla mnie jak zbawienie! (No cóż, ogólnie całym minusem jest to, że ogółem muszę z nimi przebywać w jednym budynku :/). Za dotrzymanie tych całych "tajemnic" dostałam osobny pokój, bo z ich wcześniejszych zamierzeń miałam spać z nimi w jednym dużym pokoju, aby lepiej się zapoznać, niestety po tym jak moja mama powiedziała mi o wielkiej niechęci do nich, woleli, żeby nie było żadnych spięć między mną a członkami zespołu (myślę, że głównie chodziło im o Louisa). od razu chciałam iść na górę, ale no bez głupiego zapytania o pozwolenia, dobrowolnie nie mogłam się oddalić. Ah to ciężkie życie 17-nastolatki. Tylko, że czasami nie wszystko nie idzie zawsze po naszej myśli..
-Mamo.. mogę iść zobaczyć.. - Już chciałam dokończyć, ale czyjeś odchrząknięcie przerwało mi kontynuowanie.
-Weronika.. możesz zabrać swoją nogę.. - powiedział Harry. Gdy spojrzałam w dół zobaczyłam szalik. A no tak, przecież ja głupia cały czas obok nich stoję. Ugh.
-Przepraszam.. - cicho mu odpowiedziałam.
-Chłopaki macie 5 minut i widzimy się na dole! - przez drzwi zajrzał jakiś koleś, a potem.. zniknął? Chyba..
-Kto to? - zapytałam zdziwiona. Nie jestem ich fanką, więc mam prawo wiedzieć kto to był, bo za kosmos nie wiedziałam.
-Paul.. nasz manager. - smętnie odpowiedział Niall. Łaaał widzę jakiś postęp. Już w miarę pamiętam ich imiona.. i z angielskim nie jest tak źle.. dziwne.
Po dziesięciominutowym kazaniu mojej mamy udałam się na poszukiwanie mojego pokoju. Wszystkie były otwarte, więc zadanie miałam ułatwione.
Nie.. nie.. za dużo plakatów.. chwila moment. Cofnęłam się o kilka kroków. Za łóżkiem na ścianie była fototapeta z TW.
-Czy to raj? - zapytałam sama siebie opadając na łóżko. Chwilę później moją uwagę przykuł balkon. No no, wszystko na bogato. Czyli.. jednak tu przeżyję. Bez powodu włączyłam laptop. Oo.. miałam dzwonić do Kayli na Skype, ale jej teraz nie ma. Może będzie później.
Około godziny 18 chłopaki wrócili do kompleksu. Najgorsze było to, że musiałam z nimi jeść kolację. Gdy tylko o tym usłyszałam, to.. nagle straciłam apetyt. dzięki mamo :/ .
Są takie osoby, które dużo jedzą a nie tyją. Taką osobą jest Niall. Zdecydowanie zjadł 3x więcej ode mnie. Po kolacji szybko poszłam na górę. Spojrzałam na zegarek. No tak.. Kayla na pewno będzie na Skype. przynajmniej miałam taką nadzieję. Ostrożnie wyszłam z laptopem na balkon (znając mnie, wolałam uważać, żeby nic mi nie wypadło z rąk, bo.. takie dziwne przypadki mi się zdarzają :D ).
-Siemka! - powiedziałam do Kayli, gdy tylko odebrała.
-No w końcu, nie mogłam się Ciebie doczekać.. ty to zachód słońca za tobą? - w tym momencie chciało mi się śmiać, bo moja przyjaciółka zrobiła śmieszną minę.
-Ta.. zachód słońca.. całkiem ładny.. szkoda, że Ciebie ze mną nie ma, za 3 dni koncert TW..
-No ej, ja nie dostałam zaproszenia do Londynu.. nie wybaczę Ci tego. 
-Kayla.. serio?- zaśmiałam się.
-Oczywiście, że nie.. i jak tam twój pokój?
-Jest mega, pokażę Ci.
-Ok. - Przeszłam się z komputerem po całym pokoju. Kay była pozytywnie zaskoczona, z resztą tak samo jak ja, gdy weszłam to po raz pierwszy.
-Weź się zamień, ja polecę do Londynu, a ty wracasz do Polski.
-Dobra, czekaj na mnie - znowu zahcichotałam.
-I poznałaś ten band?
-Nie, moja mama zawsze wychodzi gdy jest im potrzebna.. - poczułam lekkie ukucie. Źle sie poczułam okłamując ją, ale musiałam. Zgodziłam się na to.. trudno.
-Wera.. halo? Czy za twoimi plecami nie stoi Harry z 1D? - po usłyszeniu tego szybko się obróciłam i lekko szturchnęłam w ramię loczka słuchającego muzyki.
-Przewidziało Ci się, masz obsesję? - próbowałam ją zmylić. Kurde..
-No nie, ale.. chyba coś słabo Cię widzę przez ten zachód..
-Masz rację.. to może pogadamy później? Robi się co raz ciemniej..
-No ok, ale twój pokój.. masz u mnie zazdro. Pa! 
-Pa.. - Zamknęłam laptop i zauważyłam, że Harry się na mnie patrzy.
-O co chodzi? - zapytałam najprzyjaźniejszym tonem jakim potrafiłam.
-O nic..
-Wiesz, że mogłeś się zdradzić co nie? - No halo! to, że ja musiałam ukrywać się z kim mieszkam, to on też powinien zwracać uwagę co czasami robię.
-Nie zwracam na to uwagi.. ten zachód słońca.. jest taki.. inny..
-No chyba tak.. - wzruszyłam ramionami.-Czyli mamy pokoje obok siebie? - dodałam.
-Na to wychodzi... - Nie udało mi się ciągnąć dalej rozmowy, nie ze względu na to, że nie znałam paru słów po angielsku, ale.. Harry był jakiś zamyślony. Nie zwracał uwagi na to kto był obok niego. Hmm.. to jego sprawa i zastanawiam się czemu przejmuję się nim. Eh.. bez słowa poszłam do pokoju, a następnie do łazienki mojej mamy.
Nie ma to jak słuchanie koncertu Louisa, który przebywał w łazience na górze.
Przed pójściem spać zadzwoniłam jeszcze do taty. Potem zaczęłam czytać książkę i.. odpłynęłam do krainy snów.



Ta dam! I mamy rozdział czwarty :) Co wydarzy się później? Czy pewne wydarzenie będzie miało wpływ na zachowywanie Weroniki w stosunku do któregoś z chłopaków z 1D?
To wszystko już w Rozdziale 5, który postaram się dodać w czwartek :)
A jak tam wasze wrażenia po teledysku do "Story of My Life"?
Ja płakałam.. przez dłuższą chwilę :D

Do czwartku ♥
Szablon by S1K