Statystyka

czwartek, 31 października 2013

Rozdział 3 - No to rozpoczęcie koszmaru czas zacząć :/

Niestety minął tydzień.. ja się pytam dlaczego? Czemu to akurat dziś.. . Leniwie wstałam z łóżka. Mama kazała mi się ładnie ubrać.. serio? Ja dla nich miałam się stroić? Jak na złość chciałam ubrać bluzkę z napisem "The Wanted", ale.. w końcu One Direction ich nie lubią (a mogłam zagrać im na nerwach) i.. wybór padł na brązową sukienkę w kwiaty. Idąc na dół przejrzałam się lustrze. Nieźle, nieźle wyglądam, muszę to sobie przyznać.
-Za ile tutaj będą? - zapytałam mamę przy śniadaniu. W końcu muszę wiedzieć ile zostało mi "normalnego życia" emm.. i tak ono jest jakieś dziwne.
-Po 13.00 powinni tu być.
-Ale to jest śmieszne.. z Londynu lecą do Gdańska, a potem z powrotem.
-Oni wracają z trasy, a nasze miasto jest po drodze.
-Och.. no ok, ale wiedz mamo, że nie będę dla nich miła, znam swoje granice.. - No właśnie, jeśli coś im będzie przeszkadzało to nie będę miała litości dla "gwiazdek" może wyolbrzymiam, ale.. no w końcu oni nie lubią mojego zespołu tak? No więc.
-Weronika.. - mama spojrzała na mnie gniewnym wzrokiem. Ugh.. jak ja tego nie lubię.
-Dobra.. postaram się być miła, zaraz idę jeszcze do Kayli i za 30min wracam.
-W tej sukience? - I znowu gniewny wzrok. Przecież jej nie porwę co nie? Chyba..
-A czemu nie? - odpowiedziałam pytaniem.
Tak jak myślałam, te 30 minut zamieniło się w dwie godziny. No cóż.. aż za bardzo zagadałam się z przyjaciółką. Do domu musiałam biec. Strasznie byłam zdziwiona, gdy z limuzyny wysiadali chłopaki. Biegiem rzuciłam się przez trawnik, potem tylnymi drzwiami weszłam do salonu.
-Weronika! - krzyknęła moja mama. O mało co się spóźniłam. Ups?
-Przepraszam.
-Spójrz na swojego koka, rozwalił Ci się.
-Spokojnie, już rozpuszczam włosy.- Nie wiem, ale to był jakiś cud, że zdążyłam przed ich wejściem.
-Stań tu w tym miejscu i grzecznie się z nimi przywitaj - ostrzegła mnie mama.
-A potem mogę iść? Błagam. - spojrzałam w stronę rodzicielki jak najsłodziej potrafiłam.
-No dobra, ale jak pójdziesz na górę, to zaraz wracasz na dół.
-Ok. - Chwilę później rozległ się dzwonek do drzwi. Mama poszła otworzyć. ugh.. zaraz ich poznam.. żenada. Chyba jako jedyna dziewczyna nie jaram się nimi. Wszystko wydawało się jakby w zwolnionym tempie. Powoli zaczęłam widzieć.. tą całą piątkę.
-Witajcie - przywitała ich.
-Hey - odpowiedzieli równo, no i.. coś tam po angielsku, ale niech nikt mnie nie wini, to nie moja wina, że mój angielski nie jest per-fect.
-To jest moja córka Weronika - No i spojrzała na mnie, żebym podeszła. Niechętnie wyciągnęłam rękę.
-Harry, Liam, Louis, Niall, Zayn - przedstawili się po kolei. Hmm.. nie, nadal nic nie zmienia faktu, że The Wanted dla mnie są przystojniejsi.
-Ymm.. miło mi - odpowiedziałam. Od razu cofnęłam się. Poraażka.
-Chłopaki, zapraszam do salonu.- powiedziała moja mama i wskazała im kierunek. Tak też zrobili. Wygodnie się rozsiedli na kanapach, a ja poszłam na górę. O ile są bystrzy, to przed telewizorem powinni zauważyć moje zdjęcie z The Wanted. Po 15 minutach po.. dziwnym sms'ie od mamy byłam zmuszona zejść do nich. Nienawidzę, gdy ktoś się gapi jak ja idę, a oni właśnie to robili. Co wy, polki nie widzieliście? Całe szczęście, że nie umiem całkowicie angielskiego, bo się ze mną nie dogadają. Już miałam usiąść na fotelu, ale tam siedział.. Harry.. chyba. No nic, musiałam usiąść niedaleko blondyna i szatyna.
-Bransoletka TW? - zapytał Zayn.. mam nadzieję, że tak ma na imię, bo chyba jedyny z zespołu ma czarne włosy.
-No tak, a co?
-Po prostu cudownie - sztucznie uśmiechnął się Louis. Tego to ja znałam, to on kłóci się z Jay'em. Ha ha.. wyczuwam kłótnie.. będzie się działo, uśmiechnęłam się pod nosem.
-Pani Kate? A no tak.. nie umie wymówić "Kasiu", tylko po angielsku. Nice :) Po 30 minutach przyjechał duży autobus..
Żegnaj kochana Polsko. Witaj upiorny Londynie. Nie wiem czy ktoś zrobił mi na złość, ale.. musiałam usiąść między Louisem (który odsunął się ode mnie jak najdalej mógł) a Harrym, który.. próbował do mnie zagadać, ale eh.. ja i angielski.. ha ha.. potrzebne mi jeszcze korepetycje, więc.. co trzecie może czwarte słówko kumałam o co mu chodzi.
No to.. rozpoczęcie koszmaru czas zacząć.


Happy Halloween! Haha.. akurat się złożyło, że dziś dodaję trzeci rozdział.
Jak Wera zacznie radzić sobie w Londynie, a w szczególności z zespołem, za którym jak widać nie przepada?
To Rozdziale 4, który postaram się dodać już w poniedziałek :)
+ Już w niedzielę teledysk do "Story od My Life" aaaaa nie mogę się doczekać :D

2 komentarze:

Szablon by S1K